Rozmowa z Jackiem Kurskim

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2012 07:15

Roman Czejarek: W naszym studiu europoseł Jacek Kurski, Solidarna Polska. Dzień dobry, panie pośle.

Jacek Kurski: Witam panów, witam państwa.

Krzysztof Grzesiowski: Dzień dobry, witamy w Sygnałach. Nie wiem, czy pan jest po lekturze dzisiejszej Rzeczpospolitej...

J.K.: Nie, nie jestem.

K.G.: Okazuje się, że kolejną ofiarą ustawy refundacyjnej, no, po przede wszystkim pacjentach, lekarzach i aptekarzach mogą paść organizacje pożytku publicznego, chociażby takie jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która w tym roku zbierała pieniądze, przypomnijmy, na pompy insulinowe dla kobiet ciężarnych. Otóż jest taki artykuł w ustawie, który zabrania przekazywania „jakichkolwiek zachęt, w tym darowizn i użyczeń, które odnoszą się do leków refundowanych”.

J.K.: To przedziwna sprawa, że jedną ustawą można wyrządzić tyle krzywdy różnym grupom zawodowym, a przede wszystkim społeczeństwu. To dziwna metoda Platformy na utrzymywanie władzy, to znaczy konfliktowanie grup zawodowych, napuszczanie lekarzy na farmaceutów, farmaceutów na lekarzy, a przede wszystkim godzenie w żywotne interesy pacjentów.

No, to nowe odkrycie, o którym pan mówi, jest szczególnie absurdalne, bo dotyczy ludzi, którzy w najwyższym porywie serca dają swoje pieniądze na szlachetne rzeczy, na pompy insulinowe dla kobiet ciężarnych, i teraz jeszcze będą mieli z tego tytułu jakieś kłopoty. Wystarczyło przyjąć poprawki, między innymi zgłaszane przez Solidarną Polskę ustami posła Andrzeja Dery na tym słynnym posiedzeniu komisji zdrowia do pierwszej w nocy, żeby uniknąć tego rodzaju... czyli zdjąć te kary i obostrzenia z ustawy  leków refundowanych nie tylko z lekarzy, ale również i z aptekarzy i z innych tego typu sytuacji, żeby uniknąć tego bubla prawnego. A jeżeli jeszcze za taką ustawę ktoś jest z tego tytułu dumny i dostaje nagrodę w postaci funkcji drugiej osoby w państwie, czyli marszałka sejmu, no to świadczy o negatywnej selekcji i promowaniu za zło, jakie jest dzisiaj w wykonaniu Platformy (...)

K.G.: Ciekawa jest reakcja Ministerstwa Zdrowia, opinia jednego z urzędników, właściwie rzecznika resortu, jest taka, że w przypadku owych darowizn „wszystko zależy od sytuacji i każdą oceni się indywidualnie”. Krótko mówiąc będziemy mieli do czynienia z uznaniowością, jedno uznamy, drugiego nie uznamy. Od jednego weźmiemy, od drugiego nie weźmiemy.

J.K.: Uznaniowość zabija demokrację, to już widzimy w przeróżnych orzeczeniach urzędów skarbowych, gdzie podobne sytuacje w różnych urzędach skarbowych w stosunku do przedsiębiorców są różnie oceniane, i to zabija równość i równe prawa. I z tym trzeba skończyć. Mam nadzieję, że w senacie te poprawki m.in. Solidarnej Polski, które były odrzucane w sejmie, zostaną przyjęte, plus również to, o czym pan redaktor mówi, czyli ta kwestia spraw charytatywnych. To można załatwić w senacie i mam nadzieję, że z korzyścią dla pacjentów tak właśnie się stanie. Na pewno senatorowie Solidarnej Polski będą podnosić te kwestie.

K.G.: A czy jeśli nic się nie zmieni, to znaczy poprawki, które mówią o niekaraniu aptekarzy i ewentualnie ten wątek organizacji pożytku publicznego, jeśli to nie zostanie uwzględnione, jeśli prezydent w tym kształcie podpisze tę ustawę, czy aktualna jest zapowiedź Solidarnej Polski zwrócenia się do rzecznika praw obywatelskich o zaskarżenie przepisów do Trybunału Konstytucyjnego?

J.K.: Tak, oczywiście. Albo w trybie poselskim, albo w trybie właśnie rzecznika praw obywatelskich, no ale skoro możemy być mądrzejsi przed... mądrzy przed szkodą, bo wszystkie te zagrożenia, o których pan redaktor mówi, już są znane, no to można to poprawić naprawdę w senacie. To wymaga wyłącznie dobrej woli ze strony większości rządzącej.

K.G.: Panie pośle, jak pan sądzi, mamy w tym tygodniu poniedziałek, w tym tygodniu może coś w tej sprawie się wyjaśni, kwestia tego, co dzieje się w Prokuraturze Generalnej.

J.K.: No, to jest nawet nie próba sił. To wygląda mi na dosyć dobrze zorganizowaną operację socjotechniczną, która ma oddać Platformie monopol nad kolejną dziedziną życia publicznego, jaką jest tym razem jest Prokuratura Generalna. Został wywołany skandal poprzez ten happening związany z samookaleczeniem się pułkownika Przybyła, którego, wygląda  na to, jedynym skutkiem ma być uratowanie prokuratury wojskowej, czyli bytu nieco przestarzałego, bo ona miała sens wtedy, kiedy mieliśmy armię ponad czterystutysięczną, kiedy rzeczywiście było sporo przestępstw. Prokuratura wojskowa ma sens w czasach wojny. Jest czas pokoju, więc powinna zostać wchłonięta przez prokuraturę cywilną.

Ale przede wszystkim chodzi o to, żeby doprowadzić do takiego konfliktu i żeby zużył się zarówno skompromitowany skądinąd pan prokurator Parulski, ale również nieskompromitowany pan prokurator Seremet. I wygląda na to, żeby wyglądać tego rodzaju zamieszanie i skandal, żeby zmusić obydwu do... a przynajmniej Seremeta, prokuratora Seremeta do dymisji, tak, żeby Platforma mogła udawać, że obsadza tym razem zupełnie dyspozycyjnego człowieka w roku niezależnego prokuratura generalnego i mieć ideał, czyli pełnię władzy.

R.Cz.: A czy ja dobrze usłyszałem, że pan powiedział: na dobrze zorganizowaną akcję?

J.K.: Bo tak to wygląda.

R.Cz.: Od którego miejsca jest dobrze zorganizowaną? Od momentu tej próby nazwijmy to samobójczej pułkownika Przybyła?

J.K.: Wszyscy jako naród żyliśmy przerażeni, że zdarzyła się kolejna próba samobójcza, a w pewnym momencie okazało się, że już po paru godzinach ten, który miał popełnić samobójstwo czy próby samobójczej, udziela wywiadów radiowych, że jego dykcja jest nienaganna i...

R.Cz.: No ale może to jest jego pomysł.

J.K.: ...i formułuje...

R.Cz.: Bo ta sugestia, że to jest zorganizowane, w pańskim ustach tak zabrzmiała dość groźnie.

J.K.: No ale w godzinę po postrzeleniu wychodzi prokurator Parulski i na konferencji mówi, że zgadza się absolutnie ze wszystkimi tezami prokuratora Przybyła. Odnoszę wrażenie, że znał je wcześniej. Ja paradoksalnie, wie pan, bronię w tym momencie Platformy Obywatelskiej, bo gdyby uznać, że to jest kolejna próba samobójcza, to okazuje się, że w kraju polityki miłości i zaufania, jakim jest kraj Platformy Obywatelskiej, żyjemy w kraju politycznych samobójstw. Przypomnę, że w sierpniu zabił się były wicepremier Andrzej Lepper, rok temu zabił się dyrektor generalny w kancelarii prezydenta pan Minkiewicz, dwa lata temu zabiła się podpułkownik ABW mobbingowana przez ABW w Poznaniu, dwa lata temu powiesił się sędzia w Garwolinie, do którego parę godzin wcześniej weszło ABW, przed samymi wyborami dokonał aktu samospalenia przed kancelarią premiera były wyborca, zawiedziony wyborca Platformy Obywatelskiej. Jeśli do tego dodać jeszcze mord polityczny z października 2010 roku, gdzie ten, który chciał zamordować Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobrę albo Jacka Kurskiego, nie spotkał żadnego z tych na swojej drodze, zamordował pierwszego lepsze członka PiS-u. Więc gdyby uznać, że to jest kolejny akt samobójczy w kraju Platformy, to znaczy, że żyjemy w kraju absolutnie szalonym i bezprawnym. Czy mam... Ale bronię...

K.G.: Czy przez zapomnienie nie wspomniał pan o Barbarze Blidzie?

J.K.: Barbara Blida była jedynym samobójstwem tego rodzaju...

K.G.: Spektakularnym.

J.K.: ...w czasach 2005–2007 i jakoś dziwnym trafem te wszystkie, o których ja przed chwilą mówię, już nikt o nich w opinii publicznej nie pamięta, ale to jedno, gdzie postrzeliła się śmiertelnie pani Blida objęta prokuratorskim postępowaniem pod zarzutami korupcji, jest nieustannie przypominane. To pokazuje, jak niesprawiedliwe potrafią być, przepraszam za to, że mówię to w mediach, ale niektóre media, które atakują wyłącznie jedną stronę, np. stronę Zbigniewa Ziobry, człowieka, który skutecznie walczył z korupcją, rozbił mafię w Ministerstwie Finansów, mafię węglową, mafię w układzie warszawskim, mafię piłkarską, obniżył korupcję, a nie wspomina o tych aktach bezprawia, które się dzieją teraz.

Więc kończąc, mam nadzieję, że ta sprawa prokuratury nie doprowadzi do obalenia jednej z ostatnich niezależnych instytucji, jaką jest Prokuratura Generalna pod przywództwem pana prokuratora Seremeta.

K.G.: I jeszcze jeden temat, panie pośle, będzie na pewno głośno w tej sprawie, bo dotyczy tak na dobrą sprawę wszystkich – podniesienie wieku emerytalnego. Solidarność już zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum, na stronie Solidarności jest petycja do prezesa Rady Ministrów właśnie w sprawie tego, by wstrzymać prace nad tymi ustawami, teraz przyłącza się jeszcze Sojusz Lewicy Demokratycznej. Jak to się skończy?

J.K.: No, już wcześniej przyłączyła się Solidarna Polska, nawet zawarliśmy takie wstępne uzgodnienie z Solidarnością jako Solidarna Polska, że my wspieramy, ale niezależnie od rewanżu z ich strony, ten projekt referendum, a Solidarność Śląsko–Dąbrowska na przykład sprzyja i popiera nasz projekt zawieszenia pakietu energetyczno–klimatycznego, którego wprowadzenie w obecnej wersji grozi w Polsce podwyżką cen prądu o 80% w przeciągu 10 lat i zniszczeniem dużej części przemysłu w związku z koniecznością redukcji emisji CO2, co nie ma najmniejszego sensu akurat w naszym kraju.

My uważamy, podobnie jak Solidarność, że rząd powinien sięgnąć do głębokich kieszeni, a niekoniecznie do płytkich kieszeni, a tego rodzaju działaniem jest wydłużenie wieku emerytalnego, szczególnie dla kobiet, do 67. roku życia. Trzeba sięgać do banków, które mają wielomiliardowe zyski, a można nałożyć na nie podatek kryzysowy, który da ładnych parę miliardów w budżecie, można sięgnąć do hipermarketów, które prawie że nie wykazują zysków, co stanowi oczywiście fikcyjne budowanie kosztów i transferowanie dużych zysków za granicę. Podobnie jest z kapitałem zagranicznym, który również bardzo często tworzy fikcyjne koszty, żeby tylko uniknąć opodatkowania. Czyli robić to, co każdy kraj, każde państwo w obronie własnego społeczeństwa, własnych obywateli powinien robić, czyli uszczelniać budżet i czynić zyski.

Dyskusja o systemie emerytalnym w ten sposób postawiona jest na głowie. Jesteśmy w stanie rozważać niektóre rozsądne propozycje, bo jesteśmy konstruktywną opozycją jako Solidarna Polska, i na przykład to, co zaproponował premier Pawlak, żeby każdej kobiecie policzyć 3 lata stażu pracy za każde urodzone dziecko, wydaje mi się uczciwe, rozsądne i przywracające godność macierzyństwu i matce jako opiece rodzicielskiej, jako wysiłkowi na rzecz przyszłych pokoleń. O tym możemy rozmawiać. Natomiast takie automatyczne wydłużanie bez rekompensat innego typu, co proponuje Platforma, wieku emerytalnego wydaje nam się niesprawiedliwe. Jako Solidarna Polska jesteśmy tutaj oczywiście i z Solidarnością, i z polskim społeczeństwem.

K.G.: Dziękujemy za spotkanie, dziękujemy za rozmowę.

J.K.: Dziękuję bardzo.

K.G.: Deputowany do Parlamentu Europejskiego Jacek Kurski, Solidarna Polska, był gościem...

J.K.: Miłego dnia.

K.G.: ...Sygnałów Dnia.

J.K.: Dziękuję.

(J.M.)