Sygnały Dnia 17 stycznia 2020 roku, rozmowa z Leszkiem Millerem

Ostatnia aktualizacja: 17.01.2020 08:15
Audio
  • Leszek Miller, europoseł Lewicy o demonstracjach we Francji (Jedynka/Sygnały Dnia)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan Leszek Miller, były premier, dziś europoseł Lewicy. Witam bardzo serdecznie.

Leszek Miller: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Na pewno do spraw europarlamentarnych i unijnych przejdziemy, ale może najpierw wydarzenie tego weekendu, która stoi przed Lewicą. Okazanie, bo chyba tak już można powiedzieć, już nie wybór, ale okazanie kandydata już wskazanego na prezydenta, Robert Biedroń w Słupsku na konwencji zostanie oficjalnie namaszczony do tego, żeby był kandydatem Lewicy.

Może wyznaczenie albo rekomendacja. W każdym razie...

No, szef SLD mówi, że zarząd podjął taką decyzję. Zarząd SLD.

Czyli jeżeli zarząd SLD podjął taką decyzję, to nie mając takich kompetencji, dlatego że statut Sojuszu Lewicy Demokratycznej wyraźnie określa, jakie prerogatywy należą do uprawnień Zarządu Krajowego, i tam nie ma żadnego punktu, który odnosi się...

Chce pan powiedzieć, że Zarząd SLD ma problemy z praworządnością?

Nie, nie, tu nie chodzi o praworządność, bo...

Jednak o praworządność.

...statut SLD to nie jest akt normatywny dotyczący polskiego prawa...

No, jednak dokument, który rozumiem, że partia polityczna o tej nazwie powinna przestrzegać.

Nie, to jest wewnątrzpartyjna regulacja. Ja byłem zdumiony, że tak się stało, jak się stało, ale statut też mówi, że kandydata na prezydenta wyznacza konwencja SLD. I ta konwencja odbędzie się w najbliższą sobotę. No i jeżeli podejmie taką decyzję, to będzie oznaczało, że oficjalnie i formalnie rzecz biorąc, Robert Biedroń jest kandydatem Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

A to dobry kandydat pana zdaniem?

No, to się okaże w dniu wyborów, prawda?

No, zawsze się okaże, ale rozumiem, że na początku też się działacze zastanawiają, czy to dobry kandydat.

Ale myślę, że z tej trójki, to znaczy pan Biedroń, pan Czarzasty i pan Zandberg, to niewątpliwie Robert Biedroń ma największe szanse, bo chociażby patrząc na sondaże, ma najsilniejszą pozycję. Był jeszcze rozpatrywany inny kandydat – Marek Belka, który miałby tą zaletę, że jest ugruntowanym ekspertem od spraw ekonomiczno–gospodarczych...

A to pana zdaniem byłby to lepszy kandydat dla Lewicy?

Trudno mi powiedzieć. Byłby innym kandydatem, ale to jest o tyle dyskusja już w tej chwili bezprzedmiotowa, że Marek Belka nie był zainteresowany ubieganiem się o ten zaszczytny urząd.

Ja pamiętam dosłownie kilka miesięcy temu, naprawdę nie tak dawno, mam wrażenie, że to były jeszcze wakacje, szef SLD tak sobie kpił z Roberta Biedronia i z jego wiarygodności i mówił o tym, że w ogóle... wcześniej mówił o tym, że w ogóle nie wierzy, żeby Robert Biedroń spełnił swoją obietnicę, a przypomnijmy, obiecał swoim wyborcom, że będzie kandydował w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale priorytetem jest dla niego polski parlament i oczywiście będzie do polskiego parlamentu też ubiegał... w polskim parlamencie ubiegał się o mandat.

Proszę pani, Robert Biedroń mówił o SLD różne rzeczy i przedstawiciele Sojuszu mówili różne rzeczy o Robercie Biedroniu. To jest oczywiste i pani jakby chciała, mogłaby cytować szereg takich opinii...

Ale teraz to jest kwestia... To prawda, ale ja nie wymieniam wymiany złośliwości, tylko jakby dyskusje na temat rzetelności...

Użyję sformułowania, które w języku polskim często się pojawia, w politycznym języku – sytuacja jest płynna, sytuacja jest dynamiczna i trzeba reagować na zmiany, które niesie ta sytuacja. Pojawiło się trzech...

To nieważne, że oszukał, bo dzisiaj jesteśmy razem, tak? Wyborców oszukał, oczywiście.

Liderzy tłumaczą to, że wtedy nie było jeszcze wiadomo, czy Lewica będzie szła razem, ponieważ podjęła decyzję, że idzie razem, w związku z tym trzeba było od nowa podzielić się rozmaitymi zadaniami i odpowiedzialnością, i to jest przekonywujące.

Naprawdę?

Tak, oczywiście.

Naprawdę to pana przekonuje?

To jest przekonywujące, bo rzeczywiście tak było. Można dyskutować z interpretacją faktów, ale trudno podważać fakty. No i w związku z tym stało się jak się stało. Ja tu jeszcze raz powtórzę – jak się patrzy na wyniki badań sondażowych, no widać wyraźnie, że pozycja Roberta Biedronia jest najsilniejsza, natomiast jak on zakończy kampanię wyborczą, zobaczymy. Ja, skoro wydaje się, że w sobotę Konwencja podejmie taką decyzję, no to ja życzę Biedroniowi powodzenia, oczywiście.

A pana zdaniem ma szansę zagrozić kandydatce Platformy Obywatelskiej czy tam Koalicji Obywatelskiej szerzej?

Proszę pani, ja mam postawę dość wstrzemięźliwą w stosunku do takich dyskusji, bo ja pamiętam, jak 5 lat temu Bronisław Komorowski był niekwestionowanym faworytem. I jak ja wtedy rozmawiałem z różnymi ludźmi o ich ewentualnym ubieganiu się o mandat prezydenta, to oni mi wszyscy mówili: Po co mamy startować, skoro wybory są rozstrzygnięte? I to było mniej więcej rok temu. Pan Komorowski prowadził, mając 70% poparcia, wybory się rozstrzygną w I turze. Zastanowimy się za pięć lat, jak już pana Komorowskiego nie będzie. No i wszyscy wiemy, co się potem zdarzyło.

Nie no, ale dzisiaj sytuacja jest inna. Raczej wszyscy twierdzą, że II tura będzie, że to nie jest tak, że pan prezydent Andrzej Duda ma tak silną pozycję, że wygra w I turze, większość ekspertów nawet twierdzi, że ta II tura z racji też podziału na polskiej scenie politycznej i tego układu, który jest, będzie bardzo wyrównana. Więc to nie jest ta sama sytuacja. Na pewno pan prezydent Andrzej Duda jest uznawany za faworyta, no bo to pokazują badania społeczne, ale to jednak nie jest tak, jak 5 lat temu, że pamiętam, że jeden z redaktorów naczelnych twierdził, że jakieś niesamowite wydarzenia musiałyby się zdarzyć...

Tak, pamiętam.

...żeby Bronisław Komorowski...

Coś o zakonnicy tam było.

...wybory przegrał. Ma szanse Robert Biedroń zagrozić realnie kandydatce Platformy?

Robert Biedroń ma szanse, natomiast polska polityka...

No, pytam, jakie ma szanse wejść do II tury.

Ja życzę, żeby wszedł do II tury...

Ja to rozumiem, że pan życzy.

...natomiast polska polityka, niech pani zwróci uwagę, to jest kapryśna dama, a łaska wyborców na pstrym koniu jeździ. Przecież znamy ugrupowania i polityków, którzy bardzo szybko wspinali się na szczyty, a potem bardzo szybko pani polityka, ta kapryśna dama, strącała ich z piedestału. Polska polityka jest nieobliczalna, w dużej części na tym polega jej urok. I ja dzisiaj nie powiem pani, czy będzie tak, czy nie będzie tak. Wszyscy, którzy startują, a Robert Biedroń na pewno, mają szanse ubiegać się o i II turę, i o zwycięstwo. Wszystko zależy od nas, od wyborców, którzy pójdą do wyborów i wrzucą kartę z odpowiednim nazwiskiem.

No to zmieniamy temat. Widział pan pewno sceny z Francji, z protestów, zresztą nie tylko te z ostatnich protestów, z trwającego cały czas ogromnego protestu, ale i z wcześniejszych, teraz prawnicy, adwokaci, radcy prawni wynoszeni, tarmoszeni przez policję, szarpani za nogi, ręce, wypychani. Podobają się panu te obrazki?

Nie, nie podobają mi się, tak samo jak nie podobają mi się podobne obrazki z Polski, pod Sejmem jeszcze nie tak dawno temu, kiedy przecież służby porządkowe często interweniują nieproporcjonalnie w stosunku do zagrożenia.

A to kiedy byli, przepraszam bardzo, sędziowie w Polsce czy prawnicy szarpani? Pan pamięta takie przypadek?

Nie mówię konkretnie o sędziach, mówię o Obywatelach Rzeczypospolitej, którzy od czasu do czasu w Polsce demonstrują, są potem wzywani do organów sprawiedliwości, gdzie się ich przesłuchuje, sprawy sądowe i tak dalej, i tak dalej. Natomiast...

No, tylko wtedy, bo rzeczywiście były takie sytuacje, ale tylko wtedy, kiedy następowała blokada innej legalnej manifestacji.

Natomiast jeżeli pani zmierza do...

Nie, ja pytam o Francję.

O Francję, dobrze. Proszę pani, są...

Pytam się, czy panu się podobają te sceny? Czy to jest tak...

Odpowiem pani, że nigdzie mi się nie podobają.

Czy to jest objaw praworządności?

Nigdzie mi się nie podobają sceny...

Czy to jest objaw praworządności?

...kiedy siły porządkowe interweniują i interweniują brutalnie – czy w Hiszpanii, czy w Polsce, czy we Francji, czy gdziekolwiek indziej. I...

No, rozmawiamy o Francji. To dlaczego Parlament Europejski nie zajmuje się sprawą bitych...

Parlament Europejski czy jakiś...

...bitych prawników, a wcześniej zabitych, zabitych, zastrzelonych demonstrantów we Francji? Dlaczego?

Proszę pani, czyli jakiś organ Parlamentu Europejskiego zawsze może się tym zainteresować, tylko...

Ale dlaczego do tej pory się nie zainteresował?

...tylko... Być może czeka na kolejne...

Ale na co? Żeby było więcej pobitych i więcej zastrzelonych?

...informacje, dokumenty... Proszę pani, są odpowiednie instytucje Parlamentu Europejskiego i zaręczam panią, którzy śledzą tą sytuację. Natomiast jeżeli pani chce porównać to z sytuacją w Polsce...

Nie, ja na razie nie chcę. Ja tylko pytam...

...a sądząc...

Nie, ja pytam pana o sytuację we Francji.

A sądząc po pani oczach, to pani chce, to od razu powiedzmy sobie...

Niebieski kolor się panu kojarzy jakoś z flagą francuską czy z flagą unijną?

Jest takie ładne hiszpańskie przysłowie: „Niebieskie oczy mówią: kochaj mnie; a czarne oczy mówią: kochaj mnie, bo cię zabiję”. wesołość w studiu Pani ma niebieskie czy czarne?

Moje mówią o tym, że jestem wyjątkowo łagodną osobą...

No dobrze...

...ale jeszcze jeden... To jest informacja z dzisiejszej Rzeczpospolitej. Rzeczpospolita donosi, że francuscy inspektorzy pracy dostali specjalne polecenie władz, by rzucić inne zajęcia i skupić się na kontrolowaniu firm z Polski. Mało tego, udają się jeszcze do lokalnych kontrahentów właśnie tych polskich firm i ich straszą, że jeżeli będą współpracować z firmami polskimi, to mogą być uznani za przestępców i wsadzeni do więzienia.

No to to jeżeli to jest jakiś przejaw dyskryminacji, to jakże...

A pana zdaniem nie jest?

Nie wiem dokładnie, nie znam tej sprawy, ale jakże piękny teren interwencji dla rządu polskiego otwiera, prawda?

Myślałam, że też dla Parlamentu Europejskiego i polskich europosłów.

Nie, nie, tu przede wszystkim jest relacja rząd polski i rząd...

Nie? Bo ja myślałam, że konkurencja i wymiana...

Proszę pani...

...gospodarcza taka nieskrępowana to są podstawy Unii Europejskiej.

Nie ma wymiany nieskrępowanej tak całkowicie, zawsze są jakieś ograniczenia (...) i przyzna pani...

Ale przyzna pan, że zastraszanie to jest coś, co się nie mieści w standardach Unii Europejskiej.

No ale, proszę pani, Polska wstała z kolan i polski rząd ma wspaniałą okazję, żeby rozpocząć rozmowy z odpowiednimi instytucjami francuskimi, z rządem francuskim i temu zdecydowanie się przeciwstawić.

No fantastycznie. I będziemy rząd do tego zachęcać, ale ja się pytam...

I ja też. Ale ja korzystam z tej okazji...

...czy europosłowie wesprą na przykład Lewicy...

Najpierw rząd, najpierw rząd, proszę pani...

Najpierw rząd, tak?

...jeżeli rząd będzie miał trudności z przekonaniem swoich partnerów francuskich, to my chętnie się do tego dołączymy, ale najpierw rząd.

Ale na razie to państwo mają trudności w przekonaniu europarlamentu, żeby zajął się ludźmi bitymi we francuskich sądach i bitymi na ulicach.

Proszę pani, nie tylko ludzie są bici we Francji, tylko również gdzie indziej. I zawsze w takich sytuacjach po pewnym czasie odpowiednia komisja europejska...

Ale przyzna pan, że skala bicia we Francji jednak przekracza myślę, że takie doświadczenia innych państw.

Widzę, że to stał się pani jakiś ulubiony temat. Więc jeszcze raz wyjaśniam, że na pewno...

No, przyznam szczerze, że te sceny robią wrażenie.

Oczywiście, że robią, a nie robiły na panią wrażenia sceny spod polskiego Sejmu i Senatu jeszcze niedawno?

Ale które? Niech pan powie, o jakich wydarzeniach pan mówi?

No jak to? Wtedy kiedy Obywatele, którzy demonstrowali, byli szarpani...

Ale jacy byli szarpani? Ja pamiętam, że...

...na manifestacjach...

...Obywatele RP byli wynoszeni wtedy, kiedy blokowali inne demonstracje.

Tak, i to jest ładny widok: wynoszony obywatel?

 Ale pytanie jest takie: czy ładnym widokiem jest blokowanie innych demonstracji?

No dobrze, widzę...

Ale my teraz stawiamy kropkę.

No właśnie, widzę, że pozostaniemy na swoich pozycjach.

Gościem Programu 1 Polskiego Radia jest pan premier Leszek Miller, dzisiaj europoseł Lewicy. Ciąg dalszy tej rozmowy na stronie internetowej jedynkowej, na Twitterze, Facebooku i w naszym serwisie YouTube, więc bardzo zachęcam już teraz.

*

I my rozmawiamy dalej. Panie premierze, pani wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, pani Katarina Barley, to jest pani z Niemiec, polityk SPD, mówi, że polski rząd opiera swą władzę na pieniądzach unijnych.

Nie do końca na pieniądzach unijnych, bo przede wszystkim na budżecie, który jest realizowany z naszych, obywateli, składek, natomiast...

No właśnie, i dlatego też zadaję panu... Zwróciłam uwagę na tą wypowiedź, bo ja mam wrażenie, że ona jest obraźliwa wobec Polaków, bo  ciężko pracują...

Natomiast... Pani mi nie pozwala dokończyć. Natomiast jest oczywiste, że część ogólnego budżetu, który służy rozwojowi Polski, pochodzi z dotacji unijnych. I pewnie to miała na myśli pani wiceprzewodnicząca. Na marginesie – jeżeli sięgnąć pamięcią do 2004 roku, do momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej, to my netto otrzymaliśmy... Ministerstwo Finansów nie podało jeszcze najnowszych danych, ale mniej więcej 112–115 miliardów euro. Netto, czyli już po potrąceniu naszej składki. Czyli pewnie pani wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego myślała o tych pieniądzach i w tym przypadku to jest uzasadnione. Te pieniądze służą polskiemu rozwojowi.

Ja rozumiem, ale pani wiceprzewodnicząca mówiła o tym rządzie.

No tak, ten rząd też korzysta.

To prawda, ale jednak korzystały wszystkie... Znaczy inaczej: Polacy korzystali w czasie wszystkich lat obecności w Unii Europejskiej.

Tak jest.

Mało tego, również ogromne korzyści otrzymały dzięki obecności Polski w Unii Europejskiej gospodarki innych państw. I to jest też oczywiste.

Dlatego że Unia Europejska jest wspólnotą, gdzie bez problemu przepływają ludzie, kapitały, towary. I byłoby bardzo dobrze, gdyby Polska osiągnęła taki sam poziom rozwoju, jak na przykład Francja czy Niemcy, czy Wielka Brytania. Chociaż Wielka Brytania niestety opuszcza Unię Europejską.

No właśnie, no to wracając do mojego wcześniejszego pytania, czy pana zdaniem ta wypowiedź jest co najmniej niegrzeczna wobec obywateli polskich, którzy ciężko pracują, walczą każdego dnia o swój lepszy byt, płacą podatki, Polska dzięki temu się rozwija? No, może takich wypowiedzi po prostu nie powinno być.

Tak, ta wypowiedź jest uzasadniona w tym sensie, jeśli patrzymy na strumień pieniędzy płynących do Polski z Unii Europejskiej. I to, że Unia Europejska zawsze stara się być...

Strumienie są dwa, jedne płyną, drugie wypływają.

No dobrze, ale składka, która jest płacona do unijnej kasy, jest mniej więcej trzy-, trzyipółkrotnie mniejsza niż strumień pieniędzy z Brukseli.

Ale ja nie mówię tylko o składce.

Czyli powiedzmy, że za jedno euro wpłacone my otrzymuje trzy, cztery euro, które jest wypłacane do naszego budżetu. I to jest, oczywiście, interes dla Polski szalenie opłacalny. Więc to miała na myśli pani wiceprzewodnicząca. I...

Może powinna doprecyzować.

Wie pani, w Brukseli to jest jasne. Może w Polsce to jest niejasne, ale tam, jeżeli takie zdanie pada, to jest oczywiste i wszyscy to rozumieją.

Ale wie pan, to jest wywiad dla niemieckiej gazety, to nie jest żadna wypowiedź w Parlamencie Europejskim.

I nie bez powodu w poprzednim roku, kiedy dyskutowano o nowej perspektywie finansowe, pojawił się dokument Rady Europejskiej, który jakby wiąże dbałość o budżet Unii Europejskiej z realizacją różnych zobowiązań, w tym nieprzestrzegania praworządności w państwach unijnych. I to, co się stało wczoraj w głosowaniu nad tą rezolucją, to nie jest głosowanie nad jakimś nowym pomysłem czy nad nowym dokumentem. To jest raczej przypomnienie ze strony Parlamentu Europejskiego, że takie prace zostały podjęte i apel do Rady Europejskiej o przyspieszenie tych prac.

A proszę powiedzieć, czy Polskę pana zdaniem obowiązuje Karta praw podstawowych Unii Europejskiej?

W tym zakresie, w jakim została podpisana.

A Protokół brytyjski, który jednak ją wyłącza?

Właśnie mówię, że w tym zakresie. Polska podpisała, to znaczy rząd pana Donalda Tuska podpisał Kartę praw podstawowych, ale z wyłączeniem, które dotyczy Protokołu brytyjskiego. To był jeszcze pomysł chyba za prezydenta Kaczyńskiego i tamtego rządu, gdzie chodziło o to, żeby... Znaczy ze strony Polski były obawy czy zastrzeżenia, że ewentualne orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zmieni polskie prawo w odniesieniu do uznawania małżeństw homoseksualnych. I dlatego jest tak klauzula opt-outu, czyli wyłączenia części funkcjonowania Karty praw podstawowych.

Taka była argumentacja części środowisk politycznych w Polsce, natomiast Protokół brytyjski tej sprawy tylko nie dotyczy.

Oczywiście, że nie, ale w sensie Polski dotyczy tego...

Ale nie, przepraszam bardzo, Polska nie podpisała jakiegoś innego Protokołu brytyjskiego, tylko podpisała dokładnie ten sam protokół, który podpisała Wielka Brytania. Ten protokół został dołączony do zbioru traktatów i on jest integralną częścią.

Tak.

I tam nie ma żadnych wyłączeń wobec Polski. Tam jest po prostu napisane dokładnie to, że Polski Karta praw podstawowych nie obowiązuje i takie również...

Nie.

...przepraszam bardzo, takie są również, może pan to sprawdzić na stronach rządowych z czasów jeszcze właśnie Donalda Tuska, 2008 rok marzec, takie są ekspertyzy i analizy prawne zamawiane przez polski rząd.

Karta praw podstawowych została podpisana z wyłączeniem Protokołu brytyjskiego. I tyle. Protokół brytyjski sygnalizuje, że zarówno Wielka Brytania, jak i Polska nie stosują pełni Karty praw podstawowych i w Protokóle brytyjskim jest to dokładnie sprecyzowane, o co chodzi. Brytyjczykom chodziło o coś innego, Polakom chodziło o coś innego, ale Karta praw podstawowych...

Znaczy nie, w Protokole brytyjskim nie ma sprecyzowanej w tej kwestii, w sprawie Polski przynajmniej, wobec Polski tej kwestii, o której pan mówi. Tego nie ma zapisu.

Ale oczywiście, że o to chodziło.

Ale wie pan, ale może komuś chodziło... komuś innemu chodziło, ale...

Jednak pani pozwoli...

Ale nie ma tego zapisu.

Ale nie mamy powodów, żeby się spierać. Ja twierdzę, że istnieje Protokół brytyjski podpisany przez dwa państwa – Polskę i Wielką Brytanię. I Protokół brytyjski wyłącza ze stosowania część Karty praw podstawowych, ale pozostała treść Karty praw podstawowych obowiązuje Polskę, bo Polska ją ratyfikowała.

To ja w takim razie przypomnę, zacytuję opinię Rady Legislacyjnej działającej przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów właśnie za czasów rządów pana premiera Donalda Tuska: „Uniemożliwi (mówimy o Protokole brytyjskim) wnoszenie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przez Komisję Europejską lub inne państwo członkowskie skarg przeciwko Polsce o naruszenie Karty praw podstawowych”.

W określonym fragmencie.

Nie, tego nie ma.

Ależ oczywiście, że tak. Proszę pani, pamiętam dokładnie, jak Donald Tusk informował Sejm, że podpisze Kartę praw podstawowych, która jest integralną częścią Traktatu z Lizbony. Jak pani wie, Traktat z Lizbony został zaakceptowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Ale to wszyscy wiedzą.

I Karta praw podstawowych jest integralną częścią tego Traktatu z Lizbony, ale ponieważ Wielka Brytania i Polska miały określone zastrzeżenia co do pełnej treści Karty praw podstawowych, to zastosowano klauzulę op-out, czyli jakby wyjęto z pełnej treści Karty praw podstawowych pewne regulacje, które...

Czyli pana zdaniem jakie regulacje zostały wyjęte z Karty praw podstawowych wobec  Polski?

Jak ja pamiętam wypowiedzi polityków PiS-u w tamtym zakresie...

Ale nie mówimy o wypowiedziach polityków PiS-u...

...to chodziło... Nie, ale...

Ale mówimy o dokumentach.

Ale oni tłumaczyli, dlaczego występują z taką...

Nie, ale wie pan, ale to, dlaczego ktoś... Pytanie jest o dokumenty.

Proszę pani, chodziło to, chodziło głównie o to, żeby uniemożliwić Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jakby zmuszanie Polski do regulacji prawnych, które by legalizowały inny niż tradycyjny model małżeństwa, czyli na przykład małżeństwa homoseksualne.

A gdzie to jest zapisane?

I o to chodziło.

Ale gdzie to jest zapisane?

Niech pani przeczyta sobie w interpretacji...

Ale co, gazety mam przeczytać? Nie, w interpretacjach tego nie ma.

 W interpretacjach. Niech pani zapyta polityków PiS-u, którzy wtedy to jakby sugerowali i tak dalej, i tak dalej.

Ale w dokumencie gdzie to jest zapisane? W jakim to jest dokumencie zapisane?

No, musi...

Bo w Protokole brytyjskim tego nie ma. Protokół brytyjski to są dwie stroniczki, nawet niespełna.

No to musi być w interpretacji, dlatego że zawsze potem jest jeszcze dokument interpretacyjny, o co chodzi, tak?

Bardzo dziękuję. Państwa i moim gościem był pan premier Leszek Miller, były premier, dzisiaj europoseł Lewicy. Bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak