X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Ewa Kopacz

Ostatnia aktualizacja: 09.07.2013 07:15
Audio

Krzysztof Grzesiowski: Ewa Kopacz, marszałek Sejmu Rzeczpospolitej, jest gościem Sygnałów dnia. Dzień dobry, pani marszałek.

Ewa Kopacz: Dzień dobry.

Pani marszałek, jeśli pani pozwoli, rozpocznijmy od tematu, który poruszyliśmy w Sygnałach przed godziną 7, a ten temat był związany z projektem uchwały upamiętniającej 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Senat taką uchwałę przyjął...

Tak.

Czy zatem biorąc pod uwagę, że mamy dzisiaj dzień 9 lipca, a rocznica przypada 11-go, ale Sejm zbiera się jutro, czy jest jakakolwiek szansa, że posłowie przyjmą taką uchwałę?

Tak, proszę pamiętać, że Komisja Kultury i Dziedzictwa Narodowego pracowała od kilku tygodni nad jednolitym tekstem tej uchwały, którą moglibyśmy przyjąć 11-go na sali. Tak się złożyło, że jednak mimo wszystko do tego tekstu, który był wynikiem pracy komisji zostały zgłoszone wnioski mniejszości i poprawki. Dziś mamy posiedzenie prezydium i konwentu, ponieważ komisja zwróciła się do Prezydium Sejmu, aby to Sejm był tym, który wniesie jednolity tekst. Próbowaliśmy się spotkać jednocześnie z przedstawicielami Ministerstwa Kultury, ale też z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych. I po tej długiej, takiej bardzo wyczerpującej dyskusji postanowiliśmy, że właśnie jutro, pierwszego dnia, kiedy będą obrady Sejmu, odbędzie się pierwsze czytanie tejże uchwały.

Opór jest wobec tego tekstu wypracowanego w Komisji Kultury...

Różnie.

Chodzi o tak na dobrą sprawę określenie tego, co wydarzyło się na Wołyniu w 1943 roku...

Konkretnie chodzi o słowo ludobójstwo...

...a także później w Galicji Wschodniej. Chodzi o słowo ludobójstwo.

Tak.

Pani zdaniem to słowo powinno znaleźć się w uchwale?

Ja uważam, że tak. Ja uważam, że tak i prawdy nie powinno się głosować. Tekst uchwały powinien być jednolity, powinniśmy przyjąć to przez aklamację na sali sejmowej.

A ten zwrot, który znajduje się w uchwale senackiej „czystka etniczna nosząca znamiona ludobójstwa” pasuje pani?

Ja powiem tak jak ja myślę i to rekomenduję. Prawdy nie da się zakrzyczeć i nie da się przedyskutować. No, sto tysięcy ludzi, Polaków – małych dzieci, kobiet, mężczyzn – zginęło wtedy. I to są te fakty, z którymi się nie powinno dyskutować. Dzisiaj możemy oczywiście wyważać swoje stanowisko w tej sprawie, mówiąc, że dzisiaj powinniśmy bardzo postępować dyplomatycznie, jednocześnie promując Ukrainę jako tą, która ma wejść do Unii Europejskiej, promując Ukrainę jako naszego sąsiada, rozszerzać Unię Europejską, mieć dobre stosunki z państwami w ramach Partnerstwa Wschodniego, ale to jest jedna rzecz, czyli to, co dziś i teraz. Ta rzecz, która miała miejsce 70 lat temu, a więc nasza historia, powinna być rzetelnie przedstawiana, taka jest moja opinia.

Swoją drogą to ciekawe, bo na pani ręce trafił apel o uznanie tragedii wołyńskiej za zbrodnię ludobójstwa popełnioną przez nacjonalistów z Ukraińskiej Powstańczej Armii, i jest to apel parlamentarzystów ukraińskich, tyle tylko, że są to deputowani z partii komunistycznej i z prezydenckiej Partii Regionów.

Nie dostałam tego, wyczytałam to tylko w dzisiejszej bodajże prasówce...

Nie miała pani w ręku fizycznie tego dokumentu?

Fizycznie nie dostałam tego dokumentu, więc trudno mi się odnieść. Wiem, że takowy dokument, jak podają media, funkcjonuje w przestrzeni publicznej, że ponoć 148 deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy skierowało taki apel do Sejmu, na ręce marszałka Sejmu. Fizycznie tego dokumentu jeszcze nie mam.

Co ciekawe, o ile w porządku obrad nie ma punktu dotyczącego owej uchwały wołyńskiej, tak ją w skrócie nazwijmy, to jest punkt dotyczący projektu uchwały w sprawie zamordowania polskich profesorów na uczelniach lwowskich w lipcu 1941 roku.

Nie no, na pewno jest w porządku, ponieważ wczoraj odbyłam kierownictwo. Dzisiaj dopiero będzie prezydium i konwent, na którym będę rekomendować punkty, które wczoraj ustaliłam na kierownictwie.

Będzie ta uchwała? Jak pani sądzi? Uchwała wołyńska.

Będzie. Proszę odrobinkę wiary w polski parlament. Będzie ta uchwała.

A swoją drogą czy parlament powinien przyjmować takie uchwały?

No ale taką jest tradycją, że te uchwały, które są procedowane w Komisji Kultury, potem trafiają na salę sejmową, część z nich jest dyskutowana, część z nich jest przyjmowana przez aklamację. Wie pan, ja chcę powiedzieć jedno – parlament to jest miejsce, w którym powinno się dyskutować i nawet spierać o rzeczy bardzo trudne, niekiedy niewygodne, trudne, ale to jest właśnie miejsce, w którym te spory powinny mieć miejsce. Więc nie ma w tym niczego nadzwyczajnego, że są frakcje nawet w jednych klubach, które się różnią co do pewnych zasadniczych spraw.

Jeśli pani marszałek pozwoli, wróćmy do tego, co wydarzyło się w Elblągu podczas II tury wyborów prezydenckich i zwycięstwa Jerzego Wilka, kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Dr Jarosław Flis dziś w wywiadzie dla Gazety Wyborczej mówi coś takiego, że jeśli chce się jakiemuś ugrupowaniu pokazać czerwoną kartkę, to głosuje się na jego największego oponenta. Takim oponentem Platformy jest Prawo i Sprawiedliwość. To często nie wynika z sympatii do Prawa i Sprawiedliwości, ale z chęci jak najbardziej dotkliwego ukarania, tu cudzysłów, Platformy Obywatelskiej. Czy to pani zdaniem miało miejsce w Elblągu?

Nie, ja uważam, że cała sytuacja w Elblągu nie była łatwa dla naszej kandydatki, dla pani poseł, która pokazała się jako bardzo waleczna osoba, która jest dobrze odbierana przez mieszkańców Elbląga, bo jak pan wie, różnica głosów była tylko i wyłącznie tysiąc bodajże sto głosów. Okoliczności, w których rozpoczęły się te wybory, to przecież wynik referendum, czyli odwołano zarówno prezydenta, jak i radę miasta, i na to nie można się obrażać, taki był werdykt obywateli, którzy w referendum pokazali odpowiednie miejsce tym, którzy poprzednio rządzili. Dzisiaj nasza kandydatka, która... Ela Gelert, która... pani poseł, która tam mieszka, tam pracuje, tam ją poznali jako rzetelnego, przyzwoitego człowieka, zrobiła kawał dobrej, tytanicznej roboty dla Platformy Obywatelskiej, bo ona odbudowała właśnie zaufanie do naszego ugrupowania poprzez swoją postawę, poprzez swoje codzienne życie. Ja nie traktuję tego jako porażki, ja traktuję to jako pewnego rodzaju ostrogę, czyli coś, co pobudza Platformę, powinno pobudzać Platformę do dalszego działania. I dzisiaj ten wynik zobowiązuje nas do tego, aby Ela Gelert, ale też ludzie, którzy są związani z Platformą, ci, którzy również mają legitymacje tych bardzo przyzwoitych, uczciwych ludzi, powinni dzisiaj robić wszystko, aby za rok te wybory wygrać w Elblągu.

No, tylko jak się okazuje, nie wystarczy być rzetelnym i przyzwoitym, by wygrać wybory.

Ale wie pan, w tych trudnych sytuacjach ten wynik jest, uważam, wielkim sukcesem osobistym Eli Gelert, członka Platformy Obywatelskiej. Tak to należy traktować.

„Jest pełna mobilizacja co do tego, by zacząć słuchać Polaków...

No tak.

...odzyskać zaufanie i pokazać...” i tak dalej, i tak dalej. To pani słowa. Zacząć? W szóstym roku rządów?

Ja jestem tym politykiem Platformy Obywatelskiej i myślę, że zdecydowana większość w Platformie Obywatelskiej jest tymi politykami, którzy słuchają Polaków, natomiast jak to zwykle bywa, jak w środowisku zawodowym zdarzy się jeden czy drugi przypadek nieetycznego zachowania, to natychmiast mówi się źle o tym środowisku. Jeśli zdarzają się przypadki lekceważenia czy ewentualnie obojętności na głosy społeczne, to wtedy mówi się, że Platforma przestała słuchać Polaków. Ja powiedziałam: musimy się wsłuchiwać w potrzeby, które są teraz, w dobie kryzysu szczególne. Szczególnie wrażliwy obszar to przede wszystkim polityka społeczna, to potrzeby życia codziennego. I jeśli dzisiaj Platforma Obywatelska ma cokolwiek do zrobienia, to przede wszystkim w dobie kryzysu zrównoważyć możliwości pomocy tym, którzy są w największej potrzebie, wsłuchanie się w ich potrzeby i znalezienie pieniędzy w tym trudnym budżecie po to, aby tym ludziom ułatwić życie.

Jeszcze w sprawie pani słów o owym rozpoczęciu słuchania Polaków, to pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz chyba sobie to wzięła do serca, bo zaczęła słuchać mieszkańców Warszawy, wysyłając listy w różnych sprawach...

A pan nie lubi pani Hani Gronkiewicz?

Dlaczego?

Ja myślę, że wsłuchiwanie się...

Taki wniosek pani marszałek wyciągnęła z tego?

[śmiech] Wsłuchiwanie się w głosy mieszkańców Warszawy...

Boję się tylko, że to może być zbyt późno.

Nie, gdyby pani Hania Gronkiewicz-Waltz, pani prezydent Warszawy, nie słuchała głosów warszawiaków, to proszę mi wierzyć, nie działoby się tyle dobrych rzeczy, tyle inwestycji, tyle decyzji trudnych,  które podejmowałaby mimo trudnego budżetu, bo proszę pamiętać o janosikowym, proszę pamiętać o odszkodowaniach w wysokości 400 milionów, które jednak Warszawa musi płacić. Więc to nie są łatwe czasy na rządzenie przy tak skąpym budżecie, który jest. Jednak mimo wszystko miasto Warszawa się nie zadłuża. Jeżdżąc po Warszawie, można narzekać na korki, ale też trzeba zauważyć, dlaczego te korki są – bo ta Warszawa się buduje, ona się zmienia z dnia na dzień. I to, że dzisiaj Hania Gronkiewicz buduje, to wie, że musi być obwodnica dla Warszawy, że muszą być odpowiednie ilości miejsc parkingowych, że musi być odpowiedni wygląd osiedli. Ona jest gospodarzem tego miasta, więc trudno jej zarzucić, że nie wsłuchiwała się w głosy warszawiaków.

Tyle tylko, że jeśli pani prezydent zostanie odwołana, to to, o czym pani marszałek mówi, będzie... hm, nieaktualne.

Dlaczego?

Dlatego że...

To, co zrobiliśmy, zostanie.

...mieszkańcy tego nie biorą pod uwagę.

A ja bym bardzo chciała i to jest apel do mieszkańców...

Zgoda.

Ja bym chciała, żeby dzisiaj w tym referendum, które będzie lub nie w zależności od tego, czy zostaną spełnione wymogi zebranej ilości podpisów 130 tysięcy, chciałabym, żeby mieszkańcy Warszawy pamiętali przede wszystkim taką fachowość pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, żeby pamiętali również o tym, że jest to osoba, która wie, że jeśli zadłuży Warszawę, to jej następca, który dzisiaj obiecuje Bóg wie co, nie będzie w stanie zrealizować nawet jednej setnej z tych obietnic, bo nie miałby pieniędzy. Dzisiaj ta odpowiedzialność, olbrzymia odpowiedzialność za pieniądze, za budżet Warszawy, odpowiedzialność za budżet to jest odpowiedzialność za mieszkańców, to jest odpowiedzialność za stan infrastruktury w tym mieście, to jest odpowiedzialność za komunikację. Więc jeśli za odpowiedzialność miałaby być karana pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, no to znaczy, że świat stanął do góry nogami.

Skoro pani marszałek o referendum wspomniała, kiedy i czy w ogóle dojdzie do referendum ogólnopolskiego edukacyjnego, tak to nazwijmy, dotyczącego 6-latków i tak dalej, i tak dalej?

W swoim czasie.

Co to znaczy?

W swoim czasie to znaczy wtedy, kiedy zostaną policzone głosy, bo jak wiemy, zostały już złożone podpisy do Laski Marszałkowskiej, do kancelarii Sejmu, natomiast jest jedno uchybienie formalne, które poprosiliśmy o sanację. Ono będzie przez przedstawicieli komitetu bardzo szybko uzupełnione, chodzi o pisemną formę wniosku, który musi być dołączony do tych podpisów, i cała procedura już trwa, już od momentu, kiedy zostały złożone w dużych paczkach podpisy, jest ich naprawdę bardzo dużo, to ta procedura legislacyjna w kancelarii Sejmu ruszyła. W momencie, kiedy nie będzie żadnych przeszkód, ja spotkałam się oczywiście z przedstawicielami tego komitetu, uprzedziłam, jak to będzie wyglądało formalnie, potem poinformowałam, jaką będą mieli możliwość zabrania głosu na sali wtedy, kiedy będziemy debatować. Ja jestem tym marszałkiem, który jest zdecydowany co do tego, aby uszanować wolę tysięcy albo setek tysięcy Polaków, którzy pod taką inicjatywą się podpisują. A więc nie będę tego trzymać w szufladzie, nie będę tego przetrzymywać w tak zwanych mitycznych zamrażarkach, będzie to procedowane na sali w momencie, kiedy tylko przejdzie tą swoją drogę legislacyjną.

Przypomnijmy, że nie chodzi tylko i wyłącznie o obowiązek szkolny 6-latków. Chodzi także o zniesienie obowiązku przedszkolnego 5-latków, jeszcze kilka innych pytań ma się znaleźć.

To tak, ale dzisiaj...

Swoją...

Jeśli mogę, przepraszam.

Tak.

Dzisiaj krótki mój przegląd prasy spowodował, że trochę poczułam wstydu za nas, że my zabieramy szansę naszym dzieciom. W Anglii 5-latki dzisiaj będą uczyć się innowacyjności, będą uczyć się informatyki, tam się obniża wiek, dając im większe szanse. My dzisiaj jednak mimo wszystko naszym dzieciom będziemy zabierać te szanse, jeżeli będziemy wydłużać ten okres, w którym oni mieliby trafić do swoich pierwszych klas.

A pani marszałek w ogóle jest za takim referendum?  W takim kształcie promowanym przez pomysłodawców?

Generalnie referendum jako formy wyrażania swojej opinii, no, to jest element demokracji, my mamy demokrację w Polsce i przy takim wysiłku każda forma, a więc i ustawy obywatelskie, ale też referendum, to są formy wyrażania swojej opinii przez tak znaczną ilość osób, bo to mówię, to nie jest 15 posłów, którzy się pod inicjatywą poselską podpisują, ale to są setki tysięcy podpisów.

Tak się zastanawiam, bo jedno z pytań ma brzmieć: „Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów?”.

No ale to już jest sprawa programowa, więc...

Innych to znaczy jakich?

To proszę pytać tych, którzy...

Rozumiem, tylko czy takie pytanie może być sformułowane w ewentualnym referendum?

Proszę pamiętać, że to będzie komisja, która jeszcze zanim cokolwiek trafi na salę sejmową, bo najpierw będziemy głosować wniosek, czy w ogóle może powstać uchwała dotycząca... może być przyjęta uchwała dotycząca referendum. Następnie trafia to do komisji, komisja merytorycznie się odnosi, odnosi się również do pytań. Komisja po dyskusji, oczywiście z przedstawicielami komitetu, ustala, czy te pytania, czy inne pytania, i dopiero uchwała z tymi pytaniami jest poddawana po raz drugi na sali sejmowej głosowaniu.

I na koniec, pani marszałek, kwestia, która też wydarzy się na tym posiedzeniu, no, chyba że znowu coś się zmieni, a to już się zdarzyło, głosowanie nad rządowym projektem zezwalającym na ubój rytualny. Ma być podobno w piątek.

Ja mam takie wrażenie, że pobrzmiewa w panu żal, że coś się zmienia. Niestety, praca w Sejmie jest dynamiczna, no. Są wnioski, które składają różne kluby, są wnioski o rozszerzenie porządku, są wnioski, których głosować nie możemy lub projekty nie możemy, ponieważ nie spełniają warunków formalnych. Ubój rytualny był właśnie takim projektem ustawy, nowelizacji ustawy, który jednak mimo wszystko wymagany w procesie legislacyjnym miał opinię MSZ-u. Ponieważ tej opinii MSZ-u nie było, nie można było poddać pod głosowanie projektu, który za chwilę ktoś, i to w sposób zasadny, mógłby potraktować jako nieformalny, nielegalny tylko dlatego, że niezgodnie z obowiązującą procedurą legislacyjną. Więc...

Ale teraz ta opinia jest.

Ta opinia jest i w związku z tym...

I głosowanie będzie na tym posiedzeniu.

I głosowanie będzie w piątek.

Pani marszałek będzie za? Przeciw?

Ja kocham zwierzęta, wie pan...

No ale to...

...i generalnie uważam, że każdy z nas, kto choć trochę, a ja na pewno jako lekarz z cierpieniem się zetknęłam w swoim życiu, uważam, że cierpienie niezależnie, kogo i czego dotyczy, nie powinno mieć miejsca w XXI wieku. Nie wyobrażam sobie, aby te cierpiące zwierzęta, które nie mogą powiedzieć, że cierpią, żeby one były przedkładane, to cierpienie było przedkładane nad finanse, które mogłyby z tego powodu płynąć do budżetu państwa. Jedno jest pewne – od początku tego roku mamy zakaz tego uboju i jakoś z tego powodu nie upadł cały przemysł dotyczący uboju.

Hm, a w klubie jak się głosy rozkładają? W klubie Platformy?

A, tego nie wiem, nie pytam indywidualnie posłów, ale podejrzewam, że będzie w tej sprawie pewnie dowolność głosowania i każdy pewnie swoją decyzję w tym głosowaniu podejmie.

Ewa Kopacz, marszałek Sejmu Rzeczpospolitej, gość Sygnałów dnia. Dziękujemy pięknie, pani marszałek.

Ja też panu dziękuję bardzo i życzę wszystkim miłego dnia.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak