Sygnały Dnia 18 listopada 2020 roku, rozmowa z Jackiem Saryusz-Wolskim

Ostatnia aktualizacja: 18.11.2020 07:15
Audio
  • Jacek Saryusz-Wolski: mechanizm warunkowości ma na celu zmuszanie krajów członkowskich, aby robiły to, co chce Bruksela (Jedynka/Sygnały dnia)

Grzegorz Jankowski: Pierwszym gościem Sygnałów Dnia w środę jest Jacek Saryusz-Wolski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry panu.

Jacek Saryusz-Wolski: Dzień dobry, witam.

Panie pośle, Polska i Węgry wetują unijny budżet. I co dalej?

No, dalej będzie budżet tegoroczny przeniesiony na rok kolejny. Nic strasznego się nie dzieje. Czekamy na to, jak nastanie prezydencja kolejna, czyli portugalska, i wtedy będzie powód do rozmów.

Czyli to oznacza, że to wetowanie nie wstrzymuje wypłat unijnych pieniędzy dla Polski. Dobrze rozumiem?

Tak, tak. Można powiedzieć, że budżet, który miałby nastać, a co do którego nie ma porozumienia, ponieważ opatrzono go właśnie tym mechanizmem szantażu, tak zwaną praworządnością, zamiast niego będzie powtórzony budżet 2020 roku w 2021. Notabene budżet jest ten o 22,4% bardziej (...) niż ten, który miałby nastać.

Czy to prawda, panie pośle, że niemiecka prezydencja do końca myślała, że Polska i Węgry blefują? Bo takie komentarze wczoraj wyczytałem.

Tak, tak. Znaczy liczono na to, że Polska i Węgry blefują czy że... inaczej mówiąc, że... zresztą to są sformułowania drugiej strony, że się przestraszą, że się zlękną.

Czy to prawda, że Niemcy chcą przesunąć ciężar podejmowania decyzji z Rady Europejskiej na Parlament Europejski? W Radzie są szefowie rządów, o co więc Niemcom chodzi?

No, tak naprawdę to na Komisję Europejską bardziej niż na Parlament. To jest w jakimś sensie, że tak powiem, próba przesunięcia władzy, kompetencji i decyzji na rzecz Komisji Europejskiej, która się słucha duetu francusko-niemieckiego, ze złamaniem traktatu notabene, ponieważ orzekanie o tym, czy dany kraj jest, czy nie jest praworządny, jest możliwe wyłącznie w oparciu o artykuł 7 traktatu, a tutaj stworzono taki potworek... potworka takiego stworzono, który ten mechanizm samorządnościowy, który wykracza poza traktat i wkracza... nie jest kompetencjami w ogóle Unii i tworzy w jakby sposób obejścia i zastąpienia traktatu. Tak że to jest przede wszystkim pozatraktatowe, po drugie jest sprzeczne z tym, co ustalono w lipcu na szczycie, no i przede wszystkim ma być instrumentem szantażu, zmuszania do uległości krajów członkowskich, zmuszania, żeby robiły to, czego chce Bruksela, nawet jeśli ich społeczeństwa w wyborach demokratycznych postanowiły co innego.

To w takim razie co chce Bruksela, żeby robiła Polska, żeby robiły Węgry? Jaki jest prawdziwy powód cięcia tych funduszy? Tego szantażu, jak pan mówi?

No, chce, żeby na przykład przyjmowała imigrantów. Chce, żeby w sferze obyczajowej wprowadzono rozwiązania, jeśli chodzi o aborcję, eutanazję, mniejszości seksualne, takie jakie proponują, na przykład kartę LGBT. Chce, żeby w różnych innych dziedzinach, bo to dotyczy i edukacji, i kultury, uznawała te rozstrzygnięcia lewicowo-liberalne, które są w tej chwili w krajach, które są rządzone właśnie przez lewicowo-liberalne siły polityczne, żeby je przejmowała, żeby je realizowała, żeby tym krajom – Polsce i Węgrom – takie coś narzucić.

Panie pośle, opozycja w Polsce mówi, że decyzja polskiego rządu oznacza tak naprawdę pierwszy krok do wyjścia z Unii Europejskiej. Jak pan to skomentuje? Czy to jest prawda?

Bzdura, bzdura. Weto jest po pierwsze... Aż ręce opadają, że jeszcze raz muszę tłumaczyć, że nie chodzi o Polexit, tylko chodzi o stosowanie normalnego instrumentu, jaki stosują dziesiątki, setki razy wszystkie kraje, zwłaszcza te, które chcą obronić własny interes i swoją pozycję wzmocnić. Ostatni raz w sprawie budżetu groził wetem premier Portugalii... przepraszam, premier Holandii Rutte. I co, Holandia chce wychodzić z Unii? To jest bzdurny argument dla (...) liczący na to, że ktoś uwierzy niepoinformowany, niezorientowany, o co chodzi. Nie, to jest dokładnie odwrotnie, to chodzi o to, żeby nasze członkostwo w Unii uzmocnić.

A jakie zdanie w sprawie praworządności mają inne państwa, na przykład nasi sojusznicy z Grupy Wyszehradzkiej, jak na przykład Czesi czy Słowacy? Czy prowadzimy jakieś negocjacje z nimi w tej sprawie?

Przede wszystkim naszym sojusznikiem są Węgrzy. Nie popierają nas Praga i Bratysława, ponieważ rządy tam nie są prawicowe. Natomiast popiera nasze podejście chociażby nadchodząca prezydencja Słowenii, która uważa, że przepychanie siłą tego rozporządzenia to jest dla Unii bardzo złe, że wręcz, to jest cytat z premiera Janeza Janšy Słowenii, zresztą nadchodzącej od 1 lipca prezydencji, że to będzie koniec Unii, tak napisał na stronie twitterowej rządu premier Słowenii. Premier Portugalii uważa, że należy porzucić ten mechanizm. Tak że mamy sojuszników. Przede wszystkim potencjalnymi sojusznikami jest całe południe krajów, które oczekują tych pieniędzy covidowych, postcovidowych, funduszu koronakryzysowego, i uważają, że instalowanie tego mechanizmu w tym momencie należy porzucić, bo ono przeszkadza w tym, żeby zająć się tym, co naprawdę ważne. To prawie cytat z premiera Antonio Costy, który obejmuje od 1 stycznia prezydencję portugalską z rąk niemieckich. Tak że na razie spokojnie, przed nami święta, mamy czas na oddech, rzecz została wstrzymana naszym i Węgrów wetem, a od 1 listopada będziemy rozmawiali ze sprzyjającą nam prezydencją portugalską i potem słoweńską. Zresztą obie te prezydencje działają z tak zwanej trojki, czyli i z Portugalczykami, i ze Słoweńcami rozmawiamy od 1 stycznia, a ta naprawdę już z nimi rozmawiamy, żeby ten pomysł niefortunny prezydencji niemieckiej i Komisji Europejskiej uchylić i zająć się tym, co naprawdę ważne, czyli walką z koronakryzysem.

Panie pośle, serdecznie panu dziękuję za przybycie do naszego wirtualnego studia. Jacek Saryusz-Wolski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, był pierwszym gościem Sygnałów Dnia w środę. Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

JM