Sygnały Dnia 2 grudnia 2019 roku, rozmowa z Jackiem Protasiewiczem

Ostatnia aktualizacja: 02.12.2019 08:15
Audio
  • Jacek Protasiewicz o wyborach prezydenckich (Jedynka/"Sygnały dnia")

Katarzyna Gójska: Nasz gość już jest: pan poseł Jacek Protasiewicz. Witamy bardzo serdecznie.

Jacek Protasiewicz: Dzień dobry paniom i dzień dobry radiosłuchaczom.

Panie pośle, pan Marek Sawicki, Polskie Stronnictwo Ludowe, Koalicja Polska, pana kolega klubowy, mówi, że brak decyzji w Platformie Obywatelskiej w sprawie kandydata na prezydenta służy Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. Rozumiem, że służy kandydatowi Polskiego Stronnictwa Ludowego na prezydenta, czyli liderowi PSL.

To bardzo precyzyjnie i bardzo właściwie ujął tę sytuację pan Marek Sawicki, zresztą doświadczony polityk, bo rzeczywiście prawybory nie tylko odkładają w czasie, dając możliwość prezentacji kandydata PSL-u, czyli prezesa Kosiniaka–Kamysza, ale też i pokazują, w jakim szpagacie ideowym jest Platforma Obywatelska, no bo z jednej formacji politycznej potrafi wyjść dwoje tak skrajnych, jeśli chodzi o poglądy, kandydatów – nazwijmy umiarkowanie konserwatywna, na pewno centrowa, bez skłonności do żadnych rewolucyjnych zmian w sferze obyczajowości Kidawa–Błońska, no i bardzo rewolucyjny, moim zdaniem pasujący bardziej do partii Wiosna albo SLD, Jacek Jaśkowiak. Wyborcy muszą się zastanowić...

To zaskoczę pana, w dzisiejszym tygodniku Wprost pan prezydent Jacek Jaśkowiak mówi, że w zasadzie to on jest konserwatystą. Dodaje co prawda, że w Wielkiej Brytanii nazwany byłby konserwatystą.

No, ja poznałem w Parlamencie Europejskim przez 10 lat prawie wszystkich europarlamentarzystów konserwatystów i ze swoimi poglądami myślę, że pan Jacek Jaśkowiak w tej partii by się chyba nie odnalazł. Prędzej widziałbym go u liberalnych demokratów brytyjskich, natomiast on należy do tych, którzy uważają, że pewne zmiany cywilizacyjne one zachodzą w kulturze, jakby w sposobie życia, pewne zmiany trzeba przyspieszać albo można przyspieszać legislacją.

Ewidentnie Małgorzata Kidawa–Błońska uważa, że tego przyspieszać nie można. Myślę, że nie uważa, że należy to powstrzymywać, czyli nie jest radykalnym konserwatystą, no ale jednak widać, że wielu wyborców, którzy szukają w kandydacie na prezydenta nie tylko sposobu na pokonanie Andrzeja Dudy, ale kogoś, kto będzie podzielał ich system wartości, po prostu będzie miało problem z kandydatem Platformy Obywatelskiej ktokolwiek nim będzie, no bo jeżeli z jednej formacji wychodzi tak dwoje różnych... tak dwa różne, sprzeczne komunikaty, no to trzeba się zastanowić, co to jest za formacja, jakie ona ma oblicze ideowe, wreszcie o co jej chodzi – czy chodzi tylko i wyłącznie o to, ażeby odsunąć od władzy Andrzeja Dudę, czy też chodzi o to, ażeby pewną wizję Polski z tego urzędu realizować.

Opisał pan przed chwilą panią Małgorzatę Kidawę–Błońską. Ten sygnał z Platformy wyjdzie jeszcze zdaje się przed świętami, do końca tego roku, komunikat, kto będzie kandydatem Platformy na prezydenta pojawi się. No ale z tego opisu, który pan przed chwilą przedstawił Małgorzaty Kidawy–Błońskiej, to wynika, że to jest bardzo podobna kandydatka do Władysława Kosiniaka–Kamysza, jeżeli chodzi o poglądy.

Tak, to prawda, tyle tylko, że różni ich na pewno... Jest różnica pokoleniowa, nie ulega wątpliwości, a mam wrażenie, że już teraz częściej Polacy wybierają młodszych polityków. Pewnie dlatego, że też i nowa generacja wyborców nabiera praw wyborczych, a więc widać to zarówno począwszy od wyboru Andrzeja Dudy, a nie Bronisława Komorowskiego, a skończywszy na dużej liczbie nowych, młodych parlamentarzystów w tej kadencji Sejmu, to po pierwsze. I po drugie – Kosiniak–Kamysz w odróżnieniu od Małgorzaty Kidawy–Błońskiej...

Nie jest kobietą.

Nie, którą lubię i szanuję, ma za sobą, doświadczenie wykonawcze, a nie tylko doświadczenie, nazwijmy to, reprezentacyjne. Bo z całym szacunkiem dla funkcji marszałka nawet Sejmu, to jest organizacja pracy Izby, a nie noszenie odpowiedzialności za funkcjonowanie ministerstwa, i to tak powiedziałbym strategicznego czy tak sensytywnego w sensie polityki i odbioru społecznego, jakim jest Ministerstwo Pracy, Polityki Społecznej i Rodziny.

A czy to nie jest obciążenie dla Władysława Kosiniaka–Kamysza? Jeżeli wsłuchać się w deklaracje Donalda Tuska, który powiedział, że on nie będzie kandydował, bo podjął kilka bardzo trudnych decyzji, w tym tą najtrudniejszą o podniesieniu wieku emerytalnego, no to zdaje się, że akurat tę sferę życiorysu politycznego pana Władysława Kosiniaka–Kamysza, którą pan przed chwilą wymienił, można zakwalifikować jednak do tych minusów.

Oczywiście, ktoś, kto będzie bardzo chciał to zakwalifikować do minusów, to będzie to robił, ma prawo, ale...

No, to była twarz tych zmian.

Wiem, ale zaraz powiem, tylko co się zmieniło od chociażby roku 2015, kiedy to było obciążeniem? Otóż zmienia się nam rzeczywistość, zaczyna nam, jak to się mówi, skrzeczeć, i to bardzo mocno. Słyszymy od wiceministra, byłego wiceministra właśnie pracy już w rządzie Beaty Szydło, że oto czekają Polaków coraz mniejsze, a wręcz głodowe emerytury i trzeba pracować dłużej. Ja rozumiem, że to jest rodzaj namawiania do dłuższej aktywności zawodowej, ale to będzie za chwileczkę... ten argument będzie pracował na rzecz ówczesnej reformy, bo okaże się, że wówczas to nie była złośliwość, tylko, powiedzmy, przewidywanie konieczności, o której dzisiaj politycy PiS-u, i to tak wysokiej rangi, zaczynają głośno mówić. Więc Kosiniak–Kamysz wówczas jako lojalny minister, skoro Rada Ministrów, kolegium podjęło w głosowaniu decyzję o realizacji, to tę reformę przygotował, przygotował ją zresztą bardzo uważam rzetelnie. I proszę pamiętać, że przecież to nie był skokowy... skokowa zmiana tego wieku emerytalnego, tylko to było co kwartał jeden miesiąc wydłużał się okres przejścia na emeryturę, czyli w roku cztery miesiące. Więc to naprawdę to nie była terapia szokowa, to było bardzo łagodne przystosowanie się do tego, o czym dzisiaj politycy Prawa i Sprawiedliwości przyznają.

Ale było to jednak zaprzeczenie obietnicom wyborczym, które padały w kampanii wyborczej. Tutaj pytanie, oczywiście...

W kampanii Bronisława Komorowskiego, bo rzeczywiście Bronisław Komorowski zaprzeczał, ale ja prowadziłem kampanię Donalda Tuska w 2011 roku czy Platformy Obywatelskiej i tam nigdy zaprzeczenie takiej reformy nie padło.

No, zdaje się, że jednak padło.

Nie przypominam sobie żadnej wypowiedzi, która by zaprzeczała ewentualności podniesienia wieku emerytalnego. Pamiętam, że rok wcześniej w kampanii prezydenckiej Bronisław Komorowski zapewniał, że do tego nie dopuści.

To jeszcze jedno pytanie dotyczące kampanii prezydenckiej. Pan wspomniał o tym, że zgadza się pan ze słowami pana Sawickiego, z diagnozą pana Sawickiego, że im dłużej Platforma nie wybiera kandydata swojego, tym lepiej dla Polskiego Stronnictwa Ludowego, no ale to jest też tak, że ta debata w Platformie skupia i ogniskuje uwagę. Dzisiaj w mediach bardzo dużo informacji na ten temat. Zdaniem mediów pan Jacek Jaśkowiak jest faworytem Grzegorza Schetyny, a z kolei tygodnik Do rzeczy sugeruje, że Grzegorz Schetyna i podobno Donald Tusk mają taką samą opinię na temat pani Małgorzaty Kidawy–Błońskiej, bo uznają ją, mówiąc już skrótowo, za Bronisława Komorowskiego w spódnicy.

...

Cisza.

Pewnego rodzaju, że tak powiem...

Rozumiem, że ta cisza może oznaczać, że jednak zgadza się pan z tą opinią, że coś w tym jest.

Obawiam się, że rzeczywiście kiedy myślimy o finale wyborów, to raczej pani Małgorzata Kidawa–Błońska jest skazana na porażkę w drugiej turze z Andrzejem Dudą. W tym i nie tylko w tym przypomina, oczywiście, Bronisława Komorowskiego, bo myślę, że i w tym umiarkowanym konserwatyzmie oraz pewnego rodzaju podejściu do polityki nie jako do takiej twardej walki, ale do takiego trochę salonowego uprawiania polityki, są do siebie oczywiście te kandydatury zbliżone. Ale proszę...

Wyobraża pan sobie panią Małgorzatę Kidawę–Błońską w debacie prezydenckiej?

No właśnie nie wyobrażam sobie, bo też nie dała się poznać z tej strony. Mogła w październiku przed wyborami parlamentarnymi udowodnić, że ma ten błysk w oku, że ma ten cięty język, że ma tę sprawną ripostę, no ale unikała każdej debaty, której ani Zandberg, ani Kosiniak–Kamysz na przykład, nie mówiąc już o innych kandydatach, nie unikali. Więc nie da się przejść przez wybory prezydenckie tylko i wyłącznie z ładnym, nawet najbardziej czarującym billboardem, bo bez bezpośredniego starcia z konkurentem w drugiej turze wyborów prezydenckich nikt nigdy nie wygrał.

I tak jak nikt nigdy nie wygrał bez pozytywnego programu, a kampania prezydencka Bronisława Komorowskiego skupiała się na chwaleniu się przeszłością, a nie mówiła nic o przyszłości. I to był moim zdaniem taki strukturalny powód, pomijając już te kwestie organizacyjne, żenujące kwestie organizacyjne w tej kampanii. Widziałem je z bliska jako ówczesny działacz Platformy Obywatelskiej, ale że ta strukturalna jakby... niezrozumienie, na czym polega kampania wyborcza były główną przyczyną porażki Bronisława Komorowskiego.

No i mam też takie wrażenie, że te wybory czy ta kampania przed wyborami parlamentarnymi z Kidawą–Błońską jako liderką właśnie przypominała trochę tę sytuację z 2015 roku, czyli mieliśmy bardzo ładny billboard, mieliśmy bardzo wiele eleganckich słów wypowiedzianych, ale ludzie nie wiedzieli, po co mają głosować na Platformę poza tym, żeby odebrać władzę PiS-owi.

Mamy dosłownie pół minuty, muszę pana zapytać o sprawę Mariana Banasia. Dzisiaj szef kancelarii prezydenta mówił o tym, że jeżeli pan Marian Banaś jednak dojdzie do wniosku, że pozostaje na stanowisku szefa Najwyższej Izby Kontroli, to Prawo i Sprawiedliwość będzie starało się jednak znaleźć jakiś sposób, żeby go z tej funkcji odwołać. Czy może liczyć na wsparcie Koalicji Polskiej? Mamy niestety 20 sekund.

Przy wyborze nie oczekiwałbym naszego wsparcie, nie oczekiwał konsultacji ani oceny kandydata, w związku z powyższym niech z odwołaniem zostaną sami, niech wypiją piwo, które nawarzyli, a nawarzyli je dużo i bardzo niesmacznego piwa.

Bardzo dziękuję. Pan poseł Jacek Protasiewicz, Koalicja Polska, klub parlamentarny Koalicja Polska, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję za zaproszenie.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak