Patriarcha Filaret: Putin idzie tym samym tropem, co Hitler

Ostatnia aktualizacja: 18.04.2016 18:40
Prawosławni wierni na Ukrainie najczęściej należą albo do Patriarchatu Kijowskiego, który ma bardzo proukraińskie stanowisko, albo do Moskiewskiego, który jest podporządkowany Rosji. Po aneksji Krymu i wybuchu wojny w Donbasie wierni Patriarchatu Moskiewskiego zaczęli masowo przechodzić do ukraińskich cerkwi. Obecnie Patriarchat Kijowski jest największym kościołem Ukrainy, który liczy około 20 mln osób. Według sondaży jest liderem zaufania społecznego. Z jego zwierzchnikiem patriarchą Filaretem w Kijowie spotkał się Żenia Klimakin.
Audio
  • Rozmowa z Filaretem - zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego (Jedynka/Więcej świata)
Patriarcha Filaret: Putin idzie tym samym tropem, co Hitler
Foto: PAP/ EPA/ROMAN PILIPEY

Ekscelencjo, wiem, że patriarcha urodził się w obwodzie Donieckim na wsi, która dzisiaj jest okupowana przez separatystów. Podejrzewam, że to, co się dzieje na Ukrainie jest dla patriarchy tragedią osobistą.

Rzeczywiście, moją małą ojczyzną jest wieś Błahodatna. Dzisiaj te tereny są okupowane i dla mnie to jest trudny temat. Chciałbym, żeby świat wiedział o tym, że niewypowiedziana wojna Rosji przeciwko Ukrainie cały czas trwa. Kreml rozsiewa wszędzie swoją propagandę, przekonuje, że nie ma nic wspólnego z tą wojną. To nieprawdą. W działaniach wojennych na Ukrainie uczestniczą wojska rosyjskie.

Co jest celem tych działań?

Rosja chce przywrócić sobie status drugiego mocarstwa. Rosjanie chcą, żeby wszystko wyglądało jak przed zakończeniem zimnej wojny. Niektórzy myślą, że Kreml zatrzyma się na Ukrainie. Mylą się! Na Kremlu marzą o odzyskaniu krajów bałtyckich, Polski. Prawdę kiedyś powiedział Lech Kaczyński, że najpierw ofiarą padła Gruzja, potem będzie Ukraina, kraje bałtyckie i Polska. W lutym w Monachium odbyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych, na którym Siergiej Ławrow wprost zaproponował powrót do porozumień z 1975 roku, według których Europa dzieliła się na dwie strefy wpływów: amerykańską i radziecką. Donbas – to tylko początek. Agresora warto zatrzymywać na starcie. Historia podpowiada, że właśnie tak musimy zrobić. Przypomnijmy Hitlera. Najpierw zaatakował Austrię, potem Czechosłowację, Polskę i całą Europę. Agresor zawsze znajdzie cyniczny pretekst dla swoich krwawych działań. Putin teraz idzie tym samym tropem, co Hitler.

Jaki los spotkał pańskie parafie, które znajdują się na terenach okupowanych?

Mamy parafie na okupowanym Krymie, w obwodach donieckim i ługańskim. Znajdują się obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Na Krymie odebrano nam kilka świątyń i przekazano te cerkwie Patriarchatowi Moskiewskiemu. Jeżeli mówimy o obwodzie donieckim, to funkcjonujemy tam jako pierwsi chrześcijanie – msze odprawiane są w katakumbach, w podziemiu. Tak zwane władze uważają, że prawo do istnienia ma tylko Cerkiew Moskiewska. Inni nie mają tego prawa. Z tego powodu Kościół katolicki, protestancki też jest w trudnej sytuacji. Powiem szczerze, część kleru po prostu wyjechała z terenów okupowanych, ponieważ byli ścigani. W Doniecku władze mają nawet czarną listę księży prawosławnych, których chcą wsadzić do więzienia.

Prawosławni na Ukrainie najczęściej należą albo do Patriarchatu Kijowskiego, albo do Moskiewskiego. Przed wojną te kościoły miały podobną ilość wiernych. Czy wojna coś zmieniła?

Niewypowiedziana wojna zmieniła sytuację w sposób radykalny. Naród zobaczył, który Kościół jest po stronie państwa ukraińskiego, a który dba o interesy Rosji. Wierni Patriarchatu Moskiewskiego zaczęli masowo przechodzić do naszych parafii, przenoszą się też całe parafie - z ludźmi i klerem. Na Ukrainie obecnie jest 20 mln wiernych Patriarchatu Kijowskiego i 10 mln – Moskiewskiego. Kiedyś mieliśmy mniej więcej tyle samo. To są dane statystyczne. Szybko przechodzą zwykli ludzie. Gorzej z klerem, ponieważ batiuszkowie przez 20 lat mówili, że jesteśmy niekanoniczni, że w naszym kościele nie ma Boga i t.d. Co teraz mieliby powiedzieć swoim parafianom?

Wiem, że bardzo dobrze się znacie z patriarchą moskiewskim Cyrylem, ale nie widzieliście się od 20 lat. Co patriarcha chciałby powiedzieć Cyrylowi, gdyby doszło do takiego spotkania?

Przypomniałbym Cyrylowi, że jesteśmy śmiertelni. Wszyscy. Przecież każdy z nas kiedyś stanie przed Panem Bogiem. Co będziemy mówić? Prawdę głosiliśmy swoim wiernym czy kłamstwa? Jeżeli kłamaliśmy, to dlaczego obejmowaliśmy tak wysokie stanowiska w hierarchii kościelnej? Wszyscy przecież wiedzą, że Kościół Moskiewski jest uzależniony od Kremla. Bardzo bym chciał przypomnieć Cyrylowi o tym, że Bóg istnieje, że kiedyś umrzemy i wcześniej albo później staniemy przed Sądem Ostatecznym.

Ekscelencjo, chcę poruszyć jeszcze jeden trudny temat. Wołyń. Co zdaniem patriarchy jeszcze warto zrobić w tej kwestii?

Musimy przede wszystkim wiedzieć, jaka jest prawda. Czy była rzeź? Była!  Ukraińcy mordowali Polaków, Polacy mordowali Ukraińców. Zawiniliśmy przed Panem Bogiem. W tej sytuacji wszyscy musimy sobie przebaczać tak, jak nas uczył to robić Chrystus. W Piśmie Świętym są takie słowa: jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Musimy znać cała prawdę, ale relacje warto budować nie na obrazach, lecz na dobrych stosunkach, które mamy teraz – na nowym fundamencie.

W tym roku Polska świętuje 1050-lecie Chrztu. Podejrzewam, że patriarcha chce złożyć życzenia.

Składam najlepsze życzenia Polakom z okazji 1050-lecia chrztu. Niech Pan Bóg prowadzi Polskę i nas wszystkich swoją drogą. Wierzę, że zarówno Polacy, jak i Ukraińcy mogą przyczynić się do moralnego uzdrowienia Europy. Niejednokrotnie byłem w Polsce, często wspominam te spotkania z Polakami na różnych konferencjach. Zawsze spotykaliśmy się jako przyjaciele i niech tak zostanie.

Rozmawiał Żenia Klimakin


Czytaj także

Jewgienij Gontmacher: słabnąca Rosja zagrożeniem dla sąsiadów

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2016 18:40
- Najlepiej dla Zachodu, żeby Rosja stała się cywilizowanym krajem, w pełni przewidywalnym – uważa Jewgienij Gontmacher, ekonomista, były minister spraw społecznych Rosji. Obarcza jednak zachodnią Europę częściową winą za to, co dzisiaj się dzieje w jego kraju.
rozwiń zwiń