Sygnały Dnia 11 marca 2020 roku, rozmowa z Waldemarem Kraską

Ostatnia aktualizacja: 11.03.2020 07:15
Audio
  • Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska o sytuacji w Polsce w związku z koronawirusem (Sygnały dnia/Jedynka)

Grzegorz Jankowski: Naszym gościem jest pan Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia. Witam pana serdecznie.

Waldemar Kraska: Dzień dobry.

Panie ministrze, ponieważ jesteśmy też na wizji, proszę pana o ręce, psikamy teraz, proszę bardzo, to jest środek, który dostałem kilka dni temu od wiceministra Cieszyńskiego, dezynfekujemy ręce i od wewnątrz, tak?

Tak jest.

I teraz po zewnętrznej stronie.

Oczywiście.

Po zewnętrznej stronie, drodzy państwo...

I między palcami też proszę.

I między palcami. Środek jest na bazie spirytusu. A czy mogę sobie dezynfekować ręce spirytusem zwykłym kupionym w sklepie?

Myślę, że tak.

Rozcieńczyć tylko do 70%.

Tak jest.

Tak mniej więcej.

Oczywiście.

Dobrze, to już państwo wiedzą, co trzeba robić. Teraz pytanie takie: ile mamy na tę chwilę osób zarażonych?

Panie redaktorze, na chwilę obecną potwierdzam 22 przypadki. Wyniki w ciągu nocy spływają do nas, więc myślę, że oficjalny komunikat będzie za kilkadziesiąt minut.

Ile więcej?

Wydaje nam się, że tych przypadków będzie niestety więcej, no ale o tym mówiliśmy już od kilku dni,  że ich będzie na pewno przybywać, bo wielu naszych obywateli wraca z Włoch, no i tutaj wszystkie przypadki, które zostały stwierdzone w Polsce, są to przypadki zawleczone, mówiąc brzydkim językiem epidemiologów, ale to są przypadki, które przyjechały z innych krajów, Włoch.

Ile to będzie więcej osób, panie ministrze, mniej więcej? Teraz, dzisiaj i do końca tygodnia ile się spodziewacie?

Panie redaktorze, nikt tak naprawdę nie powie, jaka to będzie liczba, ponieważ epidemiolodzy nie potrafią przewidzieć skali tych nowych zakażeń. My w tej chwili skupiamy się, aby każde nowe ognisko ograniczać, aby wszystkie osoby, które miały kontakt z osobą, u której został stwierdzony koronawirus, była natychmiast poddana kwarantannie. Jest to jedyna metoda, aby ograniczać skutki tej epidemii.

A czy nie można kwarantannie obowiązkowej poddawać wszystkich tych, którzy przyjeżdżają do Polski z zagranicy, a przede wszystkim tych, którzy przyjeżdżają z Włoch?

Panie redaktorze, wczoraj słyszałem, że dziennie polskie przejście graniczne przekracza około 80–90 tysięcy osób, polskie przejścia graniczne, więc to jest potężna liczba, dlatego my staramy się, aby poddawać kwarantannie tylko te osoby, które mają wysokie ryzyko zarażenia się koronawirusem.

Czyli jeżeli przyjeżdżają z Włoch, to mogą wjechać do Polski, właściwie są nieskontrolowani i wjeżdżają?

No nie, wprowadziliśmy w tej chwili na wszystkich przejściach granicznych kontrole sanitarne, czyli zaczynamy od tego prostego mierzenia... prostej czynności, jaką jest mierzenie temperatury, czyli każda temperatura ciała powyżej 38 stopni jest natychmiast weryfikowana przez zespół medyczny, który znajduje się na przejściu granicznym, te osoby są badane, jeżeli jest taka potrzeba, zostają odsyłane do szpitala zakaźnego...

A czy wszystkim wjeżdżającym można robić testy?

No, myślę, że nie aż tak, to są naprawdę duże ilości osób. W tej chwili wykonujemy testy tym osobom, które są z grupy wysokiego ryzyka. Być może będą w zależności od sytuacji, która się będzie rozwijała w Polsce, będzie to złagodzone i te testy będziemy wykonywali także innym grupom.

To w takim razie zarzuty opozycji, Borys Budka: „W Niemczech, wykonano ponad 200 tysięcy testów na koronawirusa, w Polsce tylko ponad 1000”. I Danuta Hübner, która pisze: „Nie wzięliśmy udziału we wspólnym europejskim zamówieniu publicznym na maski i testy, więc nie możemy mieć tyle testów”.

Panie redaktorze, ilość testów jest wystarczająca, mamy kilkadziesiąt tysięcy testów, na bieżąco są te zapasy uzupełniane i naprawdę nie ma takiego niebezpieczeństwa, żebyśmy ograniczali ilość testów z powodu tego, że ich nie mamy.

Czyli te testy są dostępne na rynku i Polska je kupuje, tak?

Oczywiście.

Dobrze, w takim razie, panie ministrze, kolejne pytanie. Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, poszedł na izbę przyjęć po to, żeby zrobić sobie test. Czy ja też mogę iść na izbę przyjęć i zrobić sobie test, by być pewnym, że wszystko jest okej?

Panie redaktorze, marszałek Grodzki popełnił kilka błędów, o których już od tygodni mówimy w środkach masowego przekazu. Po pierwsze główny inspektor sanitarny nie rekomenduje wyjazdu do Włoch, mimo że jak marszałek podkreślał, w promieniu 30 km nie było przypadku koronawiruwsa, no ale sam wyjazd, samo to, że przemieszczał się czy to samolotem, czy tam był na miejscu, naraziło go na możliwość takiej infekcji. No i to, co my rekomendujemy,  że jeżeli wracamy z tych rejonów, z Włoch, i jeżeli chcemy mieć pewność, skontaktujmy się ze stacją sanitarną. Jeżeli mamy objawy, idziemy do szpitala zakaźnego. I nie udajemy się na SOR czy na izbę przyjęć...

Nie wolno iść na SOR, nie wolno iść na izbę przyjęć.

Oczywiście. Dziwię się, bo pan marszałek Grodzki jest lekarzem, profesorem medycyny, więc powinien te zasady znać, szczególnie że my je ciągle powtarzamy i pierwszy przypadek, który został wykryty w Polsce u tego pacjenta zero, on się zachował prawidłowo, zadzwonił do swojego lekarza rodzinnego, potem do stacji sanitarno-epidemiologicznej, został przewieziony specjalną karetką do szpitala zakaźnego, czyli to był modelowy przykład i tego modelu się trzymajmy.

W takim razie kolejne pytanie: czy zamkniecie szkoły?

Panie redaktorze, w tej chwili rzeczywiście w Polsce już samorządowcy podejmują takie decyzje, szkoły są zamykane, także i wyższe uczelnie...

Ale mam na myśli ogólnopaństwową akcję: zamykamy szkoły, decyzję rządu.

Myślę, że ta decyzja będzie wypracowana na sztabie kryzysowym, który dzisiaj się także spotyka. Wiemy, że jest to poważnie rozważana alternatywa.

A pan się skłania ku zamknięciu? Pan minister Szumowski?

Myślę, że pewien taki moment powinien w końcu nastąpić.

Powinien nastąpić. Czyli decyzja o zamknięciu uniwersytetów pana zdaniem była okej, w porządku.

Myślę, że tak.

No to drodzy państwo, możemy w takim razie się spodziewać, że szkoły niebawem też zostaną zamknięte decyzją rządu. Kolejne pytanie: respiratory, wiemy, że ta choroba objawia się ciężkim zapaleniem płuc i trzeba pomagać ludziom, tym, którzy są chorzy, wielu z tych ludzi, trzeba pomagać oddychać respiratorami. W Lombardii podobno tych respiratorów zabrakło. Czy w Polsce zabraknie w razie co tych respiratorów, czy nie?

Panie redaktorze, z tego, co wiemy, w naszym kraju jest około 10 tysięcy dostępnych respiratorów. Oczywiście, część z tych urządzeń jest w tej chwili wykorzystywana, bo Polacy przecież chorują, leczą się w szpitalach. Mamy także pewną pulę respiratorów w Agencji Rezerw Materiałowych, także dokonujemy bieżących zakupów. Respirator jest potrzebny tym pacjentom, którzy przechodzą to zakażenie koronawirusem w sposób bardzo ciężki, czyli wymagają wspomaganego oddechu, respirator to zapewnia, ale oprócz respiratora także powinni być do tego dedykowani odpowiedni specjaliści, którzy potrafią prowadzić takiego pacjenta w tej ciężkiej niewydolności oddechowej...

Czyli respiratorów wystarczy. Kolejne pytanie: czy wystarczy nam w takim razie lekarzy? A co, jeśli zaczną chorować?

Panie redaktorze, my w tej chwili mamy opracowany plan, który będzie koncentrował, jeżeli będzie taka, oczywiście, potrzeba, te osoby z ciężką niewydolnością oddechową w ośrodkach, gdzie będzie odpowiednia liczba i lekarzy, i respiratorów.

W takim razie jeszcze jedno pytanie: czy jak się zrobi ciepło, mamy nadzieję, że się zrobi ciepło, to wysoka temperatura zabije tę zarazę?

Panie redaktorze, ja mam taką nadzieję, aczkolwiek badania...

Panie doktorze, pan jest lekarzem, pan nam powie: tak lub nie.

Nie ma w tej chwili jeszcze do końca zbadanej biologii tego wirusa. Jeżeli patrzymy na wirusa grypy, to rzeczywiście ta sezonowość jest bardzo dobra, przychodzi ciepło, praktycznie grypa ustaje. Mam nadzieję, że też będzie podobnie z koronawirusem. Dzisiejsze informacje z Włoch są dość optymistyczne, Włosi liczą, że wysokie temperatury spowodują to, że zaraźliwość tego wirusa zdecydowanie spadnie.

Przypominam, drodzy państwo, że gościem Programu 1 Polskiego Radia jest pan Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia. Ciąg dalszy tej rozmowy na stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych radiowej Jedynki.

*

Panie ministrze, jak się czują ci pacjenci, którzy są zarażeni w tej chwili w Polsce? Mam na myśli pacjenta nr 1 i ci, którzy byli w ciężkim stanie w Poznaniu i we
Wrocławiu.

Stan ich jest, tych pacjentów ciężkich, w dalszym ciągu stabilny, to są pacjenci niestety obciążeni wieloma chorobami, są na respiratorach właśnie pod doskonałą opieką. Jak to się wszystko potoczy, trudno nam w tej chwili powiedzieć. Ale zdecydowanie większość osób, u których jest stwierdzony koronawirus, czuje się dobrze, pacjent zerowy także.

To w takim razie modlimy się, drodzy państwo, o dobry stan zdrowia tych, którzy zachorowali. Niech pan nam powie, jakie błędy popełnili Włosi? Bo teraz Polacy boją się koronawirusa, patrząc na to, co się dzieje, na ten dramat, który dzieje się we Włoszech. Jakie wnioski my jako... i wy jako władze z tego wyciągacie?

Panie redaktorze, myślę, że podstawowym błędem było to, że nie przestrzegano zasad kwarantanny domowej, czyli tych 14 dni przebywania w domu w izolacji. Z tego, co wiem, Włosi potraktowali to jako dodatkowy urlop, czyli dodatkowe 14 dni bez pracy, udzielali się bardzo towarzysko, uczęszczali na koncerty, do teatrów, do....

Zarażali się dalej.

Po prostu zarażali inne osoby. I to był podstawowy błąd, że jak się nie izoluje dobrze tego pierwszego ogniska, to to się niestety rozprzestrzenia. Myślę, że to był podstawowy błąd, który wystąpił we Włoszech.

Czy to prawda, że wpuścili mnóstwo Chińczyków, którzy przyjechali prosto z Chin, tych Chińczyków, którzy tam pracują, opiekują się między innymi ludźmi starszymi?

No, tak media donoszą właśnie, że to właśnie była przyczyna, że dużo osób narodowości chińskiej wróciło po tym święcie nowego roku chińskiego do Włoch, tam pracują i prawdopodobnie to oni zawlekli ten wirus.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała wczoraj, że wirus dotknie 60% populacji. Rozumiem, że ta statystyka obowiązuje również w Polsce.

Tak, słyszałem tę wypowiedź. To dotyczy, jak powiedziała pani kanclerz, 60%, tak przypuszcza, no ale z tego 80% przebiega w sposób bardzo łagodny, bezobjawowy, więc to jest jakby statystyka, która dotyczy nie tylko Niemiec, ale także i Polski. My oczywiście też przygotowujemy się na dużą ilość osób zarażonych, bo jeżeli do tego się nie przygotujemy, no to będzie wtedy za późno. Wszystkie kroki, które podjęliśmy do tej pory, myślę, że jesteśmy o krok albo dwa wcześniej niż inne kraje europejskie. Mam nadzieję, że u nas nie będzie tych błędów, które były w Europie Zachodniej.

Duża ilość osób zakażonych to jest właśnie ta połowa społeczeństwa? Kilkanaście milionów ludzi?

Ja myślę, że nie aż tak. Jeżeli będziemy zdyscyplinowani, będziemy słuchać tych zaleceń, które wydaje Państwowa Inspekcja Sanitarna, zresztą wczoraj wzmocniliśmy jakby ten przekaz przez to, że osoby, które będą w kwarantannie, będą odwiedzane przez policjanta, policjanta umundurowanego, podkreślam: w mundurze, bo już mamy sygnały, że odwiedzane są takie osoby, które podszywają się pod policjantów i mogą wyłudzać pewne rzeczy, więc przestrzegam przed tym. Będzie odwiedzał osoby w kwarantannie umundurowany policjant, najczęściej dzielnicowy, którego znamy, będzie pytał się, czy jesteśmy w domu, ale także będzie się pytał, czy potrzeba coś nam, bo te potrzeby w kwarantannie mogą być różne, więc proszę...

Czyli można dzielnicowego poprosić o wyprowadzenie psa albo zrobienie zakupów? Trochę żartem oczywiście.

Ja myślę, że tutaj powinniśmy jednak polegać na swojej rodzinie, na sąsiadach. Ta solidarność międzysąsiedzka myślę, że w tych ciężkich chwilkach...

No to właśnie, sąsiadka mnie zapytała, mówi: „Masz jutro wiceministra u siebie w studiu, zapytaj go, co w takim razie z psem, czy jeżeli na przykład ty jesteś w kwarantannie, to czy ja mogę wyprowadzić twojego psa?”.

Myślę, że tak, że tego psa można wyprowadzić, aczkolwiek lekarze weterynarii podkreślają, że psy też powinny być w kwarantannie.

Psy powinny być w kwarantannie?

Tak, takie są niektóre opinie.

Przenoszą wirusa zwierzęta?

Panie redaktorze, ja bym w tej chwili bał się głównie przenoszenia z człowieka na człowieka, to jest w tej chwili nasz główny problem, a myślę, że zwierzęta sobie z tym jakoś doskonale radzą.

Ja rozumiem, ale nie głaskać innych psów w takim razie?

Nie, nie aż tak.

Kwarantanna jest obowiązkowa. W takim razie jak powinna wyglądać? Siedzimy w domu po prostu i nie wychodzimy.

Jeżeli kwarantanna dotyka nas w domu, to przez te 14 dni powinniśmy nie wychodzić z domu, jeżeli jesteśmy tylko my, a pozostali domownicy nie są w tej kwarantannie, czyli jesteśmy w jednym pomieszczeniu, wszystkie leki czy pożywienie są doręczane bez bezpośredniego kontaktu. Jeżeli nasz stan zdrowia się pogarsza, kontaktujemy się ze stacją sanitarno-epidemiologiczną, która zresztą też jest z nami w telefonicznym kontakcie

To jest naprawdę ogrom pracy, dlatego jeżeli jest taka możliwość, podziękowałbym wszystkim pracownikom stacji sanitarnych, ale także pracownikom służby zdrowia, bo ten czas jest dla nich bardzo ciężki, a szykujemy się jeszcze na tak zwane gorsze czasy.

Szykujemy się na gorsze czasy. Jak to brzmi, drodzy państwo. Panie ministrze, do wczoraj miałem takie pojęcie, że zachorowanie objawia się takimi objawami, jak przy zwykłej grypie. Żona wyprowadziła mnie z tego błędu: „Nie, jest zupełnie inaczej”. Jakie to są objawy?

Panie redaktorze, typowe rzeczywiście to są objawy takie jak przy zwykłej grypie, czyli bóle mięśni, kaszel, katar, podwyższona temperatura...

Ale duszności są.

Ale pojawią się duszności, bo to jest choroba, która powoduje zapalenia płuc, czyli część miąższu płucnego jest wyłączona z prawidłowego oddychania, czyli tej percepcji tlenu, który jest nam potrzebny do życia, i stąd się pojawia duszność, brakuje nam po prostu powietrza.

Brakuje nam po prostu powietrza. Jeżeli zauważamy te objawy, dzwonimy oczywiście do sanepidu od razu.

Tak jest.

Dobrze, w takim razie czy jest ryzyko zakażenia koronawirusem na przykład w basenie? Czy można wirusem się zarazić, korzystając z publicznej toalety? Bo też słyszałem, że ten wirus jest obecny w moczu, w wydzielinach ludzi, wszystkich wydzielinach?

Panie redaktorze, myślę, że powinniśmy tak jak zawsze przestrzegać tych podstawowych zasad higieny, więc jak czytam statystyki i widzę, że 30% Polaków wychodząc z toalety nie myje rąk, to dla mnie to jest przerażające. Więc...

To się już chyba zmieniło.

Panie redaktorze, ja myślę, że to się zmieniło, bo naprawdę dbanie o tą higienę, o to podstawowe mycie rąk to to jest jakby podstawa. Ja już czasem z zażenowaniem mówię o tym myciu ciepłą wodą i mydłem, ale to jest naprawdę jedyną metodą do przerwania tego łańcucha epidemiologicznego. Nie mamy takiej możliwości, tak jak pan redaktor przed programem, spryskujemy ręce środkiem dezynfekującym i też to zapobiega rozprzestrzenianiu się tego koronawirusa.

Bezpieczna odległość od osób zakażonych. Chińczycy mówią, że cztery metry.

Nasi epidemiolodzy mówią, że to jest półtora metra i wystarczy.

Półtora metra i to wystarczy w takim razie. Naukowcy z Chin alarmują też, że wirus mutuje, że powstają nowe szczepy.

Tak, mutuje, ale ta mutacja może być też dla nas dobrą mutacją, ponieważ jak pokazuje historia, mutacje wirusów idą czasem w tym kierunku, że one są mniej zjadliwe, ich po prostu chorobowość jakby bardzo osłabia.

Aha, czyli zmutowany wirus jest lepszy dla nas, dla ludzi, bo jest mniej groźny, tak?

Zależy, w którą stronę pójdzie, może być w stronę gorszą, ale także w większości przypadków mutujący w stronę lepszą.

A mamy jakieś dane, w którą stronę idzie ten obecny?

W tej chwili to jest badane przez naukowców i trudno powiedzieć.

Szczepionka, daleko do niej?

Daleko jeszcze, myślę, że jeżeli już nawet jest wyprodukowana, to jest w fazie badań, w fazie doświadczeń, więc myślę, że około roku.

Jeszcze jedna legenda miejska, którą słyszałem ostatnio od sąsiadki, która mówi, że to jest krzyżówka SARS i HIV. I to jest taka legenda, która obowiązuje w całej Warszawie.

Naukowcy tego nie potwierdzają.

Naukowcy tego nie potwierdzają, drodzy państwo. W takim razie ostatnie już zupełnie pytanie: robić zapasy jedzenia i picia w domach? Wykupywać w sklepach?

Ja, panie redaktorze, mam lodówkę pustą, ale to już zależy...

Nie wierzę.

Nawet nie mam czasu jej uzupełnić, ale nie robię żadnych zapasów i moja rodzina też nie.

Drodzy państwo, najważniejsze podsumowanie naszej rozmowy – rząd pilotuje, kontroluje sytuację na tę chwilę, rozważa bardzo poważnie decyzję o zamknięciu wszystkich szkół w Polsce, a znając rozwój, znając to, co się teraz w tej chwili w kraju dzieje, te szkoły zostaną najprawdopodobniej niebawem zamknięte. Panie ministrze, bardzo panu serdecznie dziękuję. Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia.

Dziękuję bardzo.

JM