Święty Mikołaj istnieje i mieszka w Polsce!

Ostatnia aktualizacja: 05.12.2011 12:00
Wierzysz w cuda? Wierzysz w czary? Co, nie umiesz czarować? Umiesz, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Przeczytaj, a dowiesz się jak zostać czarodziejem dziecięcych marzeń i poczuć wiarę w rzeczy niemożliwe...

Dziś o godz. 18.15 gośćmi Jedynki będą Beata Rogalewska, Martyna Wielińska oraz Zbyszek Reiss, którzy osobiście znają Świętego Mikołaja. Goście opowiedzą o akcji "List Do Mikołaja". 

A oto jak to się wszystko zaczęło...

"Wiele, wiele lat temu... Może inaczej... Za siedmioma górami, lasami... Nie umiem w ten sposób, zacznę więc tak:

Oto historia. Kiedyś, bardzo dawno, kupiłem komputer. Rozpakowałem go razem z synem, podłączyłem do Internetu. Wiadomo, na początku ustanowienie połączenia z netem było dla mnie wielkim problemem, ale w końcu udało się. Początki to przeglądanie właśnie powstających portali, czytanie tekstów o tym, jak buduje się strony internetowe; nie ukrywam, było to dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem. Po jakimś czasie, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, postanowiłem razem z synem, że napiszemy w tym roku list do Świętego Mikołaja właśnie przez Internet. I co? I nic, nie ma takiej strony w polskim Internecie...

Przespana noc, a rano pomysł: to przecież my możemy taką stronę sami zbudować!!! I zaczęło się szukanie w necie informacji na temat budowy prostych stronek www. Oczywiście proste informację na ten temat były dostępne: jakiś html, jakieś serwery, domeny... Ojej... Co za koszmar!:)

W końcu to pojąłem: pierwsza strona pt. "Listy do Świętego Mikołaja i Gwiazdorka" była dostępna dla wszystkich użytkowników Internetu. Ale była radocha! Tylko listów nie było... Skąd teraz wziąć listy do Świętego? Jak dobrze pamiętam, te pierwsze to były moje i syna Mateusza. Na wszelki wypadek umieściłem też adres poczty elektronicznej dla odwiedzających. Nie minęło kilka godzin, a te zaczęły napływać z całej Polski. Były to teksty od dzieci, rodziców, czasem też od mniej lub bardziej zdesperowanych osób...

Robiło się ciężko, dodawanie listów na stronę zajmowało kilka godzin dziennie (teraz strona jest zautomatyzowana, wystarczy, że zatwierdzę dany tekst, a ten pojawia się na portalu). Przychodziły też listy od dzieci, które nawet nie mogły sobie pomarzyć o prezentach na Święta. Bardzo mnie to bolało, bardzo się wzruszałem, kiedy czytałem te wszystkie jakże dziecięce prośby. Trudno było tak żyć ze świadomością, iż strona ta istnieje, bo istnieje. Postanowiłem wiec podziałać: wysyłałem prośby wraz z listami od dzieci do firm, aby te zasponsorowały chociażby jakikolwiek prezent dla danej osoby. Zdziwienie wielkie: ludziom jednak przed Świętami serca się otwierają. Nie otrzymałem ani jednej odpowiedzi negatywnej!!! Ale radość! Nie tylko ja wraz z rodziną będę się cieszyć w te cudowne dni, ale także inne dzieci.

I już tak pozostało: akcję "Listy do Świętego Mikołaja i Gwiazdorka" prowadzę od wielu już lat z dużym powodzeniem. Uwaga: mam też całą masę Elfów - sam nie dałbym rady, już w tej chwili nie. Mam też stałych Świętych Mikołajów, którzy wysyłają przed 24 grudnia prezenty dla dzieci z ubogich rodzin lub dzieci, które napiszą najpiękniejszy list. Ktoś pewnie zapyta: a skąd ty wiesz, które to ubogie, skąd wiesz, komu wysłać? Wiem, po prostu wiem. Moje serce, moja dusza mi podpowiada: nie zapominajcie też o latach moich doświadczeń. Jestem przekonany, że pomoc trafia tam, gdzie trzeba. Podaję adres rodzinki, a Święty Mikołaj (czyt. ludzie dobrej woli) wysyłają pod wskazany adres podarki: czasem większe, czasem mniejsze - liczy się gest i ten dreszczyk emocji u dziecka, kiedy otwiera paczkę od prawdziwego Świętego Mikołaja!!!"

Zbigniew Reiss

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak