Sygnały Dnia 22 kwietnia 2020 roku, rozmowa z Łukaszem Szumowskim

Ostatnia aktualizacja: 22.04.2020 07:40
Audio
  • Łukasz Szumowski o epidemii koronwirusa w Polsce (Jedynka/Sygnały dnia)

Grzegorz Jankowski: Drodzy słuchacze, dajcie teraz głośniej, bo naszym kolejnym gościem jest pan Łukasz Szumowski, minister zdrowia. Dzień dobry, panie ministrze.

Łukasz Szumowski: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Panie ministrze, na początek jedno pytanie polityczne. Po rekomendacji w sprawie wyborów znalazł się pan pod ostrzałem opozycji, że zachował się pan jak polityk realizujący politykę obozu rządowego,  a nie jak lekarz, profesor medycyny. Ma pan teraz szansę na te zarzuty odpowiedzieć.

Zarzuty są troszkę absurdalne, ponieważ moje rekomendacje są stricte medycznymi rekomendacjami, nie mają nic wspólnego z interesami politycznymi żadnego chyba tak naprawdę ugrupowania politycznego. Są proste – chcemy bezpiecznych wyborów, naprawdę bezpiecznych, zależy nam na bezpieczeństwie, no to oczywiste jest, że jedynym terminem, który jest całkowicie pozbawiony wszystkich ryzyk, które mamy dzisiaj w czasie epidemii, to jest termin za dwa lata, gdy będziemy mieli szczepionkę, leki. Nie bardzo widziałem, żeby się ktokolwiek odniósł do tej głównej mojej części rekomendacji, chociaż powiem szczerze nie miałem zbytnio czasu, żeby przeglądać te różne takie wypowiedzi na temat mojej osoby, bo się zajmowałem DPS-ami i testami, żeby było ich więcej.

Po drugie nic nie powiedziałem o tym, kiedy wybory mogą być czy nie mogą być; powiedziałem jedynie, że jeżeli opozycja nie uważa, że ta bezpieczna forma za dwa lata jest dobra, a przecież mówi o bezpieczeństwie często, to jedyną formą, którą widzę w czasach epidemii, to wybory korespondencyjne, kropka. Z medycznego punktu widzenia, z punktu widzenia nauki nie ma lepszego i gorszego terminu. To też jest rekomendacja oparta na danych naukowych, na danych medycznych. Coraz częściej mówi się o tym, że jesień, zima będzie drugą falą epidemii wirusa, że dojdzie do tego jeszcze epidemia grypy prawdziwej, co może jeszcze całkowicie spowodować niewydolność systemów ochrony zdrowia, i to nie w naszym kraju, a w krajach rozwiniętych, które mają ten system finansowany na poziomie znacznie wyższym niż nasz. W związku z tym te wszystkie dane, które mam, które są mi przedstawiane, medyczne dane, dane epidemiczne, są odzwierciedlone w moich rekomendacjach. I tyle.

Panie ministrze, kończymy w takim razie z polityką i proponuję przejść na tematy medyczne. Mówi pan, że spodziewamy się jesienią, zimą kolejnej fali zachorowań. Czy spodziewamy się na takim samym poziomie, jaki obserwowaliśmy do tej pory przez ostatnie kilka tygodni? Będzie lepiej, gorzej?

To jest bardzo trudne pytanie. Patrząc na wstępne estymacje, powinniśmy mieć teraz kilkadziesiąt tysięcy osób chorych. Dzięki temu, że byliśmy w izolacji, i to takiej naprawdę trudnej, ale skutecznej izolacji, mamy nie kilkadziesiąt tysięcy, a kilka tysięcy osób chorych, z czego niewielka część wymaga pomocy w szpitalu. Jak będzie na jesieni, trudno mi powiedzieć. Oczywiście, ja muszę zakładać scenariusze pesymistyczne i przygotowywać się na scenariusze pesymistyczne, w związku z tym muszę mieć możliwość zapewnienia respiratora każdemu, a nie tylko tym wybranym, tak jak to się dzieje w niektórych krajach, co jest tragedią. I tak się przygotowuję.

I takie praktyczne pytanie. Panie ministrze, sam osobiście jestem szefem 30-osobowego zespołu, pracujemy podzieleni na grupy, żeby się nie mieszać. Czy ma sens wysyłanie ludzi na test na przeciwciała? W ten sposób wiedziałbym, kto miał już wirusa i może bezpiecznie i normalnie pracować. Ma sens to myślenie?

To myślenie ma sens, bo w momencie, gdy będziemy mieli więcej przypadków na milion mieszkańców, bo jeżeli mamy w tej chwili poniżej 1 osoby na 1000 osób dodatnich, to wykrycie testami, które mają skuteczność rzędu dziewięćdziesięciu kilku procent, oznacza, że na 1000 testów będziemy mieli 1 dodatni i kilka, kilkanaście fałszywie dodatnich. W związku z tym ta metoda, ta metoda przesiewowa testowania populacji, czy ma odporność, czy nie, jest oczywiście bardzo dobra i bardzo potrzebna, ale w odpowiednim momencie, wtedy kiedy te informacje, które uzyskamy z tych badań przesiewowych, immunologicznych mówię, immunologicznych nie genetycznych, że będzie pomagała nam właśnie w sprawnym zarządzaniu czy firmami, czy w powiedzeniu, że dana populacja jest już bardziej bezpieczna od innej.

A jakie jest obłożenie miejsc w szpitalach przygotowanych na pacjentów chorych na COVID? A kontekst tego pytania jest taki: czy można poluzować szybciej i więcej, wiedząc, że mamy dość spore zapasy w szpitalach?

Mamy na razie zapasy w szpitalach, bo mamy około 2,5 tysiąca miejsc zajętych na ponad 10 tysięcy. Ale to jest jeden tylko z elementów tego równania, bo drugim jest ilość nowych przypadków, przyrastających przypadków, szybkość wyłapywania chorych, w związku z tym tutaj na pewno na razie mamy jeszcze miejsca w szpitalach, chociaż one mogą się natychmiast wypełnić bardzo szybko, wystarczy kilka dni i będziemy mieli pełne szpitale. Ale jak na razie na szczęście nie widać tego tak drastycznego przyrostu, jak był we Włoszech, jak był w Hiszpanii.

Panie ministrze, wielu krytyków pana polityki mówi coś takiego: „Spójrzcie na Szwecję, tam takich rygorów nie ma”. Jak pan ocenia w takim razie wariant szwedzki?

Jeżeli wsłuchać się w wypowiedzi lekarzy szwedzkich, którzy mówią, że ktoś, kto ma lat 60 i więcej i dwie choroby współistniejące, nie ma pewnych praw do przyjęcia do szpitala, do leczenia, do respiratora, nie wiem, czy to jest... bo takich danych formalnych nie ma, ale to jest dosyć przerażająca wizja. Ilość zgonów w małej w końcu Szwecji, 10-milionowej, jest przerażająca. Podejście takie darwinistyczne, że przechorujemy, słabsi, no niestety, będą umierać, ja na takie rozwiązanie nie mogę się zgodzić.

Panie ministrze, wiemy, że wakacje zagraniczne... właściwie o tych możemy zapomnieć. A czy możemy planować wakacje w Polsce, wpłacać już zaliczki? Jaka byłaby pańska rekomendacja?

Panie redaktorze, bo to pytanie bardzo często pada. Po pierwsze nie wiemy, jak szybko wzrośnie ilość chorych. Po drugie myślę, że o takich wakacjach jak kiedyś trudno nam myśleć. To nie oznacza, że w ogóle mamy nie myśleć o wakacjach, ale muszą to być wakacje w takim reżimie sanitarnym, dopóki nie zniknie wirus, dopóki nie będziemy mieli szczepionki, dopóki nie będziemy mieli leków. W reżimie sanitarnym, czyli jednak zdystansowaniem się, jednak z ochroną, jednak unikając dużych zbiorowisk i takich dużych imprez wspólnych. No niestety rzeczywistość epidemii trochę zmienia nasze zachowania, a właściwie bardzo mocno zmienia nasze zachowania.

To w takim razie jeszcze jedno pytanie, bo zostało nam dosłownie 60 sekund. Mówił pan o fali zachorowań na jesieni. Czy w takim razie należy się spodziewać, że szkoły znowu będą zamknięte na jesieni? Pan minister Piontkowski też mówił: „Zależy od sytuacji epidemiologicznej”. Pan jakie ma przewidywania?

To tak naprawdę zależy od sytuacji epidemicznej, na razie nie znamy jej, będziemy te decyzje co do szkół rekomendować wspólnie z panem ministrem Piontkowskim, z panem premierem w ciągu najbliższego czasu. Pamiętajmy, że jednak pewne kraje uwalniają szkoły, kraje, które przeszły epidemię. Musimy przyjrzeć się ich działaniom i skutkom ich działań, zanim u nas zdecydujemy, jakie będą dalsze losy naszych dzieci.

Panie ministrze, serdecznie panu dziękuję za rozmowę. Łukasz Szumowski, minister zdrowia, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję bardzo.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak