Sygnały Dnia 6 listopada 2020 roku, rozmowa z Waldemarem Kraską

Ostatnia aktualizacja: 06.11.2020 08:15
Audio
  • Waldemar Kraska: myślę, że marsz nie powinien się odbyć, to duże zgromadzenie (Jedynka/Sygnały dnia)

Krzysztof Świątek: Gościem Sygnałów Dnia jest wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Dzień dobry, panie ministrze.

Waldemar Kraska: Dzień dobry, witam pana redaktora, witam państwa.

Na początek mam dla pana trudne pytanie, uwaga, czy ma pan dla nas jakąś pozytywną wiadomość?

Panie redaktorze, ja bym chciał mieć. Wczoraj był dzień złotej rybki, więc wypowiedziałem życzenie, żeby dzisiaj się skończyła pandemia. Myślę, że tak niestety się nie stanie. Ale to, co widzimy w tej chwili w naszych tak zwanych prognozach i danych, które do nas spływają, no, jest jakieś światełko w tunelu. Jeżeli będziemy postępować dalej rozsądnie, to mam taką nadzieję, że ten następny tydzień może być przełomowy, jeżeli chodzi o ilość zakażeń w Polsce, ale (...)

To jakie są, panie ministrze, w takim razie te prognozy? To już tak uczepię się tego światełka.

Panie redaktorze, wiemy, że w pewnym momencie musimy tę ilość nowych zakażeń wypłaszczyć, czyli osiągnąć pewne apogeum, po którym tych nowych zakażeń powinno być zdecydowanie mniej. Te restrykcje, które zostały wprowadzone w różnych okresach czasowych, one dopiero działają czasem nawet dopiero po 2–3 tygodniach, więc myślę, że ten kolejny tydzień będzie tym miejscem, kiedy one dadzą znać o sobie w postaci mniejszej ilości zakażeń. My w tej chwili widzimy na przykład, że mniej osób się zgłasza do lekarzy rodzinnych, to jest jakby sygnałem, że tych infekcji, nowych zakażeń być może w przyszłym tygodniu będzie mniej. Ale ja bym nie chciał aż tak roztaczać takich wielkich nadziei i złudzeń, ponieważ to może być czasem złudne. Cały czas powtarzam: dezynfekcja, maseczka, dystans. Jeżeli będziemy tego przestrzegać, to tak się stanie. Czasem jak głosujemy w wyborach, mówimy: a, jeden głos nic nie znaczy, to nie ma znaczenia, jeżeli chodzi o końcowy wynik. Widzimy, jak w Stanach się w tej chwili wybory odbywają, tych głosów naprawdę pojedynczych mogą być na wagę złota. Tak samo i tutaj – jeżeli my będziemy przestrzegać osobiście, każdy z nas, tych naszych zaleceń, to tą pandemię pokonamy.

Co pan powie organizatorom Marszu Niepodległości?

Panie redaktorze, myślę, że taki Marsz raczej nie powinien się odbyć. To są duże zgromadzenia i te demonstracje, które już w tej chwili były w Polsce w ten weekend, także są zaplanowane kolejne, już są dowody na to, że niestety mamy coraz więcej nowych zakażeń związanych właśnie z tą aktywnością naszą na ulicach. To są najczęściej...

Ale to powie pan w takim razie, panie ministrze, że: szanowni państwo, przejawem patriotyzmu w tym roku będzie niepójście na ten Marsz?

Przejawem patriotyzmu, przejawem odpowiedzialności za drugiego człowieka, bo jeżeli będziemy w takim dużym skupisku, zakazimy siebie, wrócimy do domu, zakazimy swoich bliskich. Więc to jest jakby odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale także za Polaków, za swoich bliskich, bo musimy być narodem zwartym, musimy być narodem zdrowym, a jak pokazują niestety statystyki, coraz więcej osób trafia do szpitala i niestety coraz więcej osób umiera. Więc ta odpowiedzialność to mi się wydaje, że byłaby na miejscu.

Ano właśnie, panie ministrze, à propos ofiar śmiertelnych – 367 wczoraj ofiar śmiertelnych. I tu uwaga – aż 69 osób bez chorób współistniejących. Co nam to mówi? Czy to nie są niepokojące dane i czy to są seniorzy, czy to są już teraz osoby młodsze?

No właśnie, teraz coraz więcej trafia osób w wieku tak zwanym młodym, czyli to są osoby powyżej 20 roku życia, którzy de facto byli (...), nie mają żadnych chorób współistniejących, zostali zakażeni wirusem i ich objawy są na tyle silne, że muszą być hospitalizowani. I co, niestety, zdarza się coraz częściej...

Dwudziestolatki, panie ministrze?

Tak, tak, powyżej 20 roku życia. Wydaje się, że to bardzo młodzi ludzie, najczęściej aktywni fizycznie, nie ma to żadnego znaczenia. W przypadku zakażenia koronawirusem także te osoby trafiają do szpitali, także wymagają tlenoterapii, czasem wymagają także i respiroterapii. Wiadomo, że przeważają na oddziałach osoby starsze, ale także od kilkunastu tygodni widzimy, że ten przedział wiekowy niestety się obniża. Dlatego mój apel właśnie do tych młodych ludzi, którzy przebywają na ulicach: to może także was spotkać, więc pomyślcie, jeżeli już nie myślicie o swoich bliskich, pomyślcie także o sobie.

Ja, panie ministrze, słyszę takie głosy ze strony dwudziesto-, trzydziestolatków, że a, warto już może przejść ten Covid, będę to mieć za sobą.

No, rzeczywiście większość osób młodych przechodzi w sposób bezobjawowy, ale nie mamy tej pewności, że będziemy w tej grupie, więc może się zdarzyć, że jesteśmy młodą, zdrową osobą, zachorujemy i niestety wylądujemy w szpitalu. Więc trzeba brać tą ewentualność pod uwagę. Nie wszyscy przechodzą w sposób bezobjawowy.

Dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie Marcin Jędrychowski, jego głos: „Przejście na nauczanie zdalne dzieci klas I–III oznacza utratę nawet kilkuset pielęgniarek, które zostaną w domach, by opiekować się dziećmi”.

No właśnie, myśmy o tym też rozmawiali i w tym rozporządzeniu, które będzie, właśnie te grupy, te zawody, które są najbardziej ważne dla funkcjonowania państwa, czyli właśnie służba zdrowia, wojsko, policja, straż pożarna, czyli te osoby, które mają te dzieci, te dzieci będą mogły uczęszczać do szkół, ponieważ wiemy, że ta absencja spowoduje to, że tych... mówimy o służbie zdrowia, pań pielęgniarek...

Panie ministrze, będą mogły uczęszczać do szkół, ale do tych, do których chodziły, czy będą tworzone specjalne szkoły?

Aż tak dokładnie (...) bo to rozporządzenie będzie dzisiaj wydane, ale myślę, że ta opieka będzie zapewniona, więc jeżeli chodzi o te zawody strategiczne, ważne dla funkcjonowania państwa, opieka dla ich dzieci będzie zapewniona.

Dyrektor tegoż szpitala mówi też o tym, że jest brak dostępu do leków, między do rendesiviru czy leków zwiotczających pacjentów podłączanych do respiratorów.

Myślę, że nie. W tym tygodniu do Polski trafiło 10 tysięcy ampułek rendesiviru, one są sukcesywnie rozdysponowane do naszych szpitali, w następnych tygodniach będzie to kolejne 5000, tak że jeżeli będzie większe zapotrzebowanie, a widzimy, że tych pacjentów niestety przybywa w szpitalach, przesuniemy te dostawy, które były przeznaczone na luty, żeby były dostarczone wcześniej. Więc myślę, że tutaj z tej perspektywy to tego leku zabraknie na pewno nie będzie. Jeżeli chodzi o leki zwiotczające, one są tylko wiem, że producenci niestety podnieśli ceny tych leków. Jest taka sytuacja, więc niektórzy wykorzystują, niestety, tą pandemię do zarabiania pieniędzy.

Panie ministrze, rzecznik rządu wczoraj na naszej antenie, minister Piotr Müller mówił o tym, że niewydolność służby zdrowia może być związana nie z brakiem sprzętu, tylko z ograniczoną liczbą personelu. Czy uda się ściągnąć lekarzy z zagranicy?

Wiem, że w tej chwili trwają rozmowy i wiele firm, które pracowników z zagranicy pozyskują do naszego kraju, już w tej chwili mają takie oferty, więc mam nadzieję, że ci nowi pracownicy (mówimy tu o pielęgniarkach, o lekarzach) trafią do Polski. Myślę, że każda para rąk jest w tej sytuacji nam potrzebna, ale my koncentrujemy się na lekarzach, którzy aktualnie pracują w naszym kraju. Chcemy, aby maksymalnie wykorzystać te kadry, żeby te oddziały, które tworzymy, były maksymalnie zasilone dobrą ilością osób, które potrafią na przykład obsługiwać respiratory. Wiem, że w wielu szpitalach są takie kursy. My zresztą rozesłaliśmy filmiki instruktażowe, także konsultanci krajowi takie informacje wysyłali do lekarzy, tak by ci, którzy na co dzień nie pracują na oddziałach intensywnej terapii, także w tych wyjątkowych sytuacjach, gdy tych rąk do pracy zabraknie, potrafili ten sprzęt obsługiwać.

To jeszcze jedno pytanie. Niemiecki rząd oferuje leczenie części pacjentów u siebie, Czesi są leczeni w Bawarii. Dlaczego polski rząd nie chce skorzystać z tej pomocy?

Panie redaktorze, w tej chwili mamy wystarczającą ilość łóżek i wystarczającą ilość respiratorów. Myślę, że do takiej sytuacji nie dojdzie, budujemy szpitale tymczasowe, w tej chwili naprawdę jesteśmy samowystarczalni, (...) lekarzom pomóc, trzeba dziękować, ale myślę, że na dzień dzisiejszy takiej pomocy Polska nie potrzebuje.

A dlaczego z resortu odchodzi wiceminister Józefa Szczurek–Żelazko? Podobno nie wytrzymała napięcia.

Nie, to są problemy czysto osobiste. Rozmawialiśmy z panią minister, bardzo dobrze nam się z nią współpracowało, ale czasem tak zwane sprawy osobiste są ważniejsze i podjęła taką decyzję. Żałujemy, że jej nie będzie w resorcie, ale życzymy jej dużo zdrowia i całej rodzinie.

Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia, był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję, panie ministrze.

Dziękuję bardzo.

JM