Oczy na lewicę społeczną - powstaje Porozumienie Lewicy

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2007 07:37
Obserwuję, że pan prezydent przesunął się bardzo w kierunku centrum, dzisiaj to widać wyraźnie, próbuje szukać tam jakichś rozwiązań, nazwijmy to, w budowaniu jakichś nowych formacji, o czym donosi prasa, sam się określa jako socjal-liberał. Ja, oczywiście, zawsze mam stałe poglądy i zawsze bardziej patrzę w kierunku lewicy społecznej.

Krzysztof Kaczmarczyk: W studiu Sygnałów Dnia kolejny gość – Wiceprezes Krajowej Partii Emerytów i Rencistów Mariusz Łapiński. Dzień dobry.

Mariusz Łapiński:
Dzień dobry panom, kłaniam się państwu.

Marek Mądrzejewski: Witamy serdecznie. Przypomnę – były poseł SLD, były Minister Zdrowia. Króciutko tylko, panie Mariuszu, czy to jest możliwe, żeby zapowiadany protest lekarzy był akcją polityczną skierowaną przeciwko rządowi?

M.Ł.:
Protest lekarzy nie jest protestem politycznym...

M.M.: Ale ja nawiązuję do tych wypowiedzi pana Bukiela.

M.Ł.:
Znam pana Bukiela, czasami trzeba trochę z dystansem podchodzić do tej wypowiedzi pana Bukiela.

M.M.: No dobrze, weźmy dystans.

M.Ł.:
Zwróćmy uwagę, że takie protesty były w innych krajach, bo ostatnio mieliśmy we Włoszech strajk lekarzy. Te strajki są, oczywiście, także w krajach wysoko cywilizowanych.

M.M.: Dobrze, czy polska demokracja jest w swych fundamentach zagrożona? A inaczej mówiąc – czy Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa mają rację? Oraz ci wszyscy, którzy ich popierają?

M.Ł.:
Uważam, że nie, demokracja nie jest zagrożona, wszystko funkcjonuje normalnie, każdy może się wypowiadać, brać udział w wyborach, nikt nie ogranicza praw wyborczych.

M.M.: No, nawet ci mogą się wypowiadać, którzy twierdzą, że jest zagrożona.

M.Ł.:
Dokładnie. Więc nie widzę takiego zagrożenia.

M.M.: Czy Aleksander Kwaśniewski jest pana osobistym wrogiem?

M.Ł.:
Nie, absolutnie nie jest moim osobistym wrogiem...

M.M.: Pan może powiedzieć, że pan nie jest jego wrogiem, ale jak to w drugą stronę wygląda?

M.Ł.:
Nie, nie, nie jest moim wrogiem. Oczywiście, trzeba docenić te 10 lat jego rządów jako prezydenta naszego kraju i to poparcie społeczne, które ma. Natomiast, oczywiście, w jakimś sensie się różnimy poglądami politycznymi i spojrzeniem szczególnie na programy lewicowe. Ja obserwuję, że pan prezydent przesunął się bardzo w kierunku centrum, dzisiaj to widać wyraźnie, próbuje szukać tam jakichś rozwiązań, nazwijmy to, w budowaniu jakichś nowych formacji, o czym donosi prasa, sam się określa jako socjal-liberał. Ja, oczywiście, zawsze mam stałe poglądy i zawsze bardziej patrzę w kierunku lewicy społecznej.

M.M.: Prasa donosi też o takiej wypowiedzi pańskiej: „My chcemy być prawdziwym lewicowym blokiem” (to ten, o którym za chwilę powiemy, który ma powstać), a pan Kwaśniewski jest liberałem, jego status materialny przez 10 lat prezydentury bardzo się zmienił. Mam wrażenie, że jego nie obchodzą już biedni ludzie, których my chcemy bronić”.

M.Ł.:
Odniosę się do tego w ten sposób, że to w jakimś sensie mogło być wyrwane z szerszego kontekstu mojej wypowiedzi, natomiast, oczywiście, problem pana prezydenta Kwaśniewskiego polega na tym, że on 10 lat żył w oderwaniu od rzeczywistości jako prezydent. Tak naprawdę to każdy, który funkcjonuje na takim szczeblu, ma samochód, ma gdzie mieszkać, jak zostać ubranym, więc trudno czasami zorientować się, jak żyją normalni ludzie w Polsce. I myślę, że wiele z tego właśnie wynika, że nie do końca czuje tę sytuację ludzi biednych, najsłabszych społecznie w Polsce.

M.M.: A z jakich powodów pan czuje tę sytuację?

M.Ł.:
Jako lekarz...

M.M.: Który też ma samochód, ma się w co ubrać.

M.Ł.:
Oczywiście, ale to tak naprawdę samo chodzę, kupuję sobie, nikt mi tego nie załatwia, nie jeżdżę samochodem z BOR-em i tak dalej, i tak dalej, spotykam się z biednymi ludźmi, którzy często nie mają pieniędzy, żeby na przykład wykupić niektóre drogie leki w Polsce. A więc widzę tę biedę, widzę potrzeby. Tak naprawdę my tego w Warszawie tak do końca nie widzimy. Możemy wjechać gdzieś poza Warszawę i dopiero zobaczymy, jak ludzie żyją, w jak trudnej sytuacji. Zresztą pokazują to badania także pana profesora Czapińskiego „Diagnoza społeczna 2000 czy 2005”, gdzie widać wyraźnie, że ilość ludzi, którzy żyją w trudnej sytuacji finansowej jest bardzo duża w Polsce.

M.M.: Czy polską lewicę bardziej cementuje taka wrażliwość, którą pan postuluje, czy też wspólne korzenie sięgające w czasy komunizmu?

M.Ł.:
My teraz w tym przypadku, kiedy tworzymy właściwie ten kongres, staramy się stworzyć Porozumienie Lewicy, to głównie w oparciu o program, o program, który będzie programem takim bardzo prospołecznym. Natomiast nie sięgamy i nie patrzymy w korzenie. Przychodzą do nas ludzie z różnych stron i to nie ma żadnego związku z przeszłością. Źle nas ustawiają, bo ja nie wiem, dlaczego określa się na przykład Marka Dyducha „betonem”, a na przykład Krzysztof Janik czy też Lech Nikolski, którzy są bardzo blisko z Aleksandrem Kwaśniewskim, nie są „betonami”. Czyli to, co robi Aleksander Kwaśniewski na przykład razem z Janikiem czy z Nikolskim, to tam nie ma akurat „betonu”, natomiast Marek Dyduch, który...

M.M.: Ale o co panu chodzi? Czy o to chodzi, żeby zdjąć ten ciężar „betonu” z Marka Dyducha, czy żeby uczciwie nazwać wszystkich „betonem”?

M.Ł.:
Nie, chodzi o to, żeby pokazać, że na przykład taka osoba, jak Marek Dyduch, nie jest żadnym „betonem”, jest osobą też wrażliwą społecznie, też walczącą o ludzi biednych i słabych, nie mającym wcale komunistycznych korzeni.

M.M.: A z kim walczącą?

M.Ł.:
Walczącą o dobro, walczącą o dobro ludzi biednych, słabych w Polsce, bo tego brakuje dzisiaj po lewej stronie.

M.M.: Pytam ze względu na to, że są ludzie, którzy zastanawiają się, czy Porozumienie Lewicy, no, powiedzmy, że nazwa zostanie ostatecznie ustalona tego 23 czerwca na kongresie, że to Porozumienie może też podjąć walkę z IV RP, z braćmi Kaczyńskimi, ze sprawującymi władzę ludźmi PiS-u, LPR-u. Nie wiem, czy Samoobrony, bo Samoobrona, zdaje się, chce was poprzeć.

M.Ł.:
Ja powiem tak – my nie chcemy z nikim walczyć. My chcemy walczyć o.

M.M.: Ale to pan użył tego słowa, nie ja.

M.Ł.:
To znaczy my nie chcemy walczyć ani z PiS-em, ani z SLD, ani z Platformą Obywatelską. Chcemy przyjąć pewien program, którego dzisiaj brakuje, program ochrony ludzi najsłabszych w Polsce. Oczywiście, trzeba sobie pewnie odpowiedzieć na to, czym się różni lewica od prawicy, bo niektórzy uważają, że PiS dzisiaj jest partią też i socjalną. Natomiast my mamy trzy elementy, gdzie nie powinno być wolnego rynku, które powinny być chronione przez państwo – to jest właśnie ochrona zdrowia, edukacja i polityka społeczna. I to są te trzy sfery, gdzie nie wolno wpuszczać wolnego rynku. Tu państwo powinno dbać w tych sektorach życia społecznego. I to jest ta różnica. Bo dzisiaj widzimy, że tego nie ma i musimy właśnie zrobić wszystko, żeby tam dbano o ludzi.

M.M.: Czy panu odpowiada taka wypowiedź wicepremiera Leppera: „To dobra inicjatywa (to o was). Jeśli nic mi nie wypadnie, to pojawię się tam osobiście, w najgorszym wypadku wyślę tam któregoś ze swoich zastępców”. Na pytanie, czy nie boi się Lepper reakcji prawicowych koalicjantów, odpowiada: „A co mnie to obchodzi? Ja zawsze byłem i zawsze będę członkiem lewicy. Nie mam zamiaru tego ukrywać”. To tacy członkowie lewicy będą...

M.Ł.:
Ja znając pana Andrzeja Leppera, rzeczywiście potwierdzam, że to jest osoba, która w jakimś sensie zawsze miała pewien program lewicowy i walczyła też o sprawy ludzi biednych w Polsce od bardzo wielu lat. I tak jak mówię – my przyjmiemy każdego, także i Aleksandra Kwaśniewskiego, jeżeli zaakceptuje nasz program, SLD, SDPL, a także i Andrzeja Leppera. Chodzi o to, że przyjmiemy pewien program, pewne wartości, które będziemy wyznawali w tym, co będziemy robili, działali jako Porozumienie Lewicy.

M.M.: To o tyle trudne, że powstała taka moda, aby ugrupowania w tej chwili powoływać w proteście przeciw czemuś, zwłaszcza przeciw komuś, natomiast z tego rozumiem, że będzie to jednak inicjatywa z programem pozytywnym. W takim razie około 23 czerwca spotkamy się. A dzisiaj dziękuję panu serdecznie.

M.Ł.:
Dziękuję bardzo.

J.M.

Czytaj także

Oleksy wraca do SLD. Pomoże odnaleźć tożsamość

Ostatnia aktualizacja: 22.01.2010 19:25
Józef Oleksy złożył wniosek o przyjęcie go do warszawskiego koła SLD, "Rampa".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Były premier wrócił do Sojuszu Lewicy Demokratycznej

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2010 19:47
Zdecydowali o tym członkowie Koła Śródmiejskiego tej partii w Łodzi - tego samego z którego Leszek Miller wystąpił trzy lata temu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Interes PO znów zwyciężył". Lewica się wycofuje

Ostatnia aktualizacja: 11.05.2010 13:36
Lewica krytykuje zgłoszenie przez Platformę kandydatury prof. Ireny Lipowicz na Rzecznika Praw Obywatelskich.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Problem lewicy to jej liderzy

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2007 07:15
Nowi liderzy są wyłaniani nadal metodą palca wskazującego w wąskim gabinecie, ale pewnie tak jest wszędzie, bo wodzowski charakter partii się bardzo utrwalił, a na lewicy skłonności centralistyczne czy związane z dawnym centralizmem demokratycznym ożywają.
rozwiń zwiń