Sygnały Dnia 28 lutego 2020 roku, rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim

Ostatnia aktualizacja: 28.02.2020 07:15
Audio
  • Prezes PiS: Polska jest przygotowana na wypadek pojawienia się koronawirusa (IAR)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan prezes Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości. Witam bardzo serdecznie.

Jarosław Kaczyński: Dzień dobry.

Panie prezesie, Donald Tusk oficjalnie wspiera Małgorzatę Kidawę-Błońską, jego zaufani ludzie faktycznie zdaje się tworzą jej sztab wyborczy, ale są też w sztabach innych kandydatów. Czy to oznacza, że były premier Donald Tusk tak w sposób faktyczny, rzeczywisty będzie koordynował walkę z prezydentem Andrzejem Dudą, przynajmniej przez dwóch kandydatów i ich sztaby?

Bardzo wiele na to wskazuje. To jest wiadomość i z naszego punktu widzenia, ale sądzę, że w tym wypadku można powiedzieć, że z polskiego punktu widzenia, i dobra, i zła. Dobra, no bo Donald Tusk, powiedzmy sobie, ma niewielkie szczęście polityczne ostatnio, a zła – bo to zapowiada, że to nie będzie ładna kampania. Zresztą to już widać.

Czy Małgorzata Kidawa-Błońska jest politykiem samodzielnym? Bo bardzo często członkowie jej sztabu, politycy Platformy Obywatelskiej mówią, że prezydent Andrzej Duda jest politykiem niesamodzielnym. To ja zapytam pana, czy pana zdaniem Małgorzata Kidawa-Błońska jest w takim razie, mając Donalda Tuska za plecami, politykiem samodzielnym?

Z całą pewnością nie jest, nigdy zresztą nie pełniła żadnych samodzielnych funkcji, a jej relacje właśnie z ekspremierem były demonstracyjnie tak skonstruowane, że można było tutaj mówić o mistrzu i uczniu, o szefie i podwładnej, no, można tutaj użyć różnych określeń, ale w każdym razie zawsze to oznacza niesamodzielność, i to taką niesamodzielność bardzo daleko idącą.

Pan prezes wspomniał o tym, że samo zaangażowanie Donalda Tuska w kampanię chociażby Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, no ale ludzi Donalda Tuska nie tylko w tę kampanię, nie tylko w kampanię tego kandydata, można się spodziewać, że będzie owocowało wzrostem, podniesieniem poziomu agresji w polityce. A ja zapytam w takim razie, czy być może będzie tak, że Donald Tusk będzie chciał sprawić, by kampania była przede wszystkim agresją, a nie... żeby nie było w niej elementów jakiejś debaty czy wymiany propozycji, bitwy nawet na programy wyborcze.

Cała dotychczasowa droga polityczna Donalda Tuska wskazuje na to, że to jest co najmniej bardzo, bardzo prawdopodobne czy można powiedzieć niemalże pewne, bo to jest jedyna rzecz, którą potrafi sprawnie robić – rozbijać ukształtowane już w połowie lat, pierwszego dziesięciolecia XXI wieku obyczaje polityczne na niskim poziomie trzeba przyznać, ale jednak jakoś tam ukształtowane. No, zniszczył bardzo sprawnie, doprowadził do zupełnego zniszczenia jakichkolwiek zasad, jakiejkolwiek przyzwoitości w polskim życiu publicznym i w wielu innych sprawach, które się właśnie z tą dziedziną łączą, był rzeczywiście bardzo skuteczny. W innych kwestiach wychodziło mu dużo, dużo gorzej, więc sądzę, że sięgnie do swojego starego repertuaru, do tego, co po prostu umie robić, tyle tylko, że to jest taka dziedzina, gdzie trzeba coraz więcej, no bo jak się zaczyna od agresji, to później trzeba tej agresji więcej, żeby była skuteczna, później jeszcze więcej, a później jeszcze więcej i tak dalej, i tak dalej. To bardzo niedobrze, ale tak to wygląda.

Chyba wszyscy zgodzą się z tym, że temat ochrony zdrowia będzie jednym z głównych tematów kampanii, a może w ogóle po prostu głównym tematem kampanii wyborczej, która w tej chwili w Polsce się rozpoczęła. Politycy Platformy Obywatelskiej atakują rząd za nieprzygotowanie na przypadki koronawirusa. We Włoszech, gdzie ten problem jest bardzo realny, opozycja, mimo ogromnych emocji, które są na linii rząd i opozycja, zadeklarowała pełne wsparcie dla rządu.

Kiedy wybuchły wydarzenia, rewolucja na Ukrainie i nastąpiła zmiana polityki europejskiej w stosunku do Ukrainy, ale przede wszystkim w stosunku do Rosji, bo to się wtedy ściśle ze sobą wiązało, to Prawo i Sprawiedliwość wbrew swoim partykularnym interesom, bo to nas kosztowało, ten remis w wyborach europejskich, pewnie byśmy je bez tego wygrali, zajął stanowisko propaństwowe, działać w interesie państwa, a nie w interesie partykularnym. Czy Koalicja Obywatelska i cała opozycja jest do tego zdolna? Bardzo bym chciał być tutaj zaskoczony, ale to, o czym przedtem żeśmy mówili, ten można powiedzieć główny człowiek opozycji, w dalszym ciągu główny człowiek opozycji, czyli Donald Tusk, bo to jest zapowiedź, że nie będziemy tutaj mieli niczego innego poza właśnie agresją, i to taką całkowicie niemerytoryczną, wszystko, co trzeba było zrobić, dotąd zostało zrobione i będą oczywiście dalsze posunięcia.

Natomiast zadaniem państwa jest z jednej strony czynić wszystko, żeby ograniczyć skutki tej epidemii, bo jej uniknięcie jest pewnie poza możliwościami, chociaż oczywiście bardzo bym chciał, żeby tak było, ale z drugiej strony chodzi także i o to, żeby nie doprowadzić bez potrzeby do jakiegoś stanu wielkiego podniecenia społecznego czy zgoła paniki, bo to też jest bardzo szkodliwe i przynosi wiele negatywnych skutków, także dla ludzkiego zdrowia, dla ludzkiego życia. I sądzę, że my tutaj idziemy tą drogą, która jest właściwa, uwzględniamy i jedno, i drugie i że tak będzie dalej, z całą energią będzie prowadzona akcja zmierzająca do tego, żeby kiedy się pojawią, nie daj Panie Boże, pierwsze zachorowania, to wszystko było zrobione tak jak należy, a z drugiej strony także żeby Polacy nie ulegali takim emocjom, które nie są w pełni uzasadnione. Chociaż, oczywiście, rozumiem, że emocje w tej sytuacji, która dzisiaj jest, są uzasadnione, ale trzeba je miarkować.

Panie prezesie, w wywiadzie udzielonym Gazecie Polskiej bardzo często podkreślał pan, że warunkiem wygranej prezydenta Andrzeja Dudy jest pełna mobilizacja wyborców PiS, zwolenników obozu dobrej zmiany, zwolenników rządu, pana premiera Mateusza Morawieckiego. A czy widzi pan zagrożenie dla tej mobilizacji?

Zawsze trzeba po kolejnych zwycięskich wyborach, a przecież mieliśmy tych zwycięskich kilka już za sobą, no i przedtem jeden remis, który dla nas był jednak już takim dużym krokiem do przodu i wiedzieliśmy, dlaczego żeśmy nie wygrali, wspominałem o tym przed chwilą, zawsze wtedy grozi takie przeświadczenie, że teraz to już samo będzie szło. A nigdy nie idzie samo, zawsze wybory są trudną próbą i zawsze społeczeństwo ma prawo wymagać. Ma prawo wymagać przede wszystkim odpowiedzi, po co, ale z punktu widzenia społeczeństwa, a nie samego kandydata, Andrzej Duda ma być po raz kolejny prezydentem. I my tej odpowiedzi udzielimy społeczeństwu. Ale to musi dotrzeć do ludzi. I to jest ogromny wysiłek. I to musi być wysiłek wielu, wielu tysięcy ludzi. A później są same wybory, sam akt wyborczy, trzeba przecież pilnować, wybory odbywają się na zasadzie ograniczonego zaufania, to znaczy ścisłej kontroli tego, jak przebiega liczenie głosów. Były z tym różne kłopoty w ciągu tego trzydziestolecia. Krótko mówiąc, jest potrzebna ogromna mobilizacja, może największa z tych wszystkich, które były dotychczas.

Ja jeszcze raz powrócę do wywiadu dla Gazety Polskiej, bo pan prezes mówił tam również o tym, że w tej chwili wszyscy liderzy formacji wchodzących w skład obozu Zjednoczonej Prawicy powinni odłożyć na bok swoje ambicje, plany dotyczące rozbudowy czy wzmacniania własnych formacji. No i teraz pytanie: czy to jest dla nich oczywiste?

Wydaje mi się, że ostatnie dni czy nawet więcej niż dni wykazały, że tak. Proszę zwrócić uwagę, że sztab jest całkowicie, jeśli mówić o partiach, a są trzy partie w ramach naszego sojuszu, to on jest całkowicie ponadpartyjny, łącznie z ważnymi stanowiskami. Weźmy choćby stanowisko rzecznika, mówię tutaj o panu marszałku Bielanie.

Panie prezesie, pani Małgorzata Kidawa-Błońska mówi na spotkaniach przedwyborczych, że ludzie pracujący czują się upokorzeni tym, że ktoś dostaje 500+, a nie pracuje, i w jej ocenie to niszczy szacunek dla pracy, ale też – co gorsze, co podkreśla – ma demoralizować młode pokolenia. Teraz zastanawiam się, jak pan odczytuje te słowa? Czy te słowa to jest taka zapowiedź prób blokowania 500+ po ewentualnym zwycięstwie pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w wyborach prezydenckich, czy uważa pan, że jakiś jest inny powód takiego przekazu do wyborców?

To jest powtórzenie tego, co było już przecież przekazywane opinii publicznej, nie pamiętam w tej chwili, czy przez panią Kidawę-Błońską, czy przez innych polityków Platformy Obywatelskiej, ten właśnie typ argumentacji. To jest niewątpliwie zapowiedź jakiejś manipulacji. Tylko ja chcę o jednym przypomnieć . Wybory prezydenckie są bardzo ważne, superważne, ale to nie są wybory parlamentarne. My rządzimy do 23 roku i będziemy rządzili do 23 roku, prezydent nie może sam zmieniać ustaw i oczywiście 500+ będzie. My jesteśmy gwarantem tego, że 500+ będzie w dalszym ciągu, a te wszystkie sprawy, nawet niezależnie od wyniku wyborów prezydenckich, będą już tylko i wyłącznie oświadczeniami pani Kidawy-Błońskiej. Ale trzeba na to zważać, bo na dłuższą metę takie niebezpieczeństwo zakwestionowania naszej polityki społecznej z całą pewnością istnieje. Niemniej w tej chwili obawa, oczywiście, może występować, ale to jest taka obawa odnosząca się do tego, co będzie za jakiś czas. Ewentualnie będzie, nie daj Boże oczywiście, żeby było. Nie będzie, jestem głęboko przekonany, że nie będzie. Niemniej Jeżeli pani mnie pyta o interpretację, to po pierwsze nic nowego, a po drugie w tej chwili jesteśmy bezpieczni.

Ja dopytam w takim razie, bo pan prezes powiedział: „Bez względu na wynik wyborów rząd Zjednoczonej Prawicy będzie nadal rządził, bo jest większość parlamentarna i ona będzie”, ale politycy opozycyjni mówią tak: „Jeżeli prezydent Andrzej Duda przegra wybory prezydenckie, to konieczne są przedterminowe wybory parlamentarne”.

Mogę powiedzieć tak...

Sam Donald Tusk zresztą o tym mówi.

Pomarzyć każdemu wolno, tego nie możemy zakazać, natomiast takiej potrzeby ani w sensie konstytucyjnym, ani praktycznym nie ma. Przecież były rządy koabitacji, i to nie jeden raz, w dziejach Polski, już nie mówiąc o dziejach innych państw, i to nawet wtedy, kiedy rola prezydenta jest dużo mocniejsza w sensie konstytucyjnym niż w Polsce. Mówię o Francji. Tak że to jest sytuacja taka, która teoretycznie może zaistnieć, tylko rzeczywiście będzie pewne utrudnienie w postaci osoby, która będzie utrudniała, psuła, będzie taki prezydent-psuj w razie takiego biegu wydarzeń. I na pewno będzie sytuacja z punktu widzenia społeczeństwa jeszcze bardziej trudna do przyjęcia niż to, co jest dzisiaj, bo ludzie są zmęczeni tymi ciągłymi kłótniami, ale jako żywo one nie są z naszego powodu. My jesteśmy gotowi prowadzić politykę na zasadzie merytorycznej, na zasadzie sporu o różnego rodzaju koncepcje i na zasadzie odnoszenia się do faktów, a nie do jakiejś wymyślonej zupełnie rzeczywistości, na przykład rzeczywistości Polski, w której ograniczona jest demokracja czy ograniczana jest wolność. Niczego takiego nie ma, nawet cienia tego nie ma.

Można było natomiast takie rzeczy znaleźć w Polsce za czasów rządu Platformy Obywatelskiej. Krótko mówiąc, tutaj jest tak, że nasi przeciwnicy budują nadzieje swojego obozu, bo ten obóz przecież i ci ludzie, którzy są z nim związani, nie marzą o tym, żeby być w Pałacu Prezydenckim, bo to w końcu dosyć ekskluzywne miejsce, dla niewielu, tylko marzą o tym, żeby, że tak powiem, powróciły praktyki znane z tego ośmiolecia, a przedtem znane, bo przecież bardzo podobne do praktyki rządów SLD. No a PSL był zawsze przy tym procederze. Krótko mówiąc, to o to chodzi.

I tutaj chciałbym wszystkich uspokoić, ale to uspokojenie nie oznacza, że można lekceważyć te wybory, bo my chcemy iść do przodu, a to będzie jednak znaczne utrudnienie tego marszu do przodu, to po pierwsze. A po drugie sytuacja będzie dla bardzo wielu Polaków jeszcze bardziej, jak już wspominałem, denerwująca i jeszcze bardziej można powiedzieć godząca w takie przeświadczenie Polaków o tym, że demokracja jest potrzebna i dobra. To jest przeświadczenie w Polsce absolutnie potrzebne, bo ci, którzy uważali, że w Polsce jest jakieś zagrożenie dyktaturą (ja mówię tu o sytuacji sprzed 30 lat czy więcej niż 30 lat, kiedy upadał komunizm) się kompletnie nie mylili. Natomiast jeżeli demokracja nie spełnia oczekiwań społeczeństwa, to wtedy rzeczywiście zaczynają różne demony się pokazywać. I w związku z tym lepiej jednak, jeżeli będziemy mieli w Polsce taką sytuację, jaką mamy, to znaczy prezydenta i premiera z jednej opcji współpracujących dla pozytywnych zmian w naszym kraju, bo oczywiście my też nie jesteśmy bez skazy i nie jesteśmy jasnowidzami ani nikim, kto ma jakieś cudowne możliwości, ale każdy, kto obiektywnie patrzy na sytuację w Polsce, musi przyznać, że nasze rządzenie a rządzenie Platformy i jej sojusznika to jest ogromna różnica w sensie jakościowym i w sensie uzyskiwanych wyników.

Panie prezesie, ja już pytałam o rolę byłego premiera Donalda Tuska w tej kampanii wyborczej, ale teraz chciałam zacytować wypowiedź Donalda Tuska sprzed dosłownie kilku dni. Mówił: „Odór przestępstwa, gangu i mafii unosi się każdego dnia nad instytucjami państwowymi”. Jak pan skomentuje te słowa?

Ja widzę, że ekspremier (to się oczywiście różnym ludziom, którzy coś stracili, zdarza) żyje ciągle w tej rzeczywistości, która była poprzednio, bo naprawdę znakomicie opisał stan za swoich rządów w Polsce, bardzo celnie.

To teraz przejdźmy do kampanii wyborczej pana prezydenta Andrzeja Dudy. Jak pan ocenia start tej kampanii?

Rozpoczęło się energicznie (ja mówię o konwencji), doskonale wypadają spotkania, natomiast przed nami jest jeszcze to wszystko, co trzeba uczynić, żeby Polacy mieli bardzo jasną odpowiedź, o co chodzi, po co jest prezydentura, dalsza prezydentura, dalsze 5 lat prezydentury pana Andrzeja Dudy. On z całą pewnością to oczekiwanie społeczne spełni, ale to jeszcze...

Czyli konwencja programowa?

Konwencja programowa to będzie tylko jedna z części tego przedsięwzięcia. To trzeba będzie po prostu powtarzać, bardzo wiele raz powtarzać, że poza tym, że to jest uchylenie tego niebezpieczeństwa, o którym mówiłem przed chwilą, to jest także i kwestia tego, że nasz program, nasz program takiej pozytywnej przebudowy społecznej, a wprowadzanej w sposób umiarkowany, jest jeszcze niezakończony i że dla Polaków można jeszcze bardzo, bardzo dużo zrobić. I tutaj w Polsce, i na zewnątrz, bo polska pozycja międzynarodowa dzisiaj nie jest, jak twierdzą nasi przeciwnicy, słabsza niż była, tylko dużo silniejsza, i to nie silniejsza, tylko właśnie dużo silniejsza. No i ponieważ zaczyna się wielka dyskusja o przyszłości Europy, to może by w niej wziąć udział naprawdę na poważnie, i to nie sami, tylko z sojusznikami. Krótko mówiąc, jest bardzo wiele rzeczy do zrobienia i tu, i w tej międzynarodowej organizacji, w której jesteśmy i która w niemałym stopniu wpływa na nasze życie. No a poza tym jest także sytuacja światowa, są nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi niezwykle ważne, jest to wszystko, co na Wschodzie. Krótko mówiąc, bardzo dużo do zrobienia i taka władza, która o tym myśli, która wie, co robić, ma już takie znaczące doświadczenie, doświadczenie sukcesu, jest, jak mi się wydaje, w Polsce bardzo, ale to bardzo potrzebna.

Pan prezes przed chwilą wspomniał o tym, że trwa bardzo ważna debata na temat przyszłości Unii Europejskiej i też to dotyczy bezpośrednio naszej przyszłości, pozycji naszej na arenie międzynarodowej. Pani Małgorzata Kidawa-Błońska, ale też inni politycy Platformy Obywatelskiej mówią mniej więcej tak: „Unia nie walczy z Polakami, a z PiS o sprawiedliwość dla nas, dla nas, obywateli” i że to o nasze prawa obywatelskie, czyli o prawa obywatelskie Polaków, musi się upominać zagranica, bo polskie władze występują przeciwko własnym obywatelom. Rozumiem, że to jest uzasadnienie, te słowa mają być uzasadnieniem chociażby wezwań o sankcje dla Polski, organizowania debat w Parlamencie Europejskim na temat Polski, mają być odpowiedzią na wzywanie o to, żeby fundusze unijne, ich wypłatę powiązać z jakimś kryterium praworządności.

Ja nie jestem specjalistą od teorii snów, ale sądzę, że nasi politycy i przeciwnicy mają jakieś takie wrażenie, że są w Katalonii albo we Francji, a są w Polsce, gdzie nikt nie podważa żadnych praw obywatelskich. A powtarzam: w tym ośmioleciu rządów, a także poprzednio, za czasów rządów postkomunistów, tych jawnych postkomunistów, bo tak naprawdę to jakościowo tutaj nie ma wielkiej różnicy, też były takie co najmniej incydenty, które godziły w prawa obywatelskie. Za naszych czasów nic takiego się nie zdarzyło, odbywają się wybory, media mają pełną wolność, jest pełna swoboda obywateli, jeżeli chodzi o różnego rodzaju działalność publiczną, także niepubliczną, gospodarczą, o poruszanie się, Polacy masowo to dzisiaj spełniają, różne aspekty, północne Włochy, przypomnę, jest tam w tej chwili kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Krótko mówiąc, nie ma nic takiego, co by uzasadniało  to, co było przedtem powiedziane.

Natomiast we Francji rzeczywiście to wszyscy widzą w telewizji, co tam się dzieje czy wyprawia, bo to jest słowo uzasadnione. Sprawa Katalonii jest skomplikowana, ja tutaj nie odnoszę się do meritum, no ale żebyśmy my kogoś skazali na kilkanaście lat więzienia za to, że chce czegoś, co rządowi się nie podoba, bardzo nie podoba, to nawet jeżeli to by chodziło o jakieś naruszenia integralności terytorialnej Polski... Jak podkreślam, Hiszpania ma prawo jej bronić, ale jeżeli kogoś takiego by wsadzono na kilkanaście lat do więzienia, no to przecież nie ma najmniejszej wątpliwości, że cała Europa by krzyczała, że absolutnie jest kompletne zdeptanie praw obywatelskich.

No, to jest ta jedna ze spraw, o którą musimy walczyć, to znaczy my jesteśmy za Unią Europejską, ale bardzo zdecydowanie domagamy się tego, żeby była jedna Unia, a nie dwie Unie, i żeby była jedna kategoria państwa, a nie dwie kategorie czy trzy kategorie państw. Nie chcemy walczyć o to, żeby należeć do pierwszej kategorii, tylko w ogóle nie chcemy, żeby były kategorie. I chcemy, żeby po prostu było przestrzegane prawo europejskie, traktaty europejskie, czyli to tzw. prawo pierwotne, no a prawo wtórne żeby było zgodne z traktatami. No, z tym jest bardzo różnie. I to jest przedmiot tej dyskusji, która ma być zinstytucjonalizowana. Czy w sposób dobry, to jest kwestia też dyskusyjna, ale też bardzo niedługo się zacznie, w maju, ma trwać przeszło dwa lata i później mają być jakieś efekty. Niektórzy postulują zmianę traktatów. To jest nawet można powiedzieć w jakiejś mierze nie dla wszystkich, ale dla niektórych, pewna próba obejścia normalnej procedury zmiany traktatów, która by pewnie w tym momencie nie miała żadnych szans. Krótko mówiąc, jest o czym mówić, jest o czym rozmawiać, natomiast nie ma żadnego sensu rozmowa o polskiej demokracji, o polskiej wolności, bo tutaj naprawdę nic nie grozi, no, chyba że ktoś w ten sposób już demokrację zdefiniował, iż demokracja jest wtedy, gdy rządzi Koalicja czy też Platforma Obywatelska, a jeżeli nie rządzi, to wtedy demokracji nie ma. No ale to jest taka, powiedzmy sobie, definicja, z którą powiedziałbym można dyskutować.

Pan wspomniał też o naszym bezpieczeństwie i mówił pan w tym kontekście o relacjach polsko–amerykańskich. To ja jeszcze jeden cytat z wypowiedzi nie tylko kandydatki Koalicji Obywatelskiej, ale też i innych polityków Platformy Obywatelskiej zacytuję: „Ameryka jest daleko i zza oceanu nie zadba o polskie bezpieczeństwo”.

Ameryka rzeczywiście jest daleko i to byłoby duże lepiej, żeby w Europie było takie państwo, ale też i miałoby to i swoje negatywne strony, ale Ameryka, jeżeli chodzi o siłę militarną, jest po wielokroć silniejsza niż cała Europa. Ja nie wliczam tutaj Rosji, ale jest też dużo, dużo silniejsza, też po wielokroć silniejsza od Rosji. I to chodzi tutaj zarówno o siłę militarną sensu stricto, różne inne poboczne możliwości związane z siłą militarną, jak i nastawienie społeczeństwa, czyli siłę moralną, morale. Kiedy doszło do zabicia tego generała irańskiego, to w Stanach Zjednoczonych, zresztą w wielu innych państwach świata, społeczeństwa były przekonane, a w każdym razie znacząca część społeczeństwa, że za chwilę wybuchnie wojna. Młodzi ludzie w Stanach Zjednoczonych, mówię tutaj przede wszystkim o młodzieży męskiej zgodnie z tradycją, młodzi ludzie w większości, w zdecydowanej większości deklarowali, że oni wobec tego chcą iść do wojska, chcą iść na wojnę. Obawiam się, że w państwach europejskich w takiej sytuacji byłoby zupełnie inaczej. To też jest kwestia siły, bo to jest element siły. Tej siły, niestety, dzisiaj w Europie nie ma. Ja bym bardzo chciał, żeby była

Ja swego czasu jako premier przedstawiałem w Unii Europejskiej taki projekt, żeby stworzyć w Unii Europejskiej przy nie tylko zachowaniu, ale rozszerzenia autonomii poszczególnych państw europejskich, rzeczywiście wielką siłę, żeby Unia Europejska była supermocarstwem. Tylko że wtedy na daleko idące ustępstwa musiałyby pójść te najsilniejsze państwa, wtedy jeszcze Wielka Brytania, Niemcy, Francja, no i Włochy, chociaż Włochy są słabsze. No ale one o niczym takim nawet słyszeć nigdy nie chciały i zawsze bardzo pilnują swojej kasy. No i pilnują także wszystkich elementów takiej fizycznej siły, czyli sił zbrojnych, wywiadów i tak dalej, to wszystko. Z jednej strony deklaracje europejskie, ale z drugiej strony pełna niechęć do tego, żeby zrobić coś, co tak naprawdę by służyło europejskiej sile.

Plus ta europejska słabość w sferze moralnej, no bo jeżeli się mówi o bezpieczeństwie militarnym, to to jest nie do pominięcia, a nastawienie, i to takie nastawienie wyraźnie forsowane przez ten główny nurt w Europie, jest, powiedzmy sobie, w najwyższym stopniu sprzeczne z tym wszystkim, co tworzy cnoty rycerskie, a na wojnie niestety cnoty rycerskie są potrzebne.

Panie prezesie, II tura, ewentualna II tura w wyborach prezydenckich zapowiada się jako atak wszystkich przeciwko prezydentowi Andrzejowi Dudzie. I to chyba będą pierwsze takie wybory prezydenckie, w których kandydat z najwyższym wynikiem nie będzie mógł liczyć na wsparcie ze strony innych kandydatów, którzy odpadli w I turze.

Dlatego lepiej, żeby była tylko pierwsza tura, ale jeżeli będzie druga, no to trzeba będzie sobie z tą sytuacją...

A uważa pan, że rozstrzygnięcie w I turze jest cały czas możliwe?

Tak, ale oczywiście nie jestem tego pewien, ale uważam, że jest możliwe i nawet że jest prawdopodobne. Natomiast to będzie sytuacja niełatwa, no ale proszę pamiętać, że gdyby chodziło tutaj o zwarte partie polityczne, których przedstawiciele czy nawet in gremio wszyscy członkowie mieliby tutaj decydować, no to rzeczywiście pewnie sytuacja już zdecydowana na niekorzyść Andrzeja Dudy. Ale tu chodzi o elektoraty. Jest wielu rozsądnych ludzi, którzy nie są naszymi zwolennikami, ale rządów pani Kidawy-Błońskiej, bo to pewnie ona byłaby tym przeciwnikiem, by sobie nie życzyli. Może tutaj się nieprecyzyjnie wypowiedziałem. Nie tyle rządów, co obecności w Pałacu by sobie nie życzyli z różnych względów. Pomijam te, które dotyczą samej osoby pani Kidawy-Błońskiej, ale chodzi właśnie o ten spór, o którym tutaj mówiłem, bo rozsądnie sądzą, że ten spór byłby dla Polski skrajnie destruktywny.

Część komentatorów ocenia, że jeżeli dojdzie do II tury, będzie ta II tura, to ona będzie tak naprawdę plebiscytem, czyli wszyscy dzisiejsi kandydaci opozycyjni, wszyscy liderzy partii opozycyjnych będą wzywać do tego, żeby nie baczyć na żadne względy merytoryczne, tylko po prostu głosować przeciwko PiS. Czyli to głosowanie przeciwko Andrzejowi Dudzie i za kandydatką czy tam kandydatem opozycji będzie głosowaniem przeciwko PiS.

Czy oni będą do tego dążyli, to ja co do tego nie mam żadnej wątpliwości. Ale jeszcze raz powtarzam: to chodzi o wyborców, a wśród wyborców, i to wiemy na pewno, jest niemała grupa takich, którzy pewnie nawet w I turze albo nie pójdą głosować, albo nie będą głosowali na Andrzeja Dudę, ale jednak kolejnej odsłony wojny w Polsce, wojny politycznej w Polsce sobie nie życzą. To wynika po prostu ze zwykłego zdrowego rozsądku.

Bardzo dziękuję. Gościem Sygnałów Dnia był pan prezes Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości. Dziękuję bardzo.

I ja bardzo dziękuję.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak