Czy każdy medal jest wart tyle samo? Olimpijskie "Lato z Radiem"

Ostatnia aktualizacja: 26.07.2021 12:35
Radziecki ambasador w Polsce próbujący pozbawić Władysława Kozakiewicza złotego medalu, walka Otylii Jędrzejczak z australijską "barrakudą" i rozważania nad tym, czym każdy medal zdobyty na Igrzyskach Olimpijskich jest tak samo cenny. Poniedziałkowe "Lato z Radiem" pełne było olimpijskich wspomnień.
Zdj. Ilustracyjne
Zdj. IlustracyjneFoto: Shutterstock/ ebico

Czytaj też:
CEZ_0666.JPG
Koncert zespołu Pectus w malowniczych Bogoniowicach [ZOBACZ WIDEO]

W poniedziałkowym "Lecie z Radiem" towarzyszyliśmy polskim sportowcom na japońskich arenach. Wraz ze słuchaczami cofnęliśmy się również pamięcią do przeszłości. Podczas audycji przypomnieliśmy najpiękniejsze chwile olimpijskiej rywalizacji, oddając głos naszym rodakom zdobywającym złote medale. 

Walka z rywalami i kibicami rywali - Moskwa 1980

Igrzyska Olimpijskie w Moskwie kibicom kojarzą się z jednym z najsłynniejszych polskich tyczkarzy, Władysławem Kozakiewiczem. Polak musiał mierzyć się nie tylko z rywalami, ale również z nieprzychylnymi reakcjami miejscowych kibiców. Po skoku na 5,78 m., pobiciu rekordu świata i zdobyciu tytułu mistrza olimpijskiego Kozakiewicz zaprezentował słynny gest, który stał się symbolem, a zarazem początkiem dużego zamieszania. Ambasador ZSRR w Polsce domagał się nawet, by Polakowi odebrać złoty medal i zdyskwalifikować go dożywotnio za "obrazę narodu radzieckiego".

Początkowo sam bohater konkursu tłumaczył swój gest skurczem w ręce. Później jednak przyznawał otwarcie, że powód był inny. - Zrobiłem to przeciwko Rosjanom, bo gwizdali przeciwko mnie i przeciwko Polsce. W lekkiej atletyce jest akurat zasada, że się nie gwiżdże. Wyjątkiem jest sytuacja, w której sędzia oszukał, ale wtedy gwiżdże się na sędziego. Jeżeli ja byłem sam i atakuję rekord świata, to cały świat chce to zobaczyć. Ja byłem na tyle wkurzony, że jakby mi tam postawili sześć metrów, to może bym skoczył - mówił po latach w rozmowie z Polskim Radiem Kozakiewicz.


Posłuchaj
00:55 PR1_AAC 2021_07_26-10-17-31.mp3 Symbolem Igrzysk w Moskwie (1980) był Władysław Kozakiewicz i jego gest po pobiciu rekordu świata ("Lato z Radiem"/Jedynka)

 

Złoty Motyl - Ateny 2004

Podczas Igrzysk w Atenach Polska wywalczyła 10 medali: 3 złote, 2 srebrne i 5 brązowych. Wśród złotych był i ten zdobyty przez Otylię Jędrzejczak w wyścigu na 200 metrów stylem motylkowym. "Otylia Jędrzejczak zbliża się do Australijki, ale Australijka ucieka jak drapieżna barrakuda gdzieś tam wokół rafy koralowej" - krzyczał wówczas Jarosław Idzi z redakcji sportowej Polskiego Radia, nie tylko wzmagając emocje, ale również zapisując się na długo w historii polskiego komentarza sportowego.


Posłuchaj
03:34 PR1_AAC 2021_07_26-09-41-48.mp3 Podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach (2004) Otylia Jędrzejczak była jednym z najjaśniejszych punktów polskiej reprezentacji.

 

A jak tamte dni wspominała sama Otylia Jędrzejczak? - Medal olimpijski to jest największe trofeum każdego sportowca sportów olimpijskich. O to walczymy, o tym marzymy. Tego medalu nie dostaniemy za darmo, musimy na niego solidnie zapracować. Ci przyjaciele i te osoby, które były obok mnie, rozumiały moje postępowanie, są ze mną do dzisiaj i wspólnie przeżywaliśmy moje momenty chwały i momenty upadków - mówiła w rozmowie z Polskim Radiem.

- 2:05:61. To jest jeden z nielicznych czasów, które pamiętam. Zawsze pytana przez dzieci, jakie miałam czasy na ten czy inny dystans, odpowiadałam, że mój tata wiedział najlepiej. Pod względem sportowym szukałam za to wielu sportowców. Uważam, że nie ma sportowca idealnego. Wskakiwałam pod wodę i obserwowałam, co robią inni zawodnicy. Obserwowałam, jaką techniką płyną, jak podchodzą do nawrotu, uczyłam się od nich na miejscu - dodawała.

Zobacz też:

Do czterech razy sztuka - Atlanta, dwa razy Sydney i Ateny

Robert Korzeniowski to najbardziej utytułowany polski sportowiec pod względem ilości zdobytych złotych medali olimpijskich. Korzeniowski tryumfował czterokrotnie w zawodach chodziarskich. Pierwszy krążek wywalczył w Atlancie w roku 1996, później dwukrotnie tryumfował w Sydney i raz w Atenach. O tym, czy w ogóle da się porównać te medale, czy którykolwiek może zostać uznany za ważniejszy, opowiadał dziennikarzom Polskiego Radia.


Czytaj też:
Pectus.png
Z małej wioski na estradę. "Lato z Radiem" w gościnie u braci Szczepaników

- W roku 1996 zostałem po prostu mistrzem olimpijskim, to jest przekroczenie pewnego życiowego i sportowego progu. W Sydney zdobyłem dwa złote medale, ale czymże by było to osiągnięcie, gdybym jeszcze nie skwitował czwartym medalem na zakończenie kariery na swoich warunkach w Atenach? - mówił lekkoatleta. - W kategoriach sportowych najważniejszy był ten pierwszy medal, no bo wtedy zostałem mistrzem olimpijskim - dodaje.

Jednocześnie podkreśla, że największą energię na dalsze życie dał mu medal ostatni, zdobyty w Atenach w roku 2004. - Właściwie ja tym medalem ateńskim jestem niesiony do dzisiaj. Myślę, że to jest taki medal, który zdobywałem wbrew wszystkiemu, może nawet wbrew fizjologii, bo startowało wielu młodszych rywali. To był taki medal bardzo wyczekiwany, dlatego, że ja właściwie wszystko, co robiłem w ostatnim czteroleciu olimpijskim, traktowałem jako coś ostatecznego - podsumowywał Robert Korzeniowski.


Posłuchaj
03:18 PR1_AAC 2021_07_26-11-17-26.mp3 Robert Korzeniowski to najbardziej utytułowany polski sportowiec pod względem ilości zdobytych złotych medali olimpijskich ("Lato z Radiem"/Jedynka)

***

"Lato z Radiem" na antenie Programu 1 Polskiego Radia codziennie, od poniedziałku do soboty, w godzinach 9.00-12.00. Słuchaj też na stronie www.latozradiem.pl oraz w aplikacji mobilnej "Lata z Radiem".

***

Tytuł audycji: Lato z Radiem

Prowadzący: Roman Czejarek

Data emisji: 26.07.2021

Godzina emisji: 9.00 - 12.00

mg

Czytaj także

Szlakiem modernistycznych budowli. "Lato z Radiem" w Katowicach

Ostatnia aktualizacja: 24.07.2021 09:00
Na turystycznej trasie "Lata z Radiem" czas na największe miasto Górnego Śląska - Katowice. Zwiedzamy modernistyczne budowle, poznajemy atrakcje miasta, w tym Nikiszowiec, ale jednocześnie nowoczesną dzielnicę.
rozwiń zwiń