Sygnały Dnia 11 października 2019 roku, rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim

Ostatnia aktualizacja: 11.10.2019 07:15
Audio
  • Jarosław Kaczyński: zrobiliśmy wszystko, co zapowiedzieliśmy, a nawet więcej (Sygnały dnia/Jedynka)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan prezes Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości. Witam bardzo serdecznie.

Jarosław Kaczyński: Dzień dobry.

Panie prezesie, dokładnie miesiąc temu w wywiadzie dla Sygnałów Dnia powiedział pan, że w tych wyborach Polacy będą musieli odpowiedzieć na zupełnie podstawowe pytania dotyczące po prostu ich życia: czy żyje im się lepiej? Czy mają więcej pieniędzy na takie codzienne sprawy, codzienne zakupy? Czy jest więcej pracy? Teraz też można powiedzieć, że w tym samym kontekście mówi pan o Polsce plus i Polsce minus.

No właśnie, ta odpowiedź będzie dotyczyła tego, czy będziemy mieli Polskę plus, czyli kontynuację i tej wielkiej polityki społecznej (symbolem jest 500+, ale to jest jeszcze wiele innych przedsięwzięć łącznie przeszło 80 miliardów złotych rocznie), czy będziemy mieli kontynuację przemyślanej polityki rozwoju (chcę podkreślić to słowo „przemyślanej”), polityki nastawionej na możliwie szybki wzrost PKB, ale w sposób odpowiedzialny. Można próbować działać w ten sposób, żeby jeden rok był świetny, a później kilka złych. My tak nie działamy. I działamy tutaj konsekwentnie. I jesteśmy skądinąd za to chwaleni, agencja ratingowa, jedna z nich niedawno, podkreślając, że Polska ma dobre perspektywy, mówiła, że elementem tych dobrych perspektyw, taką gwarancją jest bardzo rozsądna polityka gospodarcza. To jest po drugie i to jest bardzo istotne.

Po trzecie – są kwestie, o których się mniej mówi, może mniej na co dzień pamięta, ale też warto o tym pamiętać, to są kwestie bezpieczeństwa naszego państwa zarówno w wymiarze militarnym (tu wzmacniamy naszą armię i wzmacniamy nasze sojusze, jesteśmy w tej chwili członkiem NATO pierwszej kategorii, to znaczy obce wojska, ale w tym wypadku nie wrogie wojska, mogą być na naszym terytorium w sposób trwały, i to jest naprawdę bardzo duże osiągnięcie), i w sferze energetycznej, gdzie te wszystkie szantaże, które nas spotykały w poprzednich latach i dziesięcioleciach, te ogromne ceny, jakie płaciliśmy na przykład za gaz, to wszystko już przechodzi do historii, bo jesteśmy już, można powiedzieć, bezpieczni, a za chwilę będziemy już tak bezpieczni, że w ogóle możemy zrezygnować z dostaw ze wschodu. I to jest też bardzo, bardzo istotna sprawa.

I to jest także kwestia polskiej wsi, którą my będziemy z całą pewnością w dalszym ciągu wspierać. Tutaj mamy nowego komisarza, pana Janusza Wojciechowskiego. Rozmawiałem z nim wczoraj długo, jest pewne, że my osiągniemy to, co jest w tej chwili najbardziej oczekiwane na wsi, to znaczy to, że będziemy mieli takie same dopłaty jak na przykład w Niemczech, znaczy tę średnią, dobrą średnią europejską, około 1200 zł za hektar. I to jest też element naszej polityki.

Ale tych elementów naszej polityki w stosunku do wsi jest przecież dużo więcej, choćby drogi, przywracania państwa na prowincji. Tu zresztą można użyć także tego szerszego pojęcia polskiej prowincji, nie tylko wsi, ale także mniejszych miast. My czynimy wszystko, by te negatywne zjawiska, które miały miejsce za poprzednich rządów, wycofać, i to nawet można powiedzieć wycofać z naddatkiem, bo na przykład ta budowa dróg lokalnych na wielką skalę, dotąd w ogóle niespotykaną, to jest właśnie ten naddatek. I to też jest bardzo, bardzo istotne.

Robimy postępy wbrew temu, co mówią nasi przeciwnicy, także jeżeli chodzi o służbę zdrowia, i te postępy będą kontynuowane. Ilość pieniędzy na służbę zdrowia będzie rosła, już rośnie, już jest to przeszło 100 miliardów złotych, w przyszłym roku będzie prawdopodobnie około 120 miliardów złotych, dwa, trzy lata i dojdziemy do 160 miliardów złotych, czyli do przeszło podwojenia tej sumy, od której żeśmy zaczynali. I to jest wszystko prowadzone w taki sposób, iż (i to jeszcze raz podkreślę) niczym to nam na przyszłość nie zagraża. To jest tak, że my nie tylko nie zwiększamy długu publicznego, bo nasi przeciwnicy nam to próbują przypisywać, ale ten dług publiczny wyraźnie zmniejszamy, bo dług publiczny liczy się w stosunku do PKB i on jest coraz mniejszy. I to jest także zabezpieczenie wobec tego wyzwania, które może nas spotkać, to znaczy tego wyzwania, które wiąże się z pogorszeniem sytuacji gospodarczej wokół Polski. To jest wyzwanie w tej chwili jeszcze dosyć mgliste, ale gdyby się zrealizowało, to my jesteśmy w pełni przygotowani na to właśnie poprzez odpowiedzialną politykę finansową, że będziemy w stanie utrzymać naszą politykę, i to w wymiarze społecznym, i w wymiarze rozwojowym, mimo tego kryzysu. To jest też bardzo ważna sprawa.

No i wreszcie jest coś takiego, o czym też trzeba powiedzieć, to jest kwestia demokracji, a demokracja łączy się z wiarygodnością. Myśmy się okazali w ciągu tych czterech lat wiarygodni, to znaczy zrobiliśmy wszystko, co żeśmy zapowiedzieli, że zrobimy, i zrobiliśmy nawet więcej, bo były później kolejne zapowiedzi i też zostały zrealizowane. I każdy, kto o tym wie, zdaje sobie z tego sprawę, może wobec tego zakładać, że zrealizujemy także i to, co zapowiadamy na kolejne cztery lata.

Panie prezesie, pan zaczął od programu 500+. Ja o ten program chciałam zapytać, bo on jest sztandarowym programem Prawa i Sprawiedliwości. Mam wrażenie, że gdybyśmy zapytali przechodniów tutaj chociażby na ulicy, który z programów społecznych najbardziej im się kojarzy z rządami Zjednoczonej Prawicy, to prawdopodobnie w większości byłoby to 500+. I teraz tak – opozycja mówi: „Wszystko, co dane, zostanie utrzymane”. Pierwszoplanowe postaci Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej mówią, że wszystko będzie tak jak było, no ale już te mniej znaczące osoby w Platformie, powiedzmy taki drugi szereg, drugi szereg polityczny mówi, że ten program będzie prawdopodobnie modyfikowany, część polityków Platformy zgłasza nowe pomysły wykluczenia z nich pewnych rodzin. Sam Grzegorz Schetyna (to już nie drugi szereg, ale pierwsza postać) mówił też o urealnieniu tego programu. Jak pan myśli, jak należy rozumieć te komunikaty? Czy to jest taki chaos informacyjny w tym środowisku, środowisku opozycyjnym, czy też jest to celowy zabieg, dzięki któremu, gdyby opozycja po wyborach okazała się taką siłą, która ma zdolność do stworzenia rządu, żeby mogła powiedzieć: „No, ale kochani, chwileczkę, mówiliśmy o tym, że my chcemy tutaj zrobić zmiany, więc proszę się nie dziwić, że te zmiany będą”.

Pani redaktor, no, wchodzimy w tym momencie w sferę Polski minus. Otóż Polska minus to będzie z całą pewnością Polska, w której te programy zostaną zaniechane. Niektóre bardzo szybko, inne może po krótkim czasie, ale z całą pewnością zostaną zaniechane, i to z licznych powodów. Wymienię pierwszy, to znaczy generalna niechęć do takich programów, która jest związana z ideologią, z pewną wersją, taką bardzo uproszczoną wersją liberalizmu, która jest wyznawana przez tych ludzi. Ale to nie jest tutaj decydujące. Decydujące jest to, że oni po prostu tego rodzaju programów nie mogą realizować, a nie mogą realizować dlatego, że po pierwsze nie potrafią, to udowodnili w ciągu wielu lat swojej władzy, że po prostu nie potrafią. To trzeba umieć opanować finanse publiczne, opanować tę ogromną sferę patologii, oni tego nie potrafili, wiedzieli o tym, przecież dzisiaj wszyscy wiemy o tym, że o tym wiedzieli, a mimo wszystko nie byli w stanie nic zdziałać.

No i wreszcie to jest kwestia już bardziej delikatna, ale też ją podniosę – tak bardzo oczywiste jest, że nie podejmowali działań, mimo że wiedzieli, że jest pytanie też o jakieś relacje, relacje, których tutaj w żadnym wypadku nie mogę opisać, bo nic bliższego na ten temat nie wiem, ale każdemu rozsądnemu człowiekowi to też przychodzi do głowy. Czyli krótko mówiąc, z całą pewnością nastąpi w tej Polsce minus upadek tej polityki społecznej, ale także upadek polityki rozwoju. No, polityka rozwoju znów będzie po prostu prywatyzacją wszystkiego w każdej sytuacji, zwykle za bezcen, bez żadnego przemyślenia, co się z tym dalej stanie, czy to przedsiębiorstwo będzie po prostu zlikwidowane, a kupuje się rynek, czy będzie się rozwijać et cetera, et cetera.

Krótko mówiąc, Polska minus to jest Polska, która po prostu wróci do tego, co działo się w latach 2007–2015, tylko prawdopodobnie jeszcze w bardziej radykalnej formie, bo przy tej okazji będzie jeszcze też zaatakowana demokracja. Oni tego przecież w gruncie rzeczy w ogóle nie ukrywają. Proszę sobie wyobrazić, że na przykład konserwatyści by się odgrażali laburzystom, którzy są przy władzy, że ich pozamykają do więzienia, bo oni rządzą wbrew nim, a oni przecież uważają, że to tylko oni mogą rządzić. No przecież to słyszymy bez przerwy. My tego, oczywiście, nie traktujemy poważnie, ale takie są najwyraźniej zamierzenia, przede wszystkim takie są emocje tej grupy. I to jest niesłychanie wręcz niebezpieczne i groźne.

I sądzę także, że w sferze bezpieczeństwa będziemy mieli tutaj do czynienia z odwrotem ku takiej linii, która nam niczego, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, nie zapewnia, bo przy całym szacunku i całym poczuciu konieczności naszej przynależności do Unii Europejskiej i przy całym szacunku dla tego wszystkiego, co dzięki temu osiągnęliśmy, bo osiągnęliśmy dzięki temu naprawdę bardzo dużo, ona nie jest organizacją, która jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo w tym wymiarze militarnym, a i w innych wymiarach ma z tym pewne kłopoty. Tutaj trzeba prowadzić inną politykę, właśnie taką, jak my prowadzimy, a przecież oni tę politykę krytykują, atakują, niemalże od czci i wiary odsądzają.

Krótko mówiąc, będziemy mieli odejście od tego wszystkiego, no i będziemy mieli też odejście od wiarygodności, a wtedy, jeżeli jakaś partia czy grupa partii, bo w tej chwili to mamy w gruncie rzeczy jedną partię już nawet nie w trzech, a w czterech wydaniach, TVN-u nie licząc, więc ja już mówię o tych partiach sensu stricte, otóż Konfederacja jakby dołącza do tej grupy, to będziemy mieli po prostu sytuację taką, która z jednej strony wprowadzi ogromny chaos, a z drugiej strony, no bo taki rząd będzie rządem chaosu, ale po prostu cofnie Polskę wstecz, i to bardzo mocno wstecz, i doda jeszcze inne elementy, o których może jeszcze sobie w tym wywiadzie powiemy. Ale w każdym razie to będą także elementy dla przyszłości Polski bardzo niebezpieczne.

Panie premierze, ja chciałam zapytać pana o pewien fragment nagrań rozmów, które ujawniło TVP Info, w tych rozmowach pan Sławomir Neumann, prawa ręka w końcu Grzegorza Schetyny, rozmawiając z lokalnymi działaczami Platformy Obywatelskiej, gwarantuje im, że sądy w sprawach działaczy Platformy, którzy mają problemy z prawem, nie będą działać. To jest tak, że jak zwykły Kowalski idzie do sądu, to on nie wie, w jakim czasie będzie ten sąd działał, jakie będzie decyzje podejmował, jak szybko będzie prowadził proces. A tutaj okazuje się, że pan Neumann ma bardzo rozległą wiedzę na temat różnych składów sędziowskich, jak one będą pracować. Jak pan skomentuje te informacje?

To jest jeszcze jeden dowód na to, że w Polsce trzeba sądy zreformować, zmienić i że te zmiany są po prostu nie do uniknięcia, bo to jest to, bez czego po prostu nasze państwo takim naprawdę sprawnym państwem nie będzie.

A myśli pan, że rzeczywiście pan Neumann jest szczery w tych deklaracjach?

No i nie będzie też państwem demokratyczny i praworządnym, no bo to, o czym on mówił, to jest radykalne łamanie zasad praworządności, i to takie bardzo daleko idące łamanie zasad praworządności. Ale, wie pani, ja się obawiam, że ta grupa, do której należy pan Neumann, ma po prostu pewne kłopoty takie o głębszym charakterze. Ten język, którym się posługuje, jest też pewną egzemplifikacją tych kłopotów, mianowicie to są kłopoty z kulturą. Przyjęcie zasady państwa praworządnego, równości obywateli niezależnie od tego, czy ktoś jest ważny, bogaty, czy jest posłem, czy jest ministrem, czy premierem nawet, czy wręcz prezydentem, wobec prawa, to jest coś, co w ramach tego typu kultury się po prostu w ogóle nie mieści. I pan Neumann wyraził to w sposób, powiedzmy sobie, taki bardzo radykalny, no a w innych z kolei wypowiedziach obok tego, co już mówiłem o kulturze, to chodzi o słownictwo, wyrażał też coś, co jest jakby istotą polityki Platformy Obywatelskiej, to znaczy jak najdalej od wszelkich względów merytorycznych, tak to można określić, bo do tego można sprowadzić wypowiedzi pana Neumanna. Żadne względy merytoryczne się nie liczą. Czyli nie liczą się także interesy obywateli i interesy Polski, interesy rozwoju, interesy wszystkich właściwie dziedzin życia, a liczy się tylko to, żeby rządziła Platforma Obywatelska, tylko że tym razem już w troszeczkę innym wydaniu, takim uzupełnionym o nowe formacje. O tym już mówiłem. Krótko mówiąc, to bardzo cenne wydarzenie to ujawnienie taśm pana Neumanna, bo jeżeli ktoś nie do końca wierzył naszej diagnozie sytuacji, naszej diagnozie opozycji, no to w tej chwili jeżeli w ogóle liczy się z jakimikolwiek faktami, to już nie może mieć wątpliwości.

Panie prezesie, zmieniamy temat, bo opozycja jak w zasadzie jeden mąż zapowiada szybkie uchwalenie jednopłciowych związków partnerskich, a gdy politycy opozycyjni pytani są o legalizację małżeństw homoseksualnych i przyznanie im prawa do adopcji dzieci, to odpowiadają, że to jest kwestia do dalszej dyskusji. Jak to należy... Jak pan to rozumie? Co znaczy „do dalszej dyskusji”? To znaczy, że co? Że teraz tego nie mogą powiedzieć przed wyborami, ale planują, czy będą takie debaty prowadzić z Polakami na ten temat?

Ja sądzę, że to jest po prostu kwestia realizacji planu pana Rabieja, pana prezydenta Rabieja, wiceprezydenta dokładnie Warszawy, a tak to sobie...

On też mówił: „Step by step”.

No tak, krok po kroku. I to będzie realizowane nie dlatego, że ci ludzie w to wierzą, bo ja przypomnę znów wypowiedzi nieocenionego pana Neumanna, który mówił o jakimś panu Zbyszku, jak rozumiem, ze Słupska, że... no, jednego słowa nie powtórzę, bo nie wypada, a drugie można powtórzyć: zęby go bardzo bolały od poparcia pana Biedronia, bo jeszcze wtedy zdaje się pan Biedroń był brany pod uwagę jako kandydat na drugą kadencję w Słupsku. Więc to są poglądy, natomiast tu jest po prostu kwestia realizacji pewnych zewnętrznych oczekiwań, z którymi Polska w żadnym razie nie może się liczyć, jeżeli chce być po prostu Polską, zachować swoją tożsamość, jeśli to, co my mówimy: „Warto być Polakiem, warto, żeby Polska trwała” ma być drogowskazem dla polskiej polityki, a powinno być drogowskazem dla polityków wszystkich opcji. Niestety, tak nie jest. Mówię o tym z bólem, ale też jest w tym wiele po prostu takiego czystego cynizmu, no bo poglądy, już te prawdziwe, to można było też usłyszeć.

To jeszcze dopytam o tę sprawę, dlatego że ten postulat wprowadzenia jednopłciowych związków partnerskich wiąże się z jeszcze jednym postulatem, a jest to postulat karania za tak zwaną mowę nienawiści, przy czym ta mowa nienawiści rozumiana jest w taki sposób, że jest to krytyka działań chociażby środowisk LGBT czy ideologii LGBT. Przykład ostatni: pan profesor Aleksander Nalaskowski, bardzo znany polski pedagog, został zawieszony w prowadzeniu zajęć na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu za krytykę Parady Równości.

Pani redaktor i proszę państwa, ja mówiąc o Polsce plus i Polsce minus jedną sprawę pominąłem, bo sądzę, że teraz jest dobra okazja, żeby o tym powiedzieć. To jest sprawa wolności. Polska plus to jest państwo wolności słowa, wolności przekonań, wolności religijnej, wolności nauki. Państwo minus to jest... czy Polska minus to jest państwo, które na wzór skądinąd innych państw i społeczeństw te wolności likwiduje, bo taki proces, niestety, w wielu krajach na świecie zachodzi i przybiera to formy drastyczne, w Szkocji wyrzuca się ze szkoły chłopca, który stwierdził zgodnie z oczywistością, że są kobiety i mężczyźni i że innych płci nie ma.

Krótko mówiąc, to jest bardzo poważny problem, bo myśmy przez wiele lat, dziesięcioleci, stuleci marzyli o wolności, wolności, która jest taką bardzo ważną częścią, można powiedzieć fundamentem polskiej kultury. No i tę wolność w końcu żeśmy zdobyli. A teraz się chce tę wolność po prostu likwidować. To nie jest kwestia nawet środowiska LGBT, to jest po prostu kwestia wolności słowa w Polsce, po prostu zwykłej wolności Polaków. I Polska minus to jest Polska, gdzie wolności nie będzie, tak jak zresztą już mówiłem, nie będzie w istocie demokracji, chociaż jakieś jej pozory być może będą zachowane. Nie będzie praworządności, bo to też zostało wyraźnie powiedziane, chociaż nie wprost, ale pan Neumann, można powiedzieć nieoceniony komentator zamiarów swojej partii i całej opozycji. Dobrze to wszystko wiemy.

I w tej chwili dla polskiego obywatela, który idzie w niedzielę głosować, a mam nadzieję, że tych obywateli będzie bardzo dużo i o to... korzystam z okazji, żeby o to bardzo serdecznie poprosić, będzie decydował właściwie o wszystkim, co jest ważne, wszystkim, co jest ważne w życiu społecznym, gospodarczym, politycznym i także w tej... to jest część sfery politycznej, sfery wolności, sfery demokracji. Może być tak, że się przynajmniej w pewnych obszarach cofniemy przed 89 rok.

Ja jeszcze dopytam, bo wspomniał pan o panu Januszu Wojciechowskim, który ma być polskim komisarzem do spraw rolnictwa. To było tak, że na początku opozycja, kiedy ta kandydatura została przedstawiona, opozycja deklarowała bardzo szerokie poparcie, jedność z eurodeputowanymi Prawa i Sprawiedliwości, no ale to było na początku, a później, zanim jeszcze europosłowie podjęli decyzję, dali zielone światło panu Janoszowi Wojciechowskiemu, no to i sam Grzegorz Schetyna, ale i pan Kalinowski, europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, ogłaszali, że ten kandydat na pewno odpadnie, że to jest pomyłka, porażka polska. Jak pan myśli, jak takie głosy są odbierane, chociażby w Parlamencie Europejskim?

Ja sądzę, że ze zdziwieniem i z ukrywanym, ale jednak niesmakiem, bo tak się zwykle nie postępuje. Mówię tutaj o pewnej solidarności narodowej, także między różnymi frakcjami politycznymi, chociaż dzisiaj są one bardziej skłócone, niż były kiedyś. Tak dzisiaj, niestety, wygląda w Europie życie publiczne. Ale interesów narodowych się broni. Tutaj ten interes narodowy był zupełnie oczywisty. To już podczas tego pierwszego przesłuchania wyszło. Pan Kalinowski dał się tutaj wykorzystać w sposób, którego nie będę tutaj opisywał dokładnie, ale sądzę, że wszyscy słuchacze wiedzą, jak to się określa. No bo ci inni milczeli, przynajmniej milczeli, ale później już, kiedy zobaczyli, że jest szansa, wyczuli szansę, no to doszli do wniosku, że już nie trzeba milczeć, no i byli bardzo pewni siebie. Skończyło się jednomyślnym poparciem dla pana Wojciechowskiego, co ogromnie wzmocniło jego pozycję, co się bardzo rzadko zdarza.

A przepraszam, to ja wejdę w słowo – a czy to też nie jest tak, że to też pokazuje, w jaki sposób część polityków opozycji jest zorientowana w polityce zagranicznej, w układzie sił w tej chwili w Europie?

No, sądzę, że ta orientacja jest na poziomie ich orientacji ogólnej w polityce, w polityce gospodarczej. Efekty tego, chociaż nie była to jedyna przyczyna, bo przyczyną były także różnego rodzaju poglądy, także być może powiązania, ale mogliśmy to widzieć. I sądzę, że w polityce zagranicznej, jeżeli chodzi o rozeznanie i umiejętność prowadzenia polityki zagranicznej, to jest mniej więcej to samo. Proszę pamiętać, że jednym z elementów, o których też warto wspomnieć, Polski plus to jest skuteczna obrona polskiej godności, i nam się to udaje. 1 wrzesień był tego świetnym przykładem, te dwie wypowiedzi prezydenta Niemiec w Wieluniu i w Warszawie, ale udały się przedtem także inne rzeczy – porozumienie Netanjahu–Morawiecki czy Morawiecki–Netanjahu, tam przecież jest prawda o tym, jak to naprawdę wyglądało w czasie drugiej wojny światowej, jak to było z Holokaustem. Krótko mówiąc, to wszystko pokazało, że jeżeli polskie elity nie zgadzają się na niszczenie i dyfamowanie Polski, niszczenie naszej reputacji, i to takie bardzo brutalne niszczenie, to my jesteśmy...

To to niszczenie można powstrzymać.

...to my jesteśmy w stanie to powstrzymywać. To, oczywiście, trudne zadanie, ono jeszcze będzie musiało trwać pewnie sporo lat, ale udaje się odnosić sukcesy. Natomiast kiedy elity to popierają, a niestety w Polsce była taka zdumiewająca sytuacja przez wiele lat i po części obawiam się, że ciągle jeszcze jest, że ludzie, którzy przynajmniej mają przeświadczenie, że są elitami i to popierają, no to wtedy oczywiście jest nieporównanie trudniej. Krótko mówiąc, ja naprawdę chciałbym być obiektywny i szukam jakiegoś elementu, w którym bym mógł powiedzieć, że Polska minus będzie choćby nie gorsza od Polski plus, tylko mniej niż dużo gorsza od Polski plus, ale nie jestem w stanie tego założyć.

Panie prezesie, mamy dosłownie chwilę, a ja chciałam zapytać, jeszcze jedno pytanie chciałam zadać, bo wzywa pan swoich zwolenników do mobilizacji do ostatnich minut przed ciszą wyborczą. Kilkanaście godzin jeszcze zostało do ciszy wyborczej. Z badań sondażowych upublicznionych półtora tygodnia temu, tak mniej więcej półtora tygodnia temu, wynika, że znaczna część zwolenników Prawa i Sprawiedliwości jest przekonana, tak wierzy w zwycięstwo partii Prawo i Sprawiedliwość, że uważa, że do tego zwycięstwa dojdzie nawet jak oni nie pójdą głosować, że ich jednostkowy już głos nie ma większego znaczenia.

To powtórzę to, co mówię na każdym spotkaniu, a jeszcze dzisiaj będę miał trzy. Otóż nie sondaże wygrywają wybory. Wybory wygrywa się przy urnach. Trzeba do tych urn pójść. I to jest taki apel bardzo gorący – każdy, kto chce nas poprzeć, powinien pójść do urny i powinien starać się do ostatniej chwili mobilizować innych, począwszy od rodziny, a skończywszy nawet na osobach przygodnie gdzieś spotkanych, co do których można mieć jakieś przypuszczenie, że byłyby gotowe poprzeć listę nr 2. To jest naprawdę dzisiaj niezmiernie ważne. Jeżeli się zmobilizujemy, to wygramy, ale wygrywa się – to jeszcze raz powtórzę – przy urnach i nawet najlepsze sondaże nic tutaj w gruncie rzeczy nie rozstrzygają. Rozstrzyga wyborca, który poszedł do lokalu wyborczego i oddał swój głos.

Bardzo dziękuję. Gościem Sygnałów Dnia był pan prezes Jarosław Kaczyński, lider Prawa i Sprawiedliwości.

Dziękuję bardzo, do widzenia państwu.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak