LiS – produkt niewiarygodny

Ostatnia aktualizacja: 21.08.2007 08:47
Tak zwany LiS ratuje swoje życie, próbuje ratować swoją skórę. Czyni to kosztem i PiS-u, i PO, i SLD.
Audio

Jacek Karnowski: W naszym studiu gość – Bogdan Zdrojewski, szef Klubu Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry, panie przewodniczący.

Bogdan Zdrojewski: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

J.K.: Panie przewodniczący, rozczarował wczoraj pana Janusz Kaczmarek swoją konferencją prasową? „Wiem, ale nie powiem” to najczęściej powtarzamy tytuł w gazetach.

B.Z.: Nie, nie rozczarował, bo ja się niczego innego nie spodziewałem. Mam swoją wiedzę na temat i mechanizmów, jak i również samego zainteresowanego tą sprawą i muszę powiedzieć, że zaskoczenia nie było.

J.K.: A powinien zostać zwolniony z tajemnicy służbowej?

B.Z.: Według mojej oceny tak. W ogóle wszystko to, co się dzieje w tak zwanych resortach siłowych budzi daleko idący niepokój, powinno być wyjaśnione, ale powinno być wyjaśnione w sposób rzetelny, procesowo poprawny, bez tej nadbudowy politycznej. Byłoby nam wszystkim po prostu łatwiej.

J.K.: Bo on stanie przed komisją ds. służb specjalnych, tak?

B.Z.: Tak. I powinien powiedzieć wszystko to, co wie, to, co jest źródłem jego zachowania, jak i również doprowadzić do sytuacji takiej, w której nie będzie wątpliwości co do jego wiarygodności, bo tych wątpliwości jednak sporo jest.

J.K.: Na przykład został przyłapany na kłamstwie, chodzi o sprawę przynależności do PZPR. W ankiecie z 1988 roku jest przynależność do PZPR, a w ankiecie z roku 2001 jest napisane tylko, że był kandydatem na członka PZPR.

B.Z.: To prymitywna małostkowość.

J.K.: No nie, ale jednak on twierdził, że nie ukrywał tej...

B.Z.: Nie podlega dyskusji, jest to kłamstwo, ale mówię o źródle. Prawdopodobnie jest to właśnie taka prymitywna małostkowość.

J.K.: Ale czyja?

B.Z.: Oczywiście, Kaczmarka.

J.K.: Panie przewodniczący, jak to będzie z tą komisją śledczą? Będzie przed wyborami, czy nie będzie?

B.Z.: Nie ulega wątpliwości, że jest to temat numer 1, przy którym my obstajemy cały czas, uważam, że komisja śledcza powinna powstać jak najszybciej. Są w tej chwili dywagacje na temat skutków decyzji o samorozwiązaniu Sejmu, czy samorozwiązanie Sejmu pociąga za sobą zakończenie prac Sejmu do czasu wyboru, czy do czasu wyboru ten Sejm powinien pracować, a zwłaszcza organy, instytucje powołane przez niego, w tym na przykład komisje nadzwyczajne, komisje śledcze.\

Z mojego punktu widzenia wygląda to w tej chwili tak – pomimo tego, że nie mamy jeszcze kampanii wyborczej z punktu widzenia formalnego, ta kampania się toczy. Ona, oczywiście, jest przeszkodą do wyjaśnienia wszystkich tych rzeczy, które powinny być wyjaśnione w sposób bezstronny, ale nie podlega dyskusji, że każdego dnia dochodzą albo nowe fakty, albo ich interpretacje, które wymagałyby bezstronnego, szybkiego skonfrontowania. I tego, oczywiście, brakuje i z tego też powodu uważam, że komisja śledcza powinna powstać. Natomiast jeżeli decyzja o samorozwiązaniu Sejmu będzie na przykład 5 września, to, oczywiście, ta komisja nawet się nie ukonstytuuje, to po pierwsze. A po drugie – już króciutko – decyzja o powołaniu lub nie powołaniu komisji śledczej nie należy do Platformy Obywatelskiej. Gdyby tak było, nie pracowalibyśmy przez całe wakacje. Należy do marszałka Ludwika Dorna.

J.K.: Ale gdyby Platformie rzeczywiście zależało, to włożyłaby w to całą energię, całą wolę, jaką ma, i autorytet głównej partii opozycyjnej, żeby do tego doprowadzić, a Platforma ogranicza się do takiego mówienia: no tak, jeżeli się da, to się da, jeżeli się nie da, no to trudno.

B.Z.: Nie, to nieprawda. Po pierwsze złożyliśmy wniosek o to, aby tę komisję powołać i złożyliśmy go jeszcze w lipcu. Po drugie – wszyscy politycy Platformy Obywatelskiej w sposób jednoznaczny mówią tak, jak ja mówię, że komisja śledcza powinna powstać i powinna wyjaśnić wszystkie kwestie związane z całą akcją CBA. I trzeci element bardzo istotny – nie lubimy tracić energii na marne. Jeżeli decyzja nie należy do nas, nam pozostaje w tej chwili mówienie. Tupanie należy do dzieci, które nie mają jeszcze siedmiu lat. My mamy trochę więcej.

J.K.: Ale premier Kaczyński powiedział: gdyby komisja powstała, Donald Tusk złamałby umowę zawartą z prezydentem Lechem Kaczyńskim.

B.Z.: Mamy tu rozbieżność co do przede wszystkim interpretacji samej umowy. Trzeba pamiętać jeszcze o jednej rzeczy, że rzeczywiście jeżeli 5 września Sejm podejmie decyzję o samorozwiązaniu, praca komisji byłaby poddana presji wyłącznie wyborczej. Wtedy nie mielibyśmy faktów, tylko interpretację faktów.

J.K.: Czy komisja konstytucyjna, która miałaby wprowadzić zakaz  kandydowania dla osób skazanych za przestępstwa umyślne, zdąży przed wyborami?

B.Z.: Decyzja o ewentualnym ukonstytuowaniu się i pracach tej komisji zapadnie, jeżeli chodzi o aktywność PO, w dniu dzisiejszym. No, my jesteśmy zdeterminowani do tego, aby nie dopuścić przestępców do sprawowania mandatu posła czy senatora. Natomiast zaskakuje nas nagła aktywność, nagły taki entuzjazm Prawa  i Sprawiedliwości do pracy tej komisji. Przypomnę wniosek o powołanie komisji konstytucyjnej tej nadzwyczajnej – rozpatrzenie naszego projektu, złożyliśmy w grudniu ubiegłego roku. Projekt przeleżał 8 miesięcy, jak nagle się zbliżają wybory, PiS pożegnał się z Samoobroną, to nagle nasz projekt uzyskał jakieś nadzwyczajne zainteresowanie. To budzi wątpliwości.

J.K.: Ale jest szansa? Bo PiS chce. Czy Platforma włączy się w ten wyścig z czasem, bo tutaj terminy będą napięte, godziny mogą zdecydować?

B.Z.: Wczoraj rozmawiałem z Ludwikiem Dornem i wyraziłem swoją jedną istotną wątpliwość – najgorsze, co mogłoby się stać to taki efekt pracy komisji, który byłby podważony przez Trybunał Konstytucyjny w czasie wyborów. A przypomnę – orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczyłoby nie tylko zmian w konstytucji, ale także w ordynacji wyborczej, która obowiązywałaby w okresie kampanii. Jest to bardzo ryzykowne. Dziś ma być przygotowana do tego wstępna opinia. Zobaczymy.

J.K.: Ale raczej ku zgodzie, czy wstrzymanie się?

B.Z.: Na pewno jesteśmy skłonni do tego, aby nie dopuścić do tego, aby przestępcy startowali i znajdowali się w ławach poselskich. Natomiast jeżeli skutek...

J.K.: Czyli jeżeli będzie możliwość wyrobienia się, to Platforma podejmie tę inicjatywę.

B.Z.: I nie będzie budziło wątpliwości, jeżeli chodzi o finał tej sprawy z punktu widzenia poprawności prawnej.

J.K.: To tak wtedy.

B.Z.: To wtedy tak.

J.K.: Jan Rokita będzie na czele tej komisji?

B.Z.: Jan Rokita został desygnowany przez Platformę Obywatelską kilkanaście tygodni temu na szefa tej komisji, uznaliśmy, że jest to jedyna osoba, która w składzie tej komisji gwarantuje nie tylko sprawność, ale odpowiedzialność, jeżeli chodzi o finał, natomiast sam Jan Rokita też się w tej chwili zastanawia, bo, oczywiście, praca w przeciągu 10 dni nad konstytucją to trochę niepoważny wymiar czasu jak na rangę problemu.

J.K.: Premier zarzucił Platformie, że to partia uległa wobec Niemiec. Platforma oburza się, mówi, że te słowa to efekt swoistej fobii premiera. A Nasz Dziennik informuje, że po głosowaniu sejmowym nad uchwałą popierającą tak zwany system pierwiastkowy Angela Merkel dzwoniła do Donalda Tuska i nie kryła słów oburzenia. Czy to prawda?

B.Z.: Ale to dziwolągi. Muszę powiedzieć tak – po pierwsze Platforma nie jest uległa wobec nikogo, ale ma szacunek do dorobku takich krajów, jak Francja, Anglia, Niemcy, Stany Zjednoczone, natomiast nie jesteśmy wobec tych krajów ulegli. Podawanie przykładów związanych na przykład z roszczeniami niemieckimi przez rząd, który w tej materii nie uczynił praktycznie nic, aby rozwiązać ten problem, jest niepoważny.

I druga bardzo istotna, ważna rzecz – trzeba pamiętać, że właśnie w okresie sprawowania władzy przez osoby, które są krytyczne w tej materii wobec Platformy, była szansa na rozwiązanie kilku problemów, a stało się dokładnie inaczej. Myślę tutaj na przykład o wydłużeniu okresu tak zwanego zasiedzenia. Nie byłoby dzisiaj kłopotów na Pomorzu związanych z roszczeniami, gdyby ten problem był rozwiązany sześć lat temu albo był rozwiązany rok temu.

J.K.: A dzwoniła Angela Merkel po uchwale pierwiastkowej?

B.Z.: Nie wiem.

J.K.: Nie wie pan, panie przewodniczący.

B.Z.: Nie wiem.

J.K.: Panie przewodniczący, czy Roman Giertych powinien przeprosić premiera za sugestię, że to PiS zbiera tak zwane „haki” na Donalda Tuska? No bo prasa ujawnia, że to członkowie Ligi i Samoobrony takie „haki” zbierają, proponują dziennikarzom, między innymi posłanka Hojarska miała proponować materiały rzekomo obciążające Donalda Tuska. Donald Tusk, oczywiście, zaprzeczył w specjalnym oświadczeniu ich prawdziwości.

B.Z.: W tym wszystkim jest tyle różnego rodzaju obrzydliwości, że nawet komentować mi się tego nie chce.

J.K.: Roman Giertych starał się poróżnić Platformę i PiS, a trochę zjednoczył chyba was.

B.Z.: Zjednoczenie nam nie jest potrzebne, bo nie jesteśmy rozbici, natomiast nie ulega wątpliwości, że od czasu do czasu takimi „pustymi balonami” albo jakąś taką specyficzną trucizną uzyskuje się efekt odwrotny od zamierzonego. Nie ulega wątpliwości, że tak zwany LiS, który według mojej oceny nie wystartuje jako LiS w tych wyborach, ratuje swoje życie, próbuje ratować swoją skórę. Czyni to kosztem i PiS-u, i PO, i Sojuszu Lewicy Demokratycznej i tak dalej, i tak dalej. Ale według mojej oceny i tak będzie odwrotnie. Wiarygodność takiego produktu, jaki został zbudowany na poczet określonej kampanii takiej medialnej jest tak niska, że myślę, że nikt nie da się oszukać.

J.K.: Nie wejdą do Sejmu.

B.Z.: Nie wejdą do Sejmu.

J.K.: Panie przewodniczący, jeszcze jedna sprawa. Wczoraj konferencja Lewicy i Demokratów, wystąpił Aleksander Kwaśniewski, no i zaatakował Platformę, mówi: to partia upudrowana, prawica przaśna to PiS, prawica upudrowana to Platforma. Mówi: Polacy muszą mieć wybór, niż między dwoma modelami samochodów, które są takie same, tak mniej więcej mówił. Czy to będzie ważna oś kampanii – starcie lewicy z Platformą?

B.Z.: Jak patrzę na LiD, to mam wrażenie, że mamy do czynienia z takim liftingiem, jak to się dokonuje właśnie, posługując się tą analogią między samochodami, jest astra 1, astra 2, astra 3. Ten LiD, który w tej chwili jest, to jest taka może nie astra 3, tylko taki LiD Aleksandra Kwaśniewskiego. Na tym polega ten lifting. Nic poza tym w LiD-zie nie stało się takiego, aby można było potraktować jakąś zmianę w tej formacji. Ale powiem o Platformie, bo ona jest dla mnie najistotniejsza, najważniejsza – nie ma na rynku politycznym formacji po pierwsze tak szerokiej, tak dobrze ulokowanej, jeżeli chodzi o oczekiwania społeczne, tak wiarygodnej, jeżeli chodzi o profesjonalizm i odpowiedzialność i myślę, że wszystkie te takie komplementy, które padają, bo ja je traktuję jako komplementy, LiD czy LiS boją się Platformy Obywatelskiej, boją się i naszej siły, i naszej wiarygodności, i naszej profesjonalności i z tego powodu od czasu do czasu właśnie padają takie nieuzasadnione, świadome, fałszywe ataki.

J.K.: No i takie trochę prowokacje, żeby się wyróżnić, odróżnić. Dziękuję bardzo. Bogdan Zdrojewski, szef Klubu PO był gościem w Sygnałach Dnia.

B.Z.: Dziękuję bardzo.

[transkrypcja: J. Miedzińska]  

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Nie procedura, a sposób wykonania

Ostatnia aktualizacja: 10.01.2008 10:01
Należy zaczekać do wykonania ustawy [medialnej], a nie spoglądać wyłącznie na zapisy, dlatego że może być to mocno mylące.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wielkie godzenie w Platformie Obywatelskiej

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2007 08:41
Dr Fedyszak-Radziejowska: "Mam wrażenie, że jest to decyzja wynikająca z faktu, że straty, jakie Platforma poniosła minimalizując rolę Rokity, były zbyt duże". Dr Materska-Sosnowska: "Konflikt w Platformie był, z tym, że (...) tak naprawdę bardziej rozdmuchiwany i przez media, i przez PiS".
rozwiń zwiń

Czytaj także

PO przeciwna poprawce do Konstytucji

Ostatnia aktualizacja: 06.03.2007 07:44
Problem aborcji, problem naruszania ustawy, który został uchwalony kilka, już prawie kilkanaście lat temu, jest pewnego rodzaju kompromisem, jest pewnego rodzaju osiągnięciem i w tej chwili wprowadzanie ogromnego sporu i ogromnego napięcia w Polsce byłoby dla wszystkich stron tego sporu czymś absolutnie niekorzystnym.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Najpierw odpolitycznić prokuraturę

Ostatnia aktualizacja: 31.03.2007 08:15
Jednym z naszych wniosków jest odpolitycznienie prokuratury. Nie może być tak, że prokurator generalny jest postacią polityczną, związaną z funkcją ministra sprawiedliwości, dlatego że w takim wypadku zawsze będą rodzić się podejrzenia, iż tego typu wnioski mają charakter polityczny, czyli przede wszystkim służą do walki z opozycją. Tak być nie może.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Linia kampanii wyborczej

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2007 08:59
Władza nadużywa władzy w sposób spektakularny po to, aby części opinii publicznej powiedzieć: to my jesteśmy ci rycerze, walczymy z establishmentem.
rozwiń zwiń