Sygnały Dnia 8 lipca 2020 roku, rozmowa z Markiem Sawickim

Ostatnia aktualizacja: 08.07.2020 08:15
Audio
  • Marek Sawicki (PSL) o wyborach prezydenckich (Jedynka/Sygnały dnia)

Grzegorz Jankowski: Kolejnym gościem Sygnałów Dnia jest dzisiaj pan Marek Sawicki, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dzień dobry panu.

Marek Sawicki: Dzień dobry państwu, dzień dobry panu.

Panie pośle, czy pójdzie pan na II turę wyborów prezydenckich? A jeśli tak, to na kogo pan zagłosuje?

Oczywiście, że pójdę na II turę wyborów prezydenckich, bo ja jestem demokratą, konserwatystą i uważam, że to jest moje prawo, a nie obowiązek, więc z tego prawa skorzystam. Natomiast też Konstytucja daje mi ten przywilej, że wybory są tajne, więc nie muszę publicznie oświadczać, na kogo będę głosował.

Panie ministrze, jest pan osobą publiczną przecież, pana poglądy dla wielu ludzi są bardzo ważne.

Panie redaktorze, ja mam wielki problem, bo w tej chwili będę wybierał pomiędzy, że tak powiem, mniejszym złem, bo jeśli słyszę zwolenników pana prezydenta Andrzeja Dudy, to oczywiście słyszę, że Warszawa jest w ruinie i tak mniej więcej, jak mówiła to Beata Szydło w 2015 roku, a kiedy słyszę zwolenników pana Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy, to słyszę, że cały kraj jest w ruinie. A jedno i drugie nie jest prawdą, bo tak naprawdę i Warszawa... można jej pozazdrościć, jak się rozwija, i także Polsce, więc warto byłoby, żeby te skrajne opinie i skrajne oceny gdzieś mimo wszystko, mimo kampanii złożyć na bok i porozmawiać o kwestiach merytorycznych, o tym, co nas naprawdę interesuje, a nie tylko uczestniczyć w tej polsko-polskiej wojnie, którą w 2005 roku POPiS nam narzucił.

To panie pośle, zapytam inaczej: kto pana zdaniem robi lepszą kampanię wyborczą – Rafał Trzaskowski czy prezydent Duda?

Panie redaktorze, ja bym chciał, żeby obaj kandydaci jednak stawili się jeszcze do niedzieli na prawdziwej debacie, żebyśmy mogli im zadać pytania, bo chciałbym wiedzieć, kiedy rolnicy będą mieli powrót do wcześniejszej emerytury. Przypomnę, że do 2017 roku mogli przechodzić rolnicy na wcześniejszą emeryturę, kobiety w wieku 55 lat, mężczyźni 60, po 2017 roku, mimo że pan prezydent obiecywał, to jednak polska Zjednoczona Prawica wszystkim przywróciła wiek emerytalny, ale rolnikom nie, rolnikom podwyższyła o 5 lat.

Chciałbym też wiedzieć, co z tym wyrównaniem dopłat, bo przecież przez te lata były obiecane i czas najwyższy, żeby tym się zająć, a nowa perspektywa, o której tak wczoraj dzielnie mówił komisarz Janusz Wojciechowski, nie jest wcale różowa, to są dopiero pierwsze propozycje. I w dopłatach mamy jasne wskazanie, że będą one o co najmniej 12% niższe, a nie wyższe. Więc będzie by ć może porównywalna kwota środków na rozwój obszarów wiejskich, ale znów z drugiej strony to mnie aż tak bardzo nie cieszy, dlatego że dzisiejsze środki na rozwój obszarów wiejskich są wydawane tragicznie. Mamy siódmy rok z siedmioletniej perspektywy, a wydanych mamy niespełna 46%, z 60 miliardów 27 zaledwie trafiło na konta rolników, a w działaniach modernizacja gospodarstw rolnych jest jeszcze gorzej, bo niespełna 1/3.

Więc chciałbym, żeby w tej debacie o sprawach ważnych porozmawiać, na co idzie fundusz sprawiedliwości, kiedy kwota wolna od podatku 8000 złotych będzie wprowadzona rozliczana w rodzinie, kiedy ewentualnie można spodziewać się, że pan prezydent Andrzej Duda czy pan prezydent Trzaskowski zgodzą się na dzień referendalny, tak żeby o ważnych sprawach w państwie ludzie mogli decydować w demokracji bezpośredniej. Więc jest tych spraw, o których można by rozmawiać, ale niestety one schodzą na dalszy plan.

Ale panie ministrze, kiedy mówimy o rolnictwie w kontekście europejskim, wczoraj Rafał Trzaskowski mówi, że chciałby, żeby na rolnictwo było przeznaczone z Unii Europejskiej 32 miliardy euro, a minister Ardanowski mówił godzinę temu na antenie Sygnałów Dnia, że już w tej chwili możemy cieszyć się z 33,5 miliarda euro. Mało to nie jest.

Panie redaktorze, ja przypomnę, że w tej chwili też mamy ponad 32,9 w tej perspektywie, więc to są też poważne i duże pieniądze. Problem polega na tym, że nie to, co nam obiecali, bo pan minister Ardanowski i pan komisarz Wojciechowski ogłosili sukces. Otóż jest to pierwsza propozycja, która będzie musiała być zatwierdzona przez Parlament Europejski. I mało tego – ratyfikowana przez wszystkie państwa członkowskie. A więc ja oczekuję prezydenta, który będzie negocjował przede wszystkim z tą szóstką (...) brukselskich, państw, które są netto płatnikami do budżetu europejskiego, będzie negocjował zatwierdzenie, ratyfikację tej propozycji. Bo propozycja jest ciekawa, oczywiście po koronawirusie dostaliśmy 3 miliardy więcej, ale przypomnę, że wcześniej w pierwotnej propozycji obcięto nam prawie 5 miliardów. Więc de facto i tak jesteśmy stratni.

A wracając jeszcze do debat i do kampanii prezydenckiej, na pewno oglądał pan to, co było w Lesznie, i to, co było w Końskich, w Lesznie był Rafał Trzaskowski, w Końskich prezydenta Andrzej Duda. Czy te debaty były pana zdaniem przełomowe?

Panie redaktorze, te debaty dla nas Polaków, normalnych Polaków były debatami uwłaczającymi, bo żadnemu z panów korona z głowy by nie spadła, jakby się pojawili na debatach organizowanych przez konkurenta. I wtedy pokazaliby klasę, przygotowanie do pełnienia funkcji, gdyby w nieprzyjaznym sobie środowisku mogli bezpośrednio udzielać odpowiedzi na zadawane pytania. Natomiast i jeden, i drugi zorganizował własną debatę we własnym środowisku i to jest w mojej ocenie dla demokracji ogromna strata i wielka szkoda. To po raz pierwszy po 89 roku wybieramy prezydenta, gdzie kandydaci w II turze nie stanęli do rozmowy o ważnych sprawach Polski, o kształcie prezydentury. To ich obu dyskwalifikuje do pełnienia tej funkcji. No ale wyboru nie mamy. Mamy tylko dwóch.

Panie ministrze, panie pośle, zmieniamy teraz temat. Co robi Władysław Kosiniak-Kamysz? Mocno przeżył przegraną w wyborach?

Panie redaktorze, to, co dzisiaj robi Władysław Kosiniak-Kamysz w tym momencie, kiedy jesteśmy na cztery dni przed wyborami prezydenckimi, nie ma już znaczenia. Władysław Kosiniak-Kamysz wykonał ogromną pracę, ona będzie procentowała, bo po tej polsko-polskiej bitwie, jeszcze raz panu tłumaczę, że trzeba będzie... ktoś będzie musiał posprzątać, bo poziom agresji, jaki w tej chwili jest w polskim społeczeństwie, i brak dyskusji o poważnych sprawach wcześniej czy później Polaków zainteresuje. Władysław Kosiniak-Kamysz jako młody, 38-letni polityk, ale już z doświadczeniem, najlepsze dni ma z pewnością przed sobą. W tej chwili rzeczywiście po kampanii chwilę odpoczywa, ale już był w kilku mediach, udzielał odpowiedzi, udzielał wywiadów. To, co najważniejsze, to w tej chwili przygotowuje się do kontynuowania kampanii sprawozdawczo-wyborczej w Polskim Stronnictwie Ludowym, bo przypomnę, że my jesteśmy już w ponad połowie zjazdów gminnych, będą zaraz zjazdy powiatowe, jesienią wojewódzkie i kongres. I jednocześnie Władysław Kosiniak-Kamysz nie rezygnuje z projektu Koalicji Polskiej, będzie go rozbudowywał. A zainteresowanie tym projektem jest, bo zmęczenie tym konfliktem POPiS-owym narasta.

Jesienią kongres Polskiego Stronnictwa Ludowego. Czy mówi się, że może Stronnictwo potrzebuje nowego przywództwa, jakieś rozliczenia za wybory, coś takiego?

Mamy przywódcę póki co, tak jak powiedziałem, młodego, dynamicznego. Widać wyraźnie, że Polakom jeszcze w tym momencie rezygnacja z tej wojny polsko-polskiej nie jest potrzebna, że jeszcze grają emocje, że nieważne, o co gramy, ważne, kto kogo pokona. I tak pokona do spodu. Więc niech ta wojna się zakończy, po niej naprawdę przyjdzie czas na sprzątanie. I tym sprzątającym będzie Władysław Kosiniak-Kamysz. Trzeba będzie na nowo ułożyć w Polsce relacje współpracy, zgody, porozumienia, łączenia, budowy, a nie wykluczania.

Po wojnie trzeba posprzątać, ale polityką jest polityką. I czytam, panie pośle, że po wyborach może powstać klub parlamentarny Polska 2050, czyli Szymona Hołowni. Akces mają zgłosić między innymi posłowie PSL i część posłów Platformy Obywatelskiej. Co pan na to?

śmieje się Panie redaktorze, ja myślę, że mimo wszystko nie obracajmy się w projektach science fiction i...

Polityczna Warszawa o tym huczy, panie pośle.

No, polityczny Kraków też huczy, więc dobrze byłoby, żebyśmy nie huczeli, tylko poruszali się w realiach i w ramach, które są. Pewnie pan Hołownia marzy o tym, ale zapewniam pana, że nikt z klubu Koalicji Polskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Kukiz’15 do klubu pana Hołowni się nie wybiera.

Ale jak pokazują sondaże IPSOS-u powyborcze, to właśnie ogromna część wyborców PSL-u, dotychczasowych wyborców PSL-u, oddała głos na Hołownię. Czy jest jakaś refleksja w waszej partii w tej sprawie?

Tak, jest refleksja, jest, że tak powiem, kampania sprawozdawczo-wyborcza, tam dyskutujemy nie tylko o kwestiach przeszłościowych czy historii, ale także przyszłościowych, będziemy pracowali nad zmianą statutu Polskiego Stronnictwa Ludowego, w tym statucie zapiszemy propozycje wolnościowe, o których mówił Paweł Kukiz, a więc kwestie dnia referendalnego, wyboru prokuratora generalnego w wyborach bezpośrednich, wyboru sędziów pokoju na poziomie powiatowym, tak żeby wymiar sprawiedliwości po naszej reformie był sprawny, a nie tak jak w tej chwili, sprawy wydłużyły się, oczekiwanie o 40%, a rządzący mówią, że w wymiarze sprawiedliwości będą dalej reformować i naprawiać. Więc jeśli w takim tempie będą naprawiać, to podejrzewam, że za 2–3 lata w ogóle dostępu zwykły obywatel do wymiaru sprawiedliwości miał nie będzie.

To może z drugiej strony – co będzie, jeśli wygra prezydent Andrzej Duda? Bo znowuż polityczna Warszawa huczy, że wtedy PiS może podebrać wam senatorów i odzyskać przewagę w Senacie. Więcej, może nawet podebrać wam posłów po to, żeby umocnić swoją przewagę w Sejmie.

Panie redaktorze, jeśli wygra Andrzej Duda, to tak jak mówią rządzący, będzie harmonijna współpraca i cała władza, jak mówił w 2015 roku Jarosław Kaczyński, i Sejm, i być może Senat, i wymiar sprawiedliwości, bo przecież prokurator generalny, i Trybunał Konstytucyjny, i rząd, i pan prezydent to jedna opcja, jedna partia, więc brak demokracji. Ja się pytam: czy kraj rządzony przez polską Zjednoczoną Prawicę, w której nie ma zasad demokratycznych, bo tam jest głos jednego wodza tylko i wyłącznie, czy niedemokratyczna partia może demokratycznie zarządzać państwem? To pozostawiam odpowiedź wszystkim... znaczy pytanie bez odpowiedzi, bo warto się nad tym zastanowić.

I tym pytaniem, panie pośle, musimy już skończyć naszą rozmowę. Marek Sawicki, poseł PSL, był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję panu serdecznie.

Dziękuję bardzo.

JM