Biesłan 10 lat później. Tragedia podzieliła i wciąż dzieli mieszkańców

Ostatnia aktualizacja: 03.09.2014 10:55
1 września 2004 roku do największej szkoły podstawowej w Biesłanie w Osetii Południowej wtargnęli Czeczeńcy z oddziału Szamila Basajewa. Dla blisko tysiąca dwustu zakładników rozpoczęły się 3 dni koszmaru zakończonego szturmem rosyjskich oddziałów specjalnych. Zginęło ponad 300 osób, w tym 186 dzieci.
Audio
  • Zbigniew Pawlak i Jerzy Wlazło o książce "Pęknięte miasto. Biesłan" (Więcej świata/Jedynka)
Mieszkańcy Biesłanu w 10. rocznicę tragedii w miejscowej szkole podstawowej nr 1
Mieszkańcy Biesłanu w 10. rocznicę tragedii w miejscowej szkole podstawowej nr 1 Foto: PAP/ITAR-TASS/Stanislav Krasilnikov

- Pojechałem do Biesłanu 40 dni po tragicznych wydarzeniach, by być z tymi ludźmi. Było oczywiście mnóstwo płaczu i łez, ale również wspomnień. Ukradkiem pojawiały się również uśmiechy szczęścia tych, którzy swoje dzieci uratowali. Na Wschodzie musimy z ludźmi być, inaczej niż na Zachodzie, gdzie spotykamy się z innymi, by załatwić jakiś interes - mówił w Jedynce Zbigniew Pawlak, współautor książki "Pęknięte miasto. Biesłan".

Choć od wydarzeń w szkole podstawowej nr 1 w Biesłanie minęło dziesięć lat, tragedia wciąż dzieli mieszkańców tego niewielkiego miasteczka u podnóża Kaukazu. Przyczyną rozłamu jest pomoc humanitarna płynąca z całego świata.

- Zamach od razu podzielił mieszkańców Biesłanu na tych, którzy byli w szkole lub mieli tam kogoś bliskiego i tych, którzy byli poza szkołą. Potem okazało się, że po 10 latach te podziały wcale nie zanikły, ale zrobiły się jeszcze bardziej dziwne. To kpina losu, ale ci, którzy w tej tragedii nie stracili nikogo bliskiego zaczynają zazdrościć tym, którzy przeżyli tragedię. Trudno wyjaśnić to w kilku słowach. Robimy to w naszej książce - tłumaczył Jerzy Wlazło, drugi ze współautorów.

Książka "Pęknięte miasto. Biesłan" ma również przypomnieć, że zamach z 1 września 2004 roku może wydarzyć się obecnie w każdym miejscu na świecie. - Rozmawiając ze studentami czy uczniami, każdy z nich wie co to jest 11 września, chociaż było to daleko za Oceanem Atlantyckim. Gdy natomiast pytam jaki był największy zamach terrorystyczny w Europie, nie znają odpowiedzi. Biesłan wydarzył się w naszym regionie i powinniśmy być jeszcze bardziej świadomi tego, co się stało, aby nie powtórzyło się nigdy więcej - podkreślał Zbigniew Pawlak.

Materiał dla "Więcej świata" przygotowała Katarzyna Gizińska.

pg/asz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Biesłan, czyli najokrutniejszy zamach terrorystyczny w Europie

Ostatnia aktualizacja: 29.08.2014 04:13
Ci, którzy przeżyli tragedię w Biesłanie, czują się jakby ktoś podarował im drugie życie. Często zapominamy, że atak na szkołę, do którego doszło 10 lat temu, zdarzył się tak blisko naszego kraju. - Nie pamiętamy o tym, że Biesłan jest w Europie. Wielu ludziom wydaje się, że to jest już Azja - mówi Jerzy A. Wlazło, współautor książki "Biesłan. Pęknięte miasto".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polak na tropie prawdy o tragedii w Biesłanie

Ostatnia aktualizacja: 03.09.2014 09:00
- Tak naprawdę nie było żadnego szturmu na szkołę w Biesłanie. Był tylko chaotyczny ratunek ludzi, którzy już płonęli w sali gimnastycznej, którzy byli zabijani podczas ucieczki - mówił w "Poranku Dwójki" Zbigniew Pawlak, współautor książki "Pęknięte miasto. Biesłan".
rozwiń zwiń