Sygnały Dnia 30 listopada 2021 roku, rozmowa z Henrykiem Kowalczykiem

Ostatnia aktualizacja: 30.11.2021 07:15
Audio
  • Henryk Kowalczyk: powrotu do Piątki dla zwierząt w tamtej wersji nie będzie, natomiast rząd jest za ochroną zwierząt, ja również (Sygnały Dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Gościem Sygnałów Dnia w Programie 1 Polskiego Radia jest wicepremier Henryk Kowalczyk, wicepremier i minister rolnictwa i rozwoju wsi. Witam, panie premierze, dzień dobry.

Henryk Kowalczyk: Dzień dobry, witam pana redaktora, witam radiosłuchaczy.

Będzie pan miał niedługo nowego zastępcę? Wczoraj wieczorem pojawiła się wiadomość podana przez portal Interia, że nowym wiceministrem rolnictwa ma zostać Lech Kołakowski. Potwierdza pan? Zaprzecza?

No, ja nie wykluczam, ale wiceministrów powołuje pan premier, więc to jest jego prerogatywa.

No, minister nie ma nic do powiedzenia w sprawie tego, kogo będzie miał za zastępcę w resorcie?

Ma, ma, ale tutaj chodzi o decyzję premiera, więc nie chciałbym niczego uprzedzać.

Dobrze, to od innej strony. Pamiętam Lecha Kołakowskiego jako zdecydowanego przeciwnika piątki dla zwierząt. To zresztą skończyło się tym, że pozostał poza Prawem i Sprawiedliwością, teraz w klubie parlamentarnym jest, ale jako przedstawiciel partii Republikanie Adama Bielana. Zastanawiam się, czy ewentualny powrót posła Kołakowskiego to nie jest sygnał o tym, że po prostu zostanie jakoś rozwodniona piątka dla zwierząt albo zostaną z niej wyjęte jakieś rozwiązania. To jest też pytanie tak naprawdę do pana jako nowego ministra rolnictwa, co dalej z tym projektem.

Ja również, pragnę przypomnieć, głosowałem przeciwko temu projektowi piątki dla zwierząt...

Tym bardziej jestem ciekaw pana opinii.

...uznając te dwa zapisy na tamtym etapie za zbyt niekorzystne dla rolnictwa, czyli zakaz uboju rytualnego i odbieranie zwierząt przez organizacje ekologiczne. I to w tamtej wersji, powrót do piątki dla zwierząt, nie będzie, natomiast pragnę podkreślić, że i Prawo i Sprawiedliwość, ale i rząd jest za ochroną zwierząt, ja również, i tutaj te modyfikacje, jeśli chodzi o ochronę zwierząt, będą, będziemy podnosić dobrostan zwierząt. Również to jest... te działania są, ale nie w takim wymiarze, jak to było zaproponowane przy piątce.

A kiedy możemy się spodziewać tych zmodyfikowanych propozycji?

No, propozycje na... modyfikowane one pojawią się również w planie strategicznym wspólnej polityki rolnej, bo tam będą zwiększone dopłaty za dobrostan zwierząt, choćby już to. Ale też pozostałe sprawy raczej będziemy regulować rozporządzeniami, dlatego że ustawa o ochronie zwierząt nie jest ustawą najgorszą, są również przewidziane kary za znęcanie się nad zwierzętami, więc tutaj tylko uściślenie rozporządzeniami, aby było to skutecznie egzekwowane. Rolnicy generalnie przecież chronią zwierzęta, więc naprawdę nie ma o co się martwić, natomiast zdarzały się przypadki i pewnie zdarzać się będą jakichś patologii, i to chcemy bardzo ściśle egzekwować te przepisy, które zaostrzają na przykład kary dla zwierząt, za znęcanie się.

Panie premierze, jak pandemia wpłynęła na to, co dzieje się na polskiej wsi? Bo przypominam sobie sytuację z samego początku – lockdowny, zamknięte granice... Myśmy wtedy się przekonali, jak dobra jest sytuacja w kraju, w którym tak naprawdę jeśli chodzi o rzeczy podstawowe, żywność, wszystko można wyprodukować na miejscu. Myśmy nie mieli takich kłopotów, jak niektóre inne kraje Europy, z tym, że stanięcie tirów na granicy oznaczało pustki w sklepach, daliśmy z tym sobie radę doskonale. Ale jednocześnie później kilkanaście miesięcy sytuacji, w której, jak sobie wyobrażam, z jednej strony na wsi mniejsze zagęszczenie mieszkańców to korzystne, jeśli chodzi o utrudnienie rozprzestrzeniania choroby, z drugiej strony w niejednym gospodarstwie dotknięcie przez koronawirusa jednej, dwóch osób to potrafi być wyłączenie tak naprawdę czasem gigantycznego gospodarstwa. W związku z tym chciałem dopytać o tę sytuację, panie ministrze.

Jeśli chodzi o koronawirusa, to myślę, że wieś przeszła to bardzo spokojnie i nawet wyobraźmy sobie te wszystkie zakazy, które były związane choćby z okresem kwarantanny dwutygodniowej, w ubiegłym roku tak bardzo trudne dla mieszkańców miast, a dla wsi nie było to takie straszne ograniczenie, dlatego że gospodarstwo pracuje... w gospodarstwie własnym pracuje się w izolacji od innych osób, stąd te okresy nie przebiegały tak gwałtownie i tutaj skutków nie było. Jedynym może skutkiem, to, co pan redaktor wspomniał, to było jednak ograniczenie eksportu, bo Polska jest de facto eksporterem żywności i my na swoje potrzeby... my więcej produkujemy żywności, niż spożywamy, więc tutaj to bezpieczeństwo żywnościowe absolutnie było zapełnione. Nawet jak przypomnę sobie taki wzmożony wykup mąki i cukru na początku, w połowie marca 20 roku, to jednak natychmiast potrafiliśmy te zapasy uzupełnić. Natomiast to się odbiło trochę na eksporcie, bo jednak pandemia spowodowała mniejszy przepływ ludzi, towarów, stąd rolnictwo straciło jednak na eksporcie i na cenach. To w tym przypadku dla polskich rolników to była ta strata, natomiast jeśli chodzi o takie bezpośrednie skutki pandemii, to w rolnictwie  były dużo mniejsze niż w miastach czy w zakładach, tam gdzie ludzie pracują w dużych skupiskach.

Cieszymy się z tego, że jest dużo polskiej dobrej żywności w sklepach, jednocześnie trudno nie znaleźć kogoś, kto nie martwi się tym, że ceny rosną. O szczegółach tarczy inflacyjnej będę za niespełna godzinę rozmawiał z wicepremierem Jackiem Sasinem. Pytanie do pana jako szefa resortu rolnictwa: co tutaj, jeśli chodzi o ceny żywności, gra główną rolę? Bo z jednej strony sezonowość, zawsze, wiadomo, te ceny rosną, wiosną, przede wszystkim latem spadają. Pytanie o rolę inflacji, pytanie o wzrost cen energii. Co tutaj jest kluczowe dla tego, że ceny żywności wzrosły i kiedy można spodziewać się tego, że zaczną spadać albo przynajmniej się stabilizować?

Jak się okazuje, to ceny energii mają wpływ nie tylko na ceny wszystkich produktów przemysłowych, ale również i rolnych. Już począwszy od ceny gazu, która ma bezpośredni wpływ na cenę nawozów sztucznych, tych azotowych szczególnie, więc od razu widać, że po tym wzroście, kilkukrotnym wzroście cen gazu ceny nawozów wzrosły też ponad dwukrotnie, to jest jeden z podstawowych środków do produkcji rolnej, czyli automatycznie za tym idzie wzrost cen zbóż. No i również mąki, chleba i tak dalej. I pasz dla zwierząt. Więc to są te naturalne zjawiska, które powodują wzrost cen, powodują inflację. I tak naprawdę gospodarka jest powiązana, nie da się oddzielić rolnictwa od pozostałej części gospodarki, tym bardziej że my w sklepach tak naprawdę kupujemy żywność przetworzoną, a nie surowce rolne, ale na to przetworzenie przy wzroście cen energii ma wpływ cena... cena żywności ma wpływ, jest uzależniona od cen energii. Ale też i przypomnę, rosną płace bardzo w silnym stopniu, odbijamy się gospodarczo po okresie pandemicznym, jest presja płacowa, stąd rosnące płace powodują też wzrost cen produktów przetworzonych. Więc są to takie nieuniknione jednak skutki odbicia się gospodarczego. Do tego nakładają się tu już pewnie nieuzasadnione, ale bardziej uzależnione od geopolityki ceny energii, szczególnie gazu, no i stąd ten wzrost cen.

A czy dotkną nas także podobne kłopoty, jak na przykład Niemców? To znaczy w związku z pandemicznymi obostrzeniami na granicy brak rąk do pracy w gospodarstwach w Polsce?

Było to na początku... w ubiegłym roku było to trochę widocznie w roku 20, natomiast w roku 21 już jednak trochę wszyscy nauczyli się żyć z pandemią, były już akcje szczepień, więc tu już tak było mniej. Natomiast w roku 20 faktycznie był bardzo mocno ograniczony ruch graniczny, ograniczenia z pandemią, nie było jeszcze szczepień, więc ten rok 20 był trudniejszy. Teraz 21, jeśli chodzi o ilość rąk do pracy, już tak strasznie nie było, chociaż faktycznie jest tak, że jednak te ograniczenia graniczne czy pandemiczne nadal powodują, że jest trudniej o pracowników niż to było jeszcze wcześniej.

Henryk Kowalczyk, wicepremier i minister rolnictwa, jest gościem Sygnałów w Programie 1 Polskiego Radia. O bardzo ważną rzecz – Narodowy Holding Spożywczy – zapytam na samym początku drugiej części naszej rozmowy. Zapraszam państwa do mediów społecznościowych Polskiego Radia, także na naszą stronę internetową.

*

W tej sprawie wystąpił pan, panie premierze, wraz z wicepremierem Jackiem Sasinem. Jakie są cele powołania Narodowego Holdingu Spożywczego? No i przede wszystkim kiedy może zacząć działać?

Holding Spożywczy to takie programowe hasło Prawa i Sprawiedliwości już od dawna i teraz przyspieszamy to z panem premierem Sasinem, żeby zrealizować. Właściwie jego celem jest łamanie zmów cenowych, łamanie monopoli, bo to jest właściwie główna przyczyna. Podam taki przykład, że jeśli na przykład rolnik zbierze owoce miękkie, bo te są bardzo trudne do przechowania, właściwie trzeba je sprzedać natychmiast, to w tym momencie, jak już zbierze, to mu proponuje się ceny o połowę czy trzy razy mniejsze, niż na to zasługują, czarna porzeczka czy inne, stąd chcemy, aby ten Holding Spożywczy z takim impulsem cenowym wychodził, łamiąc te zmowy cenowe. To przede wszystkim będzie jego zadanie. Ale oczywiście też choćby (...)

Ale to pan mówi z impulsem cenowym, to znaczy co? Holding ma kupować te owoce od rolników? I co potem z nimi dalej robić?

Ma wejść kapitałowo jako ten pośrednik między podmiot skupujący a przetwórcę i na przykład przetrzymać, mając... wynajmując czy mając powierzchnie przechowalnicze, chłodnicze rolnicze może przechować te produkty, a kupić od rolników po cenie godziwej, że tak powiem, bo w tym momencie, kiedy jest ta cena... kiedy skupujący wykorzystują ten moment bardzo trudny dla rolnika, to czasami ta cena jest bardzo zaniżona albo w ogóle nieopłacalna czasami, nieopłacalny zbiór staje się. To jest taki przykład, który pokazuje na tym elemencie działania, potencjalne działania Holdingu Spożywczego, ale też myślę będzie to taki stabilizator rynku, będzie to też również takie duże przedsiębiorstwo o charakterze branży rolnej powiązane różnymi działami produkcji rolnej. Sądzę, że to będzie taki dobry stabilizator, jeśli chodzi o ceny rynkowe.

A czy z eksportem też coś będzie miał do czynienia Narodowy Holding Spożywczy? Czy to są zupełnie osobne dziedziny i mamy już... bo przypomnę, mamy już agendy, które też wspomagają eksport także polskiej żywności.

Mamy agendy wspomagające eksport polskiej żywności, ale jeśli na przykład iluś tam rolników rozproszonych nie będzie w stanie indywidualnie znaleźć miejsca na rynku eksportowym, no to myślę, że polski holding może być taki koordynatorem właśnie tych mniejszych rolników po to, żeby na rynki eksportowe wchodzić. Ale w tej chwili te rynki eksportowe są dobrze zagospodarowane, ale jeśli taka potrzeba zajdzie, oczywiście, też można będzie z holdingu korzystać.

Nie wszyscy rolnicy są rozproszeni, wielu jest zrzeszonych w rozmaitych spółdzielniach, związkach, organizacjach rolniczych. Pan rozpoczął swoją pracę jako szef resortu rolnictwa od spotkań z przedstawicielami rozmaitych organizacji. Proszę powiedzieć, co pan słyszał najczęściej od drugiej strony, jeżeli chodzi o kłopoty, z którymi zmaga się w tej chwili rolnictwo?

W tej chwili organizacje rolnicze podkreślają kilka problemów takich na bieżąco. No to pierwszy to jest problem występującego afrykańskiego pomoru świń i to jest z tym związane też poniekąd sytuacja, trudna sytuacja na rynku trzody chlewnej. Drugi to jest rosnące ceny nawozów. I tutaj jeśli możemy wymieniać się pewnymi uwagami, myśmy zrobili z premierem Sasinem, co mogliśmy na tym etapie, czyli uruchomiona została taka prawie że bezpośrednia sprzedaż przez zakłady nawozowe, poprzez swoją spółkę Agrochem dla rolników. Oczywiście, nie jest to tak, że po jednym worku można kupić, ale minimum 24 tony, ale też kilku rolników może się skrzyknąć i te zakupy zrobić. Ta cena się ustabilizowała na poziomie, oczywiście, niestety, nie takim jak był rok temu, ale już dużo niższym, niż to było jeszcze w połowie października. To są te elementy, które najbardziej rolników w tym momencie bolą, bo to są takie bieżące trudności. Natomiast też rolnicy mocną uwagę przykładają do planu strategicznego wspólnej polityki rolnej na następne lata, ponieważ ten Europejski Zielony Ład w tym we wspólnej polityce rolnej budzi obawę rolników. I tutaj to jest całkowicie zrozumiałe, wymaga to wyjaśnień, ale również..-

O to też chciałem dopytać, panie premierze, bo budzi i chyba słusznie, tak jak w górnikach budzi program transformacji energetycznej pod egidą Zielonego Ładu duże obawy, no to myślę, że takie wezwania, szczególnie jak te, które pojawiają się przy okazji rozmaitych szczytów klimatycznych, kiedy się wskazuje na to, że to właśnie współczesne rolnictwo, szczególnie hodowla zwierząt, to jest jeden z tych elementów, które przyczyniają się do ocieplenia klimatu, więc trzeba coś z tym zrobić. Krótko mówiąc, najprostsza droga to zakazać na przykład hodowli bydła. Wprost się takie wezwania pojawiają, także w ustach polskich polityków, choćby europosłanki Spurek. Więc sądzę, że niejeden zadaje sobie pytanie: kiedy szef resortu rolnictwa zamieni się w likwidatora hodowli zwierzęcej?

O, nie zamieni się w likwidatora hodowli, dlatego że Europejski Zielony Ład przewiduje na przykład znaczne zwiększenie... ograniczenie stosowania nawozów sztucznych, a zwiększenie stosowania nawozów naturalnych. A nawozów naturalnych z hodowli by nie było, więc myślę, że tutaj trzeba patrzyć na rolnictwo całościowo, a nie tylko jednostronnie.

Poza tym też pokazujemy, że rolnictwo może być asymilatorem dwutlenku węgla i wcale nie jest szkodnikiem, jak to niektórzy chcieliby to rolnictwo przedstawiać. Stąd niezwykle istotna jest wiedza rolników też, jak stosować różnego typu wskazania Zielonego Ładu, a z drugiej strony aby też nie stracić na wartości produkcji, na ilości produkcji, bo to jest niezwykle ważne. Niestety, czasami zakusy są, ale to są na razie tylko deklaracje polityczne, więc najistotniejsza jest sprawa, jak będą one wdrażane i wprowadzane w życie. Mówiłem o tych deklaracjach politycznych, które, jeśli będziemy wdrażać je w życie, to one mają elementy sprzeczne ze sobą, choćby o tych nawozach. Więc nie jestem tutaj aż taki czarnej myśli, chociaż faktycznie jest to wielkie wyzwanie dla rolników i trzeba się bardzo dobrze do tego przygotowywać.

Mówił Henryk Kowalczyk, wicepremier i minister rolnictwa, gość Sygnałów Dnia w Programie 1 Polskiego Radia. Bardzo dziękuję, panie ministrze.

Dziękuję bardzo, dziękuję, panie redaktorze.

JM