Uruchamiamy proces inwestycyjny

Ostatnia aktualizacja: 18.06.2007 07:45
Jeżeli dzisiaj nie przecinamy uroczyście tych wstęg, to dlatego, że ktoś 5-6 lat temu nie podjął właściwych decyzji.
Audio

Jacek Karnowski: Naszym gościem jest Bogusław Kowalski, Wiceminister Transportu. Dzień dobry, panie ministrze.

Bogusław Kowalski:
Dzień dobry państwu, witam pana redaktora.

J.K.: To dobry pomysł, żeby wypłacać odszkodowania powypadkowe po naprawie?

B.K.:
To nie jest sprawa związana bezpośrednio z działalnością Ministerstwa Transportu. Przypuszczam, że to raczej kwestie związane z jakimiś postulatami firm ubezpieczeniowych i tak do końca... domyślam się tylko, co leży u podstaw takich decyzji.

J.K.: Pan jest kierowcą pewnie także.

B.K.:
Jestem kierowcą, jak najbardziej. No, jest to dla kierowców pewnie utrudnienie, aczkolwiek sądzę, że jest to duża szansa, żeby ukrócić różnego rodzaju nieprawidłowości, które miały miejsce w tego typu przypadkach.

J.K.: Panie ministrze, kiedy będzie lepiej? Pytanie o drogi w Polsce. Ten temat od kilkunastu lat, od początku odzyskania niepodległości wraca. Kiedy będzie lepiej?

B.K.:
W tej sprawie nie ma jednej konkretnej daty, ponieważ jak wiemy budowa dróg to jest proces wieloletni. Chyba nie ma bardziej wieloletnich, długotrwałych inwestycji, jak właśnie inwestycje drogowe. Tutaj mamy także okres od momentu podjęcia decyzji o budowie do momentu podpisanie umowy z wykonawcą, więc pierwszy okres przygotowania inwestycji to jest 3,5 roku mniej więcej i później około 3 lat budowa. A więc jak widzimy cały ten proces ciągnie się około 6 lat. I jeżeli dzisiaj nie otwieramy zbyt wielu odcinków dróg, nie przecinamy uroczyście tych wstęg, no to dlatego, że ktoś 5-6 lat temu nie podjął właściwych decyzji, żeby uruchomić proces przygotowania tych inwestycji.

J.K.: Ale kraje takie, jak Portugalia czy ostatnio Węgry miały takie okresy przyspieszenia, gdy ludzie odczuwali, że tych dróg jest rzeczywiście więcej, że coś się poprawia, a w Polsce strumyczek cieniutki.

B.K.:
I to chcę powiedzieć, panie redaktorze, że ludzie odczują to przyspieszenie, które zostało zrobione w ubiegłym i w obecnym roku, ponieważ z kilkudziesięciu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych, która jest głównym inwestorem w imieniu Ministerstwa Transportu, w tej chwili prowadzi kilkaset inwestycji, tytułów inwestycyjnych, przygotowuje je i one będą otwierane za 5-6 lat, bo tak jak powiedziałem, taki jest, niestety, proces realizacji tych inwestycji.

J.K.: Czyli już po końcu kadencji obecnego Parlamentu, rządu?

B.K.:
No, dla ministra, który obecnie urzęduje to jest przykra wiadomość, że efekty jego pracy będą widoczne już po tej kadencji, ale ktoś to musi zrobić, nie mamy się co oglądać na to, co się stanie w jakiej kadencji, tylko musimy po prostu odblokować ten wielki proces inwestycyjny i to się dzieje.

J.K.: Czyli przed Euro będzie trochę lepiej.

B.K.:
Na pewno będzie przed Euro. Zresztą Rządowy plan budowy dróg krajowych i autostrad, który jest takim dokumentem planistycznym, przygotowany znacznie przed tym, jak dowiedzieliśmy się, że Euro będziemy organizować, w większości inwestycje transportowe, ważne dla Euro, już zawierał, ale kilka musieliśmy jeszcze dodatkowo wprowadzić. Taką najbardziej znaną drogą jest droga ekspresowa S-5, która łączy Wrocław, Poznań do węzła z autostradą A-1, a więc pośrednio łączy również Gdańsk, czyli trzy miasta, gdzie wiemy na pewno...

J.K.: Wzdłuż „ściany zachodniej” droga, tak?

B.K.:
Poniekąd tak. I łączy te miasta, gdzie wiemy, że będą te rozgrywki grupowe. Więc jest to chyba taki trochę kręgosłup komunikacyjny tych mistrzostw. Ale pamiętajmy, że mistrzostwa trwają kilka tygodni, a ta droga, sądzę, będzie takim ważnym kręgosłupem transportowym całej zachodniej Polski.

J.K.: To też chodzi o to, żeby zapewnić połączenie wzdłuż „ściany zachodniej”, żeby nie było tak, że połączenia z Niemcami są łatwiejsze, niż połączenia wewnątrz Polski?

B.K.:
To jest paradoksalna rzecz, ale jak się popatrzy na układ transportowy w Polsce, to ciągle widzimy te rozbiorowe czy porozbiorowe konsekwencje. I mimo że już czasu tyle upłynęło, to ta polityka państwa do tej pory nie była zbyt aktywna, żeby wszystkie ośrodki ze sobą połączyć. Ale w planach, które realizujemy jest na przykład budowa bardzo szybkiej kolei, która połączy Warszawę z Wrocławiem i Poznaniem, a z Poznania jest odnoga do Szczecina i mamy nadzieję, że to też w jakimś stopniu zagwarantuje większą spoistość transportową kraju.

J.K.: Tuż po decyzji o przyznaniu Polsce Euro 2012 był taki entuzjazm, strzelał szampan, poczucie mobilizacji. Czy teraz z tego coś zostało? Bo część prasy twierdzi, że to wszystko oklapło.

B.K.:
Nie, nic nie oklapło, dlatego że po tej radości z przyznanej decyzji nastąpił czas szarej, zwykłej, normalnej pracy przygotowań. Mamy kilka lat na to i na pewno w tym zakresie już działania są prowadzone, jest specjalny zespół, który rząd powołał, który grupuje w sobie najważniejszych ministrów odpowiedzialnych za resorty mające coś do powiedzenia przy organizacji Euro 2012. Rozpoczęto dialog i taką intensywną współpracę z samorządami, które tutaj będą miały kluczowe znaczenie, samorządy tych miast, które te rozgrywki będą miały miejsce. I chcę państwu powiedzieć – nawet jeżeli nie zrealizujemy sto czy sto dwa procent założonego planu, tylko na przykład dziewięćdziesiąt, jeżeli chodzi o sieć transportową, to to nie będzie miało żadnych negatywnych konsekwencji dla przygotowania tych igrzysk. Tak że nie widzę powodu do paniki.

J.K.: A czy jest drożej w związku z Euro 2012? Ceny idą w górę?

B.K.:
Jest drożej i to też jest pewną bolączką całego rynku inwestycyjnego. Nie sądzę, żeby to było bezpośrednio związane tylko z Euro 2012, ale na pewno ta impreza była takim dodatkowym impulsem, spektakularnym impulsem, który zwrócił uwagę, że w Polsce się będzie dużo działo w branży budowlanej, w związku z czym i ceny usług, i ceny materiałów zaczęły gwałtownie rosnąć, Dla przykładu podam, że w porównaniu z cenami z końca roku mamy o ponad 100% wzrost cen stali, o ponad 70% wzrost cen cementu i o ponad 30% wzrost cen kruszyw w tak krótkim okresie. Pytanie: czy te ceny tak szybko urosły tylko i wyłącznie ze względu na mechanizmy rynkowe? Wzrasta popyt...

J.K.: Mniej rąk do pracy.

B.K.:
Mniej rąk do pracy, ludzie wyjechali. Czy też mamy tutaj do czynienia z pewnymi działaniami spekulacyjnymi. To śledzimy, tym w szczególności zajmuje się Ministerstwo Budownictwa i Rozwoju Regionalnego. Pewne działania są podejmowane, ale jakie są to działania? Przede wszystkim chcemy, żeby Polska była jak najbardziej otwartym rynkiem, bo jeżeli nie będzie barier administracyjnych i sztucznie tworzonych przeszkód przed tym, żeby te mechanizmy rynkowe regulowały ceny, to mamy nadzieję, że do żadnych nieprawidłowości nie dojdzie i też prawdopodobnie otworzymy rynek, jeżeli chodzi o rynek pracy.

J.K.: Panie ministrze, a co się dzieje w sprawie Doliny Rospudy? Czy polski rząd czeka na werdykt europejskich trybunałów?

B.K.:
Wszystko, co w tym zakresie od strony formalnej mieliśmy zrobić, zrobiliśmy i, oczywiście, piłeczka jest po stronie Komisji Europejskiej.

J.K.: Bez decyzji Komisji Europejskiej buldożery nie wjadą?

B.K.:
Decyzje wszystkie legalne zgodnie z przepisami prawa w tym zakresie w Polsce zostały wydane.

J.K.: Czyli teraz to jest decyzja polityczna, tak?

B.K.:
Nie ma podstaw, żeby się z tych decyzji wycofać. Proszę mieć świadomość, że cały proces przygotowania inwestycji, to, co wcześniej mówiłem, te 3,5 roku, to są różne etapy dochodzenia do ostatecznej decyzji lokalizacyjnej i budowlanej i ona została wydana.

J.K.: Czyli jest to decyzja polityczna, tak? Czy rząd zdecyduje się na konfrontację, czy czeka na rozstrzygnięcia po stronie brukselskiej?

B.K.:
Nie czekamy na konfrontację, bo tak jak powiedziałem, nie mamy możliwości wycofania się z tej decyzji. Co najwyżej możemy czekać na jakieś konsekwencje, jeżeli Komisja Europejska się dopatrzy, że naruszyliśmy przepisy związane z ochroną środowiska. Ale tak jak powiedziałem, w całej procedurze dochodzenia do ostatecznej decyzji takich nieprawidłowości nie wykryto.

J.K.: Ale można by już nacisnąć guzik pod tytułem „Start, budujemy...”

B.K.:
I tak się dzieje, tak się dzieje. Tam trzeba respektować te okresy związane z przyrodą, dla ptactwa i tylko dlatego nastąpiło chwilowe wyciszenie pewnych prac, natomiast jak ten okres minie, to jestem przekonany, że prace będą kontynuowane. Ale bardzo dobrze, że pan poruszył ten temat, panie redaktorze, dlatego że ja tutaj przy okazji naszej rozmowy chcę zwrócić [uwagę] na jeden dodatkowy aspekt tej sprawy. O wielu mówiliśmy, ale jeden jest bardzo pożyteczny, bo mówiliśmy z reguły o tych negatywnych. Pożyteczny to jest taka mała lekcja wychowania obywatelskiego. Otóż my wszyscy myślimy, że budowa drogi jest bardzo prosta, że wystarczy położyć asfalt, przeciąć wstęgę i można jeździć. Rospuda pokazała nam wszystkim, jak skomplikowany i trudny jest ten mechanizm dochodzenia do ostatecznej decyzji. I bardzo się cieszymy, że to, co jest powszechnie znane dla drogowców, dla ludzi przygotowujących inwestycje, przy okazji dyskusji o Rospudzie stało się powszechnie znane dla społeczeństwa. Więc mam nadzieję, że teraz trochę innymi oczami i innymi okularami społeczeństwo patrzy na to, co się dzieje w drogach. I na przykład docenić można działania rządu, że w sytuacji, kiedy przyszliśmy, proces przygotowania inwestycji to był minimum 4,5 roku i na skutek zmian kilku ustaw, w tym wprowadzenia tzw. specustawy drogowej, udało się te okres skrócić do 3,5 roku. Ale krócej się niestety nie da, bo jesteśmy w Unii Europejskiej i musimy respektować zasady zrównoważonego rozwoju, ochrony środowiska, prawa własności. I też chcę powiedzieć, panie redaktorze, że ten okres przygotowania inwestycji w Polsce jest jednym z najkrótszych spośród krajów Unii.

J.K.: To kiedy zgodnie z planem wjadą buldożery już w samą Dolinę Rospudy?

B.K.:
Późną jesienią.

J.K.: I to jest decyzja podtrzymywana.

B.K.:
Jest decyzja podtrzymywana, co najwyżej będziemy musieli – tak jak powiedziałem – liczyć się z jakimiś odszkodowaniami za problemy związane z Naturą 2000, ale my ich nie widzimy. I mamy nadzieję, że jednak Komisja Europejska ostatecznie podzieli nasz punkt widzenia.

J.K.: Dziękuję bardzo. Bogusław Kowalski, Wiceminister Transportu, optymistycznie w Sygnałach Dnia.

B.K.:


J.M.

Czytaj także

Dolina, która podzieliła Polskę

Ostatnia aktualizacja: 22.02.2007 08:15
Ja się całkowicie solidaryzuję ze wszystkimi, którzy mówią:"Brońmy Rozpudy, nie bądźmy barbarzyńcami".
rozwiń zwiń