Bogusław Linda: "Psy" to kino moralnego niepokoju

Ostatnia aktualizacja: 15.05.2014 19:44
- Nie jest to jednak ten rodzaj kina, które robiliśmy ze śp. Krzysiem Kieślowskim i Agnieszką Holland. Film powstał już w tzw. nowej Polsce i mówił nie o polityce czy instytucjach, ale o ludziach, którzy zawsze są tacy sami - mówił w Jedynce Bogusław Linda.
Audio
  • Bogusław Linda o fenomenie filmu "Psy" (Muzyczna Jedynka)
Bogusław Linda, kadr z filmu Psy
Bogusław Linda, kadr z filmu "Psy"Foto: SF ZEBRA. Rekonstrukcja cyfrowa reKINO - www.reKINO.pl

Zrekonstruowany cyfrowo film "Psy" Władysława Pasikowskiego z 1992 roku od piątku 16 maja znów będzie można oglądać w kinach studyjnych w całej Polsce. Gdy po raz pierwszy trafił do kin - w trzy lata po zmianie ustroju - szokował i zaskakiwał, ponieważ głównymi bohaterami byli esbecy. "Psy" okazały się jednak hitem, a niektóre powiedzonka, np. "Bo to zła kobieta była" czy "Nie chce mi się z tobą gadać", były cytowane przez miliony widzów.

Kultura w radiowej Jedynce >>>

- To zasługa Władka Pasikowskiego, który jest genialnym scenarzystą. To wielki żal, że nie wykorzystujemy go w naszym kinie, że nie może robić tych filmów, które zgłasza - podkreślał Bogusław Linda , który w "Psach" brawurowo wykreował postać porucznika Franza Maurera.

W latach 80. aktor zagrał w kilku sztandarowych filmach nurtu tzw. kina moralnego niepokoju ("Przypadek", "Kobieta samotna"). Z tym większym zdumieniem obserwował po premierze "Psów", jak oficer SB, którego zagrał, stał się kimś na kształt bohatera narodowego. - Krzysiu Kieślowski, który był moim przyjacielem, nauczył mnie jednej bardzo ważnej rzeczy. Jest taka scena w "Przypadku", gdy mój bohater słyszy od swojego ojca przez telefon: "Pamiętaj, nic nie musisz". To są słowa, które będę pamiętał do końca życia - zdradził Bogusław Linda.

Kultura w Polskim Radiu w serwisie You Tube

Jedną z najbardziej szokujących scen w "Psach" jest ta, w której esbecy niosą pijanego kolegę, śpiewając "Janek Wiśniewski padł". Wcześniej wątek śmierci Janka Wiśniewskiego, ofiary protestów na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku (w rzeczywistości nosił nazwisko Zbyszek Godlewski) pojawił się w piosence, którą Krystyna Janda śpiewała w filmie "Człowiek z żelaza" Andrzeja Wajdy.

Prawdziwa historia Janka Wiśniewskiego >>>

Jaką dewizą Bogusław Linda kieruje się w zawodzie aktora i reżysera oraz jakie filmy lubi oglądać, dowiesz się słuchając nagrania audycji.

Rozmawiała Joanna Sławińska.

pg/tj

Czytaj także

Sławomir Idziak: Natalie Portman chciała nawiązać w swym debiucie do Kieślowskiego

Ostatnia aktualizacja: 15.04.2014 19:46
- Jako mała dziewczynka była zafascynowana "Trzema kolorami: Niebieski” i "Podwójnym życiem Weroniki”. Ten ostatni film był, moim zdaniem, inspiracją dla "Amelii", więc nie zdziwiłem się, gdy okazało się, że Natalie Portman zaprosiła również do współpracy montażystę tego filmu - mówił w radiowej Jedynce słynny operator filmowy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Reżyserka "Fragmentów" przed Cannes: chciałam pokazać emocje ze świata szkła i metalu

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2014 09:00
- Przede wszystkim chodziło mi o to, by stworzyć film, który może być odebrany wszędzie, na każdej szerokości geograficznej i nie będzie traktowany jako polski. - powiedziała w Jedynce Aga Woszczyńska.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stanley Kubrick - pesymistyczny filozof i jego filmy-zagadki

Ostatnia aktualizacja: 13.05.2014 03:28
Stanley Kubrick wprowadził do kina elementy, które dziś są naśladowane przez młodych twórców. Sposób realizacji, forma, połączenie z muzyką w jego filmach są doceniane nie tylko przez widownię, ale i krytyków. Wszyscy zgodnie mówią, że jego filmy się nie starzeją.
rozwiń zwiń