Edmund Baranowski: gdyby były telefony komórkowe nie byłoby decyzji o godzinie "W"

Ostatnia aktualizacja: 31.07.2013 11:32
- W Powstaniu Warszawskim były i elementy wielkiej przygody. Ale przede wszystkim był to wielki dramat osobisty wielu z nas, bo ginęli nasi przyjaciele - mówił w Jedynce ppłk Edmund Baranowski, wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich.
Audio
  • Ppłk Edmund Baranowski o 69. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego (Sygnały dnia/Jedynka)
Ppłk Edmund Baranowski
Ppłk Edmund BaranowskiFoto: Wojciech Kusiński/PR

Dzień przed wybuchem Powstania Warszawskiego, 31 lipca 1944 roku wśród przyszłych powstańców panował ogromny optymizm.

>>> 69. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego z Jedynką

- Pamiętam ten dzień jak dziś. Warszawa w tych dniach, na przełomie lipca i sierpnia była miastem przyfrontowym. Oczekiwaliśmy lada moment, że będziemy wolni. Na Pradze, na polach Radzymina trwało trwała wielka bitwa pancerna 2. Armii Pancernej z sześcioma niemieckimi dywizjami pancernymi. Mieliśmy nadzieję, że jak dotychczas ten śmiały marsz Rosjan trwający od dalekich krańców Wschodu przebiegał bez jakichkolwiek zakłóceń i zwycięsko, tak samo tutaj wszystko wskazywało, że będziemy witać naszych sojuszników chlebem i solą - podkreślał ppłk Edmund Baranowski, kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski i kawaler Warszawskiego Krzyża Powstańczego.

>>> Zobacz serwis specjalny o Powstaniu Warszawskim

Gość "Sygnałów dnia" przyznał, że w świetle później poznanych faktów decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego była błędem. - To zabrzmi zabawnie, ale gdyby były telefony komórkowe, to nie doszłoby do tego rodzaju decyzji. Kiedy Komenda Główna podejmowała 31 lipca decyzję, że godzina "W" będzie 1 sierpnia, to praktycznie o tej samej godzinie dowódca 2. Armii Pancernej  Radzijewski wiedział, że bitwę przegrał i wydał rozkaz przejścia do obrony. Gdy my się szykowaliśmy do wyjścia na ulice z bronią, obrona radziecka się zwijała i armia wycofywała się w kierunku na Wschód.

Za rok, w 70. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, premierę ma mieć film "Miasto 44". Ukazane w nim zostaną losy kilkorga młodych warszawiaków, którzy przyłączają się do walk powstańczych.

>>> Posłuchaj archiwalnych nagrań

- Od trzech lat jestem w pewnym sensie konsultantem kolejnych scenariuszy. W tej chwili jestem w posiadaniu piątej wersji scenariusza. Wiele sytuacji, które były w poprzednich wersjach scenariuszy zostały złagodzone albo usunięte, ale nadal jako środowisko powstańcze jesteśmy zdania, że ten film powinien pokazać nas jako ludzi młodych i serdecznie współpracujących. Natomiast w scenariuszu są przede wszystkim takie sceny, których oczekuje widz filmowy. Pewne okrucieństwo, jak na przykład w scenie, gdzie powstańcy mordują jeńców, podżynając im gardła. Czy kiedy dochodzi do seksu w sytuacjach zupełnie nieprawdopodobnych - tłumaczył ppłk Edmund Baranowski.

Rozmawiali Krzysztof Grzesiowski i Daniel Wydrych.

>>>Tekst całej rozmowy

/

 

pg

Czytaj także

Najważniejsza jest godzina "W"

Ostatnia aktualizacja: 30.07.2013 09:45
- To jest taki moment, kiedy widać, że wiele miast ma duszę, kiedy wyją syreny i ludzie się zatrzymują - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Podkreśla, że to jest coś co wydawało się niemożliwe, aby skłonić ludzi do tego, by w godzinę "W" zatrzymali się.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Niezwykły film o Powstaniu Warszawskim - zwiastun

Ostatnia aktualizacja: 30.07.2013 19:51
"Powstanie Warszawskie" to pierwszy na świecie film fabularny zmontowany w całości z materiałów dokumentalnych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bartoszewski: Powstanie Warszawskie zostało upartyjnione

Ostatnia aktualizacja: 31.07.2013 11:05
W przeddzień rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, zastanawiam się, czy po raz pierwszy w życiu od roku 1945, będąc w Warszawie, zdrowy, nie zrezygnować z pójścia pod pomnik Gloria Victis, mówi "Gazecie Wyborczej" Władysław Bartoszewski.
rozwiń zwiń