Rozmowa z Janem Dziedziczakiem

Ostatnia aktualizacja: 11.07.2011 12:15

Zuzanna Dąbrowska: Moim gościem jest Jan Dziedziczak, Prawo i Sprawiedliwość. Witam pana.

Jan Dziedziczak: Dzień dobry, witam.

Z.D.:  Jak to jest, panie pośle? Taśmy prawdy czy propaganda taka już wyborcza?

J.Dz.: Taśmy prawdy przełamujące propagandę wyborczą Platformy Obywatelskiej. Przypomnę państwu, że według pana premiera Donalda Tuska, lidera zarazem Platformy Obywatelskiej, nie mamy prawa mówić, jak jest, my – Polacy, to nie chodzi tylko o partie, nie mamy prawa krytykować, nie mam prawa wyrażać swojej opinii. Bo jest prezydencja. Tylko dziwne się stało, że w środku kampanii wyborczej, a więc w czasue podsumowania, w czasie przedstawiania pomysłów na Polskę, w czasie swoistej debaty o tym, co się stało przez ostatnie 4 lata rządów Platformy Obywatelskiej, ta kampania wyborcza decyzją polityków Platformy Obywatelskiej zostanie przeprowadzona w środku polskiej prezydencji, więc najpierw Platforma wyznacza kampanię prezydencką [sic] w środku polskiej prezydencji, a potem mówi, że skoro jest prezydencja, nie wolno krytykować rządu, można mówić o nim tylko dobrze. My chcemy to przełamać i uważamy – tak jak sądzi większość Polaków – że na tym polegają wybory, że po pierwsze podsumowujemy 4 lata, są wśród naszych słuchaczy osoby, którym się te 4 lata podobały, są osoby, myślę nawet liczniejsze, którym się te lata nie podobały, i później przedstawiamy pomysły i wyborcy dokonują wyboru. Nie zgadzamy się z tym, że rząd chce nam zabronić tego typu demokratycznego procederu.

Z.D.:  Nie no, dobrze, to chyba każdy by się zgodził, że zabraniać opozycji nie można krytykowania rządu, w porządku. Ale czym te spoty... Ja ich jeszcze nie widziałam, ale rozumiem z opisu osoby głównie w średnim wieku, nauczyciel, matka dwójki dzieci krytykują rząd od strony ekonomicznej, ale to jest klasyczna taka wyborcza wzorowana zresztą, jak słyszeliśmy, na kampanii Republikanów akcja. Jaka to kampania informacyjna? Informacyjna to jest wtedy, jak ktoś występuje z jakimś zbiorem informacji, a nie z interpretacją rzeczywistości.

J.Dz.: To jest kampania mająca na celu pokazanie Polakom, że zamyka się im usta. Polacy, jeżeli się rozmawia na ulicy, absolutnie to właśnie mówią, nie zgadzają się z tym, o czym się mówi w głównych przekazach informacyjnych, w mainstreamowych mediach, nie zgadzamy się z tym, że nie można rozmawiać o Polsce, że nie można wyrażać krytycznych opinii. I na tym polega ta kampania. To jest przedstawienie opinii zwyczajnych ludzi, tam nie ma wystąpień liderów partyjnych, polityków, tam dajemy głos wyłącznie zwyczajnym ludziom, którzy mówią o ich codziennych problemach. Jest studentka, która nie może znaleźć pracy po okresie studiów, jak mnóstwo, setki tysięcy Polaków. Ja sam mam 29 lat i moi niewiele młodsi koledzy...

Z.D.:  Ale pracę pan ma, panie pośle.

J.Dz.: ...niewiele młodsi koledzy szukają w tej chwili pracy i naprawdę sytuacja jest dramatyczna. Nawet w Wielkopolsce, z której jestem posłem, w której to sytuacja ekonomiczna jest i tak lepsza niż w innych regionach Polski, jest niedobrze. Jest matka, która ma 32 lata, i również ma problemy po pierwsze z powrotem do pracy po okresie tego wczesnego macierzyństwa, ma problemy z zapisaniem dziecka do przedszkola...

Z.D.:  Panie pośle, przepraszam...

J.Dz.: ...zwyczajne problemy zwyczajnych ludzi.

Z.D.:  Oglądałam przekazy medialne z weekendu i to, co mi się w uszy i w oczy rzuciło, to było to, że raczej PiS zabiega o elektorat skupiony wokół ojca Rydzyka.

J.Dz.: Nie no, pani redaktor, no przecież w weekend była konwencja kobieca na przykład, gdzie konkretnie rozmawialiśmy o problemach...

Z.D.:  Ale jej nie było tak widać, jak to...

J.Dz.: Zgadzam się, pani redaktor...

Z.D.:  ...kiedy Jarosław Kaczyński gratulował ojcu Rydzykowi i mówił, że chce być tam, gdzie on.

J.Dz.:  Ale, pani redaktor, całkowicie się z panią zgadzam. Pytanie jest tylko o to, co to oznacza, prawda? Znaczy moim zdaniem to oznacza to, że Prawu i Sprawiedliwości chce się przyprawić gębę, bo jeżeli dzień wcześniej jest profesjonalna, konkretna kampania dotycząca polityki wobec kobiet, wobec rodzin, wobec rodzin wielodzietnych, i o tym się mówi niewiele, a dzień później Jarosław Kaczyński na godzinę odwiedza pielgrzymkę Radia Maryja, nie uważam to zresztą za nic wstydliwego, bo trzeba szanować ludzi, którzy są patriotami i którzy w ten sposób, że tak powiem, swój patriotyzm okazują, ale o tym mówi się bez porównania więcej. Czyli jednym słowem próbuje się przykryć merytoryczną twarz Prawa i Sprawiedliwości jakimś sensacyjnym wydarzeniem.

Z.D.:  Ale chyba tego PiS ma świadomość, że jak prezes pojedzie, to będzie pokazywane właśnie tak.

J.Dz.: No, chcielibyśmy, żeby media, tak jak sama nazwa mediów wskazuje, medium, przekazywały rzeczywistość. I ja uważam, że oczywiście powinno się pokazać Jarosława Kaczyńskiego, który jest na Jasnej Górze i modli się o pomyślność Polski, tak jak to robiło wiele pokoleń Polaków, ale również, jeżeli dzień wcześniej kilka godzin debatuje nad konkretnymi propozycjami na poprawienie losu kobiet, rodzin, również media powinny w tym samym stopniu to pokazać.

Z.D.:  Dziękuję bardzo za rozmowę. O kampanii informacyjnej PiS rozmawiałam z posłem Janem Dziedziczakiem.

J.Dz.: Bardzo dziękuję.

(J.M.)