Rocky Balboa wraca na ring i ekrany!

Ostatnia aktualizacja: 08.01.2016 14:30
Sylvestra Stallone już w ten weekend zobaczymy w polskich kinach w filmie "Creed". Rocky Balboa podejmie wyzwanie trenerskie.
Michael B. Jordan jako Adonis Johnson i Sylvester Stallone (Rocky Balboa) na planie filmu Creed: Narodziny legendy
Michael B. Jordan jako Adonis Johnson i Sylvester Stallone (Rocky Balboa) na planie filmu "Creed: Narodziny legendy"Foto: mat. prasowe Forum Film Poland

"Creed: Narodziny legendy" to już siódma odsłona serii o losach pięściarza Rocky'ego Balboa. Do Filadelfii przyjeżdża młody Adonis Creed - syn Apolla, niegdyś zaciekłego rywala i jednocześnie wielkiego przyjaciela Rocky'ego. Młody mężczyzna nigdy nie poznał ojca, ale boks niewątpliwie ma we krwi. 

W pierwszym w nowym roku "Magazynie Bardzo Filmowym" przyjrzymy się także filmom: "Joy" - biograficzny dramat amerykański z Jennifer Lawrence w roli kobiety, która zostaje milionerką dzięki wynalezieniu mopa, "Moje córki krowy" Kingi Dębskiej - polski dramat rodzinny to świetnie poprowadzona i zagrana historia sióstr wobec umierania matki i choroby ojca, "Las samobójców" - horror USA rozwijający legendę japońskiego przeklętego lasu Aokigahara, którego nazwy Japończycy wolą nawet nie wymawiać, "Point Break - na fali" - chińsko-niemiecko-amerykański film akcji o walce z gangiem, który w warunkach ekstremalnych, dokonując wyczynu, napada na wyzyskiwaczy, by zwrócić pieniądze wyzyskiwanym.

Premiery oceniamy wraz z krytykiem Arturem Cichmińskim, zaprosimy także do kina Iluzjon na rozpoczynający się w weekend przegląd filmów konkurujących o Orły. 

***

Na "Magazyn bardzo filmowy" w piątek (8.01) po godz. 20.00 zaprasza Michał Montowski.

asz

Czytaj także

"Czarodziejska góra". Zachwycająca animacja z brakiem

Ostatnia aktualizacja: 11.12.2015 22:25
- Tekst nie wygrywa próby z formą tego dokumentu. Pozostaje wartość wizualna i tu jest co podziwiać - powiedział krytyk Artur Cichmiński przyznając "Czarodziejskiej górze" cztery "jedynki".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Star Wars. "Porywają nie efekty, a starzy bohaterowie"

Ostatnia aktualizacja: 18.12.2015 20:16
- Gdy na ekranie pojawił się Sokół Millennium, ludzie wstawali, bili brawa, krzyczeli. To już nie było oglądanie filmu, ale takie doświadczenie, jak gdyby piłkarz strzelił gola i wszystkich porwał szał - o swoich wrażeniach z seansu opowiada Artur Zaborski.
rozwiń zwiń