Na straganie w dzień targowy...

Ostatnia aktualizacja: 15.08.2019 18:14
Uwielbiam stragany i bazary, które nie płoszą azjatyckimi ersatzami damskiej konfekcji, lecz kuszą... Cenami, jakością, świeżością, ale przede wszystkim bezpośrednim kontaktem że sprzedawcą z "ludzką" twarzą. Taki nie tylko nie oszuka, to jeszcze doradzi, który gatunek wiśni jest dobry na sok, który do ciasta i czy pierwsze tegoroczne jabłka są na już, czy na tzw. zaś. A jak po kilku zakupach rozpozna klienta, to dorzuci garść slodziutkich węgierek i pogawędzi o zaletach rokitnika.

Na "moim" bazarze istnieje wysoka specjalizacja na handlujących owocami miękkimi, warzywami korzeniowymi, wszelkimi rodzajami jaj, ziarnami i kiszonkami. A wszystko pachnie, jak babciny ogródek i ma smak minionego sielskiego dzieciństwa. Dlatego namawiam: znajdzcie sobie Państwo swój bazarek, a przeniesiecie się w inny, nie zglobalizowany świat! Smacznego! 

Zobacz więcej na temat: Małgorzata Raducha kuchnia
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak