Sygnały Dnia 4 maja 2020 roku, rozmowa z Dariuszem Piontkowskim

Ostatnia aktualizacja: 04.05.2020 07:15
Audio
  • Dariusz Piontkowski: samorządy, które zdecydują się otworzyć przedszkola będą już miały pewne doświadczenie organizacyjne (Sygnały dnia/Jedynka)

Katarzyna Gójska: Pierwszym gościem Sygnałów Dnia jest pan minister Dariusz Piontkowski, minister edukacji narodowej. Witam bardzo serdecznie.

Dariusz Piontkowski: Dzień dobry, witam państwa.

Panie ministrze, za dwa dni dzieci przedszkolne będą mogły (właśnie, pytanie, w jakich miejscach w Polsce) powrócić przynajmniej w takim ograniczonym zakresie do przedszkoli, dzieci młodsze do żłobków. Proszę powiedzieć, czy państwo mają informacje od samorządów, ile samorządów, jak duża będzie skala uruchomienia tych placówek, szczególnie placówek przedszkolnych, w tym tygodniu, bo słyszeliśmy deklarację od bardzo wielu samorządów, szczególnie tych samorządów dużych miast, że to jest ich zdaniem niemożliwe, że to by zagrażało zdrowiu dzieci i nauczycieli i nie są w stanie otworzyć tych placówek.

6 maja otwieramy żłobki i przedszkola, i to samorząd potem już samodzielnie decyduje, czy chce je zamknąć, czy też uważa, że po pierwsze jest zapotrzebowanie ze strony rodziców, i po drugie – czy jest to możliwe pod względem sanitarnym. Wydaje nam się, że w zdecydowanej większości samorządów taka możliwość jest, warto jednak żeby samorządy spytały rodziców, czy jest zainteresowanie taką formą opieki, a wydaje mi się, że część samorządów, zwłaszcza tych dużych miast powiązanych politycznie głównie z Platformą Obywatelską, z góry założyła, że nie będzie tego robiła. Mamy deklaracje kilku prezydentów, że na pewno będą chcieli zamknąć żłobki i przedszkola, nawet nie sprawdzając, czy to jest możliwe pod względem organizacyjnym, czy jest zainteresowanie ze strony rodziców. W ten sposób więc wykluczają prawdopodobnie dosyć duże grono osób, które chciałyby wrócić do pracy, od możliwości pozostawienia swoich dzieci pod opieką w przedszkolach.

Panie ministrze, no właśnie, pan minister zdrowia, pan prof. Łukasz Szumowski zwracał uwagę na to, że w Polsce jest taka nierówna sytuacja, jeżeli chodzi o stany epidemicznie, bo są miejsca, które rzeczywiście są bardziej zaatakowane, jeżeli tak można powiedzieć, przez nowego koronawirusa, ale są też miejsca, które są niemal zupełnie wolne albo w ogóle wolne i tam to zagrożenie epidemiczne jest dużo mniejsze. Rozumiem, że to otwarcie możliwości uruchomienia i przedszkoli, i żłobków jest związane właśnie z tymi nierównościami takimi lokalnymi, geograficznymi, o których mówił pan minister Szumowski.

Między innymi to braliśmy pod uwagę, bo przecież trudno nam w rozporządzeniu z Warszawy zdecydować, w jakim powiecie czy w jakim mieście w Polsce ma być podjęta decyzja o otwarciu żłobków, gdzie jest w ogóle zapotrzebowanie. Tu dajemy dosyć dużą swobodę samorządom, dlatego między innymi w wytycznych mówiących o tym, jak ma być zorganizowana opieka w żłobkach i przedszkolach, poza określeniem bardzo ogólnych warunków dotyczących tej opieki epidemicznej, tak żeby była bardziej bezpieczna, czyli mówiliśmy tam o grupach do 12 osób, o 4 metrach kwadratowych na jedno dziecko i kilku innych ogólnych zasadach, które obowiązują nas wszystkich, takich jak chociażby dosyć częste mycie rąk, dezynfekcja tych powierzchni, z którymi dzieci mają do czynienia, korzystanie z takich powierzchni ogólnych na zmianę, tak aby większe grupy dzieci naraz ze sobą się nie stykały, pozostałą część organizacyjną zostawiliśmy już samorządom. One przecież organizowały nabór do żłobków, do przedszkoli od wielu już lat, tutaj więc wydaje się, że są w stanie to zrobić, no ale jak widać, duża część tych samorządów nie bierze pod uwagę rzeczywistego zagrożenia epidemicznego, nie bierze pod uwagę możliwości organizacyjnych, tylko z góry od razu zakłada, że na pewno nie da się tego zrobić. Dla nas jest to takie podejście niepoważne i na szkodę rodziców. Wydaje mi się, że zwłaszcza w dużych miastach, tam gdzie pojawiają się jakieś większe zakłady produkcyjne, jednak część rodziców chciałaby już wrócić do pracy, a nie ma z kim zostawić dziecka i teraz samorząd im to uniemożliwia.

Panie ministrze, do 24 maja nie działają w Polsce szkoły. Proszę powiedzieć, czy można się spodziewać tego, że ten ostatni miesiąc nauki, już mówimy o czasie po 24 maja, nawet niespełna miesiąc nauki, będzie wykorzystany również na zorganizowanie zajęć opiekuńczych dla najmłodszych dzieci, no bo ten problem, o którym pan mówił w kontekście przedszkoli, czyli że część rodziców będzie chciała wrócić do pracy, a po prostu nie ma innej możliwości zapewnienia opieki nad małym dzieckiem, niż posłanie go do placówki, w tym wypadku przedszkola, tutaj mówimy teraz o szkole. Czy państwo planują uruchomienie takich zajęć opiekuńczych?

To jest jeden z wariantów, które bierzemy pod uwagę, także i teraz w kontekście otwarcia przedszkoli, zastanawialiśmy się nad uczniami klas młodszych, klas I–III. Na razie takiej decyzji jednak jeszcze nie podjęliśmy, ale może właśnie w końcu maja zdecydujemy się na otwarcie także i możliwości opieki w tych klasach młodszych. To jest tak, że będzie dosyć skomplikowane pod względem organizacyjnym, bo trzeba będzie stworzyć mniejsze grupy, podobnie jak jest to w przedszkolach, ale można powiedzieć, że te samorządy, które zdecydują się otworzyć przedszkola, będą już miały pewne doświadczenie organizacyjne i potem ewentualnie będzie łatwiej otworzyć te klasy I–III. Decyzję podejmiemy jednak w końcu maja, wtedy gdy będziemy mieli więcej danych na temat sytuacji epidemicznej. Widać na szczęście, że ta sytuacja chyba się trochę stabilizuje, nie widać wzrostu zarażeń każdego dnia, liczba chorych też jest niewielka, szpitale nie są przepełnione. Polska jednak na tle innych krajów europejskich widać, że ma zdecydowanie mniejszy zakres epidemii. To jest możliwe dzięki z jednej strony takiej dyscyplinie naszych rodaków, którzy przestrzegają większości zakazów i nakazów, oraz wcześnie podjętych decyzji o takich restrykcjach. Dzięki temu wydaje się dzisiaj, że za dwa, trzy tygodnie będziemy mogli podjąć taką decyzję, aby uruchomić opiekę kolejnej grupie wiekowej. Decyzję ostateczną podejmiemy w drugiej połowie maja.

Panie ministrze, z tego, co pan mówi, to ten scenariusz właśnie uruchomienia zajęć opiekuńczych dla najmłodszych uczniów jest zdaje się najbardziej prawdopodobny, raczej mało prawdopodobny jest scenariusz uruchomienia szkół po prostu, jakby otwarcie i przywrócenia takiego normalnego toku nauczania. Rozumiem, że tak należy odczytywać pana wypowiedź.

Różne warianty analizujemy. Będziemy je dostosowywać do rozwoju epidemii. Dziś trudno jeszcze jest powiedzieć, jak to będzie ostatecznie wyglądało. Proszę zauważyć, że jeszcze kilka tygodni temu nasze podejście do epidemii było zupełnie inne, było tak dużo zakazów, że trudno było sobie wyobrazić w ogóle otwarcie jakichkolwiek placówek. Dziś patrzymy na to już z zupełnie innej perspektywy, mamy więcej danych, nie opieramy się tylko i wyłącznie na prognozach, bo proszę pamiętać, że te prognozy też były bardzo różne. Przecież jeszcze dwa czy trzy tygodnie temu liczba prognoz mówiących o tym, jak epidemia może się rozwijać, była bardzo duża i często były one ze sobą wręcz sprzeczne. Za dwa, trzy tygodnie tych danych rzeczywistych będziemy mieli jeszcze więcej, wtedy będzie łatwiej podjąć decyzję mówiącą czy o tych klasach I–III, czy być może nawet o szerszym otwarciu szkół, bo przypomnę, że część krajów europejskich na taki krok się zdecydowało.

Panie ministrze, mamy dosłownie minutę, ale ja chciałam zapytać o wrzesień, no bo rozumiem, że jednak wszyscy, ministerstwo, ale i wszystkie szkoły przygotowują się do tego, żeby rozpocząć rok szkolny normalnie, w miarę normalnie, na tyle, na ile sytuacja będzie pozwalała. Miejmy nadzieję, że żadnego kataklizmu i zwiększenia epidemii nie będzie, no ale bez wątpienia zagrożenie epidemiczne będzie i w szkołach będą musiały obowiązywać inne zasady. Czy państwo już przygotowują te nowe zasady? Czy na przykład obowiązek zasłania ust, nosa w szkole, dezynfekcja rąk, czy to pana zdaniem będzie stały element nowej szkoły po wakacjach?

Pytanie raczej o to, czy to będzie stały element naszego życia. Minister Szumowski mówi czasami, że być może na dłuższy czas będziemy musieli się do tego typu nakazów dostosować i jeżeli mielibyśmy w takiej sytuacji uruchamiać placówki, to wtedy musiałoby to dotyczyć także przynajmniej młodzieży tej starszej, ale dziś jest jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Musimy mieć dane rzeczywiste za kilka miesięcy. Ale także przygotujemy taki wariant, który będzie mówił o takim częściowym otwarciu szkoły albo szkoły z pewnymi rygorami epidemicznymi.

Bardzo dziękuję. Pan minister Dariusz Piontkowski, szef resortu edukacji narodowej, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję bardzo.

JM

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak