Sygnały Dnia 9 marca 2021 roku, rozmowa z Piotrem Müllerem

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2021 08:15
Audio
  • Piotr Müller: regulacje ograniczają zasięg pandemii (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Gościem Sygnałów Dnia Programu 1 Polskiego Radia jest teraz pan Piotr Müller, rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego. Witam, dzień dobry.

Piotr Müller: Dzień dobry.

Zacznijmy od zapełniających się szpitali. Coraz więcej zajętych miejsc dla pacjentów chorych na covid. Czy to znaczy, że w szybkim tempie będą powstawały kolejne szpitale tymczasowe, szpitale modułowe?

Na ten wariant rozwoju epidemii, który niestety w tej chwili jest faktem, byliśmy przygotowani poprzez przygotowanie tak zwanych szpitali rezerwowych. I one w tej chwili są uruchamiane w pełnych obrotach, tak aby właśnie mogły przyjąć te osoby, które potrzebują pomocy. W tej chwili jeżeli chodzi o obłożenie łóżek, bo to jest ważna informacja, to mamy ponad 17 300 zajętych łóżek. Jeżeli chodzi o ogólną liczbę łóżek dostępnych, to jest 26 900, z tym, że cała baza szpitalna może być zwiększona, jeżeli chodzi o możliwość przekształcenia poszczególnych oddziałów, aż do 38 tysięcy łóżek, więc ta granica, która pozwala pomóc tym osobom, jest na szczęście na wysokim poziomie, takim, który w tej chwili na szczęście nie musi być realizowany.

Jak informuje resort zdrowia, wśród zakażonych przybywa ludzi młodszych. To jest w związku z tym kolejne pytanie: czy jest sens wprowadzać być może kolejne obostrzenia albo odwoływać te luzowania, które już zostały wprowadzone, skoro ewidentnie z tego wynika, że część społeczeństwa po prostu przestaje się pomału do nich stosować?

Gdybyśmy w ogóle znieśli obostrzenia, to sytuacja mogłaby wyglądać podobnie jak w Portugalii. Nie wiem, czy państwo pamiętacie, ale dosłownie kilka tygodni temu w Portugalii doszło do takiej liczby zachorowań, którą gdyby porównać w przeliczeniu na liczbę mieszkańców w Polsce, to sięgnęłaby blisko 55–60 tysięcy zachorowań dziennie. Pamiętajmy, że w Polsce ten limit nigdy nie przekroczył 30 tysięcy, więc wyobraźmy sobie, w jak trudnej sytuacji byłaby wtedy służba zdrowia. W związku z tym tutaj niestety obostrzenia, regulacje dotyczące poszczególnych wymogów sanitarnych wpływają ograniczająco na epidemię. Mówię niestety, bo niestety to oznacza, że musimy je wprowadzać. Natomiast to dobrze, bo oznacza, że możemy uratować więcej osób, które mogłyby się zarazić, a w konsekwencji niestety również umrzeć.

Obostrzenia regionalne to jest ten kierunek, w którym będą szły teraz rekomendacje?

Tak, jesteśmy tutaj przekonani co do rozwiązań o charakterze regionalnym, one są uzależnione od liczby zachorowań w danym województwie i na razie tego typu rozwiązania będziemy się trzymać.

Jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o dostawy szczepionek? Cieszyliśmy się na początku tego tygodnia z tego, że niemal 800 tysięcy dawek trafia do Polski, ale cały czas jeszcze nie otrzymaliśmy wszystkich obiecanych w tych pierwotnych umowach. Oczywiście, pojawiają się też dobre wiadomości z Komisji Europejskiej o zawieranych kolejnych umowach, ale jak sytuacja na tym froncie walki wygląda?

Tu oczywiście jesteśmy zależni od tego, jak wygląda kwestia możliwości produkcyjnych producentów, ale również mimo wszystko od pewnych rozwiązań, które przyjmuje Unia Europejska. Cieszymy się z tego, że wreszcie zrealizowano rozwiązania, które postulował premier Mateusz Morawiecki oraz kilku innych premierów, to znaczy żeby producenci nie mogli eksportować szczepionek poza Unię Europejską, jeżeli nie realizują kontraktów na miejscu. Mieliśmy taki przykład teraz we Włoszech, gdzie zostały zatrzymane przed eksportem szczepionki AstraZeneki. Liczymy, że faktycznie to spowoduje, że firmy, które produkują szczepionki na terenie Europy, będą szybciej realizowały swoje zamówienia. Pewną nadzieją są również te informacje dotyczące budowy na terenie Polski, właściwie produkcji na terenie Polski jednej ze szczepionek, ale to jest oczywiście perspektywa kilku miesięcy. A najbliższe tygodnie to szczepienia seniorów i kolejnych roczników, które będą mogły się zgłaszać.

Ta produkcja szczepionki Novavax w Polsce wsparta zresztą przez Polską Fundację Rozwoju, to być może przełom II i III kwartału, przypomnę takie informacje. A co w takim razie z chińską szczepionką? Jak rozumiem, nie bez powodu prezydent Andrzej Duda na prośbę premiera Morawieckiego w tej kwestii rozmawiał z Xi Jinpingiem.

My musimy szukać zawsze alternatywy, jeżeli chodzi o możliwości dostawy szczepionek. W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją, że kilka największych firm, które są dopuszczone do dystrybucji szczepionek na terenie Europy, niestety mają ograniczone możliwości produkcyjne, w związku z tym szukamy wszelkich alternatyw, ale oczywiście to muszą być alternatywy bezpieczne, w związku z tym do tego są potrzebne stosowne badania i analizy. Natomiast oczywiście rozmawiał pan prezydent Andrzej Duda z prezydentem Chin w tej sprawie po to, aby w ogóle sprawdzić, czy takie możliwości istnieją. Ale decyzji co do importu chińskiej szczepionki nie ma. Liczymy, że wystarczą dostawy europejskie i że mimo wszystko też chociażby te rozmowy zmobilizują dostawców, takich jak AstraZeneca, Pfizer czy Moderna.

Ale trwa też wyścig wśród innych producentów, bo wiele firm farmaceutycznych pracuje nad własnymi szczepionkami. Pojawia się na przykład nowy preparat Johnson & Johnson. To jak rozumiem, ta szczepionka chyba nie była uwzględniana w tym porozumieniu Komisji Europejskiej w zeszłym roku zawieranym. Czy to znaczy, że Polska może bezpośrednio z tym producentem w tej chwili negocjować zakup szczepionek poza strukturami unijnymi?

O ile dobrze pamiętam, ta firma również miała podpisany, nie wiem, czy na poziomie europejskim, ale w każdym razie my mamy podpisany kontrakt z tą firmą, dlatego też mobilizujemy ponownie instytucje unijne do tego, aby procedura rejestracyjna tego preparatu była szybsza, ponieważ w Stanach Zjednoczonych już jest dopuszczona ta szczepionka, a na terenie Unii Europejskiej jakoś w dziwny sposób procedury dotyczące rejestracji trwają dłużej niż chociażby w Wielkiej Brytanii czy w Stanach Zjednoczonych. Trudno uwierzyć w to, że wynika to ze szczególnych dodatkowych wymogów. Raczej niestety jest przejawem pewnej biurokracji, która na poziomie ogólnoeuropejskim nawet w takich trudnych sytuacjach jest po prostu przesadna.

Czekamy zatem na tę chwilę, kiedy Polaków będzie zaszczepionych tylu, że będzie można rezygnować z niemal wszystkich obostrzeń, a gospodarka będzie mogła się rozpędzić. Jednym z głównych narzędzi owego rozpędzania gospodarki na nowo ma być „Nowy ład”, ale zanim do „Nowego ładu” przejdziemy, jeszcze pytanie o krajowy plan odbudowy. Zresztą komplementarne plany, tak mówił premier Morawiecki. Krajowy plan odbudowy zostanie przyjęty głosami opozycji w Sejmie? Bo wygląda na to, że w Zjednoczonej Prawicy może ich zabraknąć.

Po pierwsze tutaj bądźmy ściśli. Jeżeli chodzi o to, co ma być głosowane w Sejmie, to jest tak zwana Ustawa o zasobach własnych, w skrócie mówiąc podstawa prawna do wydatków unijnych na między innymi krajowy plan odbudowy, ale również – i to warto podkreślić – na wieloletnie ramy finansowe. Krótko mówiąc, za każdym razem gdy negocjowane są środki unijne, i tak samo było siedem lat temu, Sejm musiał przyjąć dokument, który dotyczył polityki finansowej w Unii Europejskiej...

No, parlamenty wszystkich krajów unijnych muszą po prostu taką ratyfikację przyjąć.

Dokładnie. Ale to dotyczy całego budżetu Unii Europejskiej, czyli odrzucenie Ustawy o zasobach własnych Unii Europejskiej  oznaczałoby, że nawet nie ma klasycznego budżetu unijnego, w związku z tym to nie jest tak, że się osobno głosuje krajowy plan odbudowy, a osobno wieloletnie ramy finansowe. To jest jeden dokument, dlatego to jest podstawa do finansowania całej Unii Europejskiej. I stąd nasza determinacja, żeby go przegłosować, ponieważ Polska ma największy w tej chwili budżet łącznie z wieloletnich ram finansowych i z krajowego planu odbudowy, największy budżet w historii swojego członkostwa w Unii Europejskiej.

Ja determinację rozumiem, ale wracam do pytania: czy będzie trzeba głosami opozycji przyjmować te kwestie, bo może zabraknąć w koalicji głosów?

My przekonujemy swoich partnerów koalicyjnych do tego, żeby zagłosować za tym dokumentem. Jeszcze raz podkreślę: największe w historii środki z Unii Europejskiej dla Polski. No ale jeżeli tak nie będzie, no to tutaj deklaracje ze strony opozycji do tej pory były jasne, to znaczy że Polska stoi przed ogromną szansą, jeżeli chodzi o wykorzystanie tych środków, i jak rozumiem, nie wyobrażam sobie innego głosowania, niż właśnie popierającego tego typu szansę.

Piotr Müller, rzecznik rządu premiera Mateusza Morawieckiego, jest gościem Programu 1 Polskiego Radia w Sygnałach Dnia. To nie koniec naszej rozmowy, przenosimy się do mediów społecznościowych radiowej Jedynki na stronę internetową, między innymi mówić będziemy o przeciekach na temat „Nowego ładu”.

*

Panie ministrze, przeglądam dzisiejsze gazety, mnóstwo tytułów. Zaczynam od Gazety Wyborczej, która zadaje pytanie: „Kto zapłaci za ‘Nowy ład’?”, Dziennik Gazeta Prawna próbuje odpowiedzieć: „Niższe podatki dla biedniejszych sfinansują bogatsi”, Super Express na pierwszej stronie cieszy się: „Emerytura bez podatku!” wykrzyknik, ale malutki znak zapytania daje przy zdaniu: „Czy jednak te rewolucyjne zmiany nadchodzą?”. Wszystko za sprawą przecieków, które opisuje portal Oko.press, tam pojawia się informacja o tym, że 30 tysięcy złotych to miałaby być kwota wolna od podatku, co tak naprawdę od razu załatwia problem opodatkowania emerytur do 2500 złotych, bo one się po prostu zmieszczą w tym limicie. Czy rzeczywiście takie rozwiązanie jest planowane w ramach „Nowego ładu”?

Panie redaktorze, ja tutaj z żelazną konsekwencją mogę tylko powiedzieć, że przede wszystkim cieszy mnie to, że jest taka dyskusja wokół potencjalnych zapowiedzi Prawa i Sprawiedliwości, to znaczy że jest głębokie przekonanie, że to, co zaproponujemy w „Nowym ładzie” będzie realizowane, czyli że to są w przyszłości te deklaracje, które złożymy, deklaracjami, które będziemy realizować. Natomiast co do kwestii, czy ta propozycja, o której pan mówi, znajdzie się w tym programie, niestety dzisiaj nie udzielę odpowiedzi, ponieważ chcemy przedstawić ten program w sposób kompleksowy i zrobią to nasi liderzy polityczni w tym miesiącu.

Ale gdybym zacytował takie sformułowanie, które dzisiaj w Dzienniku Gazecie Prawnej się znalazło, że częścią „Nowego ładu” ma być daleko idąca przebudowa systemu podatkowego, to już mógłby pan tutaj kiwnąć głową, czy niespecjalnie?

Wspominaliśmy o tym wcześniej, że jednym z filarów „Nowego ładu” będą kwestie związane ze stworzeniem lepszych warunków pracy i płacy w Polsce, więc takie stwierdzenie będzie prawdziwe... znaczy jest prawdziwe, że faktycznie jednym z filarów „Nowego ładu” jest takie tworzenie warunków płacowych i rozwojowych, które faktycznie w praktyce doprowadzi do zwiększonego wynagrodzenia. Natomiast jakie to będą mechanizmy, to zdradzimy to niebawem.

Koniec marca i w Łodzi taka konwencja. Potwierdza pan, że tu się nic nie zmienia, to jest właśnie ten czas i miejsce?

Nie, nie, nie, tutaj nie chciałbym potwierdzać ani terminu, ani miejsca. Mogę tylko powiedzieć to, że na sto procent to będzie w marcu, bo taka już decyzja zapadła. Natomiast co do miejsca, formy, to tu jeszcze niech taka trochę będzie zasłona milczenia nad tym i ciekawości pewnej.

Chwali się rząd najniższym bezrobociem w Unii Europejskiej wedle danych Eurostatu. Przegoniliśmy ostatnio Czechy. Ale pytanie, czy część z tego bezrobocia w Polsce nie jest w tej chwili ukryta, a właściwie inaczej: troszkę zaburza nam realny obraz fakt, że przecież te firmy, które korzystają z różnych tarcz, z pomocy pandemicznej, po prostu nie mogą, jeśli chcą się utrzymać w tych warunkach, które pozwalają na korzystanie z pomocy, teraz zwalniać, no ale jak się skończy ten okres, do którego są zobowiązani, no to wtedy będzie można. Pytanie, czy za kilka miesięcy nie dojdzie do urealnienia obrazu na rynku, dopiero wtedy się dowiemy, ile naprawdę w Polsce osób szuka pracy.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że celem tarcz finansowych była właśnie między innymi pomoc tym osobom, które potencjalnie czekałoby bezrobocie, taki był cel, tak by  pomóc tym osobom, które mogłyby się znaleźć w trudnej sytuacji, gdyby nie pomoc budżetowa państwa. Takie same rozwiązania, różnego rodzaju mechanizmy, oczywiście w innych proporcjach, bo w wielu krajach są to mniejsze środki finansowe, stosują inne kraje Unii Europejskiej, a mimo tego mają bezrobocie w niektórych miejscach szybujące do takich rozmiarów, które w Polsce wywołałyby trzęsienie ziemi. W związku z tym popatrzmy na to, że w całej Unii Europejskiej stosowane są narzędzia różnego rodzaju pomocowe, a mimo tego, że tak jest, to Polska właśnie jest na tym dobrym miejscu. Oczywiście, my tutaj nie cieszymy się przedwcześnie, to jest dobry punkt startowy, a dzięki temu, co chcemy zaproponować jeszcze w „Nowym ładzie”, jesteśmy przekonani, że Polska przez kryzys gospodarczy – dzięki tym rozwiązaniom finansowym, rozwojowym oraz przedsiębiorczości i pracowitości Polaków – ma szanse przejść dobrze.

A to jest bardzo dobre pytanie, bo skoro pan mówi, że inne kraje stosują podobne instrumenty, a jednak nie mają takich wyników jak Polska, no to znaczy, że jeszcze są jakieś inne przyczyny tego, że to bezrobocie w Polsce jest tak niskie w tej chwili. Może na przykład dlatego, że w związku z pandemicznymi ograniczeniami trudniej jest pracownikom z zagranicy przyjeżdżać do Polski, więc łatwiej Polacy mogą znaleźć nawet te gorzej płatne prace.

Tutaj akurat te liczby chyba się zasadniczo jakoś nie zmieniły, natomiast jeżeli sytuacja związana z epidemią poprawi się, to my możemy mieć do czynienia na przykład w okresie letnim z pewnymi nawet deficytami, jeżeli chodzi o sektory sezonowe, jeżeli chodzi o miejsca pracy. Więc pod tym kątem mam głębokie przekonanie, że właśnie z jednej strony dzięki rozwiązaniom z tarczy finansowej, z drugiej strony dzięki odpowiedniej strukturze polskiej gospodarki, bo ona jest zróżnicowana, my nie jesteśmy... nie mamy gospodarki skupionej na jednym sektorze, tylko jest zróżnicowana, że dzięki tej różnorodności jesteśmy w stanie właśnie przez kryzys gospodarczy przejść dużo lepiej. Ale oczywiście to wszystko zależy od tego, jak szybko odpuści epidemia koronawirusa.

Niesłychanie ciekawy tekst można znaleźć dzisiaj w Pulsie Biznesu. Ignacy Morawski, ekonomista, tam opisuje dokument przygotowany przez analityków Narodowego Banku Polskiego i to jest projekcja tego, jak szybko Polska ma szansę się w najbliższych latach rozwijać. I tam nawet z bardzo ostrożnych projekcji wynika, że odbicie będzie duże i szybki będzie to rozwój, mimo że uwzględniono zaledwie jedną trzecią środków, które mogą zostać wpompowane w polską gospodarkę właśnie w ramach krajowego planu odbudowy, w ramach zagospodarowywania nowych środków unijnych. Eksperci mówią, że jeszcze nie wiedzą, jak to będzie wyglądało, więc na razie tego nie uwzględnili. Ignacy Morawski pisze: „Gdyby uwzględnić te środki, to być może nawet 6% wzrostu”, taki cel udałoby się osiągnąć. Jestem pewien, że ministrowie czytają uważnie te dokumenty. Jestem ciekaw, czy podzielają ten optymizm analityków Narodowego Banku Polskiego.

Tutaj najpierw trzeba poczekać mimo wszystko do sytuacji, w której będziemy mogli powiedzieć, że większość obostrzeń przestanie obowiązywać, wtedy wszelkie projekcje będą o tyle łatwiejsze, że będziemy widzieć, jak wyglądają zachowania gospodarcze, zachowania konsumenckie, jeżeli chodzi o właśnie nowo otwartą, nazwijmy to, gospodarkę. Natomiast faktycznie patrząc na analizy nie tylko wewnątrzkrajowe, ale również na analizt międzynarodowe, to wiele podmiotów, wielu analityków patrzy na Polskę jako ten kraj, który ma szanse na bardzo wysoki, jedno z najwyższych w Europie odbić gospodarczych, w związku z tym też tutaj upatrują szanse, jeżeli chodzi o inwestowanie, tym bardziej że równolegle my inwestujemy niesamowicie dużo w infrastrukturę drogową, w infrastrukturę, która pozwala na rozwijanie swego biznesu. W związku z tym to są mechanizmy połączone.

No ale są też tacy, którzy patrzą na Polskę jak na pole bitwy. I nawet panu przytoczę konkretne nazwisko, bo dzisiaj w Dzienniku Gazecie Prawnej obszerna rozmowa z Verą Jourovą, która najwyraźniej ma ochotę otworzyć kolejny front walki w Polsce, ponieważ mówi: zarówno odbieraniu gminom funduszy unijnych za dyskryminowanie (cytuję) środowisk LGBT, mówi o tym, że polskie prawo antyaborcyjne nie jest przeciwko aborcji, tylko przeciw ludziom, kobietom i mężczyznom, taka jest jej, tu na szczęście zaznacza prywatna opinia, bo o tym jako komisarz musi stosować się do przepisów, a nie do prywatnej opinii, ale zamierza bronić rzecznika praw obywatelskich, twierdząc, że to jest ostatni bastion niezależności w Polsce i że bardzo jest źle, że jest próba zakwestionowania możliwości prowadzenia... pełnienia przez niego dalej funkcji, mimo że jego kadencja dobiegła końca. Zaostrzenie nam się znów szykuje w relacjach z Komisją Europejską?

To są słowa, które były wypowiadane już przez wiele miesięcy. Mnie tylko bardziej smuci fakt, że Unia Europejska w momencie, gdy mamy największy kryzys gospodarczy w historii istnienia Unii Europejskiej, zajmuje się kwestiami politycznych takich gierek, bitw, które tworzy sama Unia Europejska, zamiast zająć się w tym czasie chociażby realizacją umów szczepionkowych, dostaw szczepionek, żeby cały aparat administracyjny Unii Europejskiej zajął się tym, co w tej chwili najważniejsze, zamiast zająć się tym, żeby w ramach Unii Europejskiej swoboda przepływu towarów, usług faktycznie istniała, a nie była blokowana przez protekcjonizmy krajowe. Zamiast tego Unia Europejska woli takie działania, których nie można mierzyć, to znaczy takich, które będą ciągłym polem bitwy, a których nie da się zweryfikować, czy zostały zrealizowane skutecznie, czy nie, bo tam, gdzie można to zweryfikować, czyli między innymi przy umowach szczepionkowych, czyli między innymi przy tematach gospodarczych, to niestety Unia Europejska ma jeszcze wiele do nadrobienia.

Mówił Piotr Müller, rzecznik rządu premiera Mateusza Morawieckiego, gość Programu 1 Polskiego Radia Sygnałów Dnia. Dziękuję pięknie.

Dziękuję bardzo.

JM