Rozmowa z Januszem Piechocińskim

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2012 07:15
Audio

Krzysztof Grzesiowski: Poseł Janusz Piechociński, Polskie Stronnictwo Ludowe. Dzień dobry, panie pośle.

Janusz Piechociński: Dzień dobry.

Kandydat na fotel prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego?

Tak. Kongres jest już...

Nie zmienił pan zdania.

Nie, nie zmieniam, bardzo z dużą konsekwencją przygotowałem się i przeprowadziłem tę kampanię, za co serdecznie dziękuję także mediom, bo z wielką uwagą przyglądały się tej wielkiej przemianie, której podlega Polskie Stronnictwo Ludowe, jedyna dzisiaj w rzeczywistości polskiej polityki partia wewnętrznie demokratyczna, bo choćby mój start i rywalizacja programowo-personalna z Waldemarem Pawlakiem pokazuje bardzo wyraźnie, że można rzucić wyzwanie liderowi i aktualnemu wicepremierowi, no i nie ma żadnych sankcji, nie trzeba w tej rywalizacji zakładać alternatywnej formacji politycznej, co dzieje się w innych wodzowskich partiach, i to jest wielka wartość. I warto o tej wartości... bo nie będzie lepszej demokracji bez demokratycznych partii politycznych...

Czyli Waldemar Pawlak, pan, ktoś jeszcze?

Zobaczymy, być może pojawi się jakiś trzeci kandydat.

A co mówią szeregi partyjne? Że przydałby się ktoś jeszcze?

Szeregi partyjne są bardzo rozdyskutowane i podzielone w ocenach personalnych, więc liczy się każdy głos.

Marek Sawicki dziś w rozmowie z Gazetą Wyborczą powiada, że może pan zdobyć część głosów, może jakieś 25, ale wygra Waldemar Pawlak. To warto startować?

To jest ocena Marka Sawickiego, a je mam zdecydowanie inne oceny. W rozmowie z delegatami, byłem na wszystkich zjazdach wojewódzkich, widać to wyraźnie, tę sympatię okazywaną przez delegatów na wybory w psl.pl, stronie, którą założyłem po to, żeby sprawozdawać tę kampanię, więc jestem zdecydowanie bliżej 50 niż 40%.

A może Waldemar Pawlak z powodu tego, że jest wicepremierem i szefem resortu gospodarki, ma coraz mniej czasu dla partii i pana szanse rosną w takiej sytuacji?

Nie, ja mówię bardzo wyraźnie, że nie tylko z racji rozlewającego się po Europie i świecie kryzysu, bo choćby ta dyskusja, która odbyła się wczoraj o pieniądzach z nowej perspektywy unijnej i ustaleniu budżetu, pokazuje bardzo wyraźnie, jak rozedrgana jest nasza Europa i rozdzierana sprzecznymi interesami. Te nasze obchody 11 listopada pokazały, że było lepiej niż rok temu, ale także pokazują głębokość emocji i podziałów, a mówię to stale. Dzisiaj roztropna i mądra polityka powinna eksponować to, co Polskę i Polaków łączy, także w tym wymiarze partyjnym, stąd ja proponuję trzy drużyny: parlamentarną opartą o szeroki zespół ekspertów, uwaga – nie tylko peeselowskich, bo warto konfrontować swoje poglądy i programy także z tymi, którzy mają inną wizję świata, Polski, gospodarki czy społeczeństwa, i z takiej dyskusji jest wartość dodana.

Druga to jest ta drużyna rządowa, uwaga – z Waldemarem Pawlakiem na czele, który koncentruje się na walce z kryzysem i koordynacją polityki gospodarczej, tego jest zdecydowanie za mało i przed nami, i widzimy to po wszystkich wskaźnikach ekonomicznych i prognozach nie tylko dla całej Europy, ale dla Polski wyzwania rosną.

I trzecia drużyna partyjna, polityczna, na czele mam nadzieję z nowym prezesem Januszem Piechocińskim, który rusza w teren i uwaga – nie tylko po to, żeby umacniać solidną, ludowo-chadecką formułę Stronnictwa, partii centrum, dialogu, porozumienia i szukania tego właśnie, co Polskę i Polaków łączy, ale także żeby odmienić polską politykę, żeby ona zajęła się... była bliżej ludzi i zajęła się rozwiązywaniem problemów, a nie ich kreowaniem. A więc ten wybór, który jest na kongresie, może zmienić i odmienić nie tylko samo Polskie Stronnictwo Ludowe, ale jestem o tym przekonany, może zmienić i zacząć odmieniać na lepsze polską politykę.

A gdyby udało się panu wygrać wybory, dlaczego chce pan renegocjować umowę koalicyjną?

Nie no, po pierwsze w tej kadencji nie mamy czytelnej umowy koalicyjnej choćby z prostych powodów, aby nie było tak, że mądry pomysł...

To renegocjować czy napisać od początku?

Podpisać umowę koalicyjną przede wszystkim w zakresie programu wspólnego dla rządu po to, żeby silne zaplecze parlamentarne wiedziało bardzo wyraźnie, co ten rząd zamierza robić, i żeby nie było takich choćby sytuacji, w której aby zrealizować mądry pomysł o vacie kasowym dla małych i średnich przedsiębiorców, to trzeba chodzić do opozycji parlamentarnej, a żeby dyskutować o zmianie w strukturze sądów, to wpierw podpisuje się rozporządzenie, a później szuka się rozwiązania ustawowego i porozumienia z parlamentem. W związku z tym koalicja, koalicja rządowa w tym trudnym czasie powinna być bardzo czytelna, spójna programowo, dyskutować więcej w środku, a później przekonywać społeczeństwo i konkurencję polityczną, nie tylko tę parlamentarną, że przygotowało racjonalne rozwiązanie.

Pan, panie pośle, wspomniał o tych rozmowach, jakie toczą się w związku z unijną perspektywą budżetową na lata 2014-2020. Padają różne propozycje, przeważnie sprowadzające się do tego, że trzeba ciąć o różne kwoty. Ta ostatnia wiadomość, która napłynęła w związku z budżetem unijnym, mówi o 74 miliardach euro z polityki spójności. Taką kwotą miałaby być zasilona Polska, natomiast...

Janusz Piechociński: Pamiętajmy, jaki to jest rząd wielkości. W tej perspektywie unijnej średni roczny budżet unijnym to jest około 130 miliardów euro, czyli byłoby to powyżej jednego rocznego... jednej połowy jednego rocznego budżetu. Pamiętajmy także o tym, co niestety ze smutkiem mówię, oprócz waszej stacji, bo mówiliśmy o tym choćby wczoraj w programie Debata, unika jakby zauważeniu polskich mediów i polskich ośrodków analitycznych, czyli ta wielka dyskusja o budżecie strefy euro, unii bankowej, o tych napięciach na linii Hollande-Merkel, o mechanizmach i sposobach uwspólnotowienia długów publicznych państw, szczególnie Europy, strefy euro, bo przypomnę, że tylko w przyszłym roku trzeba zrolować dług publiczny rządów siedemnastki, strefy euro o ponad bilion euro. To jest... niewyobrażalne po prostu kwoty. Przypomnę, że nie tak dawno w połowie roku...

Bilion euro to jest mniej więcej tyle, ile ma wynosić budżet unijny na te lata 2014-2020 plus minus.

Tak. Zwracam uwagę, że w połowie lipca dyskutowaliśmy o zbudowaniu mechanizmu zapory ogniowej przed kryzysem właśnie po to, żeby ratować zdestabilizowane długami publicznymi kraje Europy. Tam wtedy miało być zgromadzone 437 miliardów, później okazało się, że nie do końca w trybie ładu prawnego europejskiego interweniował Mario Draghi, szef Europejskiego Banku Centralnego, i zaczął skupować po raz pierwszy w historii obligacje krótkoterminowe krajów Południa. Wczoraj były strajki generalne w trzech krajach – Portugalii, Grecji i Hiszpanii. I kiedy popatrzymy na dynamikę wzrostu długu publicznego, nawet Niemcy w przyszłym roku będą miały do obsłużenia dwieście kilkadziesiąt miliardów długu tylko rządu federalnego, to wszystko pokazuje, że ta Europa ma o czym wspólnie myśleć i dlatego też warto w tym kontekście tych działań i inicjatyw premiera, które podjął i próby zbudowania na gruncie polskiej polityki wspólnotowej walki o najkorzystniejsze dla Polski rozwiązanie, warto pamiętać o kilku faktach podstawowych.

Po pierwsze największym sojusznikiem utrzymania dużego budżetu Unii jest Parlament Europejski. To on przyjął Europę 2020, to ten Parlament jednoznacznie wzywa do solidarności europejskiej i to ten Parlament w swoich działaniach antykryzysowych zaleca Komisji Europejskiej zwiększanie środków i instrumentów na pobudzanie gospodarek europejskich i chronienie miejsc pracy w skali naszego kontynentu. Proszę zwrócić uwagę nawet, jak monetarno-liberalny w swoim wymiarze Międzynarodowy Fundusz Walutowy radykalnie skorygował swoje postulaty i sygnalizuje po pierwsze, że kryzys europejski to jest do roku 2018, bardzo niepokojąca perspektywa, po drugie – tnie w sposób istotny dla całej Europy wskaźniki ekonomiczne, w tym roku gospodarka europejska skurczy się o 0,4% i prognoza na rok przyszły jest taka, że w 7 krajach w dalszym ciągu będzie poważne kurczenie się gospodarki, a tylko w kolejnych siedmiu istotny wzrost i tu Polska jest szacowana, że będzie wśród tych krajów. Dlatego też te spotkania w ramach przyjaciele polityki spójności i dzisiejsze spotkanie z panią kanclerz Merkel trzeba je wspierać naszymi działaniami w Parlamencie Europejskim wszystkich grup.

Czy kosztem polityki rolnej należy  walczyć o fundusz spójności?

Pamiętajmy o tym, że nie ma takiego wyboru, bo te mechanizmy są inne. Zresztą wystarczy przypomnieć te deklaracje nie tylko premiera o tych 300 miliardach z polityki spójności, kiedy nie wymieniono polityki rolnej jako bardzo istotnej, co słusznie były minister Sawicki i aktualny minister Kalemba mocno podkreślają. Polska strategia jest taka, żeby uśrednić i doprowadzić polskie dopłaty unijne do rolnictwa w ramach wspólnej polityki rolnej do poziomu średniej europejskiej. I to będzie już istotny wzrost. Jednocześnie...

Jarosław Kaczyński wczoraj mówił, panie pośle, przy okazji takiej debaty, którą organizowało Prawo i Sprawiedliwość właśnie na temat rolnictwa, że w nowym budżecie unijnym polskiemu rolnictwu należy się około 170 miliardów złotych, a nie jak twierdzi premier, 100 miliardów. „Należy nam się to bez żadnej nadzwyczajnej łaski”.

Ale po pierwsze te kwoty to miejmy świadomość, że jeszcze oprócz tego, tych kwot trzeba wymienić, jaki będzie kurs złotego do euro, a więc życzmy strefie euro, aby wychodziła z tych kryzysów i życzmy polskiej gospodarce, żebyśmy mieli optymalny kurs złotego, z jednej strony wyrażający siłę naszej gospodarki, z drugiej strony pokazujący i tworzący szansę na wzrost eksportu i naszej konkurencyjności. W ogóle ta dyskusja pomiędzy PO i PiS-em o cyfry, dane, podsycona partyjnym interesem mnie bardzo niepokoi, bo my nie schodzimy na poziom szczegółów, bardzo ważny, bo to jest pytanie takie: w której kopercie, choćby wspólnej polityce rolnej, preferować potrzebny Polsce wzrost – tej do hektara, czy tej do produkcji? Pierwszy czy drugi filar, prawda?

To może by się przydał głos PSL-u w takim razie w tych szczegółowych sprawach.

Nie no, proszę zwrócić uwagę, my zapraszamy do tego i szukamy tu tej przestrzeni do tego, żeby na ten temat poważnie rozmawiać. Przedwczoraj zrobiliśmy gigantyczne spotkanie w sejmie z liderami wojewódzkich izb rolniczych, samorządu gospodarczego rolników, samorządu zawodowego i tam bardzo wyraźnie mówiliśmy o tych wyzwaniach, mówiliśmy także o przyspieszeniu budowy grup producenckich, o większej koordynacji, o odbudowie spółdzielczości. To nie tylko jest zadanie dla polityków, to jest także działanie dla aktywnych grup producenckich, dla samych rolników czy mieszkańców wsi. W końcu nie zapominajmy o tym, że polska wieś i rolnictwo w ostatnich 20 latach także istotnie się zmieniła, obok przedsiębiorstw rolnych, silnych gospodarstw rodzinnych jest masa także gospodarstw socjalnych, które stosunkowo niewiele pracują, ale dają szansę na to, że ludzie czują się upodmiotowieni, bo mają swoje miejsce pracy, mają swój dach nad głową, nie obciążają budżetów gmin czy państwa wydatkami socjalnymi, w związku z tym tu trzeba znajdować racjonalne rozwiązania.

Wydaje się, że takie wydarzenie, jak zjazd, kongres partii współtworzącej koalicję, powinien być, no, odpowiednio nagłośniony, tymczasem inne sprawy jakby chyba zepchnęły na drugi plan to, co będzie działo się w Pruszkowie w sobotę.

No, zwracam uwagę, że jesteśmy po emocjach 11 listopada, już dzisiaj niektórzy zapowiadają, że będą organizować marsze 11 listopada 2013, a ja przypominam, że trzeba uczyć patriotyzmu nas samych i w sobie umacniać patriotyzm dnia codziennego, a więc nie tylko te wielkie dzwony 11 listopada, nie tylko przemarsze i pochody, oby nie konkurencyjne i oby nie emocjonalnie nastawione wrogo do siebie, ale także, no właśnie, ta umiejętność życia we wspólnocie, pokazywania tego, co możemy robić razem każdego dnia lepiej. I trzeba zacząć, my, politycy, od siebie, żeby ta polityka była twórcza, racjonalna, taka, w której w przestrzeni debaty publicznej nie padają słowa, które zabijają, które niszczą, które deprawują język debaty publicznej, i żeby z tego wychodziła wartość dodana. Jeśli więc pomyślimy o robieniu polityki taką w tej wersji, którą ja proponuję, umiaru, merytoryczności, racjonalności i wielkiej pracowitości każdego dnia, to sądzę, że polska demokracja będzie sprawniejsza i Polacy będą czuli się, że mieszkają w dobrze rządzonym kraju.

Panie pośle, dziękujemy za spotkanie, dziękujemy za rozmowę. Poseł Janusz Piechociński, prywatnie kibic...

O, wielu drużyn podwarszawskich z UKS Iwiczna i Spartą Jazgarzew na czele.

...Polskie Stronnictwo Ludowe.

Dziękuję bardzo.

Dziękujemy bardzo za spotkanie i za rozmowę.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak