X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Aleksander Smolar

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2015 07:15
Audio
  • Aleksander Smolar o 100 dniach rządów premier Ewy Kopacz (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: Prezes Fundacji im. Stefana Batorego Aleksander Smolar. Witamy w Sygnałach, dzień dobry.

Aleksander Smolar: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Jak pan wie, po kilkunastu godzinach zakończyły się negocjacje w resorcie zdrowia, jest porozumienie między lekarzami Porozumienia Zielonogórskiego, tymi, którzy nie podpisali kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, a resortem zdrowia. Zatem jako że dziś pani premier ma poinformować o tym, co zrealizowała, oraz ma powiedzieć, nad czym obecnie pracuje rząd, bo to dziewiątego, w piątek mija sto dni, to będzie taka wypowiedź, no, w tonacji optymistycznej, powiedziałbym, bo problem z głowy, ważny problem.

No, to była pierwsza sytuacja polityczna, przed którą stanęła pani premier naprawdę. Dotychczas te sto dni były dość łatwe, to znaczy sam fakt nowości, to było nawet zaskakujące, jak Donald Tusk, który był tak skutecznym premierem, jak okazało się, że ludzie odetchnęli po jego odejściu, to znaczy sam efekt nowości, zmiany pełnił istotną rolę, i jak szybko Donald Tusk został zapomniany w wewnętrznej polityce i jakim poważnym kapitałem wstępnym dysponowała pani premier Kopacz. Po prostu sama zmiana twarzy, sama zmiana pewna języka. Otóż teraz stanęła przed pierwszym poważnym egzaminem politycznym, dlatego że nawet wybory nie były egzaminem politycznym dla niej, tylko to było za jej twarz, można powiedzieć.

A czy te sto dni to taki okres, kiedy pani premier wyszła z cienia? Pan zresztą nawet użył kiedyś takiego sformułowania, że to był okres traumy dla niej.

No, czy wyszła z cienia... Wyszła z cienia, podjęła decyzję, którą zapewne... to jest zapewne jej własna decyzja, to znaczy nie wiadomo, jak w istocie wyglądała ta kuchnia, i narzucając ministrowi radykalną zmianę strategii postępowania, zobaczymy jeszcze, jakie będą koszty tego.

Czy pana zdaniem ta dotychczasowa działalność polityczna, stricte polityczna, pomińmy kwestie wizerunkowe na razie, uprawnia do tego, żeby powiedzieć, że Ewa Kopacz jest osobą właściwą na właściwym miejscu?

Mnie się wydaje, że to jest zdecydowanie za wcześnie, to znaczy że popełniła różne błędy na wstępie i niektóre były krępujące, jak jej pierwsza wypowiedź, wtedy, kiedy przedstawiała swoich ministrów, między innymi o polityce zagranicznej. I to było właściwie aż krępujące, że człowiek, że polityk, ja już nie mówię premier, może w ten sposób wypowiadać się, dezawuując dotychczasową politykę zagraniczną, no, Polski, nie tylko rządu. Ale można powiedzieć, że to była pierwsza wpadka i ona się nie powtórzyła później, prawda?

Miała na początku też język, który wielu ludzi uwodził, to znaczy próbowała przezwyciężyć tę permanentną konfrontację między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim, wprowadzając inny język, język porozumienia, konsensusu i właściwie zmuszając Jarosława Kaczyńskiego do podania ręki, żeby pokazać, że on nie jest tym czarnym charakterem polskiej polityki.

I to wydawało się być pociągające, ale tu nastąpiła szybka zmiana, widać było, jak jednak piar odegrał zasadniczą rolę, to znaczy nie ulega wątpliwości, że specjaliści Platformy doszli do wniosku, że Platforma wygrywa znacznie więcej na konfrontacji permanentnej z PiS-em i pani premier Kopacz wpisała się w ten scenariusz, który jest tradycyjnym scenariuszem, można powiedzieć, walki tych dwóch partii.

Nie było zbyt wielu egzaminów, które pani premier musiałaby zdawać, ale w takim codziennym funkcjonowaniu no to sprawiała wrażenie, sądząc po sondażach, na społeczeństwie niezłe. Natomiast z punktu widzenia, a to przecież jest najważniejsze, umiejętności, zdolności podejmowania decyzji politycznych, ważnych decyzji, to właściwie nie mieliśmy dotychczas żadnej próby, to była pierwsza. Na pewno będzie ich więcej i to będzie prawdziwy sprawdzian zdolności funkcjonowania zarówno pani premier Kopacz, to znaczy jako szefowej rządu, jak i pani Kopacz przewodniczącej Platformy Obywatelskiej, na ile w stanie jest ona utrzymać jedność Platformy, i na ile w stanie jest zmobilizować wyborców i dać im nadzieję, że rzeczywiście jest to partia nie tylko przeszłości, ale również partia przyszłości.

Skoro pan wspomniał o sondażu, dzisiejsza Rzeczpospolita cytuje sondaż Instytutu IBRIS, z którego wynika, że 27% ankietowanych uważa, że po wyborach tegorocznych 2015 roku Ewa Kopacz powinna dalej być premierem, na lidera Prawa Jarosława Kaczyńskiego wskazuje 10%. Jak pisze Rzeczpospolita, wyborcy wszystkich formacji pogodzili się z tym, że Platforma  pozostanie u władzy w koalicji z PSL, rozszerzy się najwyżej o Sojusz Lewicy Demokratycznej. Taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny?

Mnie się wydaje, że jeżeli nie będzie większych wpadek, to to jest bardzo prawdopodobny scenariusz, to znaczy, że Jarosław Kaczyński i PiS nie udowodnili społeczeństwu, że dojrzeli do rządzenia i że po prostu większość społeczeństwa boi się ich w dalszym ciągu. I tutaj można powiedzieć, że to jest nawet zaskakujące, dlatego że długofalowa tendencja obserwowana gdzieś od 2 lat była to tendencja spadkowa Platformy i wzrostu wpływów PiS-u, którą tę tendencję odwróciła dopiero wiosenna agresja rosyjska przeciwko Ukrainie i wówczas bardzo dynamiczna i twarda polityka Donalda Tuska i ministra Sikorskiego doprowadziła do powrotu w sensie elektoratu do Platformy. Później znów zaczęło Platformie radykalnie spadać i jej notowania w wyniku między innymi tej afery z nagraniami. I teraz to jest zdumiewające, to znaczy, że Platforma utrzymała w tej chwili wraz z wyborem pani Kopacz wysokie dość notowania. Tak że jeżeli antycypować, ale antycypacja nigdy nie jest polityką, to znaczy my nie wiemy, czy nie nastąpi tąpnięcie  w wyniku złej jakiejś decyzji.

Bo jeżeli chodzi o mobilizację PiS-u, mówiąc prawdę, nie widać, aby Jarosław Kaczyński zachował zdolność, bym powiedział, bazyliszka, to znaczy fascynowania tłumów i gromadzenia wokół siebie, to znaczy raczej wygląda na to, że on jest zupełnie tam samotny, nie ma nikogo i że poza tym on utracił tę zdolność uwodzenia, która była silna i która z mojego punktu widzenia była... no, pociągała za sobą poważne ryzyko dla państwa polskiego. Tak że mi się wydaje, że są szanse, że Platforma rzeczywiście utrzyma się u rządów, a to oznacza, że pani Kopacz utrzyma się, dlatego że tam konkurenci po pierwsze są dość słabi, poza tym wzajemnie się blokują.

No właśnie, chciałem zapytać, czy pozycja Ewy Kopacz w partii jako przewodniczącej wynika z tego, że ma mniej antagonistów od ewentualnych rywali?

Po pierwsze niektórych antagonistów czy też czołowych antagonistów wzięła do rządu i w ten sposób ich skrępowała. Biorąc Grzegorza Schetynę do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nie tylko skrępowała jego możliwość, jego aspiracje do kierowania Platformą, ale pozbawiła go właściwie w istocie możliwości działania wewnątrz, dlatego że ministerstwo ma niewiele do rozdania, czyli trudno budować jest własne zaplecze polityczne przy pomocy Ministerstwa Spraw Zagranicznych. To być może jest powodem, dla którego odsunął to ministerstwo, do którego nie jest najbardziej, jak się wydaje, powołany, byłby na pewno on znacznie lepszy jako świetny organizator, ja wiem... w ministerstwie po pani Bieńkowskiej, które jest niezwykle trudnym ministerstwem, w czy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. I poza tym często przebywa za granicą. To jest przykład pewnego zabiegu socjotechnicznego, który okazał się bardzo skutecznym.

Po drugie – tak długo, jak ona ma sukcesy, przynajmniej ludzie w Platformie mają poczucie, że mogą zachować miejsce u władzy, to wtedy, jak powiedział pewien konserwatywny brytyjski polityk w XIX wieku, jeżeli zmiana nie jest konieczna, to lepiej nic nie zmieniać. I to jest taki konserwatywny odruch ludzi, którzy uważają, że sytuacja jest niezła, zwłaszcza w Platformie, po co więc zmieniać. Tak że są duże szanse, że jeżeli Platforma zachowa notowania, no to również pani Kopacz pozostanie premierem Polski.

No i jeszcze jedno wielkie wydarzenie polityczne, wcześniejsze od parlamentarnych, czyli wybory prezydenckie majowe. Poznajemy powoli kandydatów tych oficjalnych. Z decyzją prezydenta Bronisława Komorowskiego, czy będzie kandydował na ten urząd w drugiej kadencji, musimy poczekać. Od 6 stycznia do 6 lutego marszałek Sejmu ma podać informację o terminie wyborów i wtedy im bliżej tej daty, to pan prezydent ogłosi, będzie, czy nie będzie. Będzie.

No, mnie się wydaje, że to jest oczywiste, chyba żeby wydarzyło się jakieś dramatyczne wydarzenie, że to jest oczywiste i że pan prezydent ze zrozumiałych względów do ostatniej chwili odwleka ogłoszenie. Po pierwsze dlatego, że w jakimś tam stopniu paraliżuje kampanie wyborcze swoich konkurentów i poza tym osłabia ewentualnie siłę ataku przeciwko niemu, to znaczy gdyby ten atak był brutalny dzisiaj, wtedy, kiedy występuje wyłącznie w roli prezydenta Rzeczypospolitej, to to by grało przeciwko wszystkim jego potencjalnym kontrkandydatom. Otóż wtedy oni będą mieli i bardzo mało czasu, i poza tym nie bardzo widać, jakimi narzędziami mogą się posługiwać. Prezydent Komorowski jest tak popularny w społeczeństwie, że mi się wydaje, że ma on też poczucie, że on nie musi prowadzić kampanii wyborczej, a na pewno już nie musi prowadzić długiej kampanii wyborczej, żeby wygrać.

Ale jednak kampanię wyborczą będzie musiał prowadzić, jeśli się zdecyduje startować.

Oczywiście, tylko ona będzie skrócona przez ten fakt, prawda?

Dziękujemy za spotkanie, dziękujemy za rozmowę. Prezes Fundacji im. Stefana Batorego pan Aleksander Smolar, gość Sygnałów dnia.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak