LPR jeszcze chce rozmów o koalicji

Ostatnia aktualizacja: 10.08.2007 08:48
Dopuszczenie Platformy i SLD do władzy bez rozliczenia prywatyzacji jest sprzeniewierzeniem się ideałom, które doprowadziły do zwycięstwa PiS-u.
Audio

Jacek Karnowski: Nasz gość – Roman Giertych, szef LPR, Minister Edukacji i Wicepremier, jeszcze Wicepremier.

Roman Giertych: A jak to się dzieje,  panie redaktorze, że godzina siódma rano, a takie olbrzymie korki w Warszawie? To jest niesamowite.

J.K.: No bo remonty idą, pieniądze z Unii Europejskiej, panie premierze, i Warszawa się rozwija, naraz wszystko budujemy.

R.G.: (...).

J.K.: Panie premierze, jeszcze premierze, dwa dni temu mówił pan, że po tym, jak opowiedział się pan za akcją CBA, zostanie pan odwołany. Nie został pan odwołany.

R.G.: No, nie bardzo jest powód, nie sądzę, aby pan premier mógł wykorzystać sprawę lektur, skoro została uzgodniona ze wszystkimi ministrami. Liga Polskich Rodzin nie odpowiada za obecny kryzys koalicyjny, winny jest tutaj przede wszystkim pan premier i Prawo i Sprawiedliwość. Szkoda zresztą, dlatego że projekt IV RP, który przedstawiał często w wizjonerskich wystąpieniach pan premier Kaczyński, to był projekt, który dla wielu ludzi, oczywiście, nie dla wszystkich, ale dla ludzi niósł nadzieję, na rozliczenie z III Rzeczpospolitą. I sytuacja, w której obecnie się znaleźliśmy, że prezydent Kaczyński właściwie zwraca się z prośbą do przewodniczącego Tuska, przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, aby umożliwił mu przeprowadzenie jak najszybszych wyborów, jest sytuacją paradoksalną, albowiem to oznacza, że PiS zrezygnował z budowania IV RP, zrezygnował z tej kontrrewolucji czy rewolucji, która miała Polskę odbudować, wstrząsnąć nią, przynieść rozliczenie afer prywatyzacyjnych i tak dalej. Jak spojrzymy na te dwa lata, to zaraz pada pytanie: a gdzie są rozliczone afery prywatyzacyjne? Czy jakiekolwiek postępowanie zakończyło się aktem oskarżenia wobec osób, które rozkradły majątek narodowy? Nie, prokuratura, służby specjalne zajęły się przede wszystkim koalicjantami, opozycją.. Jak dzisiaj czyta się wywiad Janusza Kaczmarka, to włosy dęba stają na głowie. Człowiek, który był ministrem spraw wewnętrznych trzy dni temu jeszcze, twierdzi, że żyjemy w państwie totalitarnym, gdzie wszyscy są inwigilowani.

J.K.: Ja może przytoczę ten cytat, panie premierze, dla słuchaczy: „Żyjemy w państwie totalitarnym, bo oni specjalnie czekali, aż ja wyjadę na urlop, aby rozpętać tę kampanię. Przecież dzień przed wyjazdem na początku tygodnia rozmawiałem z premierem i żadnych sygnałów nie było, abym miał trafić do kręgu podejrzeń. Wszyscy wiedzieli, że za chwilę wyjeżdżam na urlop i gdy wyjechałem, zaczęło się”.

R.G.: No, to już tam abstrahuję od kwestii wyjazdu czy nie wyjazdu, bo to jest mniej istotne. Ważne jest co innego – jeżeli minister spraw wewnętrznych twierdzi, że jedynie komisja śledcza ds. CBA może wyjaśnić nieprawidłowości w postępowaniu tego organu państwa, jakim jest CBA, no to mamy do czynienia z bardzo poważnym zarzutem. Ja sądzę, że parlament w tej chwili nie ma innej możliwości nawet, tylko powołać komisję śledczą.

J.K.: Ale wczoraj w Pałacu Prezydenckim nie padło ani słowo o komisji śledczej.

R.G.: Cieszę się, że wczoraj pan minister Ziobro...

J.K.: Poparł, tak.

R.G.: ...poparł ideę powołania komisji, to dobry znak, bo to oznacza, że jest szansa na całkowite wyjaśnienie całości tego zagadnienia i całości tej afery, która – przypomnijmy – w konsekwencji doprowadziła do odwołania wicepremiera, do rozpadu koalicji rządowej i do paradoksalnej sytuacji, w której prezydent Kaczyński zabiega u Donalda Tuska o zgodę na przyspieszone wybory parlamentarne.

J.K.: A jest porozumienie Platforma-PiS – Platforma rezygnuje z komisji śledczej, PiS godzi się na przyspieszone wybory? Tak to wyglądało w Pałacu Prezydenckim, bo w Pałacu Prezydenckim nie było słowa o komisji śledczej.

R.G.: Nie byłem na spotkaniu pana Donalda Tuska z panem prezydentem Kaczyńskim, trudno mi powiedzieć, jaka była to rozmowa i jaki był jej przebieg. Faktem jest, że Prawo i Sprawiedliwość, które z krytykowania Platformy Obywatelskiej zrobiło sobie nie tylko kampanię wyborczą w roku 2005, ale, można powiedzieć, istotę działań w ciągu ostatnich dwóch lat, w tej chwili zabiega u Platformy o to, aby dostać zgodę na przyspieszone wybory, co oznacza po pierwsze dla PiS-u szanse na to, że unikną bankructwa. Ale tu bym się za bardzo nie cieszył, ja już słyszałem głosy z Platformy Obywatelskiej, które mówią, że jeżeli Platforma będzie rządzić po przyszłych wyborach, to minister finansów na podstawie obecnie obowiązującego prawa nie wypłaci subwencji dla PiS-u, dlatego że trzyletnia kara jest wpisana w ustawę i tak naprawdę to nie wiadomo, skąd się wzięły te interpretacje mówiące o tym, że partia, która miała subwencje i się nie rozliczyła prawidłowo, ma po wyborach mieć darowaną karę. To była taka precedensowa sprawa dotycząca partii, która się nie rozliczyła, ale w momencie, gdy nie miała subwencji, to jest inna sytuacja i może się zdarzyć tak, że te nadzieje Prawa  i Sprawiedliwości na to, że unikną kary, okażą się płonne. Ale bez wątpienia jest to czynnik, który, widać teraz, PiS determinuje do tego, aby zmierzać do wyborów, chcą po prostu uniknąć kary finansowej i zaoszczędzić kilkadziesiąt milionów. Ale to jest przykre, bo to oznacza taki wielki rozdźwięk pomiędzy deklaracjami uczciwości, sprawiedliwości, bezinteresowności, a jednak faktami, że myślę, że społeczeństwo może mocniej ukarać PiS również finansowo – mówię o wyborach – niż Państwowa Komisja Wyborcza.

J.K.: Panie premierze, pan namawia PiS do rezygnacji z wyborów, do – jak rozumiem – nie podejmowania tego planu?

R.G.: Nie, ja namawiam po pierwsze do jednej rzecz – że musi być wyjaśniona sprawa CBA. No przecież mamy do czynienia z aferą, która...

J.K.: A wierzy pan Januszowi Kaczmarkowi, czy Zbigniewowi Ziobrze?

R.G.: Nie wiem, ja uwierzę komisji śledczej. Jeżeli komisja śledcza przedstawi swój raport, to będę wiedział, jak to było. Nie jestem w stanie ocenić sporu między dwoma panami, bo nie mam dostępu do akt. Komisja będzie miała dostęp i komisja będzie w stanie przeprowadzić niezależne, obiektywne śledztwo. Ja byłem w komisji śledczej ds. PKN Orlen i wiem, że przed komisjami (i zresztą powiedział to wczoraj słusznie minister Kaczmarek) prawda wychodzi, tak jest, ponieważ wszyscy nawzajem się pilnują. Ponieważ wszyscy są zainteresowani tym, aby dojść do prawdy, to mielibyśmy naprawdę okazję poznać prawdę w sprawie i tej afery, i sporu pomiędzy panem Ziobro a panem Kaczmarkiem.

J.K.: Ale co? Mamy Sejm bez większości z komisją śledczą agresywnie działającą przeciw PiS i co? Jaki to jest dla PiS-u interes? Musi być za tym jakiś plan polityczny, odbudowa koalicji, innej większości.

R.G.: My nie bronimy się przed rozmowami w sprawie odbudowy koalicji, tylko muszą być spełnione warunki, które zagwarantują realność takiego projektu. Dzisiaj, w obecnej sytuacji pan premier Kaczyński nie jest w stanie zgromadzić w Sejmie większości. On może to uważać za krzywdzące wobec siebie czy wobec życia czy losu, ale taka jest prawda.

J.K.: No i co dalej? Co pan proponuje? Co Liga proponuje? Liga zawsze miała pomysły na przyszłość.

R.G.: Jeżeli chcemy, aby nie rządzili w Polsce liberałowie i postkomuniści, bo przyspieszone wybory przy tych obecnych sondażach, w większości one są dosyć podobne, wygrywa Platforma, na drugim miejscu PiS, na trzecim miejscu LiD, na czwartym miejscu LiS, takie są mniej więcej sondaże i w związku z tym podejrzewam, że wybory trochę mogą to zmienić, ale niewiele. I jaka będzie Polska po takich wyborach? Będzie Polska rządzona przez Platformę i LiD.

J.K.: Ale do czego pan namawia, panie premierze?

R.G.: I taka Polska to nie jest Polska moich marzeń, bo to będzie oznaczało, że będziemy mieli do czynienia z realizacją polityki liberalno-postkomunistycznej, polityki dalszej na przykład wyprzedaży majątku narodowego. Dopuszczenie Platformy do władzy i dopuszczenie SLD do władzy bez rozliczenia prywatyzacji, a na razie nie zrobiono nic, aby rozliczyć prywatyzacje, jest gigantycznym błędem i jest sprzeniewierzeniem się ideałom, które doprowadziły do zwycięstwa PiS-u w wyborach 2005 roku i jest to sprzeniewierzenie związane z dwoma okolicznościami – potrzebą ochrony kasy partyjnej i błędem związanym z uderzeniem w koalicjanta, używaniem służb specjalnych niezgodnie z prawem, nielegalnie.

J.K.: Ale PiS ma czekać, siedzieć i czekać i patrzeć, aż mu spada poparcie, bo ma rząd mniejszościowy, nie ma większości, jest atakowany przez opozycję?

R.G.: A dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie chce się zgodzić na wymianę premiera? Przecież rządził Kazimierz Marcinkiewicz, była koalicja, wszystko funkcjonowało.

J.K.: A ma pan już pomysł, kto to mógł być?

R.G.: Ja nie chcę rzucać pomysłów, dlatego że to jest rola PiS-u. Ja tylko wskazuję jedną rzecz, jedną okoliczność – że praktycznie każdy minister rządu za wyjątkiem pierwszego ministra – Prezesa Rady Ministrów – mógłby liczyć na to, że koalicja przetrwa. I ja się dziwię posłom PiS-u, którzy nie korzystają z oferty, którą przedkładamy i to zarówno Liga Polskich Rodzin, jak i Samoobrona. To jest propozycja uczciwej koalicji, tylko na normalnych zasadach, a nie na takich zasadach, jak było obecnie, że jeden drugiemu, a właściwie PiS koalicjantom wbija nóż w plecy. Zresztą trzeba pamiętać o tym, że zgodnie z tymi zapowiedziami, które były przedkładane, jeżeli będą przyspieszone wybory, to ci, którzy głosowali za ochroną życia w tej kadencji, chyba nie mają prawa liczyć na miejsca na listach PiS-u. Takie oświadczenie pan premier sformułował kiedyś na posiedzeniu klubu PiS i myślę, że teraz będzie miał okazję, aby to zrealizować.

J.K.: Wierzy pan Januszowi Kaczmarkowi, że to nie on był źródłem przecieku?

R.G.: Tak.

J.K.: Wierzy pan, tak?

R.G.: Tak.

J.K.: Kto był wobec tego? Wie pan?

R.G.: Nie odpowiem panu na to pytanie.

J.K.: Ale ma pan swoje podejrzenia?

R.G.: Tak. Nie był to Janusz Kaczmarek, nie wierzę w to, aby Janusz Kaczmarek był źródłem przecieku.

J.K.: Kwestia wiary czy wiedzy?

R.G.: Dodam, że w moim przekonaniu, jeżeli chodzi o stronę prawną, to kto był źródłem przecieku nie ma to specjalnego znaczenia z jednego powodu – w moim przekonaniu operacja CBA była nielegalna od samego początku, a w związku z tym osoby, które wiedziały o tej operacji, miały prawny obowiązek poinformować nie tylko zainteresowanych, ale również opinię publiczną o tym, co się szykowało. Operacja prowokacji...

J.K.: Ale ktoś ze szczytów, panie premierze, był źródłem przecieku?

R.G.: Operacja prowokacji, która nie rozpoczęła się od uprzedniej wiedzy o popełnionym przestępstwie, jest operacją nielegalną i warto, aby wszyscy o tym pamiętali. Mówię to jako adwokat, jako prawnik. Mam wrażenie, o tym żeśmy zapomnieli. Gdzie były uprzednie przestępstwa w Ministerstwie Rolnictwa? Stawiam to pytanie publicznie. Jakie były przesłanki do zastosowania prowokacji kontrolowanej w odniesieniu do pana Andrzeja Leppera czy do urzędników Ministerstwa Rolnictwa? Nie ma takiej wiedzy. A więc cała prowokacja była nielegalna. Państwo nie może wystawiać obywateli na pokuszenie.

J.K.: Panie premierze, kiedy pan powie albo kiedy dowiemy się, kto według tej pańskiej wersji był źródłem przecieku, jeżeli nie Janusz Kaczmarek?

R.G.: Ja nie wiem, kto był do końca... nie mam takiej wiedzy, na pewno nie byłem ja źródłem przecieku, bo nie wiedziałem o tej operacji, natomiast gdybym wiedział o wszystkich jej istotnych elementach, sam bym się zastanawiał, co z tą wiedzą zrobić, albowiem w moim przekonaniu operacja tego typu, jaką jest prowokacja kontrolowana, może być zastosowana wyłącznie w sytuacjach wyjątkowych, wtedy, kiedy mamy wiedzę o popełnianych przestępstwach, a nie sprawdzamy uczciwość obywateli, wręczając im czy próbując wręczyć milion złotych, pytając, czy by tego miliona nie przyjęli w związku z decyzją banalną, która jest, można powiedzieć, czymś rutynowym.

J.K.: Ale kiedy pan ostatnio rozmawiał z premierem Jarosławem Kaczyńskim?

R.G.: Z panem premierem Jarosławem Kaczyńskim ostatnio rozmawiałem w poniedziałek chyba 10 lipca.

J.K.: To dość dawno. Koalicji już nie ma.

R.G.: Ja myślę, że w najbliższym czasie, jak pan premier wróci z urlopu, z racji chociażby obowiązków rządowych będę rozmawiał z panem premierem, ale to, wie pan, rozmowa tutaj nic nie zmieni, jeżeli nie będzie decyzji o przełomie, a zaufanie do Jarosława Kaczyńskiego jako prezesa Rady Ministrów spadło dramatycznie.

J.K.: A gdyby powstał pomysł konstruktywnego rządu, wotum nieufności, rządu opozycji na przykład z udziałem Platformy i SLD, Liga wpisałaby się w ten projekt, zgłosiłaby swój akces?

R.G.: To jest nierealistyczne chociażby z tego powodu, że pan Donald Tusk zachowuje się często i tak samo w tej sytuacji, jak osoba, która chce zrobić wszystko, aby przypadkiem w Polsce władzy nie przejąć. Z taką postawą w polityce daleko się nie zajdzie. Prorokuję, że jeżeli taka postawa, co zresztą było widać w wyborach prezydenckich, będzie u Donalda Tuska, to on zawsze będzie w wiecznej opozycji i nigdy nie zrobi kroku, który pozwoliłby mu przejąć władzę.

J.K.: Jeszcze króciutko – Krzysztof Bosak, poseł LPR, mówi: „Gotów jestem założyć się, że PiS będzie przeciw wyborom”. Pan też jest gotów się założyć?

R.G.: Na miejscu prezesa PiS-u dążyłbym do wyborów/ Natomiast czy 150 posłów Prawa  i Sprawiedliwości, z których może połowa się znajdzie w przyszłym Sejmie, a na listach może dwie trzecie zagłosuje za samorozwiązaniem, śmiem wątpić. Czy będzie inaczej, zobaczymy. A pamiętajmy, że do samorozwiązania trzeba 307 głosów za, a więc jest to...

J.K.: Dużo.

R.G.: ...głosowanie, które naprawdę jest trudno wygrać.

J.K.: Dziękuję bardzo.

R.G.: Dziękuję.

J.K.: Roman Giertych, Wicepremier, był moim i państwa gościem. Dziękuję, panie premierze.

[transkrypcja: J. Miedzińska]

Czytaj także

Przypomnienie wartości to nie skandal

Ostatnia aktualizacja: 07.03.2007 07:15
Pan premier Giertych powiedział, że są takie rzeczy najważniejsze. Te rzeczy zbudowały Europę i dzisiaj Europa powinna po prostu do nich zmierzać, przy nich trwać i do nich zmierzać.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Różnice narastają

Ostatnia aktualizacja: 20.03.2007 07:45
W kampanii wyborczej mówiono jasno, że będzie ochrona życia. To, że teraz część ludzi, którzy głosowali na Prawo i Sprawiedliwość przeciera oczy ze zdumienia, patrząc na kolejne wypowiedzi, które są niejasne, pokrętne i właściwie sprzeczne, to nie jest to moja wina.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ujawniło się skrywane po dywan

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2007 07:15
W moim przekonaniu ten rozpad nie do końca jest związany tylko i wyłącznie z tym głosowaniem. Muszą być jakieś głębsze przyczyny tej sytuacji i jest jakby próbą wykorzystania tego podziału ideowego do zmiany sytuacji politycznej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

„Zeznania Kaczmarka to dramat”

Ostatnia aktualizacja: 23.08.2007 08:49
Jeżeli się to potwierdzi, to mamy do czynienia z kryminalnymi przestępstwami popełnionymi przez najważniejszych urzędników państwowych z PiS.
rozwiń zwiń