Rozmowa dnia: gen. Roman Polko

Ostatnia aktualizacja: 07.03.2014 15:30

Paweł Wojewódka: Naszym gościem jest gen. Roman Polko. Witam, panie generale.

Gen. Roman Polko: Dzień dobry.

Panie generale, zacznijmy może od F-16, które już niedługo przylecą do Polski. Będzie również w Polsce stacjonowało ok. 300 żołnierzy amerykańskich. Ma być to takie wsparcie polskiej armii, wsparcie NATO związane z ewentualnymi jakimiś wydarzeniami, które mogą nastąpić w związku z konfliktem rosyjsko-ukraińskim. Czy to rzeczywiście zabezpieczy polskie granice?

To jest symboliczne działanie naszych partnerów, sojuszników, ale o takim znaczeniu, które odgrywa istotną rolę. W takiej sytuacji Amerykanie pokazują, że Polska zawsze może na naszych sojuszników zza oceanu liczyć. Nasi piloci szkolili się razem z Amerykanami, teraz będą tutaj razem ćwiczyć. Myślę, że to będzie wyraźny sygnał do Putina, żeby przypadkiem jego ambicje nie sięgały zbyt daleko, bo będzie musiał liczyć się z kontrą. Tą kontrą nie będą te samoloty, które akurat stacjonują nad Polską, tylko to będzie potęga Stanów Zjednoczonych, wielokrotnie większa niż rosyjska.

Te samoloty mają również latać nad republikami bałtyckimi...

Tak.

...nad Litwą, Łotwą i Estonią, bo to również jest teren, który jest dość wrażliwy.

To jest bardzo istotne. Musimy pamiętać, że jesteśmy w Sojuszu NATO. My możemy się czuć zagrożeni, a jeszcze bardziej Litwa, Łotwa i Estonia. Gruzja, teraz Ukraina, w dalszej kolejności gdzie Putin  może skierować swoje kroki, swoje ambicje? Myślę, że jednak jeszcze nie Polska, tylko właśnie Litwa, Łotwa, Estonia, te kraje, które powstały po rozpadzie Związku Radzieckiego. Ale te kraje już są samodzielne, te kraje zreformowały swoje struktury, są w Sojuszu NATO i Stany Zjednoczone są gwarantem tego sojuszu. Szkoda, że ta odpowiedź, taka mocna, taka bardzo konkretna, zdecydowana przychodzi zza oceanu. Stany Zjednoczone pokazały swoją wiarygodność, ale Sojusz NATO nie za bardzo, bo zebrał się dopiero po głosie Polski. Ja oczekiwałbym od władz Sojuszu, od dowództwa, żeby to jednak ono monitorowało to, co się dzieje na świecie i żeby nie było potrzebne wystąpienie polskich władz, żeby po prostu zająć się problemem, który jest.

Wspomniał pan o Stanach Zjednoczonych, że tutaj bardzo istotną rolę odgrywają w obecnej sytuacji. Również amerykańskie okręty płyną teraz w kierunku Morza Czarnego. Czy to też ma być taki sygnał dla prezydenta Władimira Putina, że Stany Zjednoczone są zaniepokojone sytuacją, która ma miejsce na Ukrainie?

Tak, to jest po pierwsze bardzo konkretny sygnał. Otóż Putin przyzwyczaił się do tego, że on działa, czyli wprowadza swoje plany, nie wiem, lądowanie UFO na Krymie, no bo to jacyś żołnierze, podobno nie są rosyjscy, i rzeczywiście działa łamiąc wszystkie konwencje międzynarodowe, łamiąc wszelkie normy, które obowiązują w cywilizowanym świecie, i w zamian słyszy tylko wiele wypowiedzi, które nie niosą za sobą żadnych restrykcji, w żaden sposób go to nie boli. Dopiero odpowiedź rzeczywiście Stanów Zjednoczonych, może i symboliczna, ale jest, przejawia się w konkretnych działaniach, w demonstracji siły.

No, to już nie jest symboliczne, jeżeli okręty zostały skierowane na Morze Czarne, amerykańskie, to już nie jest taka odpowiedź bardzo symboliczna.

Zgadza się, to już jest coś konkretnego, to jest na pewno zdecydowanie coś więcej. Niestety, nasi bliżsi, europejscy partnerzy, których nie stać nawet na to, żeby poblokować konta tym oligarchom, zablokować im wizy, żeby uderzyć właśnie w tych decydentów, którzy powodują, że zamiast spokojnej Ukrainy mamy kolejne zapalne ognisko, że jesteśmy na krawędzi nawet wojny.

No tak, ale na szczycie unijnym jednak takie decyzje zapadły, że konta będą blokowane, że będą ograniczenia wizowe dla osób czynnie biorących udział ze strony rosyjskiej czy strony ukraińskiej w tym konflikcie. Dobrze, panie generale, przejdźmy teraz do porównania dwóch wojsk: wojska rosyjskiego i wojsk ukraińskich. Powiedział pan, że UFO wylądowało na terenie Krymu, prezydent Putin  powiedział, że to samoobrona ubrana w mundury nabyte w sklepach z odzieżą wojskową, każdy podobno może taki mundur kupić. Tylko się zastanawiam, panie generale, skąd ta broń u tych członków samoobrony, broń typowo wojskowa.

Rzeczywiście bezczelność i tak bezczelne kłamstwo jest naprawdę oburzające. Doskonale wiemy, że są to rosyjscy żołnierze, którzy występują bez oznakowań. Przypominam, że żołnierzy, który na polu walki...

Pan jako fachowiec może powiedzieć wprost, że to są jacyś żołnierze, tak?

Żołnierz, który na polu walki występuje bez oznaczenia przynależności narodowej traktowany jest jako bandyta. Czyli to są w świetle prawa międzynarodowego bandyci, to są terroryści, to są jakieś uzbrojone formacje, które nie mają prawa tam być. Putin  jako przedstawiciel tego świata cywilizowanego powinien to potępić. Dla mnie jest też niesamowicie niepokojący sygnał wysyłany do żołnierzy rosyjskich, jak traktuje ich ich władza. Oni się wstydzą własnej flagi? Oni się wstydzą tego, co robią? Czyli robią rzeczy złe, a jednocześnie po prostu są tak naprawdę do tego namawiani. Otóż tak nie powinno być po prostu.

Panie generale, a jak pan ocenia jakość wyszkolenia, uzbrojenia tych formacji nieoznakowanych? Czy to są dobrze wyszkoleni żołnierze, czy to są żołnierze dobrze uzbrojeni, czy to są jakieś oddziały specjalne?

To na pewno nie jest oddział partyzancki czy żadna samoobrona, bo wystarczy popatrzeć na to, jak wyglądali ci przebierańcy, te takie formacje, które się tworzyły na Majdanie, gdzie rzeczywiście każda część umundurowania z jakiegoś innego sortu. Tu mamy jednakowe, jednolite umundurowanie, tu mamy celowniki kolimatorowe, czyli współczesna, nowoczesna broń, typowa broń, która jest na uzbrojeniu rosyjskich jednostek, ale już zmodernizowana, lepszej generacji. Dodatkowe doposażenie, nakolanniki, ochraniacze i takie drobne elementy, które świadczą o tym, że mamy do czynienia z żołnierzami gwardyjskimi. Nie wiem, czy są to te jednostki specjalne, ale na pewno są to jednostki, jeżeli chodzi szczególnie o tamten region świata, elitarne, świetnie wyposażone i z tego, co widać, skuteczne w swoim działaniu.

Po drugiej stronie widzimy ukraińskich żołnierzy, ale tak naprawdę ta ukraińska armia to jest z nią jeszcze gorzej chyba niż z ekonomią na Ukrainie. Warto przypomnieć sobie, ja miałem możliwość współdziałania z ukraińskimi żołnierzami, że ta ukraińska armia to powstała na takiej zwykłej prostej zasadzie, kiedy rozpadł się Związek Radziecki, to ten, kto miał mieszkanie i stacjonował na Ukrainie, obojętnie, jakiej był naprawdę narodowości, to wstępował do ukraińskiej armii. To są ci sami ludzie, po tych samych szkołach. I to, co jest najtrudniejsze dla Ukrainy, że oni mają tak naprawdę rosyjskich admirałów, generałów, którzy teraz w tej sytuacji kryzysowej zdradzają za srebrniki  może, za pieniądze, bo z tego, co słyszeliśmy, to strona rosyjska namawiała wręcz do wstąpienia w ich szeregi, do ich floty, chociażby przedstawicieli armii Ukrainy. No, nie wszyscy temu ulegli. Nie wszyscy temu się poddali. Tym niemniej to morale tej armii ukraińskiej jest pod dużym znakiem zapytania...

A uzbrojenie? Wyszkolenie?

Uzbrojenie, wyszkolenie jest z zamierzchłej epoki. Niestety sytuacja kryzysowa, kryzys ekonomiczny na samej Ukrainie, być może też jednak brak troski o wojsko poprzednich przedstawicieli władzy spowodował, że armia ukraińska, mimo że ma świetnych żołnierzy gotowych do poświęceń, jest kiepsko doposażona. Ja przypominam sobie, że podczas ćwiczenia „Kozacki Step” realizowany z udziałem Brytyjczyków, 6. Brygady Powietrzno-Desantowej żołnierze ukraińscy np. byli zdziwieni, że mogą brać ile chleba chcą do posiłków. Czyli nawet te kłopoty wręcz logistyczne z żywieniem, a co tu dopiero mówić o jakimś wyposażeniu nowszej generacji. Pod tym względem rzeczywiście armia ukraińska ma bardzo wiele do zrobienia.

I może to wykorzystuje Władimir Putin  w tej rozgrywce o Krym, mając świadomość, że armia ukraińska jest jednak dosyć słaba.

Słaba, ale przede wszystkim ma bardzo słabe morale. Kiedyś ukraińskie siły specjalne proponowały czy nawet zabiegały o to, żebyśmy z nimi współdziałali jako jednostka Grom i z tego zrezygnowałem, ponieważ okazało się, że bardzo często żołnierze ukraińscy, nawet z tych jednostek specjalnych, wysługiwali się nimi oligarchowie, biznesmeni. Poziom korupcji, poziom takiego sprzeniewierzenia się temu, do czego armia powinna służyć, jest bardzo wysoki. Na szczęście są jeszcze jednostki, które w tej kryzysowej sytuacji pokazują, że są prawdziwymi żołnierzami. Myślę, że w oparciu o nich trzeba zbudować nową armię Ukrainy.

Dziękuję, panie generale.

Dziękuję.

(J.M.)