Sygnały Dnia 7 kwietnia 2021 roku, rozmowa z Michałem Dworczykiem

Ostatnia aktualizacja: 07.04.2021 07:15
Audio
  • Michał Dworczyk: dziś po spotkaniu zespołu zarządzania kryzysowego decyzje odnośnie obostrzeń (Sygnały dnia/Jedynka)

Grzegorz Jankowski: Pierwszym gościem w porannych Sygnałach Dnia jest pan Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera, pełnomocnik odpowiedzialny za szczepienie w Polsce. Dzień dobry.

Michał Dworczyk: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Panie ministrze, spróbujmy uporządkować sytuację. Teraz przyspieszacie szczepienia 60+ i przesuwacie na kwiecień. Jaki procent populacji w wieku 60, 70 uda się wyszczepić na koniec miesiąca?

Na koniec tego miesiąca?

Tak, dokładnie.

Mam nadzie... znaczy to trudno powiedzieć, bo tych roczników jest sporo. Mam nadzieję, że będziemy mieli ponad 65% osób w wieku 70+ zaszczepionych, natomiast pozostałe roczniki musiałbym omawiać poszczególnymi kohortami, czyli mówić, ile w każdym roczniku jest osób, które już się zarejestrowały na szczepienie, bo ile się jeszcze zarejestruje, tego nie wiemy, ale jest to licząc od 60-latków do 69-latków, od 25 do 50%.

65% w wieku 70+. Czy pozostałe 35% to są osoby, które po prostu nie zgłosiły się na szczepienie?

Tak, to są osoby, które się jeszcze nie zgłosiły na szczepienie, co może być spowodowane różnymi przyczynami, również stanem zdrowia, ale na razie ta sytuacja tak wygląda. My cały czas będziemy prowadzić kampanię profrekwencyjną, informacyjną i wierzę, że ten odsetek osób, które będą się rejestrowały na szczepienie, nie będzie może już tak dynamicznie jak do tej pory przyrastał, ale że jednak będzie wciąż wzrastał.

Czy można w takim razie wysnuć taki wniosek, że mniej więcej 35% niezależnie od rocznika, 35% osób nie chce się szczepić?

Nie, nie można wyciągnąć takich wniosków, dlatego że aby tego rodzaju dywagacje prowadzić, trzeba rzeczywiście mieć przeprowadzone badania rzetelne. My ich jeszcze nie mamy, w tej chwili opieramy się wyłącznie na tym, ile osób się zarejestrowało w centralnym kalendarzu narodowego programu szczepień.

Co z tymi osobami, które niedawno jeszcze odmawiały przyjęcia AstraZeneki? Idą na koniec kolejki, czy wpuści je system z powrotem teraz?

System oczywiście ich dopuści do szczepienia i takie osoby mogą się zarejestrować, natomiast nie będą już w tak uprzywilejowanej sytuacji, jak byłyby jakiś czas temu, kiedy rozpoczynała się rejestracja. Dzisiaj po prostu zostanie im zaproponowany najbliższy możliwy termin, czyli pewnie będzie to termin koniec kwietnia albo początek maja.

System zaczyna powoli wpuszczać już 50-latków, 40-latków, umawia na przyszły miesiąc, na maj. Czy uda się zaszczepić wszystkich chętnych z tych grup wiekowych do końca maja pana zdaniem?

Raczej nie, dlatego że na razie mieliśmy do czynienia z możliwością zarejestrowania osób, które zgłosiły gotowość do szczepienia między styczniem a marcem za pośrednictwem specjalnego formularza elektronicznego. Ten formularz już jest nieaktywny. Natomiast ci, którzy to zrobili, bo przypomnę, że jeszcze w styczniu gotowość Polaków i zainteresowanie szczepieniami były zupełnie inne, więc uruchomiliśmy taką formę trochę profrekwencyjną, możliwość zgłoszenia się za pośrednictwem formularza. Więc takich osób w rocznikach, o których pan mówił, było około 680 tysięcy i te osoby w większości już są umówione na terminy koniec kwietnia, jeśli chodzi o 50-latków, jeśli chodzi o 40-latków, to są terminy majowe. Natomiast dopiero od 12 kwietnia, czyli już za kilka dni, rozpoczniemy rejestrację. Najpierw zaczniemy od osób, które urodziły się w 62 roku, i potem będziemy konsekwentnie każdego dnia uruchamiali rejestrację dla kolejnej grupy wiekowej, tak że dojdziemy również do 40-latków.

Panie ministrze, wiemy, że wirus wchodzi na coraz młodsze roczniki, coraz mocniej dotyka również tych, którzy mają 30 lat, wydawałoby się młodych i zdrowych ludzi, wielu ma komplikacje. Czy można jakoś zakreślić ramy czasowe szczepień tych, którzy mają dzisiaj 20+ i 30+?

Pan premier przedstawił bardzo ambitny plan, który jestem przekonany, że uda nam się zrealizować, mianowicie do końca sierpnia wszyscy Polacy, którzy chcą się zaszczepić, będą mieli możliwość przyjęcia przynajmniej pierwszej dawki szczepionki. Przypomnijmy, że druga dawka w przypadku preparatu AstraZeneki podawana jest po 12 tygodniach, a w niektórych przypadkach nawet po 14 tygodniach. Natomiast jeśli chodzi o szczepionki mRNA, to odstęp wynosi 42 dni. Ale do końca sierpnia wszyscy zainteresowani chcemy, aby mogli przyjąć pierwszą dawkę.

Czy w tym również dzieci w wieku 12–18 lat? O tym wczoraj mówił pan minister Niedzielski, mówił, że jest szansa, że będą wyszczepione w wakacje, jeżeli taka będzie decyzja Rady Medycznej.

Na razie mówimy o populacji 18+, czyli od osób pełnoletnich. To jest w Polsce około 31 milionów osób. I informacje przedstawiane przez pana premiera, w ślad za panem premierem przez nas, przez jego współpracowników realizujących narodowy program szczepień, dotyczyły właśnie tej grupy.

Panie ministrze, co z ozdrowieńcami? Po jakim czasie od pozytywnego testu system wpuści je na szczepienia? Wczoraj widziałem na stronie „Szczepimy się”, że co najmniej 3 miesiące trzeba czekać.

Tak, dlatego że rekomendacja ze strony Rady Medycznej jest taka, aby odstęp pomiędzy pozytywnym testem a szczepieniem wynosił około 6 miesięcy, w związku z tym 3 miesiące muszą minąć od uzyskania pozytywnego testu, potem system nas zapisuje na termin 3 miesiące naprzód, więc łącznie to daje nam 6 miesiący od pozytywnego testu. Natomiast to też nie są takie wartości, które nie mogą się zmienić w trakcie realizacji programu. Dzisiaj realizujemy w ten sposób rekomendacje Rady Medycznej. Wraz z upływem czasu, wraz ze zwiększeniem dostępności szczepionek być może ta sytuacja ulegnie zmienia.

Jeżeli do lata uda nam się wyszczepić ponad połowę populacji, tego celu, czy w wakacje znikną obostrzenia typu hotele, restauracje zamknięte i tak dalej?

Po pierwsze wydaje mi się mało prawdopodobnym, aby do początku wakacji zaszczepić połowę populacji w sposób efektywny i już taki skuteczny, czyli dwiema dawkami. Po drugie... Choć oczywiście zrobimy wszystko, żeby jak najwięcej Polaków było zaszczepionych, ale przypomnę, jesteśmy uzależnieni od dostaw szczepionek. Po drugie – jeśli chodzi o decyzje dotyczące obostrzeń, to te decyzje są podejmowane na bieżąco w odniesieniu do aktualnej sytuacji pandemicznej. Tak będzie między innymi dzisiaj, o dziesiątej zbierze się Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego i na nim właśnie zostaną podjęte te decyzje, a następnie zakomunikowane przez ministra zdrowia. Więc dziś jest za wcześnie, żeby snuć tego rodzaju rozważania.

Panie ministrze, ja rozumiem, że obecne obostrzenia są związane z trzecią falą, to jest jasne i zrozumiałe. Ale pytanie, które chce, żebym zadał, większość naszych rodaków: co z wakacjami? Planować je czy nie? A jeśli tak, to w Polsce, czy może też za granicą dałoby radę?

Planowanie w czasie pandemii jest w ogóle bardzo trudne i ryzykowne, więc ja bym namawiał wszystkich, abyśmy jednak cały czas brali pod uwagę to, że pandemia nie odeszła od nas. Zresztą jeśli mówimy o wakacjach zagranicznych czy dalszych wyjazdach, to proszę również brać pod uwagę nie tylko sytuację w Polsce, ale również sytuację w innych krajach, które są potencjalnym celem naszych wyjazdów. Dzisiaj naprawdę żyjemy w takich czasach, jeszcze pewnie półtora roku temu wydawałoby nam się to nieprawdopodobne, ale żyjemy w czasach, w których właśnie takie planowanie z wyprzedzeniem kilku miesięcy naprzód jest obarczone sporym ryzykiem.

Drodzy państwo, słuchacie rozmowy z ministrem Michałem Dworczykiem, szefem kancelarii premiera. Ciąg dalszy tej rozmowy w naszych mediach społecznościowych oraz na naszej stronie internetowej.

Dziękuję bardzo.

*

Panie ministrze, ciąg dalszy naszej rozmowy, pytanie kolejne: czy szczepionki... Wiemy, że szczepionki nie dają odporności na całe życie. Po jakim czasie trzeba będzie je powtarzać? Czy mamy już taką wiedzę?

Nie mamy jeszcze takich precyzyjnych informacji. Tutaj i naukowcy, i producenci ostrożnie wypowiadają się w tych kwestiach. Pytanie, czy będziemy musieli powtarzać te szczepienia, tak jak na przykład szczepienia przeciwko grypie, jest cały czas pytaniem otwartym. To zależy od tego, jak wirus szybko będzie mutował, jak szybko jego różne odmiany, które uodparniają się na te szczepionki, będą w Polsce istniały. Na razie nie wygląda na to, żeby wirus tak szybko mutował jak wirus grypy, ale tak jak powiedziałem, nie ma jednoznacznej odpowiedzi ani naukowców, ani producentów, czy te szczepienia, które w tej chwili wykonujemy, będą musiały być powtarzane, a jeśli tak, to czy tą samą szczepionką, czy dostosowaną do innego właśnie wariantu wirusa.

Panie ministrze, wiemy, że w Polsce są już pojedyncze przypadki wariantu brazylijskiego, wariantu południowoafrykańskiego. Jak rozmawiam z wirusologami, mówią, że potrafią one umknąć naszemu systemowi odpornościowemu. Czy jesteśmy przygotowani na ewentualne, mówię: ewentualne, rozszerzenie tej fali i to, że ona wyprze wirusa brytyjskiego w Polsce?

My oczywiście staramy się monitorować i monitorujemy sytuację epidemiologiczną, również weryfikując, jaka odmiana wirusa jest najbardziej popularna u nas w kraju, natomiast – tak jak już mówiłem – planowanie w pandemii jest obarczone sporymi ryzykami. Podam przykład: posługujemy się bardzo dobrymi modelami, które są przygotowywane i opracowane przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego, te modele dotyczą rozwoju pandemii, a mimo to nie zawsze one się sprawdzają, prawda? Mimo tego, że naukowcy najwyższej próby pracują nad nimi. W związku z tym dzisiaj takiej jednoznacznej odpowiedzi: tak, na pewno sytuacja zmieni się w ten bądź w inny sposób, albo: tak, na pewno poradzimy sobie z daną sytuacją, jest obarczona sporym ryzykiem. Ja mogę na pewno w imieniu rządu polskiego powiedzieć, że zrobimy absolutnie wszystko i dołożymy wszelkich starań, żeby pandemia jak najszybciej zakończyła się, a przynajmniej żebyśmy mogli powiedzieć, że zapanowaliśmy nad pandemią, że Polacy przestali masowo trafiać do szpitali, że zmniejszyła się w sposób zasadniczy umieralność.

Czy deklaracje producentów szczepionek zgadzają się już teraz z rzeczywistą liczbą dostarczanych dawek? Czy te problemy już się skończyły?

W ostatnich tygodniach nie notowaliśmy tego rodzaju kłopotów, ale pamiętając to, co się działo w I kwartale, patrzymy z ostrożnym optymizmem w przyszłość. Wierzę, że im więcej będzie tych szczepionek, tym mniej będzie takich wpadek, jakie zdarzały się producentom w mijających miesiącach.

Teraz pytanie już polityczne, ale również związane ze szczepionkami: czy zechce pan skomentować panią poseł Pomaskę, która mówi, że mamy w Polsce niemieckie szczepionki i zawdzięczamy to Niemcom?

Myślę, że to dosyć infantylna wypowiedź, jeśli rzeczywiście ona tak brzmiała, bo ja jej nie słyszałem. Natomiast zawdzięczamy je przede wszystkim temu, że Polska we właściwym momencie zdecydowała się zamówić te szczepionki. Producenci są różni, jak wiemy. Jak rozumiem, pani poseł nawiązywała do firmy, która jest w części własnością niemiecką, czyli Biontech Pfizer, natomiast wiodącym partnerem, jeśli tam mamy już dyskutować o szczegółach, jest akurat współwłaściciel amerykański. Natomiast zawdzięczamy to przede wszystkim decyzji polskiego rządu, który zdecydował przystąpić do wspólnego unijnego kontraktu zakupu tych szczepionek z wszystkimi tego konsekwencjami. Chcieliśmy, żeby te szczepionki w sposób solidarny, ale też solidny i przewidywalny, były dostarczane do Unii Europejskiej, do krajów Unii Europejskiej. Wiemy, jak ta umowa została skonstruowana i jak była egzekwowana, to znaczy pozostawia ona wiele do życzenia, ale zdecydowaliśmy się na ten mechanizm solidarnościowy. Warto z tego doświadczenia w przyszłości wyciągnąć konsekwencje.

Co tam się wydarzyło w rzeczywistości w Rzeszowie? Opozycja zarzuca wam, że szczepicie to miasto, bo za chwilę tam będą wybory na prezydenta miasta i to jest wasze paliwo wyborcze. Co pan na to?

To jest przykład bardzo nieodpowiedzialnej postawy polityków, którzy próbują na emocjach wokół pandemii i wokół narodowego programu szczepień jakieś takie partykularne, polityczne zyski otrzymać czy zdobyć. To jest nieodpowiedzialne, bo podważa zaufanie nie do jednego czy drugiego polityka, ale w ogóle do funkcjonowania rządu i funkcjonowania państwa jako takiego. Nic absolutnie takiego nie miało miejsca. Jeśli spojrzymy na procent osób zaszczepionych na Podkarpaciu, to w niczym to nie odbiega od innych... te dane w niczym nie odbiegają od danych z innych województw, Podkarpacie plasuje się mniej więcej w połowie stawki, mówiąc kolokwialnie. Jeśli chodzi o Rzeszów, to takie wrażenie mogło wprowadzić mylne liczenie raportów dotyczących wykonanych szczepień w tym województwie i w samym Rzeszowie. Tłumaczyliśmy to już wielokrotnie, ja mogę tylko powtórzyć, że jest jedna z firm w Rzeszowie zarejestrowana, która ma kilkadziesiąt placówek rozsianych po całym województwie, centrala rzeszowska zamawia te szczepionki i rozlicza te szczepionki również jako centrala rzeszowska, natomiast szczepienia wykonywane są na terenie całego Podkarpacia. Jeżeli ktoś albo nie ma pełnej wiedzy, albo ma złą wolę, no to może zinterpretować te wyniki tak, jakby te wszystkie szczepienia dotyczyły mieszkańców Rzeszowa, co oczywiście nie jest prawdą. I trzeba powiedzieć, że to nie jest jedyny taki przypadek, gdzie istnieje taki ośrodek, który ma dziesiątki swoich punktów szczepień. W innych powiatach takie... pokazywaliśmy zresztą przykłady tego rodzaju podmiotów, które tak funkcjonują czy to w Sopocie, czy to w Wałbrzychu, czy w szeregu innych miast w Polsce.

Panie ministrze, na ostatnie 30 sekund jeszcze jedno pytanie niezwiązane ze szczepionkami. Dyktatura białoruska wzmaga represje wobec Polaków. Czy polska pomoc, polskiego rządu wobec naszych Polaków na Białorusi nie jest za mała?

Staramy się pomagać na tyle, na ile to jest możliwe w tej trudnej sytuacji, naszym rodakom, to jest jeden z naszych priorytetów rządu Mateusza Morawieckiego. Na pewno nie zostawimy ich bez pomocy. I to wstrząsające, że w 21 roku dyktator zza wschodniej granicy mści się na własnych obywatelach czy prześladuje własnych obywateli tylko dlatego, że są innej narodowości. To w tym wypadku chodzi o narodowość polską.

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk był pierwszym gościem radiowych Sygnałów Dnia. Dziękuję panu serdecznie.

Dziękuję panu, dziękuję państwu.

JM