Sygnały Dnia 23 sierpnia 2021 roku, rozmowa z Przemysławem Czarnkiem

Ostatnia aktualizacja: 23.08.2021 07:15
Audio
  • Przemysław Czarnek: słów pana Frasyniuka nie będziemy komentować, bo to jest poniżej jakiegokolwiek poziomu, tak jak poniżej jakiegokolwiek poziomu jest zachowanie dziennikarzy TVN24 (Sygnały dnia/Jedynka)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. Witam bardzo serdecznie, dzień dobry, panie ministrze.

Przemysław Czarnek: Dzień dobry, kłaniam się państwu.

Panie ministrze, za kilka dni, w przyszłym tygodniu rozpoczyna się rok szkolny, ale zanim przejdziemy do tego tematu, do tego, w jaki sposób ten rok szkolny będzie realizowany w tym i przyszłym roku, w tym nadchodzącym roku szkolnym, chciałabym poprosić pana profesora o komentarz do wczorajszej wypowiedzi pana Władysława Frasyniuka na antenie TVN24, mówił o polskim wojsku „wataha psów, śmieci”. To wszystko komentując. takie określenia padły wobec funkcjonariuszy państwa polskiego, wobec żołnierzy Wojska Polskiego, gdy pan Frasyniuk komentował szturm, no bo chyba tak to można nazwać, wicemarszałek Senatu, która chciała przekroczyć nielegalnie granice i przedrzeć się na stronę białoruską, nie została wpuszczona. Ale najpierw może komentarz do tych słów Władysława Frasyniuka.

Pani redaktor, słów pana Własysława Frasyniuka nie będę, bo to jest poniżej jakiegokolwiek poziomu również komentowanie tych słów. Wszyscy słyszeli, wszyscy widzą, jak się zachowują ludzie opozycji, pan Frasyniuk, ale przecież takie same słowa dotyczyły pana Sikorskiego w programie TVN24, gdzie pani Olejnik nie zareagowała nawet jednym słowem. Takich sytuacji, kiedy inni byli lżeni najpodlejszymi słowami, było więcej, to był również ten festiwal czy tam koncert w TVN24 w Sopocie, tam też padały ze sceny obraźliwe sformułowania, jeszcze bito brawo za to. Więc to są sytuacje charakterystyczne dla opozycji, poniżej jakiegokolwiek poziomu, typowo antypolskie, niestety.

To, co zrobił pan Frasyniuk, obrażając Wojsko Polskie, polską Straż Graniczną, która pilnuje szczelnie granicy nie tylko polskiej, ale wschodniej granicy Unii Europejskiej, nie jest tylko chamstwem. To jest działania stricte antypolskie, jednoznacznie antypolskie. W takie działanie wpisują się wszyscy, którzy atakują Straż Graniczną i wojsko, w tym również pani marszałek z Lewicy, w tym również posłowie Koalicji Obywatelskiej – Jachira, pan Joński, pan Szczerski [sic], to są ludzie, którzy nie mają pojęcia o tym, jak zapewnić bezpieczeństwa państwa polskiego, i chcą narazić Polaków na takie same niebezpieczeństwa, na jakie dziś już narażani są codziennie permanentnie i bez odwrotu mieszkańcy Niemiec, Francji czy innych krajów Europy Zachodniej, co się ukrywa w tamtejszych mediach. My bronimy polskiej granicy, broni polskiej granicy Wojsko Polskie, Straż Graniczna, którym bardzo dziękujemy. A słów pana Frasyniuka nie będziemy komentować, bo to jest poniżej jakiegokolwiek poziomu, podobnie jak poniżej jakiegokolwiek poziomu jest zachowanie dziennikarzy TVN24.

Panie ministrze, ale jak pan patrzy na (ja mimo wszystko dopytam) zachowanie polityków rzeczywiście i Koalicji Obywatelskiej, i Lewicy? Tam rozpoczęli zdaje się panowie Joński i Szczerba, później dołączyli kolejni, wczoraj była wicemarszałek Senatu, która mówiła: „Byli tacy żołnierze, którzy wykonywali rozkazy. Żeby Wojsko Polskie do tego stopnia upadło”, tak komentowała wypowiedzi żołnierzy, którzy mówili, że mają rozkaz pilnować polskiej granicy. Jaki jest cel pana zdaniem? Bo trudno sobie wyobrazić, żeby posłowie, parlamentarzyści, wicemarszałek Senatu nie wiedziała, że w Polsce i zresztą w żadnym innym kraju nie można nielegalnie przekraczać granicy, że nie można po prostu sobie przechodzić i wchodzić do jednego... na jedną i drugą stronę granicy, bez względu na to, jakie się ma intencje, to jest po prostu zabronione wszędzie. Skąd w takim razie takie zainteresowanie? Skąd te szturmy? Pani poseł Jachira wspomniana przez pana profesora rzucała się z rękoma na strażników granicznych i na wojsko. Skąd to zachowanie? Jaki jest cel pana zdaniem? No bo trudno sobie wyobrazić, żeby wszyscy ci państwo byli tak strasznie zmotywowani tylko chęcią pomocy, bo jeżeli chcą pomagać, można zorganizować pomoc legalnie, organizację charytatywną pewno przez granicę, w normalnym trybie wystąpić do państwa białoruskiego i tę pomoc zorganizować. No ale skąd tego typu ataki na polskich funkcjonariuszy?

Co do pomocy humanitarnej chcę żebyście państwo wszyscy wiedzieli, którzy nas państwo słuchacie dzisiaj rano w tym programie w Jedynce, otóż państwo polskie przyjmuje uchodźców każdego roku. W samym tylko województwie lubelskim, kiedy byłem wojewodą, i to się nie zmieniło, mamy 4 ośrodki dla uchodźców i przyjmujemy rocznie do 2000 uchodźców. Tylko legalnie, wiemy dokładnie, kto to jest, z jakimi zamiarami przyjeżdża, zapewniamy bezpieczeństwo tym uchodźcom, zapewniamy pomoc tym uchodźcom i przede wszystkim bezpieczeństwo mieszkańcom państwa polskiego, bo to jest podstawowe zadanie władz państwa polskiego i wszystkich sił, wszystkich służb, które temu się poświęcają. Natomiast tacy ludzie, jak pan Joński, pan Szczerski [sic], Platforma Obywatelska czy Lewica (...)

Pan Szczerba, panie ministrze, pan poseł Szczerba.

Przepraszam, pan poseł Szczerba, tak jest. Pan poseł Szczerba, pan poseł Joński, Jachira czy inni przedstawiciele Platformy Obywatelskiej czy Lewicy, wykonują czyjeś polecenia. To są (...) z którymi rozmawiam niejeden raz i wiem, że są inteligentni. Nie chce mi się wierzyć, żeby byli aż tak głupi, żeby narażać państwo polskie i społeczeństwo polskie na niebezpieczeństwa, takie jak są w Niemczech albo we Francji, bo dokładnie wiemy, skąd są ci migranci na granicy białoruskiej, kto ich do Białorusi przywiózł, kto jakie pieniądze wziął za tych migrantów. To są... mniej więcej wiedza, która mniej więcej do nas trafia, jeśli chodzi o środki finansowe, jakie dyktator na Białorusi bierze za to. Wiemy, że jest to celowa akcja, więc dzisiaj uleganie presji może spowodować taką sytuację, jak w Niemczech czy we Francji, a w Niemczech czy we Francji liczba ataków na kobiety, zabójstw kobiet we Francji czy w Niemczech, gwałtów jest potężna, bo tam już nie są w stanie służby zapewnić bezpieczeństwa mieszkańcom tych krajów. Więc nie wydaje mi się, żeby ci ludzie, którzy dzisiaj atakują Wojsko Polskie, Straż Graniczną, atakują państwo polskie, bo tak trzeba powiedzieć o tych posłach opozycji, byli aż tak głupi, żeby tego nie wiedzieli. Więc są przez kogoś sterowani, taką stawiam tezę, bo nie mam innego wytłumaczenia dla tego nieracjonalnego zachowania opozycji.

Ale czy myśli pan, że to jest strategia chociażby Koalicji Obywatelskiej, strategia Platformy Obywatelskiej, czy jest zgoda kierownictwa Platformy Obywatelskiej, pana przewodniczącego Donalda Tuska na tego typu wypady i ataki, czy też to są takie indywidualne decyzje poszczególnych parlamentarzystów?

Pan Tusk, jak państwo wiecie, zaczyna się wycofywać z tego projektu Platformy dotyczącego ataku polskich służb i wymuszania przekroczenia przez granicę nielegalnych migrantów. Pan Tusk jest odpowiedzialny bezpośrednio jako były prezydent Unii Europejskiej za kryzys migracyjny od 2015 roku, za to, co się dzieje dzisiaj w Niemczech i we Francji, dlatego dla niego ten problem uchodźców, migrantów na granicy Unii Europejskiej jest bardzo niewygodny. Dlatego, jak państwo wiecie, dał sygnał do odwrotu swoim twitem wczorajszym zdaje się. Ale widać, że nie panuje nad emocjami swoich posłów i dlatego to się rozlewa. Wydaje mi się, że niestety mamy do czynienia z jakąś zorganizowaną akcją sterowania tymi ludźmi, dlatego że – jeszcze raz powtarzam – trzeba być ślepym całkowicie, żeby nie wiedzieć, skąd są migranci na granicy białoruskiej, na czym polega polityka Łukaszenki w tej sprawie,  i żeby nie wiedzieć, co się dzieje w Niemczech i we Francji po kryzysie migracyjnym z ostatnich kilku lat. I to kryzysie, który wywołał skutki nieodwracalne w tych krajach. Proszę porozmawiać z mieszkańcami miast i miasteczek niemieckich, austriackich czy francuskich, z kobietami zwłaszcza, które się boją dzisiaj po zmroku, a także wieczorem wychodzić po prostu na ulice nie tylko na obrzeżach miasta. To są rzeczy, które tam są już normalnością. My do tego nie chcemy dopuścić, chcemy być krajem bezpiecznym dla naszych mieszkańców i takim pozostaniemy dzięki naszym służbom, Straży Granicznej, wojsku, bez względu na ataki opozycji.

Zmieniamy temat, panie ministrze, w przyszłym tygodniu dzieci, młodzież powracają do nauki. Jak pan patrzy na szanse na to, żeby ta nauka już w tym roku szkolnym, nadchodzącym roku szkolnym była w pełni stacjonarna i w całości stacjonarna? Eksperci mówią o tym, że grozi nam czwarta fala koronawirusa, jedni twierdzą, że ten szczyt epidemii nastąpi w październiku, inni twierdzą, że będzie to w listopadzie. Mimo wszystko jest to jesień. Jak pan patrzy na szanse na to, żeby rok szkolny nadchodzący był w całości nauczany w trybie stacjonarnym?

Tego nie jest w stanie, pani redaktor, przewidzieć nikt co do całości roku szkolnego. My jesteśmy w stanie przewidzieć, co się będzie działo w najbliższym miesiącu i myślę w najbliższych dwóch, trzech miesiącach. Jestem przekonany, że ta nauka będzie w całości stacjonarna. Wszystkie przewidywania, które są w Ministerstwie Zdrowia, badania dotyczące tych modeli czwartej fali, która na pewno nadejdzie, dają wiele optymizmu, to znaczy to nie będzie taka fala jak trzecia fala czy druga fala, która powodowała zapełnienie szpitali i kolejki karetek pogotowia na podjazdach, w izbach przyjęć, to bo jest najbardziej szkodliwe czy najtrudniejsze. No i oczywiście liczba tych, którzy umierają na covid. Według modeli, które są w Ministerstwie Zdrowia, i w tym dla mnie, jesteśmy ze Ministerstwem Zdrowia cały czas w pełnym kontakcie, ta fala nie będzie aż tak groźna. Więc spokojnie wracamy do nauki stacjonarnej, przygotowując się również na tę czwartą falę. Stąd dzisiaj, za co ogromnie dziękuję...

A ja z kolei przypominam, przepraszam, panie ministrze, gościem Sygnałów Dnia jest pan prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. Ciąg dalszy naszej rozmowy już w mediach społecznościowych i na stronie internetowej Programu 1 Polskiego Radia.

*

Panie ministrze, no właśnie, pan wspomniał o tych przygotowaniach. Proszę powiedzieć, bo jak, w jaki sposób szkoły są już przygotowane na przyjęcie uczniów, cały czas w tych ekstraordynaryjnych okolicznościach, okolicznościach stanu epidemii, jak to wygląda?

Elementem tych przygotowań do 1 września była już wiosna tego roku. I to, że z panem ministrem zdrowia zaplanowaliśmy szybki powrót do szkół po trzeciej fali, bo już od końca kwietnia zaczynając od przedszkoli po szkoły podstawowe klas I–III, aż w końcu do wszystkich roczników, uczniowie od 6 do 4 tygodni wrócili do szkoły. I to było niezwykle ważne po to, żeby przygotować samych uczniów na powrót do nauki stacjonarnej. Wiemy od nauczycieli, że to się sprawdziło i ten powrót nastąpił, nie będzie zatem już problemów 1 września od tej strony psychologicznej czy motywacyjnej wśród uczniów i młodzieży.

Natomiast co do zabezpieczenia przed koronawirusem, dzisiaj ruszają wielkie dostawy, ogromna logistyczna akcja rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, dostawy do wszystkich placówek oświatowych, które złożyły swoje zapotrzebowanie na bramki do mierzenia temperatury i dezynfekcji, na płyny dezynfekujące, na maseczki, na rękawice, to wszystko dzisiaj już rusza i do 1 września do wszystkich szkół ten sprzęt dotrze, a po 1 września będzie uzupełniany o nowe zakupy, które rządowa Agencja Rezerw Strategicznych robi. Wyasygnowaliśmy na to jako rząd ponad 100 milionów złotych, by zabezpieczyć szkoły na tę okoliczność.

Panie ministrze, ja zapytam, bo ze słów pana ministra Niedzielskiego wynika, że jest rozważany taki wariant, że pewne obostrzenia będą obostrzeniami lokalnymi, ale będą też na przykład dotyczyć inaczej osób zaszczepionych i osób niezaszczepionych. Czy jeżeli taki czarny scenariusz tej kolejnej fali covidowej by się zrealizował, pojawiłoby się dużo zachorowań, byłyby problemy ze służbą zdrowia, to czy wówczas państwo przewidują swego rodzaju podział uczniów, ja wprost o to zapytam, na tych, którzy są zaszczepieni (wiemy przecież, że od 12 roku życia już dzieci, taka w zasadzie młodsza młodzież może być szczepiona) i tych, którzy nie są zaszczepieni, że ci zaszczepieni mogliby być w szkołach, ci niezaszczepieni byliby chociażby w trybie hybrydowym albo zdalnym?

Pani redaktor nakreśliła scenariusz, który w moim przekonaniu nie sprawdzi się, bo jeżeli rzeczywiście mielibyśmy dojść do sytuacji trzeciej fali koronawirusa, czyli przepełnione szpitale nie tylko te, które są na co dzień, ale również tymczasowe, brak miejsc na oddziałach covidowych czy zbliżanie się do kresu miejsc na oddziałach covidowych i kłopoty służby zdrowia ogromne i ogromna śmiertelność na covid, to pewnie różne działania będą podejmowane. Ale takich scenariuszy nie przewidujemy ani w krótkim, ani w dłuższym horyzoncie czasowym, który badamy na ten rok szkolny. W związku z tym tego nie zakładamy. A w warunkach takich, jak jesteśmy dzisiaj, albo w warunkach czwartej fali, ale nie tak groźnej jak trzecia, nie przewidujemy żadnego podziału na dzieci zaszczepione bądź niezaszczepione. Taki podział byłby dla dzieci jest po prostu niesprawiedliwy i szkodliwy.

A, panie ministrze, a co w takim razie ze szczepieniami w szkołach czy w okolicach szkół? Wiemy, że takie akcje będą planowane. Ale też od razu zapytam, czy będą w szkołach prowadzone takie akcje może informujące też, tłumaczące samym dzieciom, no bo w końcu te szczepienia kierowane są nie do najmłodszych, ale już do starszych, które są w stanie już wiele rzeczy zrozumieć, dwunastolatki i starsze dzieci, dotyczące chociażby znaczenia szczepień, ich bezpieczeństwa. Czy takie zajęcia, takie informacje przekazywane dzieciom są planowane?

Taką akcję prowadziliśmy już w czerwcu, korzystając ze stacjonarnej nauki dzieci i młodzieży, i kontynuować ją będziemy od 1 września, będziemy prosić wychowawców, zwłaszcza na godzinach wychowawczych, ażeby te informacje, które będziemy sukcesywnie dostarczać, przekazywali dzieciom i młodzieży. To przynosi efekty, bo na dziś jest od 30 do 40%  nastolatków już zaszczepionych, w różnych miejscach i w różnych grupach wiekowych to jest różnie, im starsi nastolatkowie, tym więcej zaszczepionych, ale ten odsetek mniej więcej tak się kształtuje. Natomiast tak jak zapowiadaliśmy i co już jest również na stronach internetowych Ministerstwa, we wrześniu będziemy w pierwszym tym dużym, w tym długim tygodniu, pełnym tygodniu września prosić dyrektorów o zbieranie oświadczeń i deklaracji od rodziców, którzy chcieliby, ażeby na terenie szkoły powstał punkt szczepień i tam żeby ich dzieci były zaszczepione, dyrektorzy, jeśli zbiorą odpowiednią liczbę i stwierdzą, że potrzebny jest taki punkt szczepień (...) punktów szczepień i naszą, żeby takie punkty szczepień na terenie szkoły zorganizować. Wszystko po to, żeby zachęcać do szczepień, ale zmuszać nie będziemy i dzielić dzieci na zaszczepione i niezaszczepione nie będziemy.

Panie ministrze, a czy możliwe jest wprowadzenie szczepień obowiązkowych dla nauczycieli? Zdaje się, że około 70% kadry nauczycielskiej została zaszczepiona, no ale cały czas pozostaje te 30%. I co w takim razie właśnie z tym postulatem wprowadzenia szczepień obowiązkowych? On dotyczy też nauczycieli, jest formułowany chociażby przez środowiska medyczne.

Pani redaktor słusznie zwróciła uwagę, że nauczyciele są zaszczepieni w pierwszej grupie, jeszcze wczesną wiosną tego roku zostali zarejestrowani w ciągu kilku, kilkunastu dni przez system informacji oświatowej, naszą specjalną nakładkę, 590 tysięcy nauczycieli wówczas się zarejestrowało. Przytłaczająca większość z nich się nie zaszczepiła, a później w ciągu kolejnych miesięcy w tych populacyjnych punktach szczepień zaszczepili się kolejni. Szacujemy, że tych zaszczepionych jest od 70 do 80%, a zatem jest to grupa społeczna, która bardzo odpowiedzialnie do szczepień podeszła. Wydaje mi się, że jeśli rozważamy obowiązek szczepień, to powinniśmy go rozważać w innych grupach, gdzie ten poziom zaszczepienia jest dużo niższy, bo gdyby tak jak nauczyciele wszyscy inni podeszli odpowiedzialnie do szczepień, to dzisiaj mielibyśmy już problem koronawirusa praktycznie z głowy, bo ta odporność społeczna byłaby na bardzo wysokim poziomie.

Panie ministrze, zmieniamy temat na koniec. Były wicepremier polskiego rządu, jeszcze dwa tygodnie temu wicepremier Jarosław Gowin w wywiadach twierdzi, że w jego ocenie pani marszałek Elżbieta Witek może stanąć przed Trybunałem Stanu za reasumpcję głosowania, że to było złamanie prawa. Jak pan patrzy na tę opinię formułowaną przez jeszcze do niedawna członka Zjednoczonej Prawicy, członka koalicji rządzącej?

 Żałuję, że pan premier Jarosław Gowin zaczyna mówić językiem totalnej opozycji. I to jest podłość, niestety. Byłem bezpośrednim świadkiem wszystkich wydarzeń związanych z reasumpcją, byłem świadkiem rozmów z tym związanych. Jako konstytucjonalista i doktor habilitowany prawa konstytucyjnego mogę stwierdzić, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Pani marszałek Witek mogłaby stanąć przed Trybunałem Stanu, gdyby nie wykonała wniosku posłów, którzy podpisali się zgodnie z artykułem 189 pod wnioskiem, który ma pełne uzasadnienie do reasumpcji. I na to ma opinie nie tylko bieżące, ale również te sprzed 3 lat. Dziwię się, że niektórzy konstytucjonaliści mówią inaczej w zależności od tego, kto zleca im opinię, mimo że przepisy prawa się nie zmieniają. I radziłbym panu premierowi Jarosławowi Gowinowi, ażeby powstrzymał te emocje i tę narrację totalnej opozycji, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, bo tą narracją niestety pan Jarosław Gowin się kompromituje.

Bardzo dziękuję. Pan prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki, był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję bardzo.

Dziękuję, kłaniam się państwu.

JM