Sygnały Dnia 9 października 2020 roku, rozmowa z Piotrem Müllerem

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2020 08:15
Audio
  • Piotr Müller: rozważamy różnego rodzaju obostrzenia w różnych obszarach (Sygnały Dnia)

Grzegorz Jankowski: Pierwszy gość to pan Piotr Müller, rzecznik rządu. Dzień dobry.

Piotr Müller: Dzień dobry.

Panie rzeczniku, mam wrażenie, że cała Polska czeka na kolejny komunikat o zakażeniach, codziennie przyrasta, i to o bardzo dużo przypadków zakażeń. Gdzie jest granica wytrzymałości służby zdrowia?

Na tym etapie mamy ponad 50% wolnych łóżek, jeżeli chodzi o szpitale, które pomagają osobom chorym, na podobnym poziomie jest liczba respiratorów. Tu już mamy zapas w tym zakresie i uruchomione kolejne respiratory i kolejne łóżka, które na dniach będą uruchamiane w całej sieci szpitali. W związku z tym na tym etapie jeszcze służba zdrowia radzi sobie z tym trudnym czasem, ale oczywiście wszystko zależy od tego, jak podejdziemy do tych nowych obostrzeń, które będą obowiązywały od soboty.

A jeżeli ten przyrost będzie wykładniczy, tak jak mówił wczoraj minister Niedzielski, czyli na przykład co trzy dni podwojenie liczby przypadków, to możemy spodziewać się kilkunastu tysięcy w przyszłym tygodniu? Służba zdrowia to wytrzyma?

Służba zdrowia na tym etapie wytrzyma wzrost nawet w ciągu najbliższych dni. Pamiętajmy o tym, że jeżeli nawet byłby wysoki... Pamiętajmy o tym, że nie wszystkie osoby, które są chore, na szczęście wymagają hospitalizacji, w związku z tym to nie jest tak, że każda osoba z tych nawet wielkich liczb, które niestety teraz się pojawiają, trafia na koniec do szpitala, większość z nich może pod opieką lekarza, ale w domu mimo wszystko spędzić ten czas choroby. Natomiast szpitale w tej chwili faktycznie są gotowe na to, aby przyjąć kolejne osoby. Powstały tak zwane szpitale koordynujące w poszczególnych województwach, tak aby usprawnić współpracę pomiędzy trzema poziomami szpitali, które mają zapewnić opiekę osobom, które są chore na koronawirusa.

Jakie są rządowe modele rozwoju epidemii w Polsce? Prezydent mówił niedawno, że do połowy października wzrosty, a potem wypłaszczenie. Tak mówią wasze modele?

Myślę, że to, co nas nauczył koronawirus przez ostatnie miesiące, to przede wszystkim to, że nie można wszystkiego przewidzieć. Coraz więcej wiemy oczywiście o tej chorobie i cały świat ma większą wiedzę dzięki badaniom naukowym, które prowadzone są przez ostatnie miesiące. Natomiast w dużej mierze to, o co pan pyta, zależy od zachowań społecznych, w związku z tym jeżeli te obostrzenia, które w tej chwili wprowadzamy, będą przestrzegane, to w ciągu najbliższych tygodni jest szansa, aby spowolnić działanie choroby. Ale z drugiej strony pamiętajmy o tym, że my nie chcemy wprowadzać drugiego lock downu, nie chcemy ograniczać tak mocno gospodarki, jak to miało miejsce w marcu czy w kwietniu, ponieważ równolegle chcemy, aby funkcjonowało społeczeństwo i gospodarka. Więc te dwie szale, które tutaj są ważone, stale zmieniają swój środek ciężkości. I to jest ważne, żeby faktycznie dostosowywać się do aktualnych wydarzeń.

Wiemy, że od soboty cała Polska już jest w żółtej strefie. Oczywiście, tam gdzie strefy czerwone, to są już strefy czerwone. Ale w sobotę, pan premier mówił wczoraj, że w sobotę ogłosi kolejne decyzje, między innymi w sprawie szkół. Jakich decyzji można się spodziewać?

Przede wszystkim na razie pamiętajmy o tym, że ponad 98% szkół funkcjonuje w normalnym trybie, czyli mamy sytuację, w której 98% placówek oświatowych funkcjonuje bez zmian, oczywiście z obostrzeniami, które wynikają z tych wymogów, które dotyczą wszystkich Polaków. Natomiast analizujemy, jak wygląda kwestia ognisk zachorowań również w placówkach oświatowych, ale czy do tego będą potrzebne jakieś bardziej radykalne decyzje, tutaj nie ma jednoznacznej opinii. W tej chwili analizujemy, dzisiejszy dzień też jest po to, aby wszystkie liczby przeanalizować dokładnie. Mam nadzieję, że żadne trudne decyzje nie będą potrzebne. Natomiast oczywiście tak jak pan premier zapowiadał, rozważamy różnego rodzaju obostrzenia w różnych obszarach. Tu nie chodzi tylko o szkoły, ale w taki sposób, aby jednocześnie nie uderzało to mocno w gospodarkę, czyli takie obostrzenia, które mają charakter ograniczający rozprzestrzenianie się epidemii, ale z drugiej strony nieuderzające w gospodarkę tak silnie, jak to miało w marcu czy kwietniu miejsce.

Czyli jak rozumiem, dzieci w najbliższy poniedziałek raczej do szkoły pójdą, decyzję ostateczną poznamy jutro. Ale o jakich innych obostrzeniach pan mówił jeszcze ewentualnie od soboty?

Pamiętajmy o tym, że tu chodzi przede wszystkim o różnego rodzaju imprezy czy miejsca, gdzie gromadzą się ludzie. W tej chwili wprowadziliśmy obostrzenia już na określonym poziomie, jeżeli chodzi o liczbę zgromadzeń, o obowiązek maseczek, to jest oczywiste, natomiast analizujemy, czy nie wprowadzić tych limitów dotyczących przestrzeni, tak aby nie miało miejsca gromadzenie się dużej liczby osób. Natomiast – tak jak mówię – najpierw chcemy zobaczyć, jak wygląda sytuacja po wprowadzeniu tych obostrzeń, dlatego też w sobotę oczywiście jakieś nowe mogą się pojawić, ale to nie jest przesądzone, będzie o tym decydował rządowy zespół zarządzania kryzysowego.

Niestety, zgadzam się z panem, te maseczki dla wielu naszych rodaków, nie tylko w Polsce, ale również i na świecie, dla innych nacji nie są takie oczywiste. Zapowiada się politykę „zero tolerancji”. Co to oznacza konkretnie? Jakie kary za brak maseczek? Jakie kary za niedystansowanie się?

Przede wszystkim pamiętajmy o tym, że jest możliwe kilka poziomów, jeżeli chodzi o egzekwowanie tych przepisów. Jedna to jest ten taki najszybszy mandat, który można otrzymać powiedzmy w wysokości około 500 złotych, ale w tych najbardziej skrajnych przypadkach to już są mandaty liczące w tysiącach złotych, nawet do 20 tysięcy złotych, od 5 do 20 tysięcy złotych. W związku z tym w przypadku takiego rażącego naruszania przepisów prawa faktycznie właściwe służby będą mogły nakładać nawet tak wysokie mandaty. Pamiętajmy o tym, i to mnie najbardziej chyba smuci w tej całej sytuacji, że to przede wszystkim robimy dla innych osób i na przykład ja z ogromnym żalem, tak chyba to można powiedzieć, patrzę na przykład na osoby w swoim wieku, młode osoby, które z nieuzasadnionych dla mnie powodów maseczki nosić nie chcą, a przecież to naprawdę nie jest duży trud, a jednocześnie ogromne, naprawdę ogromne zmniejszenie potencjału zakażenia innej osoby, bo to przecież dwie osoby są w maseczce i jeszcze mają dystans wobec siebie, to już w ogóle możliwość zarażenia praktycznie nie istnieje.

Ja tylko dodam od siebie, drodzy państwo, że na przykład w Wielkiej Brytanii mandat za nienoszenie maseczki standardowo wynosi w przeliczeniu na złotówki 1000 złotych. Panie rzeczniku, antymaseczkowcy mówią wprost: nie ma żadnego uzasadnienia prawnego dla zakładania maseczek, że brak jest podstawy prawnej, że Konstytucja artykuł 31, że rozporządzenie to za mało, i nawet niektóre wyroki sądów to potwierdzają. Co pan na to?

Przede wszystkim istnieje ustawowa podstawa prawna do tego, aby te ograniczenia wprowadzać. Jesteśmy w stanie epidemii, który został ogłoszony już kilka miesięcy temu. W związku z tym naprawdę podstawy prawne do tego istnieją i oczywiście może jeden czy drugi sąd podważać w jakichś pojedynczych wyrokach te obowiązki, natomiast wiele z nich potwierdza je. Zresztą były też korekty pewne przepisów, aby wątpliwości były mniejsze. Natomiast szanowni państwo, przede wszystkim to jest kwestia odpowiedzialności. Ja chciałbym, żebyśmy żyli w społeczeństwie, które bez wymogu formalnego nawet w takiej trudnej sytuacji jednak właśnie obowiązek maseczek samo realizuje. Oczywiście tak nie jest, w związku z tym od tego są przepisy prawa, aby to egzekwować. Natomiast to wszystko jest w trosce o zmniejszenie liczby osób, które będą chorowały, a przecież ograniczenie, jakim jest założenie maseczki, nie jest ograniczeniem, które w jakikolwiek sposób, w sposób ekspansywny ogranicza nasze prawa obywatelskie.

I jeszcze jedno pytanie. Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar mówi o konieczności wprowadzenia stanu wyjątkowego jak w Czechach, Słowacji czy we Włoszech. Czy polski rząd rozważa taką ewentualność? 30 sekund zostało.

Na tym etapie nie ma takich propozycji. Pamiętajmy o tym, że w innych krajach często stan nadzwyczajny ma inny charakter niż ten konstytucyjny w Polsce, w związku z tym na razie te narzędzia prawne, formalne, które są przewidziane ustawami, wystarczają, aby walczyć z koronawirusem.

Piotr Müller, rzecznik rządu, był pierwszym gościem piątkowych Sygnałów Dnia. Dziękuję panu bardzo.

Dziękuję bardzo.

JM