Sygnały Dnia 14 stycznia 2020 roku, rozmowa z Krzysztofem Sobolewskim

Ostatnia aktualizacja: 14.01.2020 07:15
Audio
  • Krzysztof Sobolewski: najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed PiS to są wybory prezydenckie i wygrana Andrzeja Dudy (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Gościem Pierwszego Programu Polskiego Radia, Sygnałów Dnia jest Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości. Witam pana.

Krzysztof Sobolewski: Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Tak zastanawiam się, czytając doniesienia ze spotkania noworocznego w Rzeszowie Prawa i Sprawiedliwości, czy teraz najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed partią, jest wygrana Andrzeja Dudy w pierwszej turze wyborów prezydenckich.

Panie redaktorze, najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed Prawem i Sprawiedliwością, i wyzwaniem w tym roku są wybory prezydenckie i wygrana pana prezydenta Andrzeja Dudy. A w której turze, to już tutaj nie jestem aż takim hurraoptymistą, nie chciałbym przewidywać pierwszej tury, drugiej tury, nie chcę spekulować, po prostu chcielibyśmy, aby po zakończeniu głosowania przy ogłoszeniu wyników wyborów – czy to w pierwszej, czy w drugiej turze – można powiedzieć, że pan prezydent Andrzej Duda kontynuuje dzieło dobrej zmiany.

Na pewno zastanawia się kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości nad tym, czy trudniejsze zadanie to wielka mobilizacja elektoratu w pierwszej turze, czy też stawienie czoła sytuacji, w której cała opozycja jednoczy się przeciwko Andrzejowi Dudzie wokół jednego kandydata w turze drugiej. No, nie powie mi pan, że takich rozważań państwo nie snujecie.

Panie redaktorze, to nie są do końca też rozważania, to jest rzeczywistość. My zderzamy się z tą rzeczywistością już kolejne wybory z rzędu, gdy cała opozycja jest przeciwko Prawu i Sprawiedliwości i tak samo było w 2015 roku, gdy cała opozycja była przeciwko Prawu i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych, ale później przeciwko naszemu kandydatowi, wtedy kandydatowi europosłowi Andrzejowi Dudzie na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Więc nic nowego dla nas.

A trwający spór o to, jak reformować wymiar sprawiedliwości, to służy prezydentowi Andrzejowi Dudzie, czy szkodzi w tej prekampanii prezydenckiej?

Panie redaktorze, zarówno pan prezydent jak i Prawo i Sprawiedliwość i w 2015, i teraz, przed wyborami, wtedy mówiliśmy o tym, że będziemy reformować wymiar sprawiedliwości, a teraz zapowiadaliśmy, że będziemy kontynuować tę reformę wymiaru sprawiedliwości. I pan prezydent na spotkaniach teraz z Polakami, które odbywa w kraju, dużą liczbę spotkań, zresztą całą kadencję jeździ po kraju, spotyka się z Polakami, mówi tak samo. Więc tutaj to, co podkreślają wszyscy, mówiąc o Prawie i Sprawiedliwości, to wiarygodność. I to, co nas charakteryzuje, czyli wiarygodność, i to samo charakteryzuje pana prezydenta, zapowiadamy i realizujemy.

Prawo i Sprawiedliwość powtarza to samo w kwestii wymiaru sprawiedliwości i to samo powtarza prezydent Andrzej Duda, ale też pewnie to samo usłyszymy podczas kolejnej debaty o Polsce w Parlamencie Europejskim, która nas czeka na temat praworządności. Zresztą podobna debata odbędzie się także na temat sytuacji na Węgrzech. Jak pan patrzy na te wypadki w Parlamencie Europejskim?

Panie redaktorze, wypadkową w Parlamencie Europejskim jest tak jak w parlamencie polskim większość, większość decyduje o tym, co jest na agendzie obrad. Więc w tej chwili jest na agendzie obrad po raz kolejny sytuacja w Polsce. Pojawia się sytuacja na Węgrzech znowu, a wczoraj odrzucono wniosek grupy, naszej grupy w Parlamencie Europejskim, grupy EKR, o to, aby debatować o sytuacji praworządności we Francji, na przykład we Francji, w której w ostatni weekend policja użyła siły przeciwko demonstrującym nomen omen prawnikom, adwokatom, sędziom. Więc ta nierównowaga i hipokryzja w Brukseli, w Strasburgu, bo to w zależności od tego, gdzie odbywa się posiedzenie, świadczy tylko i wyłącznie źle o tamtejszym systemie praworządności.

To ja pamiętam taką wypowiedź Stefana Niesiołowskiego z czasów, kiedy był posłem Platformy Obywatelskiej i kiedy opozycja ówczesna, czyli Prawo i Sprawiedliwość wskazywało na to, że lekceważone są propozycje programowe opozycji, to Stefan Niesiołowski użył takiego sformułowania: „Jak wygracie wybory, to będziecie mieli większość i sobie przegłosujecie”. No to chyba niczym dziwnym nie jest to, że jak ktoś...

Panie redaktorze, jednym zdaniem można to podsumować: Prawo i Sprawiedliwość wygrało po raz kolejny wybory, a Stefana Niesiołowskiego nie ma w parlamencie.

Debata o Polsce w Parlamencie Europejskim to jest jeden element tego międzynarodowego nacisku. Drugi to jest zaproszenie do wydania opinii na temat sytuacji w Polsce Komisji Weneckiej. To jest z kolei inicjatywa marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który jednocześnie skarży się, że właśnie ze względu na to, że chce odbudowywać pozycję Polski w świecie, nasz nadszarpnięty wizerunek przez PiS, poprawiać to, jest obiektem nagonki, brutalnego ataku.

Tutaj pytanie jest, to już tak w formie troszkę żartobliwej, czy to zaproszenie wysyłał pan marszałek, czy jego ego, bo tak w tej chwili wygląda z marszałkiem, trzecią osobą w państwie, że chyba większe jest ego niż sam pan marszałek, jego ego niż sam pan marszałek.

Natomiast co do zaproszenia Komisji Weneckiej to po pierwsze nie miał takich uprawnień, jako marszałek Senatu nie ma uprawnienia do prowadzenia polityki zagranicznej, a to już wchodzi w kompetencje polityki zagranicznej wysyłanie zaproszeń instytucjom zagranicznym, a po drugie – skoro już zaprosił, gościł, to można zadać pytanie, po co zapraszać kogoś o wydanie opinii, skoro w trakcie pobytu tejże Komisji Weneckiej, przedstawicieli, pięciu przedstawicieli chyba Komisji Weneckiej w Polsce, komisarz, jedna z komisarz Komisji Weneckiej nomen omen przysyła już gotową opinię do nas w dniu, kiedy jeszcze Komisja Wenecka bada, niby bada, rozmawiając z przedstawicielami właśnie Senatu między innymi, ten projekt ustawy.  To jest kolejny przykład jakiejś gry, która szkodzi Polsce, po prostu szkodzi Polsce.

Jeśli marszałek Grodzki łamie Konstytucję w ten sposób, to co? Powinien go czekać Trybunał Stanu?

Panie redaktorze, na pewno jest to na granicy złamania Konstytucji, a co w kwestii Trybunału Stanu, to będziemy się temu przyglądać.

Ja z kolei zaglądam na pierwszą stronę dzisiejszego dodatku prawnego w Rzeczpospolitej, gdzie w analizie Marka Domagalskiego można przeczytać, analiza zatytułowana jest „Karnawał marszałka Grodzkiego”: „Z perspektywy opozycji, większości senackiej – pisze Domagalski – odrzucenie ostatniej ustawy naprawczej być może jest sensowną opcją, ale Senat powinien, nie czekając na ostatni dzień, poprawiać sejmowe ustawy”. W tym tygodniu Senat się będzie ustawą dyscyplinującą sędziów zajmował. Pan oczekuje obstrukcji, czy jednak tego, że szybko ten dokument wróci do Sejmu?

Panie redaktorze, terminy są ustawowe, konstytucyjne, 30 dni, jeśli nie wróci do...

Ale można to zrobić dwa tygodnie wcześniej, można to zrobić dwa tygodnie później.

Można, tylko że jeśli się nie wróci do Sejmu z poprawkami, to Sejm wtedy zajmuje się... to znaczy jest, idzie dalej do pana prezydenta. Więc tak czy tak jest zobligowany Senat do tego, aby zająć się, wprowadzić poprawki albo odrzucić. Więc tutaj oczekujemy jeszcze niecały tydzień i kontynuujemy dalej. Na pewno jeśli wróci do Sejmu, to gwarantuję, panie redaktorze, że zostanie...

I żadne marsze tysiąca tóg ani debaty w Parlamencie Europejskim tutaj...

Nie spowodują, że zachwieje się jakkolwiek ręka przy głosowaniu parlamentarzyście Zjednoczonej Prawicy nad odrzuceniem ewentualnych poprawek bądź ponownym rozpatrzeniem.

Ale na przykład Jarosław Gowin, przywódca Porozumienia, jednej z części koalicji Zjednoczonej Prawicy, wskazywał, że są punkty, z których jest umiarkowanie zadowolony w tej ustawie. Więc ona jeszcze będzie w Sejmie mocno przepracowywana? Bo tutaj już jest...

Tutaj nie ma takich możliwości, by była w Sejmie przepracowywana, tutaj już jest kwestia odrzucenia poprawek Senatu i skierowania do pana prezydenta. Ewentualnych poprawek Senatu, oczywiście.

Gościem Programu 1 Polskiego Radia jest Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości. Ciąg dalszy tej rozmowy na stronie internetowej Pierwszego Programu Polskiego Radia, a także na Twitterze, Facebooku i w serwisie YouTube.

*

Wracając do tego, co było mówione na noworocznym spotkaniu w Rzeszowie, teraz do słów premiera Mateusza Morawieckiego chciałbym, żeby się pan odniósł. On mówił o czterech wyścigach, które nas czekają – wyścigu w sferze wartości, wyścigu dotyczącym kwestii ekonomicznych, wyścigu o pamięć także. To są też te kwestie, które będą odgrywały bardzo ważną rolę w kampanii prezydenckiej prezydenta Andrzeja Dudy?

Tutaj nie jest to nic nowego, ponieważ w poprzedniej kadencji czy w kampanii przed wyborami parlamentarnymi w tej kadencji mocno podkreślaliśmy, że chcemy kontynuować to, co zostało zapoczątkowane po 2015 roku, a to opiera się na tych filarach, o których mówił pan premier. Między innymi mamy teraz przykład walki o pamięć, czyli walki o prawdę historyczną, można to rozszerzyć nawet o prawdę historyczną. No i tutaj pan prezydent na przykład odmówił udziału w konferencji organizowanej w rocznicę wyzwolenia Auschwitz organizowanej w Jerozolimie przez (...)

Mówimy o Światowym Forum Holokaustu, impreza tak naprawdę sponsorowana przez rosyjskiego oligarchę. Jak podkreślają komentatorzy, skrojona pod Władimira Putina.

Skrojona, ale to nie bez powodu, gdyż oligarcha jest bliskim współpracownikiem też pana prezydenta Putina, więc tutaj nie jest to dla nas zaskoczeniem. Natomiast zaskoczeniem było to, że odmówiono możliwości zabrania głosu przez pana prezydenta w momencie, gdy tego głosu udziela się prezydentowi Rosji, ale też tam miał zabierać głos przedstawiciel Niemiec. A prezydent kraju, na terenie którego w czasie drugiej wojny światowej zginęło ponad 3 miliony osób, Polaków z obywatelstwem polskim, ale pochodzenia żydowskiego, to jest coś tutaj nie tak. Natomiast dodatkowo spodziewamy się, że w wystąpieniu pana prezydenta Rosji Putina będzie powtórka z tego, co mówił 19 grudnia w Moskwie...

No, ja się spodziewam, że może nawet pójść krok dalej...

Tak.

...no bo skoro zaczął od tego, że obwiniał...

Polskę.

...Polskę o wybuch drugiej wojny światowej, no to pewnie w Izraelu może też obwinić Polskę o współsprawstwo w Holokauście.

Tutaj nie jest pan redaktor osamotniony w takim podejrzewaniu tego, co może paść z ust pana prezydenta Putina, dlatego tym bardziej było konieczne, aby mógł pan prezydent Andrzej Duda zabrać głos. I skoro nie może zabrać głosu, to nie widzimy konieczności, aby był „kwiatkiem do kożucha” na tej konferencji i jednocześnie jak gdyby będąc tam, nie wiem, notyfikował te słowa Putina. Pan prezydent jasno powiedział, odniósł się do tych słów w oświadczeniu wspólnym z panem premierem Mateuszem Morawieckim, gdzie podkreślili próbę zakłamywania historii i zmiany historii przez prezydenta Rosji. Rosjanie boją się prawdy, wiedzą, kto rozpętał drugą wojnę światową i nie jest to ten symboliczny Franek Dolas.

Prezydent Andrzej Duda obecny na World Holocaust Forum nie będzie, Polskę natomiast będzie reprezentował ambasador Marek Magierowski, tak w tej chwili te ustalenia wyglądają. Natomiast tym ważniejsza w takim razie chyba jest uroczystość podczas rocznicy wyzwolenia obozu, niemieckiego obozu zagłady w Auschwitz, która nas czeka wkrótce po tej uroczystości w Izraelu.

Dwudziestego siódmego z tego, co pamiętam, będą te uroczystości pod patronatem pana prezydenta i tam pan prezydent zabierze głos. Więc tam odniesie się do wszystkich tych kwestii, które padną prawdopodobnie na tej konferencji w Jerozolimie. Natomiast tutaj jeszcze raz będzie konieczność podkreślania tego, że ktoś próbuje robić z ofiary przestępcę, jak w przypadku drugiej wojny światowej z Polaków próbuje się robić tych, którzy wywołali drugą wojnę światową. No, my musimy ciągle być czujni i ciągle być przygotowani do tego, że trzeba tę historię cały czas na nowo przypominać, jak było naprawdę.

Prezydent Andrzej Duda wczoraj z kolei mówił o wielkim dziele, cytuję, naprawy służby zdrowia, które wciąż przed Polakami. Są tacy komentatorzy, którzy twierdzą, że to jest właśnie ta sfera, w której Prawu i Sprawiedliwości najmniej się udało przez ostatnią kadencję.

Panie redaktorze, czy udało się najmniej, czy najwięcej, trudno tutaj ocenić w tej chwili, natomiast na pewno jest przed nami ten temat służby zdrowia i przy zgodnej współpracy pana prezydenta, daj Panie Boże już drugą kadencję, w drugiej kadencji pana prezydenta Andrzeja Dudy i większości parlamentarnej na pewno będziemy proponowali nowe rozwiązania...

Ale te nowe rozwiązania mogą być częścią kampanii prezydenckiej, jednym z filarów programowych tej kampanii?

Tutaj nie chciałbym w tej chwili mówić o szczegółach, natomiast mogą być zapowiedzi, natomiast na pewno będą w tej kadencji podejmowane  kolejne próby, aby służbę zdrowia usprawniać. Bo to, żeby ją wyprostować, wyprowadzić na prostą, no to nawet osiem lat jest mało.

To à propos prób, patrzę sobie z kolei na wypowiedź minister Jadwigi Emilewicz o tym, że nowy start będzie potrzebny programu Mieszkania Plus. Nowy start jest z reguły potrzebny wtedy, jak stary start też nie spełnił oczekiwań. Więc na przykład tutaj czego możemy się spodziewać?

Tutaj, panie redaktorze, na pewno więcej oczekiwaliśmy od programu Mieszkania Plus, natomiast jest zapoczątkowane to, ma drobne sukcesy ten program, miał drobne sukcesy, natomiast co do szczegółów tego restartu, kontynuacji bardziej, bym to tak nazwał, tutaj też będziemy o tym już i w trakcie według mnie tej kampanii prezydenckiej mówić.

A wracając do kwestii reformy wymiaru sprawiedliwości, jeszcze prezydent nie podpisał ustawy dyscyplinującej sędziów, jeszcze nie wyszła z Senatu z powrotem do Sejmu, a już pojawiają się sugestie, które potwierdził zresztą minister Zbigniew Ziobro, że czeka nas zapowiadany od lat, bo ja pamiętam to była zapowiedź jeszcze z początku kadencji, kolejny etap, czyli likwidacja jednego szczebla w sądownictwie. Chodzi o likwidację sądów rejonowych, apelacyjnych. Jest pan w stanie powiedzieć, w jakim mniej więcej terminie to jest planowane? Kiedy szczegóły poznamy tego przedsięwzięcia?

W tej chwili, panie redaktorze, nie chciałbym wychodzić tutaj przed szereg i informować o szczegółach, natomiast kiedy będą gotowe, to przedstawimy niezwłocznie. Natomiast to jest jeden z elementów tej reformy, o której mówimy, więc tego też prawdopodobnie nie unikniemy.

A jak pan przegląda sondaże, dzisiaj na przykład mamy taki i w Rzeczpospolitej, i kilka różnych sondaży w Dzienniku Gazecie Prawnej, mówię tu o badaniach prezydenckich, to wynika z nich wyraźnie, że prezydent Andrzej Duda prowadzi nad poszczególnymi kandydatami opozycji, ale jednocześnie wszędzie widać, że niezależnie od tego, czy by się w drugiej turze ścierał z Małgorzatą Kidawą-Błońską, czy z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, te deklaracje są... no, przepraszam, tutaj gdyby z Robertem Biedroniem albo Szymonem Hołownią, no to wtedy tak, są deklaracje już powyżej 50%, ale z tymi poważniejszymi kandydatami, czyli Małgorzatą Kidawą-Błońską, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem już mniej niż 50% w drugiej turze. Skąd wtedy wziąć te brakujące kilka, które zdecydują o tym, kto zostanie prezydentem?

Panie redaktorze, powiem tak, powtarzam to ciągle przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, przed wyborami do parlamentu polskiego i przed wyborami prezydenckimi – sondaże jeszcze nigdy nie wygrały wyborów i nie wygrają. Mogą stanowić jakiś element kampanii, bo to jest element kampanii, natomiast nie można się na sondażach opierać. Trzeba ciężko pracować, tak jak robi to pan prezydent, wczoraj trzy spotkania w trzech województwach, szesnastego i siedemnastego kolejne cztery województwa, gdzie pan prezydent będzie spotykał się z Polakami. I tak jest praktycznie co tydzień w tej kadencji pana prezydenta, bo to nie jest tak, że się nagle teraz pan prezydent zaczął spotykać z Polakami, tylko całą kadencję jeździ, w każdym powiecie... plan jest taki, żeby był w każdym powiecie.

Natomiast dodam tylko krótko, sąd wziąć brakujące procenty, to mamy takie analizy, z których wynika, że pan prezydent w 2015 roku w niektórych powiatach zdobył więcej głosów, niż Prawo i Sprawiedliwość w tych wygranych wyborach w 2019 roku. To są te właśnie brakujące na przykład...

Te przesłanki, te brakujące głosy.

...brakujące głosy bądź te, które mogą zdecydować o tym, że zwycięży pan prezydent.

Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości, był gościem Sygnałów Dnia i Pierwszego Programu Polskiego Radia. Bardzo dziękuję.

Dziękuję, panie redaktorze, miłego dnia życzę państwu.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak