Robert "Litza" Friedrich i Luxtorpeda. "Nasza muzyka jest prawdziwa i analogowa"

Ostatnia aktualizacja: 22.09.2020 15:50
- Wszystko, czego doświadczyłem w życiu, co miałem lub nie miałem i wszystkie okoliczności sprawiły, że jestem dziś w tym miejscu, w którym jestem - mówi w Programie 1 Polskiego Radia lider grupy Luxtorpeda Robert "Litza" Friedrich. Jego zespół po 4 latach powraca z nowym albumem "Anno Domini MMXX". 
Wokalista i gitarzysta zespołu Luxtorpeda Robert Friedrich
Wokalista i gitarzysta zespołu Luxtorpeda Robert FriedrichFoto: PAP/Tomasz Gzell

Posłuchaj
18:06 2020_09_22 13_12_58_PR1_Muzyczna_Jedynka.mp3.mp3 Luxtorpeda z nową płytą (Muzyczna Jedynka)

Już 1 października odbędzie się oficjalna premiera najnowszej płyty Luxtorpedy - "Anno Domini MMXX". Dlaczego fani musieli czekać aż 4 lata na nowy krążek?

- Jak nie mamy nic do powiedzenia, to milczymy. Teraz był piękny czas, żeby podsumować ten okres, gdzie zbieraliśmy pomysły. Chcieliśmy w tym czasie zrealizować pomysły, co nie było możliwe, kiedy przez ostatnie lata byliśmy w ciągu koncertów. Teraz ten moment, kiedy nie ma koncertów, był idealny, żeby wybudować studio i kupić stary, analogowy sprzęt, w tym wielki mikser SSL, na którym Andy Wallace miksował najlepsze płyty rockowe lat 90., a następnie użyć tego sprzętu do naszej nowej muzyki - opowiada Robert "Litza" Friedrich.


Sprzedał gitary, żeby komponować

Lider Luxtorpedy przyznaje, że zespół postanowił efektywnie wykorzystać czas pandemii. Stąd też muzycy zamiast odpoczywać i słuchać doniesień o koronawirusie, pracowali nad materiałem.

- Chodzi o to, żeby życie przeżyć z pasją i cieszyć się tym, co jest. Szkoda czasu, aby ciągle marudzić i narzekać, że mamy za mało. Czasami mało jest lepsze niż dużo. Kiedy miałem jedną gitarę, cały czas komponowałem, a później jak miałem 20 gitar, to nie wiedziałem, na której komponować i nic nie robiłem. Na szczęście przy okazji tej sytuacji, którą mamy na świecie, musiałem sprzedać moje gitary, żeby mieć na ZUS i na chleb. I po prostu została ta gitara, na której można było skomponować takie numery - dodaje Robert "Litza" Friedrich.

Wyjątkowa okładka

Gość Jedynki nie ukrywa, że wszystkie dźwięki z płyty powstały przy użyciu gitar. Zdradza również, że utwór "Sęk" został nagrany, kiedy już praktycznie cały materiał na album był gotowy. Niespodzianką dla fanów jest okładka z prawdziwego metalu.

- Nasza muzyka jest prawdziwa, analogowa i taka niewirtualna, tylko realna - twierdzi Robert "Litza" Friedrich. - Rzeczywiście ta okładka wycięta z metalu leżała na deszczu i wietrze. Trwało to 3 tygodnie i jeszcze posłużyłem się jakąś postarzającą substancją - dodaje.

W ten sposób lider zespołu chciał uzyskać efekt postarzający wygląda płyty. Jak sam przyznaje, członkowie zespołu są coraz bardziej siwi, mimo swojej młodości, a on czuje się bardzo dobrze jako… dziadek sporej gromady wnuków.

***

Tytuł audycjiMuzyczna Jedynka

Prowadził: Zbigniew Zegler

Gość: Robert "Litza" Friedrich (Luxtorpeda)

Data emisji: 22.09.2020 

Godzina emisji: 13.12

DS

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Robert Kasprzycki: zaczynam od słów, muzyka jest dodatkiem

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2020 09:47
- W mojej twórczości staram się opisywać człowieka w rozmaitych sytuacjach. Opowiadać rozmaite historie - powiedział w Programie 1 Polskiego Radia poeta, wokalista, gitarzysta Robert Kasprzycki.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Znajdą się tam refleksyjne utwory". Cleo o premierowym albumie "SuperNOVA"

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2020 16:10
Cleo po prawie czterech latach powraca z nową płytą. Niezwykle charyzmatyczna i utalentowana wokalistka zaprezentowała światu swój trzeci solowy album pt.  "SuperNOVA". 
rozwiń zwiń