Klaps to nic złego? Nieprawda, reagujmy na przemoc wobec dzieci

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2021 14:00
Niemal połowa Polaków akceptuje klapsy, co czwarty nie widzi nic złego w spuszczaniu dziecku lania, a 20 proc. nawet nie ma świadomości, że bicie najmłodszych jest przestępstwem. - Dorośli nie zdają sobie sprawy albo szybko zapominają, jak to bolało, kiedy sami byli dziećmi - mówi w Programie 1 Polskiego Radia Iwona Guzowska, mistrzyni świata w kickboxingu i boksie.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock/narikan

Taniec 1200.jpg
Taniec receptą na stres i terapią w czasach pandemii
Posłuchaj
07:43 Jedynka/Cztery pory roku - 30.04.2021 Iwona Guzowska Iwona Guzowska: pomimo tego, że doświadczyłam przemocy, wiedziałam, że ona nie jest dobra (Jedynka/Cztery pory roku)

Posłuchaj
07:30 Jedynka/Cztery pory roku - 30.04.2021 Dorota Minta Psychoterapeutka Dorota Minta mówi wprost, że żadne dziecko nie zasługuje na klapsy, lanie czy inne formy przemocy (Jedynka/Cztery pory roku)

Zdaniem popularnej sportsmenki, co drugi Polak uważa, że klaps nie jest przemocą, ponieważ w taki sposób zostaliśmy wychowani jako społeczeństwo. - Skoro ja dostałem klapsa, nic mi się nie stało i "wyszedłem na ludzi", to jest to w porządku, że mogę tak okazywać swoją bezsilność wobec małego człowieka - wyjaśnia powody bagatelizowania tego problemu.

Źródło: DajemyDzieciomSile/Kampania "Kartkówka"

Była ofiarą przemocy domowej

Iwona Guzowska również doświadczyła przemocy domowej. Ojciec tracił nad sobą kontrolę po alkoholu. - Alkoholizm to ciężka choroba, która dotyka całe rodziny. Kiedy tato był trzeźwy i wszystko było w porządku, praktycznie nie sięgał po przemoc. Ludzie bardzo często pod wpływem alkoholu czy innych środków odurzających tracą kompletnie nad sobą kontrolę i wchodzą w inny stan świadomości. Także ta sytuacja była trochę inna - zdradza.

Czy osoba, która była bita w dzieciństwie, może podnieść rękę na swoje dziecko? - Niekoniecznie. To wszystko zależy od poziomu świadomości człowieka, ponieważ rozwijając się, dostrzega pewne mechanizmy, których nigdy nie będzie chciał powielać. Do głosu dochodzą też emocje i szybkie reagowanie, wtedy jednak niektórzy odruchowo sięgają po jedyne znane sobie metody w czasie bezsilności - twierdzi Iwona Guzowska.

- Pomimo tego, że doświadczyłam przemocy, wiedziałam, że ona nie jest dobra. Moi rodzice rozmawiali ze mną już później w dorosłości. Nie wyobrażałam sobie, żebym sięgnęła po przemoc w wychowywaniu mojego syna. Teraz też mam malutkiego wnusia i z radością patrzę, jak syn i synowa cudownie się nim opiekują i egzekwują pewne rzeczy bez użycia przemocy. Jest tam mnóstwo miłości - dodaje.

Nadal jednak wiele osób, kiedy widzi niepokojące zachowania wobec dzieci, woli odwrócić wzrok lub udawać, że nic nie słyszy.

- Nie ma innej drogi na zmianę świata, niż zmienić siebie. Warto zastanowić się, czy rzeczywiście jesteśmy w stanie zareagować, kiedy małemu człowieczkowi dzieje się krzywda. Ostatnio wpadłam do sąsiadów, gdzie dziecko płakało bardzo często i długo. Stwierdziłam, że nie daruję sobie, jeżeli później okaże się, że tam działo się coś złego. Na szczęście nie dochodziło do przemocy. Trzylatek za każdym razem, jak próbują położyć go spać, robi straszną awanturę. Najpiękniejsze było to, że jego ojciec powiedział: "Dziękuję, że pani przyszła i że pani reaguje" - opowiada Iwona Guzowska.

Źródło: Dzierzgoń Twoje Miasto/STOP przemocy - Światowy dzień sprzeciwu wobec bicia dzieci

Wołanie o pomoc

Psychoterapeutka Dorota Minta mówi wprost, że żadne dziecko nie zasługuje na klapsy, lanie czy inne formy przemocy. - Dziecko zasługuje na zainteresowanie i rozmowę - zaznacza.

Ekspert Jedynki zwraca uwagę, że agresywne zachowania dzieci, takie jak bicie rodzeństwa czy niszczenie różnych przedmiotów, mogą być przejawem ich wołania o pomoc. Tego typu zachowania nasiliły się podczas pandemii. - Dzieci przez wiele miesięcy przebywały zamknięte w domach, będąc w izolacji od swoich rówieśników. Były skazane czasami na dorosłych, którzy też sobie nie radzą z tą rzeczywistością, bo mają problemy w pracy czy w związkach. Dlatego często agresywne, głośne zachowania są przejawem lęku, a czasami też wołaniem o pomoc i że dzieje się coś złego w rodzinie - tłumaczy Dorota Minta.

Warto wtedy po prostu porozmawiać i przełamać swoje obawy, że będziemy uznani za niegrzecznych, jeśli zwrócimy komuś uwagę, z jakiego powodu płacze jego dziecko.

- Też nie chodzi o pomoc: "Niech pani uspokoi dziecko". Niedawno na jednej z platform pojawił się serial o szpitalu. Szef tego szpitala, który robił w nim rewolucje, podchodził do różnych ludzi i pytał: "Jak mogę ci pomóc?". To pytanie jest również ważne w życiu codziennym. Popytajmy ludzi, jak możemy im pomóc i nie pomagajmy w taki sposób, jak wydaje się nam, że jest słuszny - słyszymy.

Czytaj także:

***

Tytuł audycji: "Cztery pory roku"

Prowadziła: Joanna Racewicz

Goście: Iwona Guzowska (mistrzyni świata w kickboxingu i boksie), Dorota Minta (psychoterapeutka)

Data emisji: 30.04.2021

Godzina emisji: 9.00-10.00

DS

Czytaj także

Polska nie wyda dzieci ojcu w Irlandii. SN: istnieje ryzyko przemocy

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2021 14:28
Sąd Najwyższy uchylił wyrok nakazujący wydanie dwoje polskich dzieci do Irlandii na wniosek ojca. Sąd uznał, że powrót chłopców może wiązać się z poważnym ryzykiem przemocy fizycznej i psychicznej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Historia podboju kosmosu zmienia się na naszych oczach

Ostatnia aktualizacja: 27.04.2021 13:38
Od przeszło pół wieku ludzkość zmierza się z podbojami kosmosu. Coraz częściej w takich wyprawach biorą udział takie kraje jak Chiny czy Indie, a także firmy prywatne. 
rozwiń zwiń