Sygnały Dnia 19 marca 2020 roku, rozmowa z Janem Krzysztofem Ardanowskim

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2020 07:15
Audio
  • Jan Krzysztof Ardanowski: żywności nam nie zabraknie (Sygnały dnia/Jedynka)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan minister Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa. Witam bardzo serdecznie, dzień dobry.

Jan Krzysztof Ardanowski: Witam i pozdrawiam.

Panie ministrze, myślę, że to pytanie, które się najczęściej pojawia w polskich domach w tej chwili, to jest pytanie dotyczące bezpieczeństwa żywnościowego Polski. Wiemy o tym, że bardzo wiele osób robiło takie zakupy duże, zabezpieczając się na kilka dni nawet, a niektórzy pewno i dłużej, w niektóre produkty. Proszę powiedzieć zatem, czy nie ma problemu z dostawami żywności, czy mamy tutaj jakieś zagrożenia, czy akurat w tej sprawie jesteśmy bezpieczni?

Pani redaktor, te zakupy były w pewnym sensie psychologicznie uzasadnione, ludzie nie wiedzieli, czy sklepy z żywnością spożywcze będą funkcjonować. Zapewniam, że będą. Nie wiedzieli, jak długo nie będą mogli robić zakupów, więc wtedy naturalną reakcją jest kupowanie więcej żywności i środków czystości. Jeszcze dzieci pozostały w domach. Ale chcę uspokoić, nie ma żadnych obaw i żadnego strachu o to, że w Polsce zabraknie żywności. Zresztą nawet to chwilowe wykupienie w sklepach już w tej chwili zostało nadrobione tak zwanym zatowarowaniem. To jakieś dziwne słowo, ale towar wrócił na półki.

Dlaczego twierdzę na podstawie danych, że żywności w Polsce nie zabraknie? Dlatego że po pierwsze produkcja polskiego rolnictwa jest bardzo wysoka. My eksportujemy ogromne ilości żywności. Tu mogą być problemy, bo kraje, które borykają się z koronawirusem, często zamykają granice, są problemy transportu, loty samolotowe i tak dalej, i tak dalej, więc to może w dłuższej perspektywie wywołać różnego rodzaju perturbacje. Natomiast na rynku wewnętrznym tyle jest produkowane żywności finalnej przez zakłady przetwórcze, ile handel potrzebował. Więc jeżeli gwałtownie w ciągu kilku dni ze spółek zniknęły produkty, no to też kilka, a czasami kilkanaście dni trzeba, żeby je bądź dostarczyć z magazynów, które są w mleczarniach, w masarniach, w zakładach owocowo-warzywnych, we młynach, mąka i tak dalej, bądź je wyprodukować, bo też nikt nie produkuje na magazyn, tylko produkuje tyle, ile handel potrzebuje. To jest chyba dość oczywiste.

Mamy bardzo duże zapasy, biorąc pod uwagę tę porę roku, końcówka marca. Zapasy są absolutnie wystarczające, zarówno zapasy zbóż konsumpcyjnych, głównie pszenicy, która idzie na makaron, na chleb. To jest około 5 mln ton. Mamy duże zapasy warzyw, w tym ziemniaków. Zresztą już pod miastami w różnych miejscach Polski pełną parą są produkowane tak zwane nowalijki, to jest kwestia jeszcze kilkunastu dni i pierwsze nowalijki pojawią się w tym roku. Działa produkcja szklarniowa, bardzo nowoczesna, wydajna, w Polsce produkujemy ogromne ilości warzyw szklarniowych. Więc również zapasy produktów mleczarskich nawet powiedziałbym są wyższe niż nawet przewidywane na tę porę roku, dlatego że nie było ostrej zimy.

Zima jest takim okresem roku, kiedy spada mleczność krów. Mówię o pewnych rzeczach może znanych rolnikom, mniej ludziom w mieście. Krowy więcej potrzebują paszy na ogrzanie siebie, na potrzeby energetyczne, więc odbija się to na produkcji mleka. W tym roku tej zimy praktycznie nie było, więc mleka jest pod dostatkiem, więc i mleka w proszku, śmietany w proszku, serów twardych, masła jest pod dostatkiem.

Produkcja mięsna idzie pełną parą. Jesteśmy największym w Europie producentem mięsa drobiowego. Są pewne perturbacje z mięsem wieprzowym, ale niespowodowane koronawirusem, tylko epidemią afrykańskiego pomoru świń, która pustoszy świat, ale działania, które podjęliśmy, wydaje się zaczynają przynosić wreszcie skutki. Od pół roku nie mamy żadnego ogniska w gospodarstwach, a to jest najbardziej palący problem, żeby choroba nie przedostawała się do gospodarstw chłopskich. Więc mogę spokojnie powiedzieć, że nie ma żadnych podstaw ani po stronie przetwórstwa rolno-spożywczego, które ma dużo większe moce nawet niż wykorzystuje do przetwórstwa, jak również surowców niezbędnych do produkcji i produktów finalnych w Polsce nie brakuje.

Panie ministrze, pan się bardzo ostro wypowiedział na temat tych handlowców, którzy w ostatnich dniach bardzo mocno podnieśli ceny niektórych artykułów spożywczych. Pan uważa, że nie ma absolutnie żadnych podstaw rynkowych do tego typu podwyżek. Proszę powiedzieć, w jaki sposób w takim razie, bo o tym też mówił wczoraj pan premier Mateusz Morawiecki, że będzie bardziej szczelna i bardziej aktywna ochrona polskich konsumentów właśnie w tych czasach epidemii. Proszę powiedzieć, w jaki sposób państwo też chcą walczyć z tymi nieuczciwymi, pan nazwał te praktyki nawet nieetycznymi działaniami?

Tak, bo jeżeli nie ma żadnych podstaw, by drastycznie rosły ceny żywności, owszem, jakieś dzieją się, no, może koszty transportu, chociaż paliwo staniało, i to bardzo mocno, może sklepy wycofują się z promocji, które do tej pory stosowały i ludzie mieli żywność po cenie promocyjnej. Tylko ja przypomnę, że promocja jest zawsze odbijana na dostawcy, na producencie. Ja nie znam sklepu, który z własnych marż rezygnuje, tylko i wyłącznie obniża ceny zakupu produktów od rolników czy od zakładów przetwórczych. Jak to inaczej nazwać? Ja nazwałem to ostro, to jest po prostu złodziejstwo. To jest słowo, które się może ciśnie na usta, to uzyskiwanie nieuprawnionych dochodów wynikające z chciwości, niektórzy twierdzą, że z praw rynku. Kiedy wypowiedziałem się na ten temat, wiele osób... może nie wiele, a jakieś pojedyncze osoby mnie zaatakowały, że jestem człowiekiem starej daty, bo nie rozumiem, że rynek to jest bilans podaży i popytu, że trudno, jeżeli ludzie chcą kupować, to naturalnie ci, którzy dostarczają dla nich produkty, ceny podnoszą. Nie, ja się z takim myśleniem nie godzę.

I tutaj odpowiadając na pani pytanie, państwo nie będzie bierne w takiej sytuacji. Od kilku dni trwają kontrole Urzędu Ochrony Konsumenta i Konkurencji, Inspekcji Handlowej, które określają, czy nie jest to wykorzystywanie nieuprawnionej, nieuczciwej, podkreślam jeszcze raz: nieuczciwej, ale również i nieetycznej procedury wykorzystywania przewagi kontraktowej. To jest opisane w przepisach prawnych. Jeżeli ktoś wykorzystuje swoją przewagę ze względu na swoją wielkość, na wyłączność, na monopol, na to, że dogaduje się z innymi na przykład, to są również drastyczne kary. O tym między innymi mówił pan premier. Ja zakładam, że ten proces, nawet jeżeli był w ciągu kilku dni widoczny, powinien zostać w jakiś sposób zakończony. Nie wolno żerować na ludzkich lękach, na sytuacji kryzysu, na tym, że może spadną również ze względu na sytuację w przemyśle, w działach usługowych, spadną dochody. Przecież wielu ludzi w tej chwili przebywając na kwarantannie czy ze strachu zamknięci w domach, i jest to reakcja absolutnie naturalna i potrzebna, bo choroba tylko między ludźmi się przenosi, nie jest...

Chcę też na marginesie powiedzieć – żywność nie przenosi choroby, nie ma żadnej obawy, że mleko, mięso, jaja, owoce, warzywa czy inne produkty spożywcze mogą przenieść chorobę. Chorobę można przenieść na brudnych rękach i bezpośrednio poprzez kichanie, oddychanie, bezpośrednio w postaci tak zwanej kropelkowej. Więc proszę, żeby ci wszyscy, którzy nawet na chwilowe zyski liczyli, żeby zrezygnowali z tego. Ceny nie mogą drastycznie rosnąć. Ja słyszę głosy o cenach mięsa drobiowego i o produktach mleczarskich w szczególności. Jednocześnie ci, którzy podnoszą ceny, mówię o niektórych pośrednikach, którzy twardo teraz domagają się wyższych cen, to są ci, którzy dla odmiany rolnikom starają się płacić jak najmniej. To jest kolejny przykład nieuczciwości.

Czyli to jest taka można powiedzieć podwójna nieuczciwość, bo z jednej strony obniża się ceny, które płaci się rolnikom, a z drugiej strony podwyższa się ceny te, które już opłacają konsumenci w sklepach. Ale ja jeszcze pana zapytam o jedną sprawę, dlatego że epidemia i wszelkie związane z nią ograniczenia, a teraz tych ograniczeń mamy bardzo dużo, ale też i po prostu nasze zwykłe lęki i obawy, zresztą to jest całkowicie racjonalne zachowanie, w jaki sposób wpłyną na produkcję rolną? Bo wiemy o tym, że w pewnym momencie rozpocznie się sezon prac też takich polowych, będą potrzebni pracownicy czy to w uprawach warzyw, czy owoców. I proszę powiedzieć, jak państwo przewidują, czy tutaj mogą być jakieś problemy?

Ja jestem przekonany, że w tego typu sytuacjach kryzysowych, takich jak epidemie, jak wojny, ludzie rezygnują z bardzo wielu rzeczy, rezygnują z usług, rezygnują z inwestycji, z wczasów, z przyjemności, natomiast nie mogą z powodów absolutnie oczywistych zrezygnować z żywności, ona jest nam potrzebna codziennie. Dlatego pomimo zawirowań i one są uciążliwe dla tych, których dotyczą, zrywane łańcuchy dostaw, problem transportu międzynarodowego, kolejki na granicach. Zresztą tu interweniujemy, między innymi transporty ze zwierzętami i z żywnością łatwo psującą się są od wczoraj przepuszczane przez granicę w taki sposób, żeby nie stały na granicy. I interweniowałem w tej sprawie w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ale generalnie sektor produkcji żywności jest najbardziej stabilnym sektorem w takich sytuacjach kryzysu.

Panie ministrze, mamy jeszcze dosłownie 30 sekund, a ja chciałam...

Już mówię, jeżeli chodzi o pracowników, tak, podjęliśmy starania i to będzie w tej nowej ustawie, która będzie w piątek przyjęta przez Radę Ministrów w przyszłym tygodniu w Sejmie, żeby dla pracowników tych sezonowych zagranicznych wydłużyć termin pobytu w Polsce. O to wnioskowali i przetwórcy, i rolnicy. Chodzi o to, żebyśmy nie stracili wartościowych pracowników, głównie zza wschodniej granicy, potrzebnych w polskim rolnictwie.

Panie ministrze, w takim razie jeszcze jedno pytanie, bo ono się też pojawia, zadają je słuchacze. Wiemy, że bardzo wiele osób w Polsce, kilkadziesiąt tysięcy jest w tej chwili w kwarantannie. To są najczęściej przypadki, które dotyczą miast i dużych miast. Natomiast co z sytuacją, kiedy kwarantanną objęta jest rodzina wiejska? Czy... Rozumiem,  że w takiej sytuacji rolnik i tak musi podejmować swoje codzienne prace.

Wyjaśniałem to wielokrotnie, również inspektor sanitarny o tym mówił. Jeżeli ludzie są chorzy, mają koronawirusa, to są w szpitalu, nie w domu. W domach to są ludzie zdrowi, którzy są pod obserwacją. I w sytuacji gospodarstwa rolnego zarówno rolnik jak i jego pracownicy... Obszarem kwarantanny jest teren gospodarstwa, nie zamknięcie się w domu w dużym pokoju czy w kuchni (przepraszam, trochę mówię to ironicznie), tylko teren gospodarstwa i opieka nad zwierzętami czy inne czynności, które wymagają codziennej obecności rolnika, prowadzi dalej on i jego rodzina. Oczywiście, trzeba sobie w tej sytuacji pomagać i tak jak w innych przypadkach, kiedy rolnik musi być wyłączony z produkcji w gospodarstwie, pozostaje rodzina i sąsiedzi. Tutaj poza przyjaźnią i wsparciem wzajemnym niczego mądrzejszego nie wymyślono.

Najważniejsza też ludzka solidarność. Dziękuję bardzo. Pan minister Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa, był gościem Sygnałów Dnia.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich słuchaczy.

JM

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak