Sygnały Dnia 21 stycznia 2021 roku, rozmowa z Tadeuszem Kościńskim

Ostatnia aktualizacja: 21.01.2021 08:15
Audio
  • Tadeusz Kościński: najważniejsze jest zdrowie, później jest gospodarka (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Świątek: Gościem Sygnałów Dnia Tadeusz Kościński, minister finansów, funduszy i polityki regionalnej. Dzień dobry, panie ministrze.

Tadeusz Kościński: Dzień dobry.

Panie ministrze, mamy nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena. I mówi się także o planie odbudowy amerykańskiej gospodarki, ale wiemy o tych powiązaniach gospodarczych, wiadomo, że to jest system naczyń połączonych. W tym planie gospodarczym on opiewa nawet na blisko 2 biliony dolarów. Każdy obywatel Stanów Zjednoczonych ma otrzymać 1400 dolarów do wydania. No i są głos rozbieżne. Jedni mówią: bardzo dobrze, to pobudzi, będzie stymulować amerykańską gospodarkę, być może zatem rozrusza też gospodarkę światową, inni mówią, że to będzie wzrost zadłużenia, zadłużenie Stanów Zjednoczonych, dług publiczny to już 120% amerykańskiego PKB, i że to może być druk w ogóle pustego pieniądza. Której opinii pan jest bliższy?

Jestem bliższy tego, że tym więcej pieniędzy będzie władza ze stanów amerykańskich mogła dać do kieszeni konsumentów, to tym lepiej dla wszystkich będzie, bo to jest taka lekcja, którą wszyscy odrobiliśmy po poprzednich kryzysach finansowych, gdzie tam po niektórych kryzysach bardzo szybko była konsolidacja fiskalna lub nie ratowaliśmy instytucje finansowe. I może tam na początku wyglądało, jakby ten odpowiedni ruch, ale bardzo szybko wyszło, że to nieadekwatny ruch, że wpadaliśmy w stagnację. Teraz myślę, że najnowsza tam polityka monetarna i fiskalna sprowadza się do tego, żeby... Nie jest to dług najważniejszy, najważniejsza rzecz jest poziom bezrobocia. Jak ludzie mają pracę, to wtedy i podatki płacą, wydają pieniądze, gospodarka rośnie i w ten sposób można spłacić ten dług. A jakbyśmy nie dawali pieniądze do kieszeni konsumenta, to tylko wpadamy w tę spiralę, że i będziemy przez długi czas wychodzić z takiego kryzysu finansowego. Więc tutaj ja jestem po stronie tego, żeby jak najwięcej pieniędzy dawać do kieszeni.

Panie ministrze, pan zapowiedział publicznie luzowanie obostrzeń w perspektywie w tej chwili już dwóch tygodni. Czy w takim razie możemy liczyć na to, że gastronomia, hotelarstwo, a może galerie handlowe zostaną otwarte?

Oczywiście to nie jest decyzja ministra finansów, to jest decyzja pana premiera Morawieckiego i że tutaj... i Rządowego Zespołu Kryzysowego, jakie rady ma, co ma robić dalej. I główny tutaj głos oczywiście ma minister zdrowia, ale myślę, że...

Panie ministrze, a pan się spiera z ministrem zdrowia o to?

Nie, broń Boże, nikt się nie spiera, my zawsze oczywiście rozmawiamy. Wiemy, że najważniejsze to jest zdrowie, a później jest cała gospodarka. Oczywiście gospodarka jest bardzo ważna, ale zdrowie jest najważniejsze. Więc tutaj nie spieramy się. Ale myślę, że to, co się dzieje, to jest dość logiczne, jak się popatrzy. Mieliśmy święta, trzeba zaostrzyć te obostrzenie, bo wiadomo, że myśmy bardzo dużo jeździli po kraju, spotykali się z rodzinami, znajomymi i to by nam spowodowało zwiększenie ilości osób zarażonych. A pamiętamy, to nie konkretnie ile osób jest zarażonych jest ważne, tylko jaki procent z nich potrzebuje miejsce w szpitalu, a to jest ograniczone.

Panie ministrze, ale już nawet premier mówi o tym, że będzie od 1 lutego... zapowiada, że mogą być nowe decyzje, które będą szły w kierunku luzowania obostrzeń. Bo mamy taką sytuację, na przykład w galeriach handlowych niektóre punkty, na przykład apteki są otwarte, a punkty na przykład z odzieżą nie. Czy pan jakiś powiew nadziei da i na przykład powie: jest duża szansa, że od 1 lutego galerie handlowe zostaną otwarte?

Tak, absolutnie. Tutaj myślę, że już mamy święta za nami, mamy ferie za nami, że teraz już możemy poluzować. Ilość zakażeń jest na jakimś kontrolowanym poziomie, więc ja jestem absolutnie optymistą, że już za kilka tygodni będzie jakieś poluzowanie i to będzie coraz większe poluzowanie przez następne kilka miesięcy.

Za kilka tygodni czy od początku lutego?

A, to jest jakiej kategorii, wie pan (...)

To za kilka tygodni. Panie ministrze, publikowany był apel na portalu Money.pl, apel czy taka ankieta od blisko 50 tysięcy firm branży beauty. Sytuacja tej branży nie jest zbyt różowa. Wedle ankiety przedsiębiorców tej branży tylko 11% z nich uzyskuje jakikolwiek zysk, a dwie trzecie rozważa zawieszenie lub zamknięcie działalności. Oni wskazują w tym apelu, w tych wypowiedziach na to, że ratunkiem byłoby włączenie tej branży do tarczy finansowej 2.0. Czy jest taka szansa?

Nie wiem, czy jest jakaś szansa, żeby tą branżę włączyć do tarczy 2.0. To już jest więcej w kompetencji Ministerstwa Rozwoju. Ale absolutnie rozumiem tą branżę. Ale trzeba pamiętać, że to nie tylko ta branża. Przypominam sobie, że w naszych prognozach na 2020 recesja miała być 4,6%. Nie była pewnie 4,6%, tylko około 3%, a recesja 3% w nas wszystkich uderzyła. To znaczy, że praktycznie my wszystkim musimy pomóc. Jesteśmy wszyscy razem, więc trochę trudno, żeby wszystkim pomóc, to jest to samo co nikomu się nie pomaga. Więc jak najbardziej rozumiem tą branżę. Tutaj ja mogę tylko apelować, żeby zdrowy rozsądek trzymać, żeby nie otwierać się nielegalnie, żeby utrzymywać te obostrzenia, jakie mamy na razie. I jak ktoś ma jakieś poważniejsze kłopoty, zapewne są takie, to się zgłosić do urzędu skarbowego, żeby próbować wynegocjować, żeby odroczyć termin zapłaty różnych podatków. Myślę, że tutaj urzędy skarbowe powinny bardzo pozytywnie na to patrzeć.

A urzędy skarbowe dostały w takim razie od pana taką dyspozycję, żeby tego typu wnioski rozpatrywać pozytywnie?

Ale urzędy skarbowe cały czas są pozytywnie nastawione do przedsiębiorców i wszyscy mamy w interesie, żeby przedsiębiorca utrzymywał swoją działalność i płacił swoje podatki. Więc lepiej, żeby odroczyć ten moment, niż żeby ogłosić upadłość.

Panie ministrze, a to nie jest tak jak pan słyszy o tej akcji „Otwieramy”, nie jest to jakoś bardzo powszechne, ale część lokali gastronomicznych się otworzyła, część hoteli, część punktów usługowych także, to pan myśli sobie... no, oficjalnie musi pan się oburzać, ale tak po cichu pan myśli, że to jednak ratuje te przedsiębiorstwa, a zarazem też finanse państwa?

To może w krótkim terminie, w bardzo krótkim terminie może uratować jakąś restaurację, ale zagrożenie jest olbrzymie. Jak się idzie do restauracji, to naturalnie się siedzi blisko, bez maski i to jest takie doskonałe środowisko, żeby się zarazić i później ci klienci będą chorzy. Więc lepiej poczekać, mieć tą cierpliwość. Oczywiście ubolewam i rozumiem ten sektor, ale tutaj trochę cierpliwości jeszcze. Lepiej tam mieć zdrowych klientów, którzy będą przychodzić za miesiąc, za dwa, niż teraz się otworzyć i mieć później chorych klientów.

Panie ministrze, pan wspomniał o 3% recesji. Jaki jest w takim razie ten bilans zamknięcia 2020 roku, jeżeli chodzi o wpływy z VAT-u, o wpływy z CIT-u? Jaka jest prognoza? Czy ona jest optymistyczna jednak na drugą połowę roku?

Tak, ja myślę, że względnie jest optymistyczna, bo na koniec roku... jeszcze oczywiście nie mamy wszystkich danych, one jeszcze spływają, jeszcze są zwroty, więc jeszcze kilka dni, żebyśmy mieli konkretne dane, ale na razie wszystko wskazuje na to, że dochody z podatku VAT w 2020 to były wyższe niż w roku 2019. Jak również z podatku CIT też są troszeczkę wyższe, to było pół procent (...)

Wyższe nawet, czyli pandemia nie zaszkodziła w żaden sposób, a nawet są wpływy wyższe.

Oczywiście zawsze mogą być dużo wyższe, bo przypominam, że warto będzie... Tak gdzieś koło 2–2,5% wyższe rok do roku, a CIT około 0,5%, więc to jest dobry sygnał. Ale przypominam, że inflacja była gdzieś koło 3,5%, więc to jest (...)0 ale mogło być dużo, dużo gorzej. PIT troszeczkę mniej, tam gdzieś koło 99, 95% rok do roku, ale przypominam, że w roku 2019 pod koniec lata obniżyliśmy podatek z 18% na17%, jak również dla młodych wyzerowaliśmy, to też ma czynnik, że jest mniej tego PIT-u w 2020.

Minister finansów Tadeusz Kościński jest gościem Sygnałów Dnia radiowej Jedynki. Ciąg dalszy naszej rozmowy na Twitterze, Facebooku radiowej Jedynki.

*

Panie ministrze, a czy są już jakieś dane na temat tego, ile firm zawiesiło bądź w ogóle zamknęło swoją działalność? Czy jest jakaś fala bankructw, czy na razie nie możemy mówić o takim zjawisku?

Ja z punktu widzenia ministra finansów to nie widzę takich danych, to jest znów w kompetencji Ministerstwa Rozwoju, to ono zarządza gospodarką. Ale my nie widzimy. Tak jak widać po wpływie z CIT-u, po wpływie z VAT-u, z poziomu bezrobocia, to tam bardzo mało tam się ruszyło w ostatnim roku. Nie ma takich sygnałów, jakoś masowe bankructwo czy zawieszenie działalności. Więc tutaj jestem dość pozytywny, że jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji, że teraz nasza gospodarka będzie się szybko otwierała, że czy przedsiębiorcy mogą bardzo szybko wskoczyć na ten ruszający pociąg.

Panie ministrze, pan wskazywał, ale to było w ubiegłym roku, na to... czy na początku ubiegłego roku, na to, że był stosunkowo wysoki poziom oszczędności, także tych oszczędności indywidualnych, można powiedzieć takich pieniędzy zamrożonych, które nie pracowały w polskiej gospodarce. Czy to się w tej chwili zmieniło albo czy są jakieś takie próby stymulowania, żeby Polacy sięgali po te oszczędności, być może przygotowane na czarną godzinę, ale żeby zarazem pobudzić gospodarkę?

Tak, nie sprzyja to oczywiście niskie stopy procentowe, jak są niskie stopy procentowe, to nie ma takiego dużego (...) żeby wyciągnąć gotówkę spod materaca i włożyć do banku. Ja walczę z tym cały czas, bo oczywiście gotówka to nie wnosi nic do polskiej gospodarki, to jest kosztem, więc oczywiście zachęcam wszystkich, żeby tę gotówkę wyciągnąć i włożyć do banku, bo wtedy to przynajmniej jest w systemie bankowym i można udzielać kredyty i rozkręcać gospodarkę. Ale myślę, że jak społeczeństwo widzi, że ta recesja, która tam jeszcze rok temu nikt z nas nie wiedział, jaka będzie, przypominam, że w II kwartale to była gdzieś koło 8–9% ta recesja, a na koniec roku to może być nawet mniej niż 3% za ostatni rok. Więc nie jest tak źle, ludzie nie tracą pracy, więc zacznijmy te pieniądze wyciągać i używać na konsumpcję, na inwestycje. I właśnie o to nam chodzi, żeby popierać takie działania.

Panie ministrze, prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zapowiedział, że kiedy – tak jak on przewiduje – obejmie nową kadencję w 2022 roku albo jego następca w Narodowym Banku Polskim, to należy wprowadzić banknot o nominale 1000 złotych. On to tłumaczył tym, że właśnie niektórzy w okresie pandemii chcieli wyciągać pieniądze z banku i trzymać w przysłowiowej bieliźniarce, jak się wyraził. No ale zarazem pojawiła się taka fala komentarzy, że to może być zapowiedź jakiegoś gwałtownego wzrostu inflacji, na przykład w perspektywie roku. Co pan na to?

Po pierwsze te banknoty i inflacja to jest częścią polityki monetarnej. Ja jestem odpowiedzialny za politykę fiskalną i nie dla mnie, żeby tam komentować. Ale oczywiście ja myślę, że są takie znaki, że inflacja będzie spadała, bo przypominam, że inflacja była też wysoka przez ostatnie kilka lat spowodowana przez ceny energii, przez suszę mieliśmy, jak również płace minimalne, inflacja była też względna na około 2–3%, to wynagrodzenie rosło około 7%, to wcześniej czy później musi mieć wpływ na inflację. Ale już tam myślę od roku ta presja jest coraz mniejsza. Widzieliśmy za ostatni kwartał inflację troszeczkę niższą. Więc ta presja inflacyjna będzie spadała przez następne kilka lat. Więc nie myślę, że... czy pan prezes Glapiński zapowiedział, że ten banknot 1000 złotych przewiduje większą inflację. Wręcz przeciwnie, myślę, że inflacja jeszcze będzie spadała.

A czy to polskie zadłużenie, które też wzrosło w związku z walką z pandemią, ma pełne pokrycie? Czy możemy być spokojni i gdzie to polskie zadłużenie jest można powiedzieć ulokowane?

Polskie zadłużenie to jest w formie, że w emisji papierów Skarbu Państwa, to jest kupowane przez i krajowych, i zagranicznych, to jest chyba gdzieś około 80% czy tam 75% jest w rękach tutaj u nas w Polsce. To jest bardzo dobry znak, bo to znaczy, że jest to bezpieczne, nie mamy tutaj ryzyko kursu walut. Czy to jest pokryte? Dług państwowy jest troszeczkę inaczej niż ten dług, jak my jako Kowalski pójdziemy do banku i musimy tam dać pokrycie czy w formie hipoteki, czy coś. Tutaj jest wiarygodność i to jest najważniejsze, czy w ogóle dostaniemy pieniądze i po jakiej cenie, to jest jak wiarygodna jest Polska. I tutaj już, że najważniejszy wskaźnik międzynarodowe agencje ratingowe mogą, bo inwestorzy patrzą na te ratingi i pomimo tego olbrzymiego kryzysu, co cały świat, Europa, Polska przechodzi przez ostatni rok, to wszystkie agencje międzynarodowe podtrzymały nasz rating. Więc tutaj że można prowadzić, że wiedzą, że nasz dług, który zaciągamy, jest bezpieczny i ma dobry cel, bo to też jest bardzo ważne, żeby powiedzieć. Dług zależy, na co pożyczamy pieniądze, bo jak pożyczamy pieniądze, żeby je tylko wyrzucić, to oczywiście jest... to agencje będą bardzo szybko nam obniżały nasz rating, ale jak zadłużamy się, żeby rozkręcić naszą gospodarkę, to agencje to popierają, bo to znaczy, że przejdziemy przez ten kryzys i za... w bardzo szybkim tempie, w ciągu roku gospodarka wróci na dobre tory.

Panie ministrze, dzisiaj Dziennik Gazeta Prawna przynosi informację o tym, że w Locie będą jednak zwolnienia, w I półroczu 150 osób zarówno stewardów, stewardes, jak i pilotów ma stracić pracę. Tymczasem Skarb Państwa udzielił potężnego wsparcia pod koniec roku, tutaj Dziennik Gazeta Prawna podaje, że to opiewa na blisko 3 miliardy złotych. Związkowcy mówią o tym, że te zwolnienia są nieuzasadnione, uwzględniając właśnie tak wysoką pomoc Skarbu Państwa. Czy pan, biorąc pod uwagę te nakłady, jest niezadowolony z tych posunięć?

Nie, absolutnie to jest zrozumiałe, że nie można liczyć... że może połączyć tego, że spółka dostaje pieniądze, to znaczy, że może palić te pieniądze. Oczywiście, to jest przykre, że ludzie (...)

Nie palić. Podtrzymać zatrudnienie.

Tak, ale to też jak nie ma żadnego przychodu, bo samoloty nie latają, to jak długo można podtrzymać? To jest jakiś biznesplan (...) to też pewnie tam zarząd LOT-u skalkulował, że jak pandemia będzie powoli odchodziła, to nie znaczy, że my wszyscy zaczniemy od razu latać, bo pamiętajmy, że nie cały świat ma od razu te szczepionki, więc dalej ta pandemia będzie na świecie. Więc pewnie podaż musi być troszeczkę mniejsza, bo ten popyt będzie dużo mniejszy. Bym spodziewał się przez następne kilka lat ten sektor lotniczy na całym świecie będzie miał dość trudny okres.

Panie ministrze, to jeszcze jedno pytanie. Pan na konferencji przedstawiał kwestie wydatkowania środków unijnych i zapowiedział pan także konsultacje. Do kogo są adresowane te konsultacje? Kto może w nich uczestniczyć? Na jakich zasadach i jakie wnioski składać?

Konsultacje są dla wszystkich. To są pieniądze, które otrzymujemy z Komisji Europejskiej dla Polski, to nie jest dla ministra finansów czy dla pana premiera Gowina jako szef Ministerstwa Rozwoju. To są pieniądze dla wszystkich, więc bardzo ważne, żeby te konsultacje były dla wszystkich. Uruchomiliśmy konsultacje na poziomie województw tam dwa dni temu ze Śląskiem i ten konsultacje będą trwały w każdym województwie aż do 6 lutego. I tutaj możemy się włączyć poprzez kanał Youtube, ale też na stronie funduszy europejskich kropka gov.pl, jest tam dokument do konsultacji i tam jest formularz, gdzie można wypełnić, jak również podobnie na stronach Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Zachęcamy wszystkich, żeby właśnie tam zajrzeli i popatrzyli, na co my proponujemy wydać te pieniądze. Czekamy na konsultacje, później po tych konsultacjach ten dokument będzie złożony na Radzie Ministrów do akceptacji i wtedy będziemy negocjować z Komisją Europejską. Więc tutaj dość szeroki zakres jest tych tematów, co tam proponujemy. I zachęcamy jak najwięcej informacji zwrotnych.

Tadeusz Kościński, minister finansów,  funduszy i polityki regionalnej, był gościem Sygnałów Dnia radiowej Jedynki. Panie ministrze, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo, miłego dnia.

JM