Sygnały Dnia 18 sierpnia 2020 roku, rozmowa z Adamem Eberhardtem

Ostatnia aktualizacja: 18.08.2020 07:40
Audio
  • Adam Eberhardt: Łukaszenka może wrócić do scenariusza siłowego, byłby bardzo krwawy (Sygnały dnia/Jedynka)

Katarzyna Gójska: Pan Adam Eberhardt, szef Ośrodka Studiów Wschodnich, jest gościem Sygnałów Dnia. Witam bardzo serdecznie, dzień dobry.

Adam Eberhardt: Dzień dobry.

Pan profesor Przemysław Żurawski vel Grajewski mówi, że to koniec Łukaszenki i że to tylko kwestia czasu. Jak pan ocenia sytuację na Białorusi?

No, zobaczymy, to znaczy na początek... Znaczy rzeczywiście ostatnie dwa dni dla Łukaszenki były wyjątkowo złe, to znaczy na początku w niedzielę wielkie demonstracje, które w całej Białorusi łączenie zgromadziły około 300–400 tysięcy osób. Wczorajszy dzień jeszcze trudniejszy z racji zbuntowania się jego bazy tradycyjnej, to znaczy olbrzymie strajki w zakładach przemysłu ciężkiego, również w mediach państwowych. To pokazuje, że ta nadzieja Łukaszenki na to, że uda się wygasić nastroje protestacyjne, się nie spełnia, tak jak na początku w pierwszych dwóch dniach po wyborach nie spełniła się nadzieja, że siłą spacyfikuje protesty. Więc pod tym względem rzeczywiście jest w kłopocie. No ale też pamiętajmy, że może wrócić do scenariusza siłowego, tylko teraz już pewnie ten scenariusz siłowy byłby naprawdę bardzo, bardzo krwawy.

No właśnie, i tu pytanie oczywiście pojawia się o to, jakie on ma jeszcze, może mieć asy w rękawie, czy w ogóle już jakiekolwiek może mieć, bo rzeczywiście na początku wszyscy mówili o tym, że postawi na bardzo silną, bardzo stanowczą przemoc, tak żeby spacyfikować, nawet krwawo, protesty. No ale to się nie udało. Widać też, że on jakby nie ma pomysłu na to, co w tej sytuacji teraz zrobić, że wszystko to, co sprawdza, co testuje, okazuje się dla niego niekorzystne i nie przynosi mu rezultatów.

Znaczy wie pani, są trzy elementy, które były dla niego kluczowe, to znaczy po pierwsze poparcie społeczne, dzisiaj to wyparowało, to znaczy dzisiaj te emocje społeczne, wręcz bym powiedział złość społeczna jest olbrzymia i jak widać, nie da się jej tak łatwo wygasić...

No, to musiało wyparować to poparcie społeczne przed wyborami, prawda?

No tak, ale to wyparowywało przez 26 lat stopniowo, teraz jesteśmy świadkami tego, do jakiego stanu społeczeństwa doprowadziły. I proszę zobaczyć na ewolucję żądań ruchu protestu. Dwa dni temu, trzy dni temu, gdy ludzie wychodzili na ulice na początku to z hasłami antyprzemocowymi, a dzisiaj hasło jest właściwie tylko jedno: „Odejdź!”. Ale to jest ten pierwszy element. Ale są również dwa elementy, gdzie ten obrazek jest dużo bardziej złożony, to znaczy po pierwsze spójność nomenklatury, a po trzecie spójność sektora siłowego. W nomenklaturze widzimy pewne pęknięcia, widzimy poszczególnych średniego szczebla urzędników, dyrektorów przedsiębiorstw, kilku ambasadorów, którzy wypowiadają... którzy popierają, zaczynają popierać ruch protestu. To nie jest jeszcze bardzo dużo, tutaj nie możemy powiedzieć o tym, że jego nomenklatura, jego zaplecze się od niego odwróciło, ale widzimy, że ten proces przyspiesza. No i ten trzeci element, czyli struktury siłowe. Tutaj nie mamy żadnych sygnałów, które by wskazywały na to, że zdradziły one Łukaszenkę. I myślę, że jest to jego właściwie ostatnia deska ratunku. No, plus Rosja, która zajmuje pozycję wyczekującą.

Właśnie, a na ile.... czy mamy jakiekolwiek sygnały, czy cokolwiek by świadczyło o tym, że możliwy jest wariant wymiany Łukaszenki? I to już jakby w ramach tego aparatu władzy, który funkcjonuje na Białorusi, czyli ktoś inny, a Łukaszenka odchodzi.

Pani redaktor, tu jest jeden podstawowy problem, że to jest nie do zaakceptowania przez samego Łukaszenkę, który jest człowiekiem z racji swojej mentalności niezdolny do żadnych kompromisów, do poszukiwania żadnych rozwiązań kompromisowych. To jest człowiek, który uważa kompromisy jako przejaw słabości, który  przez lata wyśmiewał...

No, ja przypominam, że czasami na Wschodzie jednak, i to widzieliśmy nie raz, pojawiają się argumenty nie do odrzucenia.

No tak, no nie, to wiadomo, ale gdyby... Chcę wskazać na tą mentalność Łukaszenki, która czyni jakiekolwiek działania kompromisowe bardzo mało prawdopodobnymi. Pytanie jest o to, co powie Rosja. Do tej pory Łukaszenka właściwie codziennie dzwonił do Putina, opowiadał o tym, jakie to dostał deklaracje pomocy i wsparcia ze strony Rosji. To znamienne – mówił to Łukaszenka, nie mówił tego Putin, któremu wyraźne dzisiaj nie w smak jest popierać Łukaszenkę w sposób ostentacyjny, no bo też to jest wypowiadanie się przeciwko emocjom społecznym Białorusinów. Ale z drugiej strony też proszę pamiętać, że dla Rosji zwycięska rewolucja na Białorusi to nic dobrego, bo to także jest pewien w cudzysłowie zły przekaz, który idzie pod adresem... który idzie do Rosjan, do obywateli rosyjskich, gdzie poparcie dla Putina może wolniej niż poparcie dla Łukaszenki, ale również się wypala.

Bardzo dziękuję. Pan Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, był gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję.

JM

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak