Sygnały Dnia 11 sierpnia 2021 roku, rozmowa z Piotrem Müllerem

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2021 08:15
Audio
  • Piotr Müller: rząd Zjednoczonej Prawicy będzie dalej funkcjonował (Sygnały dnia/Jedynka)

Grzegorz Jankowski: Rozmowa Dnia z Piotrem Müllerem, rzecznikiem rządu. Dzień dobry panu.

Piotr Müller: Dzień dobry.

Panie ministrze, czy wy macie większość? Dzisiaj ardzo ważne głosowania w sprawie zmiany prawa medialnego oraz immunitetu Mariana Banasia. Czy dziś Zjednoczona Prawica ma większość w tej sprawie?

Przede wszystkim tu rozpatrujmy te sprawy obok kwestii większości rządowej, bo to są dwie sprawy, które są ponad kwestią funkcjonowania rządu, ale tak, liczę na to, że dzisiaj kwestie związane z ustawą medialną uzyskają odpowiednią większość. A przede wszystkim jestem zasadniczo pewny, że rząd Zjednoczonej Prawicy będzie dalej kontynuował swoje funkcjonowanie, ponieważ w Sejmie są też osoby, które w Porozumieniu i zarówno poza Porozumieniem, poza tą partią nasz rząd chcą wspierać.

Czyli rozumiem, że w ciągu ostatnich kilku, kilkunastu dni, a może tygodni zbieraliście większość, tak żeby było dzisiaj 231 posłów bez Jarosława Gowina i kilku jego szabel, tak?

To już widać spośród deklaracji też w Sejmie, bo również posłowie spoza Zjednoczonej Prawicy faktycznie zapowiedzieli, że zagłosują za ustawą medialną. I my faktycznie przekonywaliśmy też innych posłów spoza Zjednoczonej Prawicy, aby to zrobili.

Zjednoczonej Prawicy już nie ma, tak mówił wczoraj Jarosław Gowin. Czy używanie terminu Zjednoczona Prawica jest jeszcze uprawnione?

Panie redaktorze, gdy była podpisywana umowa koalicyjna, partia Porozumienie miała blisko 20 parlamentarzystów, dzisiaj z Jarosławem Gowinem z tego, co widać, jest zaledwie kilku, więc pytanie tak naprawdę, kto reprezentuje w tej chwili partię Porozumienie. Mam wrażenie, że jednak większość posłów... znaczy nie wrażenie, tylko pewność, większość posłów, którzy na początku byli w Porozumieniu, w tej chwili już wspiera rząd Zjednoczonej Prawicy albo z Porozumienia, albo już bezpośrednio nawet spoza, bo odeszli z jego partii.

Czy stawia pan w takim razie tezę, że partia Porozumienie de facto nie istnieje?

Nie, to jest myślę za ostre stwierdzenie. Bardzo jestem ciekaw, jak będą też wyglądały decyzje formalne wewnątrz partii, bo pamiętajmy o tym, że to nie tylko Jarosław Gowin przecież decyduje w partii Porozumienie o wspólnym rządzeniu. I większość posłów, która była wybrana z tej partii do Sejmu, w tej chwili popiera rząd Zjednoczonej Prawicy, z czego się cieszymy, bo przynajmniej dwa ciężkie lata reform, reform, które są istotne z punktu widzenia Polaków.

To jeszcze jedno pytanie. Czy ci posłowie Porozumienia, którzy poprą dzisiaj was w głosowaniu w sprawie Banasia, w sprawie prawa medialnego, a później Polskiego Ładu, uzyskają od was miejsca z list Prawa i Sprawiedliwości przy następnych wyborach?

Panie redaktorze, my od samego początku mówimy o tym, że projekt Zjednoczonej Prawicy chcemy kontynuować w roku 2023, więc tutaj nic się pod tym względem nie zmieniło. Zarówno posłowie Solidarnej Polski, jak i posłowie Porozumienia są uwzględniani we wspólnych listach wyborczych w 2023 roku, o ile oczywiście wspólnie będziemy kontynuować rządy i realizować ten program.

Rozumiem, że Prawo i Sprawiedliwość jest zdeterminowane dzisiaj odwołać immunitet Mariana Banasia, ale również przegłosować prawo medialne. Chodzi o kontrolę nad firmami telewizyjnymi przez koncerny zagraniczne spoza europejskiego obszaru gospodarczego, konkretnie o TVN. No i tutaj czytam dzisiaj różne doniesienia medialne, że Amerykanie podobno, podobno grożą tym, że jeżeli to prawo zostanie przegłosowane, to na przykład część żołnierzy amerykańskich zostanie wycofana do Rumunii z Polski. Co pan na to?

Ja nie będę się odnosił do nagłówków medialnych. Równie dobrze ktoś mógłby napisać zupełnie coś odwrotnego. Żaden sygnał ze strony amerykańskiej oficjalny czy nieoficjalny na ten temat do rządu nie wpłynął, nic mi nie wiadomo na ten temat.

To jeszcze w takim razie inne nagłówki medialne. Dzisiejszy Dziennik, chodzi o Krajowy Program Odbudowy, no, wysoko Dziennik dzisiaj pisze o tym, że Krajowy Program Odbudowy jest wstrzymywany przez Komisję Europejską. Powody, jak spekuluje gazeta, mogą być również polityczne. A niektóre kraje dostały już pierwsze wypłaty ze swoich programów.

Tylko pamiętajmy o tym, że my ze względu na trwający długo w Polsce proces ratyfikacyjny składaliśmy Krajowy Program Odbudowy jako jeden z ostatnich krajów, więc też ciężko oczekiwać od Komisji Europejskiej, aby przyjmowała nasz plan na początku. Natomiast liczę na to, że po tym sezonie też niestety wakacyjnym również w strukturach biurokratycznych Brukseli ten program zostanie zaakceptowany wreszcie i zrealizowany, bo zasadniczych uwag, właściwie żadnych z tego, co wiem, już nawet technicznych uwag co do kształtu tego programu nie ma. Więc, że tak powiem, liczę, że to jest tylko ze względu na ten sezon wakacyjny w Brukseli i pewną opieszałość struktur biurokratycznych.

A jeżeli to jest polityka, tak jak w przypadku Węgier na przykład?

Panie redaktorze, mam nadzieję, że to byłoby... znaczy to jest niemożliwe, bo jeżeli Komisja Europejska twierdzi, że ktoś łamie zasady praworządności, a takie nieprawdziwe stwierdzenia padają wobec Polski czy Węgier, to chyba sama Komisja Europejska nie postępowałaby w sposób nielegalny, niezgodny z przepisami prawa unijnego. (...)

Ale Węgrom te pieniądze wstrzymano.

No ale to też pokazuje pewnego rodzaju hipokryzję, no bo jeżeli my mówimy o przepisach prawa, to Komisja Europejska nie ma wprost takiej kompetencji, aby z powodów politycznych wstrzymywać wypłacanie środków. To też pokazuje, jaki mamy problem w tej chwili w Unii Europejskiej jako wszystkie kraje Unii Europejskiej. To, że wiele organów unijnych próbuje tworzyć sobie kompetencje, które nie są zapisane w traktatach.

Ale jeżeli Węgrom wstrzymano tę pomoc, potrafię sobie wyobrazić, że Polsce też zostanie wstrzymana pod takim samym pretekstem, czy mamy wtedy jakiś plan awaryjny, plan B?

Panie redaktorze, przede wszystkim liczymy na to, że ten projekt zostanie zaakceptowany zgodnie z tym, co zostało ustalone na Radzie Europejskiej w ramach tego podziału, który był wynegocjowany przez wszystkich premierów i prezydentów będących na szczycie. To jest jedna rzecz. Druga rzecz, że oczywiście my przecież uruchamiamy, uruchomiliśmy już w tej chwili gigantyczny fundusz, rządowy fundusz Polski Ład,  który ma ogromne środki finansowe, bo łącznie docelowo 100 miliardów złotych, w tym roku 20 miliardów złotych, które trafią do samorządów. To są środki, które są porównywalne, a czasami nawet większe z punktu widzenia gmin i powiatów, niż te środki, które trafiają z budżetu Unii Europejskiej. W związku z tym pewnego rodzaju zasilenie gospodarcze i inwestycyjne będzie zabezpieczone chociażby tym funduszem.

Panie ministrze, jesteśmy przy pieniądzach, jesteśmy przy Polskim Ładzie, to w takim razie pytanie takie. Zarzuty, które formułuje opozycja, że ten Polski Ład uderza w przedsiębiorców, a to oni najwięcej zatrudniają i najwięcej płacą podatków w Polsce, to oni są solą polskiej gospodarki. Kolejny zarzut opozycji: znaczne zmniejszenie dochodów samorządów.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że gospodarkę i wzrost gospodarczy generują zarówno pracownicy, jak i przedsiębiorcy. To nie jest tak, że przedsiębiorca sam generuje ten dochód. To jest praca wspólna zatrudnionych również przez niego pracowników. W związku z tym taki podział, że jego pracownicy to jest osobno, a przedsiębiorca jest osobno, jest zupełnie mi daleki. W związku z tym musimy na to patrzeć spójnie. W Polsce wprowadzamy system, w którym zyskuje 18 milionów obywateli, 90% na tej reformie zyskuje lub jest dla nich neutralna. Część przedsiębiorców, część osób zarabiających więcej, na przykład na umowę o pracę, ponad 12,5 tysiąca złotych brutto miesięcznie, zapłaci faktycznie nieco więcej ze względu na to, że chcemy zwiększyć nakłady na służbę zdrowia, a do tej pory składka zdrowotna nie była odpowiednio uregulowana, bo powodowała de facto, że osoby więcej zarabiające płaciły mniej danin publicznych. To jest pierwsza rzecz. Jeżeli chodzi o samorządy, to my przedstawimy cały pakiet rozwiązań też dla samorządów, on jest finalizowany, a tak jak wspomniałem przed chwilą, również uruchomiliśmy rządowy fundusz Polski Ład o wartości tylko w tym roku 20 miliardów złotych.

Drodzy państwo, słuchacie rozmowy z Piotrem Müllerem, rzecznikiem rządu. Za chwilę część internetowa do odsłuchania na stronie Jedynki oraz w mediach społecznościowych i w tej części pytanie o podwyżki dla polityków. Projekt takiej ustawy leży w tej chwili w Sejmie. Drodzy państwo, przenosimy się do Internetu.

*

Panie ministrze, no właśnie, podwyżki dla polityków, jest taki projekt ustawy złożony w Sejmie, 12 tysięcy dla posłów. Powinny być te podwyżki? Tak czy nie?

Panie redaktorze, wynagrodzenia polityków przede wszystkim powinny zależeć od tego, czy rosną wynagrodzenia Polaków. I to jest ustawa, która to reguluje. Jeżeli rosną wynagrodzenia Polaków, czyli to jest ten efekt całej działalności państwa, gospodarki, przedsiębiorców, pracowników, to równolegle do tego w taki sam sposób mogą być waloryzowane wynagrodzenia polityków. To jest zasada, którą chcemy wprowadzić w tej ustawie po to, żeby na przyszłość nie było żadnej dyskusji o tym, czy należą się podwyżki, czy nie. Rosną płace Polaków, rosną przeciętne płace Polaków, rośnie wtedy wynagrodzenie polityków. Jeżeli te płace nie rosną, wynagrodzenia polityków są mrożone.

Ale w tej ustawie jest to tak zapisane, że jest w niej jakiś wskaźnik, który pokazuje: o tyle wzrosły pensje Polaków, o tyle będą rosły pensje posłów na przykład?

O tyle, o ile dokładnie będzie rosło średnie wynagrodzenie Polaków, o tyle będą waloryzowane wynagrodzenia polityków. Czyli to jest uczciwa zasada, która po prostu powoduje tylko i wyłącznie taką sytuację. Jeżeli obywatele się... Jeżeli pensje obywateli rosną, to wtedy mogą rosnąć pensje polityków. Ale nie mogą rosnąć, jeżeli faktycznie te pensje miałyby być zamrożone.

Zmieniamy temat. Wicepremier Jarosław Kaczyński niedawno mówił w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej: „Niezaszczepieni mogą spodziewać się obostrzeń”. Jakich obostrzeń i czy tylko dla niezaszczepionych?

My tutaj mamy pewne rozwiązanie, które ma taki model hybrydowy w stosunku do różnych rozwiązań w innych krajach Europy. Czyli mamy limit osób, które mogą wejść na dane wydarzenie, korzystać z usług ze względu na aktualną sytuację epidemiczną. Poza tym do tego limitu nie liczą się osoby zaszczepione. Czego możemy się spodziewać? Że jeżeli sytuacja epidemiczna by miała się pogorszyć, mam nadzieję oczywiście, że tak nie będzie, ale jeżeliby tak się stało, to te limity osób niezaszczepionych, które mogą korzystać z usług, które mogą uczestniczyć w zgromadzeniach, niestety, będzie zmniejszany, podobnie jak to miało miejsce latem tego roku... tfu, przepraszam, wiosną tego roku czy jesienią zeszłego roku. W związku z tym każda osoba zaszczepiona będzie w korzystniejszej sytuacji ze względu na to, że do tego limitu nie będzie się liczyła. A te limity niestety mogą być mocno ograniczone, jeżeli sytuacja epidemiczna by się mocno pogorszyła.

Panie ministrze, właśnie czytam, jak to jest we Francji od niedawna. Aby wejść do restauracji, barów, kawiarni, łącznie z ogródkami i tarasami, na targi, salony czy seminaria do placówek ochrony zdrowia, domów opieki społecznej, środków transportu dalekobieżnego i tak dalej, trzeba mieć aktualny test lub szczepienie. Tak będzie w Polsce?

Panie redaktorze, będzie tak jedynie w zakresie, w którym będzie to ponad limit, który obowiązuje, to znaczy że jeżeli na przykład mamy imprezę rodzinną, na przykład wesele, na którym byłby zmniejszony limit, tak jak to było kilka miesięcy temu, na przykład 50 osób, to każda osoba powyżej tej liczby faktycznie będzie weryfikowana pod kątem certyfikatu aktualnego zaszczepienia.

Mieliśmy kilka napadów na punkty szczepień. Czy wykryto już sprawców? Bo ja mam takie wrażenie, że trochę się cackamy z tymi ludźmi, którzy generalnie prowokują państwo i służby państwowe do takich działań.

W tych sprawach zostały powołane specjalne osobne zespoły dochodzeniowo-śledcze po to, aby zlokalizować i namierzyć sprawców, jeżeli chodzi o poszczególne wydarzenia. Nie wiem, jak wygląda sytuacja w każdym tym pojedynczym przypadku, wiem, że w niektórych przypadkach już te działania są daleko idące. Natomiast to, co jest ważne, my wczoraj podjęliśmy decyzję na rządzie, aby osoby, które pracują w punktach szczepień, uzyskały status funkcjonariusza publicznego, czyli atak na taką osobę byłby równoznaczny i podobny w skutkach prawnych do tego, jak atak na przykład na policjanta czy strażaka, czy inną osobę pełniącą funkcję publiczną. To ma być jasny sygnał, że nie ma absolutnie zgody polskiego rządu na to, aby w taki sposób się zachowywać. I powiem więcej – to będzie oznaczało, że każdy taki atak będzie równoznaczny z bardzo surową karą, w tym karą pozbawienia wolności.

I jeszcze jedno pytanie epidemiczne – czy szczepionki będą płatne? Czy już jest decyzja w tej sprawie? I jeśli tak, to od kiedy?

Na ten moment szczepionki są bezpłatne, nie ma decyzji, żeby od jakiegoś konkretnego momentu w tej chwili szczepionki miały być płatne, aczkolwiek faktycznie – tak jak wspominaliśmy wcześniej – niewykluczany, że w pewnym momencie takie rozwiązanie może być wprowadzone.

Ile by kosztowała taka szczepionka? Ma pan wiedzę?

To jest... razem z zaszczepieniem łącznie będzie około kilkuset złotych.

Kilkuset złotych?!

Tak, bo sama szczepionka to o ile dobrze pamiętam, jest to koszt około stu coś złotych plus procedura zaszczepienia. Ponad dwieście złotych z tego, co pamiętam w tej chwili, ale tutaj trzeba byłoby to w Ministerstwie Zdrowia zweryfikować, więc to jest tak, że zależnie od rodzaju szczepionki, bo one mają różny koszt w zależności, czy to AstraZeneca, czy Pfizer, i plus procedura zaszczepienia.

Drodzy słuchacze, słyszycie to? Jeżeli jeszcze macie jakiekolwiek wątpliwości, szczepionka może kosztować ponad 200 złotych, jeżeli rząd się na to zdecyduje. Pędźcie do punktów szczepień i się szczepcie, ci, którzy tego nie zrobili. I jeszcze jeden temat: Jarosław Kaczyński w wywiadzie też dla PAP-u mówi: „Zlikwidujemy Izbę Dyscyplinarną w tej postaci, w jakiej funkcjonuje ona obecnie, i w ten sposób zniknie przedmiot sporu”. Tak powiedział, ale sugeruje też nowe rozwiązania. Czy pan ma wiedzę, jakie rozwiązania?

My w tej chwili przygotowujemy projekt ustawy w ogóle dotyczący reformy wymiaru sprawiedliwości. Z racji na to, że to są jeszcze prace, które nie zostały w stu procentach zakończone, nie chciałbym mówić o ostatecznych rozwiązaniach, natomiast faktycznie te zmiany w sądownictwie są planowane i chcemy je wprowadzić.

Premier Morawiecki mówi, że Izba nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Jakich nadziei?

Przede wszystkim z większym i skuteczniejszym karaniem osób, które łamią przepisy prawa spośród grupy sędziów, bo to jest w tej chwili myślę takie oczekiwanie, które po pierwsze wyraża społeczeństwo, a po drugie – jakby weryfikacja pod kątem liczb pokazuje, że te postępowania nie okazywały się jakoś mocno skuteczne i liczba osób rzeczywiście ukaranych nie jest zbyt duża.

Dziękuję panu serdecznie. Drodzy słuchacze, wysłuchaliście rozmowy z Piotrem Müllerem, rzecznikiem rządu. Dobrego dnia życzę.

Dziękuję bardzo.

JM