Fachowiec, czyli ten, który wszystko psuje

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2011 07:30
Fachowiec, jak sama nazwa wskazuje to ktoś, kto się na czymś dobrze zna. Krótko mówiąc profesjonalista w jakiejś dziedzinie. "Tytuł" ten nadawany jest zwykle drogą awansu społecznego.
Audio
  • Fachowiec, czyli ten, który wszystko psuje - relacja J. Gąska

Mniej więcej wygląda to tak, że sąsiadka ma znajomą, a znajoma zna Pana Kazia, a pan Kazio zna się na lodówkach, czyli jest "mianowanym fachowcem". I my, chcąc naprawić popsutą lodówkę właśnie takiego specjalisty - Pana Kazia - szukaliśmy. Zwykle polecony przez znajomą sąsiadki fachowiec przychodzi, lodówkę naprawia, płacimy mu i wychodzi. Lodówka działa i wszyscy są zadowoleni. Tak jest zazwyczaj...

Jednak zdarza się, że ani znajoma, ani sąsiadka nie zna fachowca wówczas nie pozostaje nam nic innego, jak poszukać potrzebnego nam eksperta w dziele ogłoszeń w gazecie lub Internecie. Tak właśnie zrobiły trzy młode kobiety wynajmujące mieszkanie, w którym popsuła się pralka.

Do zepsutego sprzętu przyszedł Pan z ogłoszenia umieszonego w Internecie. Firma istnieje na rynku od kilkunastu lat. Na stronie czytamy także, że warsztat zajmuje się profesjonalnym serwisem pralek i lodówek. Nie było tam jednak nic oprócz adresu i numeru telefonu. – Przyszedł, zobaczył, stwierdził, że brakuje jakiejś części, że coś jest popsute, że pojawi się za jakiś czas. Wrócił wymienił pasek, który nie wiadomo właściwie czy powinien być wymieniany i zażądał 150 złotych – opowiada Pani Ania, jedna z kobiet.

"Fachowiec" zanim zreperował pralkę poprosił o 50 złotych zaliczki. Jej pobranie potwierdził na kartce. Zanim naprawił pralkę powiedział, że będzie to kosztowało 100 złotych, kiedy ją naprawił zażądał 140 zł. Pralka działała przez dwa tygodnie, potem zepsuła się znowu. Okazało się, że nie została dokładnie sprawdzona, a do środka urządzenia nikt nie zaglądał. Tego Pani Ania dowiedziała się od innego fachowca, który sprawę załatwił godzinę i wystawił rachunek – tym razem na 50 złotych.

W tej sytuacji postanowiła odwiedzić specjalistę, który naprawiał pralkę wcześniej i zażądać reklamacji. Okazało się jednak, że firma zmieniła adres. –Ten Pan wyczuł, ze my trzy dziewczynki, sierotki, które się nie znają na tym, że będzie łatwo je wykorzystać i to zrobił – wnioskuje Pani Ania.

Taka "przygoda"może przydarzyć się każdemu. Dlatego radzimy jak radzić sobie z takimi "fachowcami". –  Złożyć reklamację, najlepiej, żeby złożyć wysłać to za potwierdzeniem. Pozwoli nam to uniknąć w ewentualnym dalszym postępowaniu wielu problemów, nawet, jeśli nie mamy rachunku za usługę - radzi Jerzy Gramatyka, Rzecznik Praw Konsumentów w Krakowie.

Takiego usługodawcę możemy także zgłosić do Państwowej Inspekcji Handlowej. – Jeżeli dany przedsiębiorca nie wystawia paragonu, nie wystawia faktur Inspekcja może wszcząć czynności kontrolne danej działalności. Sprawdzamy legalność działalności, a także to, czy przestrzegana jest ustawa o cenach. Cennik powinien być udostępniony klientowi – wyjaśnia ekspert z PIH. Na końcu możemy poprosić o interwencję Izbę Skarbową.

Tylko w 2010 roku Rzecznik Praw Konsumentów zanotował blisko tysiąc reklamacji związanych na przykład z naprawą pralek i, aż dwa tysiące skarg dotyczących branży remontowo-budowlanej.

Jak widać w Polsce "fachowców" nie brakuje.

(mb)

Czytaj także

Mąż do wynajęcia

Ostatnia aktualizacja: 21.10.2010 06:40
Każda pani, która chciałaby wymienić swojego męża na "lepszy model" powinna pojechać do Piły.
rozwiń zwiń