X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa z Janem Warenycią

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2011 08:17
Audio

Mariusz Syta: Jutro rocznica katastrofy smoleńskiej, jutro też po godzinie 21.00 na naszej antenie premiera radiowego monodramu „Odchodzimy”, radiowego spektaklu poświęconego tamtym wydarzeniom. A w naszym studiu reżyser właśnie tej sztuki, Jan Warenycia. Witam pana w Sygnałach.

Jan Warenycia: Dzień dobry, dzień dobry państwu.

M.S.: Monodram „Odchodzimy” autorstwa Feliksa Netza to rozmowa, którą prowadzi sam ze sobą człowiek, który miał być jednym z 96 pasażerów samolotu prezydenckiego lecącego do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. To jest zdanie, powiedzmy, z opisu właśnie tego słuchowiska. I teraz zastanawiam się, czy to znaczy, że to jest opowieść o darowanym życiu?

J.W.: To streszczenie, które pan redaktor przed chwilą zacytował, nie w pełni oddaje całe przesłanie tego monodramu, on ma znacznie głębsze pokłady i znacznie większe ambicje pokazania poprzez dzieje człowieka, przecież wiemy, że tych, którym się – nazwijmy to tak w cudzysłowie – udało się nie polecieć, którzy się zamienili, to było kilka, kilka takich sytuacji. I my w monodramie, który napisał pan Feliks Netz, chcemy pokazać strumień świadomości człowieka, któremu darowano życie, który jednak przeżywa to wszystko tak, jakby był jednym z pasażerów Tu-154 10 kwietnia pod Smoleńskiem.

M.S.: W głównej roli, można by powiedzieć jedynej, ale nie do końca, ponieważ monodram, ale inne głosy się pojawiają, w głównej roli Mariusz Benoit. A jaka była pańska pierwsza reakcja, kiedy ten tekst trafił do pańskich rąk?

J.W.: Kiedy tylko w ogóle dowiedziałem się, że taki tekst powstał, no, byłem nieco przerażony, ponieważ uważam, że tragedia smoleńska jest sprawą tak świeżą, tak jeszcze bardzo bolesną, że komentowanie tego w sposób artystyczny jest jeszcze za wczesne, jeszcze ten ból po stracie najbliższych jeszcze jest w tych ludziach. Również my jako naród też jeszcze tym ciągle żyjemy. Ale po przeczytaniu tego tekstu zrozumiałem, że jest to przedsięwzięcie ze wszech miar słuszne, ono pokazuje taki bardzo wycinkowy, ale bardzo ludzki aspekt przeżycia tej tragedii.

M.S.: I mam nawet wrażenie, że to pierwsze poświęcone właśnie tamtym wydarzeniom przedsięwzięcie artystyczne kierowane do szerokiego, no, w tym przypadku słuchacza. Mówię, że pierwsze, jeżeli chodzi o takie, które jest kierowane do szerokiego, bo nie jedyne. Mamy także film niezależnie, który powstaje...

J.W.: Powstają filmy dokumentalne, a to jest reakcja (...)

M.S.: Film fabularny powstaje, jest także spektakl polsko-rosyjski, ale to jednak są przedsięwzięcia małe, niezależne, tutaj mamy taki pierwszy kierowany do szerokiego odbiorcy. Pan powiedział, że czuł pewną obawę. Z drugiej strony pańskie zainteresowania to także historia, co zresztą słychać w wielu słuchowiskach...

J.W.: Tak.

M.S.: ...które pan reżyseruje. Nie ma pan jednak wrażenia, że właśnie w jakiś sposób możemy – to może niezbyt odpowiednie słowo, ale kto wie, czy jednak nie na miejscu – oswoić pewne wydarzenia, jak nie poprzez sztukę, te tragiczne wydarzenia z przeszłości?

J.W.: W zeszłym roku tutaj na antenie Jedynki było wyemitowane moje słuchowisko pt. „Piętno”, które dotyczyło zbrodni katyńskiej z roku 1940. I tak się wydawało, że pamięć już o tych sprawach zaczyna nie tyle gasnąć, co nie przeżywamy jej tak emocjonalnie, że pokolenie dzieci, pokolenie tych, którzy wtedy zostali zamordowani, już powoli odchodzi, że my już to przejmujemy, takie dziedzictwo historyczne. Tymczasem w rocznicę dokonuje się następny akt, zupełnie niespodziewany, zupełnie nie... powiedziałbym, absurdalny jakiś, nikt tego się nie spodziewał, ponieważ ja jeszcze rano słuchając, pamiętam, nie pamiętam, jakiej stacji, ale usłyszałem, że pierwsza wiadomość o tragedii smoleńskiej to było, że „doszło do awaryjnego lądowania”. Jakiż eufemizm. A potem te informacje zaczęły napływać, napływać i gdzieś około południa już wiedzieliśmy, że oni wszyscy zginęli, że 96 osób odeszło na zawsze, że już nigdy nie powiedzą nam nic o tym, co się tam stało. I to, co zrobił pan Netz, jest próbą jakby wejścia, to jest próba takiej empatii, wejścia w świadomość człowieka, który tam leci.

M.S.: I rozumiem, że to także przefiltrowane przez pańską wrażliwość, przez wrażliwość Mariusza Benoit...

J.W.: Przede wszystkim Mariusza Benoit. To było bardzo trudne zadanie, bardzo łatwo tu było pójść w jakieś tanie sentymentalizmy, tanie efekty. Myśmy to zrobili bardzo skromnie, bardzo delikatnie, razem z Mariuszem staraliśmy się zachować wobec tego zdarzenia, wobec tego myślenia jakąś szaloną pokorę. I tu mamy do czynienia ze strony pana Netza, no bo on jest głównym tutaj przecież sprawcą tego słuchowiska, z taką analizą psychologiczną człowieka, który praktycznie wszystko, co dociera do niego na temat katastrofy smoleńskiej, bo potem, jak wiemy, były te wszystkie wydarzenia na i Krakowskim Przedmieściu, i tak dalej, i tak dalej, on stara się na to reagować tak, jakby na to reagował jeden z tych milczących już, tych, którzy zginęli.

M.S.: To jest monodram. Czy ze względu na specyfikę realizacji słuchowisk, przedstawień Teatru Polskiego Radia właśnie ta forma monodramu jest wyjątkowo trudna?

J.W.: To jest chyba najtrudniejsza, ponieważ radio musi mieć, mówiąc językiem filmowym, pewien montaż atrakcji. Nie można przez czterdzieści minut słuchać jednego głosu, choćby mówił najmądrzejsze rzeczy i robił to w sposób najdoskonalszy, to w końcu gdzieś musi znużyć. I dlatego pozwoliłem sobie na takie różne, nie chcę tego zdradzać może przed emisją, ale różne takie zabiegi poprzez wprowadzenie innych aktorów w rolę epizodyczną, żeby to troszeczkę ten monolog rozerwać, żeby tego widza, który może poczuć w pewnym momencie znużenie, ale takie znużenie, że... bo sprawa jest bardzo bolesna, żeby jednak nadać temu troszeczkę inny ton, żeby nie było to takie monotonne tylko i na jednym poziomie.

M.S.: Powiedział pan kiedyś, że dla pana magia radia to przede wszystkim tempo pracy właśnie w radiu, szybkie tempo. Czy to znaczy, że ten czas od momentu, kiedy tekst trafił do pańskich rąk, do zakończenia pracy właśnie nad tym monodramem, to nie był zbyt długi okres?

J.W.: Nie, oczywiście, że nie. Przede wszystkim najważniejszą decyzją, jaką musiałem podjąć, to była decyzja, kogo obsadzić w roli. No i rzeczywiście tu Mariusz Benoit wydał się człowiekiem, który potrafi najlepiej dźwignąć te wszystkie subtelności, a jednocześnie w żadnej chwili, w żadnym momencie nie stworzyć nawet cienia jakiejś przesady, emfazy, czegoś, co by się mogło przeciwko tej bardzo jeszcze kruchej materii obrócić.

M.S.: No, w przypadku akurat tego aktora też panuje taka opinia, że jest to aktor oczywiście wybitny, bardzo znany, ale jednocześnie unikający jupiterów i błysku fleszy, że jakikolwiek ze spektakli Teatru Polskiego Radia, nie tylko,  oczywiście z tym, ale właśnie z aktorem, na pewno jest rzeczą wyjątkowo dobrą.

J.W.: Tak, to jest rzeczywiście taka ciekawa obserwacja, ponieważ Mariusz Benoit jest takim trochę typem samotnika, outsidera i psychicznie bardzo, kiedy czytałem ten tekst, on bardzo mi się kojarzył osobowościowo z tym typem osobowości, który tutaj prezentuje Netz.

M.S.: Bardzo dziękuję. Reżyser Teatru Polskiego Radia Jan Warenycia. Zapraszamy jutro od godziny 21.00 na antenie radiowej Jedynki poruszający monodram „Odchodzimy”, a przed słuchowiskiem rozmowa z autorem tego tekstu Feliksem Netzem.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak