Sygnały Dnia 14 lutego 2020 roku, rozmowa z Krzysztofem Gawkowskim

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2020 08:15
Audio
  • Krzysztof Gawkowski o szansach Roberta Biedronia w wyborach prezydenckich (Jedynka/Sygnały dnia)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan poseł Krzysztof Gawkowski, szef klubu parlamentarnego Lewica. Witam bardzo serdecznie.

Krzysztof Gawkowski: Dzień dobry pani redaktor, witam naszych słuchaczy.

No właśnie, słuchaczy i widzów...

I widzów.

...bo przypominam, że można również nas oglądać. Pan poseł dzisiaj w nocy w bojowym nastroju na mównicy sejmowej, z kajdankami, ale to za chwilę do tego przejdziemy. Chciałam pana zapytać najpierw o kampanię wyborczą. Jutro konwencja Prawa i Sprawiedliwości i konwencja taka premierowa, rozpoczynająca kampanię wyborczą pana prezydenta Andrzeja Dudy. Robert Biedroń, czyli kandydat Lewicy, taką konwencję otwierającą ma już za sobą, ale w sobotę zdaje się też...

Kolejny krok.

...kolejna konwencja. Niespełna 7% wyborców wierzy w możliwość zwycięstwa Roberta Biedronia w wyborach prezydenckich, taki sondaż kilka dni temu został opublikowany. To dobra wiadomość? Zła wiadomość? Czy w ogóle się pan takimi sondażami nie przejmuje?

Zacznę od czegoś innego, pani redaktor, i musi mi pani pozwolić, bo chciałbym pozdrowić w 14 dzień lutego swoją żonę...

A, no to świetnie, oczywiście.

...walentynkowo, więc od tego chciałbym zacząć. A konwencja Roberta Biedronia jutro w Świdnicy ma między innymi takie zadanie, żebyśmy to poparcie krok po kroku, ale systematycznie podnosili. My mamy prosty cel: chcemy, żeby nasz kandydat Robert Biedroń był w II turze wyborów prezydenckich. Zaczynamy z wyniku...

To chyba nie taki prosty cel.

Nie, to nie jest prosty cel, ale zaczynamy z wyniku 7, bo i są sondaże 9 i 13%. Więc zaczynamy z takiego wyniku, który jest mniej więcej na poziomie Lewicy z 2019 roku z wyborów parlamentarnych. Ale ja wierzę, że krok po kroku, systematycznie możemy w tej kampanii wyborczej odrabiać straty i spróbować wejść do tej II tury z dwóch powodów. Po pierwsze kandydat bardzo jest... opowiada się za takim prospołecznym byciem, w którym polityka społeczna dotycząca wyższej płacy minimalnej, lepszych emerytur, państwa, które będzie opiekowało się i pozwalało godnie żyć, to jest ta część programu społeczna. I też światopoglądowa, która moim zdaniem odróżnia się bardzo między innymi nie tylko od kandydata PiS-u, czyli Andrzeja Dudy, obecnego prezydenta, ale również od Platformy Obywatelskiej. To nas całkowicie w innym segmencie stawia.

Ale ta część programu Roberta Biedronia, w gruncie rzeczy pan Robert Biedroń jest przede wszystkim, tak myślę, w pierwszej kolejności kojarzony właśnie z tymi hasłami, jest znacznie mniej akcentowana w kampanii wyborczej.

Tylko, pani redaktor, w kampanii wyborczej akcentować trzeba też te wszystkie niuanse, które są ważne dla zaplecza Roberta Biedronia, a klub parlamentarny Lewicy złożył kilka ustaw w parlamencie, które leżą, czekają na rozpatrzenie, między innymi emerytura najniższa 1600 złotych, między innymi płaca minimalna, między innymi wyższe nakłady na służbę zdrowia pozwalające na to, że będzie więcej lekarzy, więcej karetek, lepsze oddziały...

A może te skojarzenia, które są takie oczywiste, z Robertem Biedroniem, czyli przede wszystkim obrona czy walka o prawa środowisk LGBT, są jakimś obciążeniem jego kampanii?

Myślę, że żadnym.

Być może to jest tak, że część wyborców nie byłaby gotowa zagłosować na pana Roberta Biedronia, ale te jego wizerunek im przeszkadza.

Ja w ogóle tego nie czuję. Miałem okazję być na kilku takich spotkaniach z ludźmi z Robertem Biedroniem, między innymi w Bydgoszczy, gdzie chodziliśmy po ulicach miasta i rozmawialiśmy. Ludzie sami podchodzili, bardzo często mówili: „Cieszymy się, że pan jako gospodarz jednego z największych polskich miast, czyli Słupska, zdecydował się kandydować na prezydenta. My uważamy, że jeżeli umiał pan być gospodarzem w Słupsku, potrafił pan wyprowadzić miasto z długów, doprowadził pan do sytuacji, w której rzeczywiście miasto taki pułap społeczny podniosło, bo wiele się pozytywnego o Słupsku mówiło, to zasługuje pan na to, żeby dzisiaj powalczyć o prezydenturę”. Oczywiście, jest dużo osób, które przychodzi na spotkanie...

To pytanie, czy wiele pozytywnego o Słupsku mówiło, czy wiele się mówiło wówczas o Robercie Biedroniu, który był takim chyba bardziej showmanem wtedy niż prezydentem Słupska. Przypomnijmy, że były problemy z absolutorium, to nie jest tak różowo, jak pan mówi, no.

Ale problemy z absolutorium, pani redaktor, dla naszych słuchaczy i widzów są dlatego, że jak jest rada miasta, która ma inne poglądy, bo jest z innego klubu, a wtedy z Platformy Obywatelskiej, no to nie popierała kandydata Lewicy, który dobrze rządził miastem, a wyprowadził miasto z długów, bo zmniejszył rzeczywiście realny dług...

To jest jedna z możliwych interpretacji, bo może być też druga – że nie popierała kandydata, bo go źle oceniała i twierdziła, że sprawy w mieście idą niekorzystnie. No wie pan o tym, że były oskarżenia o molestowanie, też oskarżenia związane... Oczywiście, nie pod adresem Roberta Biedronia, ale pod adresem Roberta Biedronia w tym kontekście, że nie zareagował.

To skwituję jednym zdaniem. Miałem okazję być w kampanii samorządowej tej 2018 roku w Słupsku, gdzie kontrkandydaci mówili takim językiem: „Nie ma szans kandydatka Biedronia na to, żeby wygrać te wybory w II turze, my ją rozjedziemy, w ogóle zwycięstwo jest murowane, Biedroń nie startuje, znaczy się przestraszył, koniec”. No i pani prezydentka w I turze pozamiatała opozycję, wygrała. I dlatego wierzę w moc Roberta Biedronia. To jest mądry polityk, z dobrym doświadczeniem samorządowym, to jest dobry gospodarz i jest dobrym kandydatem na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

A czy nie obawia się pan, że Robert Biedroń jako taki trzeci kandydat opozycyjny, tak to nazwijmy, będzie trochę marginalizowany? Władysław Kosiniak-Kamysz pisze do Donalda Tuska, żeby zorganizował debatę między kandydatami zrzeszonymi w międzynarodówce o nazwie EPP. Nie wiem, czy do takiej debaty dojdzie, ale w gruncie rzeczy temat i dyskusja na temat takiej debaty trwa już od kilku miesięcy, więc to chyba nie jest tylko taki wymysł PSL-u.

Pani redaktor, jeżeli... Ja tak na poważnie spróbuję to objąć.

A niepoważnie pan traktuje pana prezesa PSL-u i panią Małgorzatę Kidawę-Błońską, kandydatkę?

Nie, bardzo poważnie traktuję pana Kosiniaka-Kamysza, ale nie wierzę w to, że pani Kidawa stanie do debaty. Nie wierzę z kilku powodów...

Ale dobrze, przepraszam, to ja muszę dopytać. Pan nie wierzy, że Donald Tusk...

Niech pani nie żartuje.

...zaakceptuje taką debatę, czy że Małgorzata Kidawa-Błońska do niej (...)

Nie...

...bo to są dwie oddzielne rzeczy.

Myślę, że pan prezes Kosiniak-Kamysz robi wszystko, żeby budować swoją pozycję, a pani Kidawa nie stanie do tej debaty, bo Robert Biedroń też poprosił o to, żebyśmy rozmawiali o Polsce. Jeżeli prezydent Andrzej Duda mówi, że nie chce, no to na opozycji stańmy i porozmawiajmy. Biedroń się nie boi, mówi: „Stanę, porozmawiam, pokażę, jaki mam program”.  Będzie różny, nie wszystkim się spodoba, ale o płacy minimalnej, o służbie zdrowia, o elementach dotyczących chociażby opodatkowania księży powie otwarcie. No i ja chciałbym w takiej debacie zobaczyć panią marszałek Kidawę-Błońską...

A były rozmowy ze sztabem pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na ten temat?

Jeżeli pada oficjalna propozycja i jeżeli się nie mylę, to nawet w Polskim Radiu...

Ale wie pan, że oficjalnie to jest jedno, a nieoficjalnie to drugie...

No dobra, ale jeżeli szef sztabu...

Polityka to nie są tylko oficjalne wypowiedzi.

No dobra, ale jeżeli szef sztabu... Pani redaktor, no, pani to obserwuje dłużej niż ja pewnie w polityce. I jeżeli szef sztabu mówi: „Nie będzie debaty”, no to znaczy, że jest decyzja, że tam gdzieś ktoś na dole powiedział: „Lepiej jak pani Kidawa do tej debaty nie będzie stawała”. To jest niedobre, dlatego że Polacy powinni  wiedzieć, jakie poglądy ma ich przyszły prezydent, dziś kandydat na prezydenta. Biedroń się nie boi swoich poglądów i się nie wstydzi, ma odwagę o nich mówić, nawet jak są trudne.

No, przyznam szczerze, że dwa czy trzy tygodnie temu rozmawiałam w tym studio z panem Robertem Biedroniem...

I to chyba wtedy było.

...i starałam się go zapytać o to, jakie ma propozycja chociażby w sprawie legalizacji małżeństw homoseksualnych, i powiem szczerze, że bardzo trudno było to od niego wyciągnąć, bronił się przed tymi pytaniami strasznie.

Pani redaktor, ale kilka chwil temu i pani mnie zapytała, jakie są fundamenty tej kampanii, czy rzeczywiście jest prospołeczny. Ta kampania będzie bardziej prospołeczna, tak, wyjdziemy bardziej do ludzi...

Bardziej socjalna.

Tak, bardziej socjalna, dlatego że...

Niż światopoglądowa.

Tak, dlatego że uważamy, że dzisiaj jest kilka rzeczy, które są niezałatwione. Jeżeli w Polsce blisko milion ludzi żyje na emeryturze 800–900 złotych, to uważam, że powinniśmy o tym głośno mówić jako Lewica. Jeżeli są sprawy, takie jak brak lekarzy w szpitalach, pielęgniarki wyjeżdżają za granicę, szpitale często zadłużone, to czy to jest dzisiaj temat społeczny? Jest, bo Polacy chcą być godnie i dobrze leczeni.

Ja pamiętam, że Wiosna jeszcze w kampanii europejskiej zgłaszała taki pomysł zwiększenia liczby lekarzy, i to była jakaś porażająca liczba i państwo nawet nie byli w stanie...

Ale minister Szumowski popiera nasze...

...wytłumaczyć, w jaki sposób ta liczba miałaby być zostać zrealizowana.

Ale chciałem pani redaktor, że pan minister Szumowski w debacie sejmowej powiedział, że uważa, cytuję, „postulaty Lewicy dotyczące zwiększenia liczby lekarzy są ważne, tylko nie stanie się to w rok, a trzeba na to dłuższego okresu czasu”. Więc i w ministerstwie są... taka retrospekcja, że będzie trzeba więcej lekarzy.

Powiem panu, że jest nawet więcej, dlatego że otwierane są nowe wydziały lekarskie...

Ale dobrze...

...więc już nie tylko jest świadomość, ale są działania.

No to ja się z tego cieszę, jako Lewica...

Przypominam, że gościem Programu 1 Polskiego Radia jest pan Krzysztof Gawkowski, szef klubu parlamentarnego Lewicy. Ciąg dalszy tej rozmowy na stronie oraz w mediach społecznościowych radiowej Jedynki.

Dobrych walentynek, szanowni państwo.

*

Jeszcze nie dobrych walentynek, jeszcze raz będzie mógł pan życzyć wszystkiego dobrego z okazji dnia św. Walentego, bo rozmawiamy dalej. To jeszcze kończąc już wątek kampanii prezydenckiej, czy Małgorzata Kidawa-Błońska to w pewnym sensie takie kolejne wcielenie kandydata Platformy Obywatelskiej sprzed 5 lat? Czy pan widzi takie podobieństwa? Bardzo często są te podobieństwa zaznaczane i przez polityków, i nawet przez polityków Lewicy. Czy taki Bronisław Komorowski w spódnicy?

Na pewno nie staram się dzisiaj porównywać i szukać na opozycji wrogów. Nie, nie chcę tego robić, ale wiem, że tak będzie, to znaczy odczucie kandydatów jest takie, że popierają ich środowiska i te, które nie stoją za nimi, będą też odnosiły się do tego, co i jak oceniamy, jeśli chodzi o kampanię wyborczą. Ja mam poczucie, że w tej kampanii wyborczej będzie starcie o wizję Polski, wizję Polski w 2025 roku...

Pana zdaniem Małgorzata Kidawa-Błońska nie ma wizji Polski?

Uważam, że ma inną wizję i mniej taką strategiczną, mniej atrakcyjną dla Polaków niż Robert Biedroń. Uważam, że ta wizja Lewicy jest bardziej dzisiaj skupiona wokół tego, że chcemy być anty-PiS-em (mówię o Platformie), niż o tym, że potrzebujemy państwa, które będzie się nowocześnie rozwijało. Prezydent, oczywiście, ma tylko takie prerogatywy, bo musi mieć jeszcze większość w parlamencie, żeby to zmieniać, ale prezydent może być inicjatorem pewnych debat społecznych, pewnych debat światopoglądowych, pewnych debat o charakterze socjalnym państwa. Ja nie widziałem, szczerze powiedziawszy, żeby pani marszałek przez lata zainicjowała taką debatę, która będzie otwierała dzisiaj szansę, że Polacy będą mogli powiedzieć: „Jesteśmy w stanie uwierzyć, że w Polsce będzie wyższa emerytura”. Na Lewicy prowadzimy te debaty, przychodzą specjaliści, którzy mówią: „Ta emerytura może być niższa, po co to robicie, czy te emerytury stażowe są dobrze...”, różne. Przychodzą z OPZZ-u i z innych związków zawodowych, ale rozmawiamy. Krytykują nas. W Platformie słyszę: „Będziemy lepszym PiS-em”. No, dla mnie to jest błędne koło, no bo ja nie chcę mieć lepszego PiS-u, jak chcę mieć lepszą Polskę, a to Lewica bardziej gwarantuje.

Właśnie, wspomniał też pan o sprawach wolności, jakichś swobód obywatelskich. Ja pamiętam z wcześniejszych kampanii państwo byli bardzo zdecydowanym przeciwnikiem klauzuli sumienia. Ja pamiętam nawet rozmowę z jedną z posłanek Wiosny, która mówiła o tym, że... z kandydatek Wiosny, która mówiła o tym, że jej zdaniem ta klauzula powinna być absolutnie zniesiona, a ci, którzy chcą się własnym sumieniem kierować, no to powinni być zwalniani z pracy. I to nie chodziło tylko o lekarzy, ale pielęgniarki, położne, w zasadzie każdy.

W wielu miejscach, niestety, mówię to z przykrością, ale klauzula sumienia jest nadużywana. Jest nadużywana do tego, że często pracownicy różnego szczebla odmawiają różnego rodzaju zabiegów, dlatego że po prostu przychodzą i mówią: „Bo tak myślę” albo ktoś w środowisku mówił, że tak powinno się odbyć...

Ale wie pan, to nie chodzi o różnego rodzaju zabiegi...

Ale ja tylko...

...tylko bardzo konkretne zabiegi...

No, nie zawsze.

Zastanawiam się, czy polityk w ogóle powinien oceniać obywateli, którzy twierdzą, że kierują się własnym sumieniem.

Ale chciałbym krótko to podsumować. Moim zdaniem klauzula sumienia jest trochę archaiczna. Dzisiaj nie przystoi do warunków, w których jesteśmy 2020 roku...

Czyli lepiej, żeby ludzie nie mieli sumienia w XXI wieku.

Mają sumienie, bo pani redaktor, ja też jestem wierzący, nie chodzę i nie epatuję tym, ale jestem. Więc nie mówię tego, z boku stojąc gdzieś tam daleko za horyzontem zdarzeń, mówię: „Nie powinieneś...”, w ogóle mądralował. Nie będę mądralował, mam poczucie, że dzisiaj klauzula sumienia jest archaiczna i powinna być zniesiona. To jest moje poczucie również, osoby wierzącej.

A co by pan... No, rozumiem, że każdy jest w różny sposób zaangażowany w wyznawaną religię, zresztą nie każdy wyznaje tę samą religię, no ale jeżeli jest lekarz, pielęgniarka, położna, która uważa, że udział w zabiegu przerywania ciąży jest po prostu niezgodny z jej sumieniem, to co? Wyrzucić z pracy?

To jest trochę szerszy temat, bo...

Nie, ale...

Ja już odpowiem...

...on się sprowadza do prostej sprawy.

Pani wie, że ze mną się rozmawia tak, że nie uciekam od pytań, bo nie boję się trudnych tematów, bo każdy trzeba... Polityk musi mieć w głowie to poukładane, bo jak nie, to nie nadaje się na polityka. Jeżeli mówimy o klauzuli sumienia, to jest tak, że łatwo powiedzieć w przypadku pielęgniarki czy lekarza: odmawiamy. Ale przecież mamy inne zawody, mamy policjanta, mamy nauczyciela, który mógłby przyjść, jeden bądź drugi zawód, policjant czy nauczycielka, kobieta czy mężczyzna, i powiedzieć: ja nie będę dzisiaj sprawdzał osób ze względu na przykład na klauzulę sumienia, bo coś mi się w jakiejś innej osobie nie...

Nie no, ale panie pośle, ale zejdźmy na ziemię...

Nie, ale mogłoby tak być? Nie mogłoby tak być?

Ale nie twórzmy absurdalnych sytuacji.

To nie jest absurd, to się mogłoby wydarzyć...

Nie, no wie pan...

Ja uważam, że to jest absurd, żeby ta klauzula obowiązywała.

No, możemy teraz wymyślać absurdalne sytuacje...

(...)

...ale one w żaden sposób nam nie porządkują rzeczywistości. No, klauzula sumienia wiadomo, w jakim kontekście działa i tak jest używana, jeżeli jest używana, i również państwo jak mówią o jej zniesieniu, to mówią właśnie w tym kontekście. Państwo nie wymyślają absurdalnych sytuacji, bo te absurdalne sytuacje wiadomo, że w życiu nie istnieją. Natomiast nawet jeżeli istnieją, to są absolutnym jakimś marginesem.

Mam wśród przyjaciół ludzi również wierzących, którzy...

Panie pośle, pytanie było...

Ale skończę tylko o tym właśnie. Którzy są lekarzami, którzy są pielęgniarkami, nigdy nikt z tego... To jest, oczywiście, troszkę młodsze pokolenie, w moim wieku. Nigdy nikt nie powiedział mi, pomimo że to są osoby wierzące podkreślam, że chciałby w swojej pracy używać klauzuli sumienia, nie spotykam takich ludzi.

Ale jeżeli ktoś by chciał, powinien mieć do tego prawo czy jeżeli (...), to do widzenia z pracy.

Klauzula sumienia powinna być zniesiona i jeżeli byłoby takie głosowanie w Sejmie, zagłosowałbym za zniesieniem klauzuli sumienia.

Ale to oznaczałoby, że jeżeli ktoś nie chciałby przekroczyć zasad, które jego sumienie mu dyktuje, to musiałby odejść z pracy?

Tylko że wchodzimy w niuanse, co...

Ale to jest bardzo poważny temat i właśnie tego...

Ale czego go pozbawia jego sumienie, jakiego zabiegu?

No, chociażby... Ale ja powiedziałam o tym zabiegu, chociażby przerwanie ciąży.

Ale dzisiaj w Polsce mamy prawo obowiązujące, prawo konstytucyjne, które jest wyższe...

Ja rozumiem...

...nad prawem Dekalogu, tak to wygląda. I jeżeli...

Ale nad ludzkim sumieniem również?

Ale to właśnie jest też ludzie sumienie. Jeżeli ktoś się zdecydował na jakiś zawód, a to jest wpisane w to, żeby ratować życie...

Czyli po prostu zwolnić z pracy.

Nie, ja nie będę nikogo zwalniał z pracy za poglądy, za sumienie, ale nie pozwoliłbym...

Ale pan mówi, że jak się ktoś zdecydował...

Nie, trzeba swój zawód wykonywać.

Ale przepraszam, ale co pan... Co to znaczy: „Jak się ktoś zdecydował, to musi wykonywać”? A mówi: „Nie, to jest niezgodne z moim sumieniem”. To co? Jakby pan...

Ale jakich na przykład? Ale jakich...

Ale jak by pan zmusił? Ale to niech pan powie.

To przejdźmy do konkretu. A jakie?

Ale co jakie? Jakie sumienie czy jaki zabieg?

Nie, jaki zabieg.

No właśnie mówię: przerywanie ciąży.

Jeżeli ktoś się zdecydował, że w Polsce jest lekarzem...

Jest ginekologiem, to musi przerywać ciąże.

Sekundę, wie pani doskonale, jak w Polsce wygląda ustawa aborcyjna...

Ale panie pośle...

Ale sekundę. Jest bardzo restrykcyjna. I jeżeli na przykład...

Mamy dosłownie sekundę, dwie sekundy do końca programu.

No to dwie sekundy. Jeżeli ktoś ratować ma życie, a nie chce ratować życia, bo ma inne poglądy, to nie powinien być lekarzem, bo to na przykład jest ratowanie życia kobiety usuwanie ciąży, jeżeli jest bardzo zagrożona. W dzisiejszej ustawie tak jest.

Ale panie pośle, nie w każdym przypadku usunięcie ciąży...

A, i już są niuanse. No nie.

To właśnie, sumienie nie zawsze wiąże się z jakimś niuansem.

Ale życia nie można niuansować.

Czyli zwolnić z pracy.

Nie zwalniać, ale nie pozwalać na to, żeby używać klauzuli sumienia.

Czyli zmuszać.

Ach, pani redaktor to tak (...). Nie.

Ale karać? No wie pan, ale co to znaczy zmuszać?

Znieść. Jeżeli ktoś nie chce...

Ale zmuszać to znaczy co? Policjant ma doprowadzić ginekologa czy położną?

Policjant też nie powinien klauzuli sumienia używać.

Nie, ale wie pan, zastanawiam się, jak pan mówi „zmusić” to znaczy jak zmusić?

Nie powiedziałem, że zmusić. Powiedziałem, że nie karać i nie wyrzucać z pracy, a klauzula sumienia powinna być zniesiona.

Dobrze, to jeszcze o tych kajdankach. Mamy dosłownie półtorej minuty. Wczoraj pan był z kajdankami na mównicy. Dla kogo te kajdanki miały być?

Ja pokazałem, że to są kajdanki, które służby polskie, najbardziej CBA próbowało założyć na ręce państwa Kwaśniewskich, próbując manipulować...

Słuchał pan nagrań?

Słuchałem i czytałem cały raport, calutki, od deski do deski. Udowodnić państwu Kwaśniewskim, że są...

No i co?

Ale że są winni, a to zostało po pierwsze zmanipulowane, po drugie – w dokumentach, które zostały...

A skąd pan wie, że zostało zmanipulowane?

Odpowiem już, bo czytałem od deski do deski cały raport.

No to jest nas dwoje.

Jeżeli mamy manipulację...

Przynajmniej przy tych mikrofonach.

...manipulację i ujawniono jedną trzecią materiału operacyjnego, jedną trzecią, to po pierwsze – dlaczego ujawniono jedną trzecią? Po drugie – dlaczego ujawnia się materiał operacyjny w sprawie państwa Kwaśniewskich, a w sprawie PCK, gdzie okradziono, gdzie PiS...

Ale to już zupełnie inny temat.

...w sprawie Mariana Banasia. PiS jakoś i służby nie ujawniają tych dokumentów. To pokazuje, że na zamówienie polityczne szczuło się państwa Kwaśniewskich. I pokazałem kajdanki, które powinny być na rękach tych, którzy łamali prawo, a nie na rękach państwa Kwaśniewskich.

Dobrze, a jak pan wysłuchiwał czy tam wyczytywał tego, co mówiła pani Kwaśniewska na temat tego domu, na temat różnych sprzętów, które się w tym domu znajdują, na temat kluczy, które giną i się znajdują...

To chciałbym właśnie...

Ale przepraszam bardzo. Nie pojawiło się panu żadne pytanie do pani Kwaśniewskiej i do pana Kwaśniewskiego?

Dokładnie pojawiło się... Wie pani, jakie pytanie się pojawiło? Pani czytała raport, to wie pani, tam są wyboldowane, czyli takie na czarno, na grubo zaznaczone na przykład setki, czyli można powiedzieć dwa, trzy zdania w jakichś rozmowach, w stenogramach. I jeżeli ktokolwiek zajrzy do tego raportu, a zapraszam, bo jest na stronie CBA, to zobaczy, że w tych, które są niewygrubione, są na przykład odpowiedzi mówiące tak: „Nie będzie ten dom już... Nie będziemy mogli z niego korzystać, bo właściciele go sprzedają”. No, jakoś tych nikt nie bolduje, tych takich setek, które jasno pokazują, że to nie jest dom Kwaśniewskich. Ale tam, gdzie jest niuans, telewizja, że jakąś na przykład Cyfrę będziemy mieli, no to się bolduje. Moim zdaniem...

Czyli do państwa Kwaśniewskich po lekturze tych dokumentów nie ma pan żadnych pytań, tak?

Nie mam pytań dotyczących tego, że to był ich dom.

Jak pan słyszał...

Że tam przebywali? Na pewno. Że to był ich dom, nie.

Ale przepraszam. Jak pan słyszał pana biznesmena, który mówi, że to właśnie o niego chodziło i to on miał być tym „słupem”, bo rzeczywiście był tym „słupem”, to nie miał pan też pytań.

Ale pani redaktor, Prawo i Sprawiedliwość rządzi dzisiaj 5 lat...

Ale panie pośle...

Ale muszę to powiedzieć. Rządzi 5 lat, a przez 13 lat toczy się śledztwo. Nie postawiono państwu Kwaśniewskim żadnego zarzutu. I to jest najlepszy dowód na to...

Panie pośle, ja rozumiem, że czasami jest tak, że ludzie jak są zakochani, a pan składał życzenia żonie, to ten czas płynie szybciej, ale Prawo i Sprawiedliwość nie rządzi 5 lat.

Jak nie rządzi? Piąty rok idzie.

No ale to jeszcze nie 5 lat, no.

Ale piąty rok idzie, właśnie, idzie piąty rok...

Chciał pan powiedzieć, że (...)

...i właśnie w tym roku warto powiedzieć sobie uczciwie i szczerze: Kwaśniewscy zostali w tą sprawę wmontowani i powinno się ich przeprosić. Kaczmarek to zrobił, czas na Mariusza Kamińskiego,  pana ministra, i to powinno paść. A zostali wkręceni.

A myślę, że najlepiej, jak słuchaczy zachęcimy do tego, żeby sobie przeczytali...

Tak, przeczytali.

...i odsłuchali, bo rzeczywiście bardzo to ciekawa lektura. Pan Krzysztof Gawkowski, poseł Lewicy i szef tego klubu, właśnie klubu parlamentarnego Lewicy, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję państwu, pani redaktor.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak