X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Debata dnia - zmiany w kodeksie wyborczym

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2015 16:20
Audio
  • Kodeks wyborczy do poprawki. Będą zmiany? (Popołudnie z Jedynką)

Zuzanna Dąbrowska: Moimi gośćmi są: pan Olgierd Dziekoński, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, senator Marek Borowski i poseł Prawa i Sprawiedliwości Grzegorz Schreiber. Witam serdecznie panów.

Chciałam porozmawiać o pomysłach na zreformowanie polskiego prawa wyborczego. Już po wyborach samorządowych pan prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że będzie się temu systemowi wnikliwie przyglądać. W świetle, można powiedzieć chyba śmiało, kompromitacji systemu informatycznego, systemu zliczania głosów, informacji, które prezentowane były przez Państwową Komisję Wyborczą i w końcu koronnego zarzutu o sfałszowanie wyborów na pewno coś trzeba było zrobić, inicjatywę podjąć. Jutro będzie spotkanie pana prezydenta z szefami klubów i przedstawiony zostanie projekt zmian w kodeksie wyborczym. Czy podczas tego spotkania można się spodziewać jakichś nowości wobec propozycji, które do tej pory przewijały się przez agendę? Panie ministrze, jak to będzie? Wszyscy będą zaskoczeni jutro?

Olgierd Dziekoński: Przecież nikt już nie jest zaskoczony, dlatego że w trakcie zarówno debaty publicznej, tych głosów w parlamencie, które były zgłaszane przy dyskutowaniu w wyborach, jak i w ramach tych paneli eksperckich, które organizowała Kancelaria Prezydenta, jak również głosów, które były podejmowane czy przedstawiane w mediach, właściwie te obszary zmian są dosyć czytelne. To jest po pierwsze kwestia kadencyjności Państwowej Komisji Wyborczej, to jest kwestia roli przewodniczącego w odniesieniu do Krajowego Biura Wyborczego, to jest kwestia sposobu liczenia głosów czy jak gdyby mechaniki, techniki liczenia głosów, zapewniającej większe poczucie zaufania do państwowych komisji wyborczych, do komisji obwodowych, okręgowych i również to jest kwestia kształtu, sposobu urn, no i oczywiście tego, co jest istotne przy wyborach, czyli kształtu samych dokumentów, czyli kart wyborczych, jak również bardzo ważna kwestia, która nawiasem mówiąc, była w poprzednim... Tu warto zadać pytanie panu senatorowi przy okazji, ponieważ to Senat zrezygnował w trakcie poprzedniego kodeksu wyborczego z artykułu 13, który mówił o celowości informowania przez prezydenta/wójta/burmistrza  w trakcie wyborów o fakcie wyborczym, wysyłając takie zawiadomienie do zarejestrowanych...

Zuzanna Dąbrowska: Taki list do wyborców.

Olgierd Dziekoński: Taki list do wyborców informujący, gdzie, co, kiedy, kogo będziemy wybierali, w jaki sposób będziemy wybierali, i to wydaje się jest to, co było podnoszone bardzo często w tych wszystkich dyskusjach, a mianowicie potrzeba dobrej informacji, bo brak informacji zaciemnia, budzi rozmaitego poczucie niejasności, a w niejasności, w ciemności rodzą się demony.

Zuzanna Dąbrowska: Prezydent nie jest osamotniony w wysiłkach na rzecz zmian. Pytanie tylko, czy wysiłki innych środowisk czy ugrupowań będą tożsame z tymi chęciami prezydenta. Projekt złożony przez Prawo i Sprawiedliwość został odrzucony przez Sejm pod koniec zeszłego roku i główna oś sporu z innymi ugrupowaniami dotyczyła sposobu powoływania członków Państwowej Komisji Wyborczej, zarzucono PiS-owi, że chce upolitycznić PKW. A SLD z kolei też złożyło swój projekt. Według tego projektu ma zostać zmieniona metoda liczenia głosów na bardziej proporcjonalną, ze słynnego d’Hondta na metodę St. League’a. Będziemy się teraz pewnie wdawać w meandry dotyczące tego przeliczania. Chyba kierunek jest taki, że bardziej to powinno być proporcjonalne. Czy większość tych pomysłów spotka się w komisji przy prezydenckiej reformie? Grzegorz Schreiber.

Grzegorz Schreiber: Mam obawy, iż nie ma tutaj miejsca na równoprawną dyskusję. Myśmy ją rozpoczęli, przedstawiliśmy projekt zmiany kodeksu wyborczego. Liczyliśmy się z tym, że w trakcie tej dyskusji już w ramach komisji nadejdą inne projekty i będą mogły być one ujęte wspólnie debatą sejmową. Tak się nie stało, koalicja rządząca, bo to tak naprawdę wyłącznie PO i PSL, zagłosowała za odrzuceniem naszego projektu, nie dopuszczając go nawet do tego typu dyskusji w ramach prac komisyjnych. To rodzi wątpliwości, czy jakikolwiek inny projekt będzie miał możliwość zderzenia się czy rozpatrywania wspólnego z projektem prezydenckim, bo to, co zostało zrobione, no to takie klasyczne oczyszczenie pola – wyrzucić wszystko, co nam przeszkadzało w czystym przekazie, oto pan prezydent idzie z nową propozycją, przedstawia coś, co jest odpowiedzią na fatalną sytuację, skandaliczną sytuację związaną z wyborami samorządowymi.

Trzeba pamiętać w tym miejscu, że taka dyskusja nie rozpoczęła się dzisiaj czy w grudniu roku ubiegłego, a rozpoczęliśmy ją natychmiast po przyjęciu tego bardzo złego kodeksu wyborczego. Oczywiście, za chwilę pan minister powie, że wszystkie ugrupowania w 2011 roku zagłosowały za, to jest oczywiście prawdą, tylko że my natychmiast po tym dokonaliśmy ponownej analizy tego tekstu, zgłosiliśmy do Trybunału Konstytucyjnego, Trybunał Konstytucyjny przyznał nam rację w kilku punktach, zostało kilka najbardziej złych zapisów tego kodeksu już zatrzymanych na tamtym etapie i praktycznie biorąc to, co rozpoczęliśmy w 2012 roku, już po rozpoczęciu tej kadencji, ja na samym wstępie zachęciłem, zaprosiłem wszystkie ugrupowania polityczne, wszystkie kluby do dyskusji o kodeksie wyborczym, o tym, żebyśmy mogli już dzisiaj, czyli w 2012 roku, rozpocząć debatę nad kodeksem wyborczym. Nikt wówczas ani z koalicji rządzącej, ani z opozycji tego apelu nie podjął, wszyscy jak jeden mąż powiedzieli, że nie należy ruszać tego znakomitego tworu legislacyjnego, trzeba poczekać do pierwszych wyborów, jaki będą, te wybory europejskie, potem samorządowe, dopiero wtedy możemy się zastanawiać nad ewentualnymi zmianami.

Mając tego typu decyzje czy powiedziałbym dyktat wszystkich pozostałych klubów, uznaliśmy, że owszem, trzeba się do tego dostosować. Poczekaliśmy i natychmiast po wyborach europejskich, nie dzisiaj, nie ścigaliśmy się z panem prezydentem czy z kimkolwiek innym, tylko natychmiast po wyborach europejskich, kiedy już one pokazały, że PKW, że tak powiem, zbiera pewne niewłaściwe cechy, które należy natychmiast zmienić, wystąpiliśmy z projektem zmiany i ten projekt został przez koalicję rządzącą w grudniu oddalony i zupełnie do kosza wyrzucony.

Czyli odpowiadając na pytanie pani redaktor, czy dzisiaj możemy wierzyć w to, że cokolwiek innego, co złożymy, co przedstawimy, oczywiście, to zrobimy, spotka się z jakąkolwiek uwagą koalicji rządzącej, czy ona uzna, że tylko i wyłącznie projekt prezydencki, bo ten ma ponoć... jest znakomicie przygotowany, oczywiście każdy inny będzie be, każdy inny nie będzie zasługiwał nawet na najmniejszą uwagę. Obawiam się, że tak to właśnie będzie.

Zuzanna Dąbrowska: A może jest tak, co mówią niektórzy z parlamentarzystów, tylko cichutko, że to, co było, ten system, który istniał do tej pory, był po prostu wygodny dla świata polityki, bo po pierwsze przyjęte wskaźniki, czyli próg wyborczy, po drugie sposób finansowania partii politycznych, także kampanii wyborczych, to wszystko służyło tym partiom, które w Sejmie się znalazły, które zebrały spory elektorat, na tyle spory, że wyrąbały sobie takie stałe miejsce na scenie politycznej. Czy to jest zbyt krzywdząca opinia dla świata polityki, panie senatorze?

Marek Borowski: Chyba nie jest krzywdząca, to jest rzecz dość naturalna, że struktury, które się utworzą na podstawie pewnych przepisów, które są nowatorskie w danym momencie, a następnie osadzą się w tym i te przepisy zaczynają także wykorzystywać na własną korzyść, to oczywiście są z tego zadowolone i bardzo niechętnie to zmieniają. Pewne zmiany tam zaszły, między innymi jest ten... o tym progu mówimy, próg wejścia do Sejmu jest 5%. Takie progi bywają gdzie indziej i tutaj można na ten temat dyskutować, oczywiście, czy nie dopuścić, zwłaszcza w sytuacji, w której te partie się zasklepiły w sobie, czy nie dopuścić... czy nie przyjąć niższego progu, który by pozwalał na trochę zamieszanie w tym kociołku. Wydaje mi się, że to jest godne uwagi. Czy partie na to pójdą, nie wiem.

Natomiast druga rzecz to jest finansowanie. Finansowanie jest jednak od progu 3%, a nie od progu 5%, to znaczy partia nie wchodzi do Sejmu, bo nie osiągnęła 5% w skali kraju, ale jeśli osiągnęła 3%, to finansowanie ma. Czyli tu był pewien wyłom w tym systemie. No, tylko tak – to jest trochę inna sprawa, to jest sprawa systemu politycznego, natomiast przyczyną tego wszystkiego, czym się zajmujemy dzisiaj, to jest sam kodeks wyborczy w tych częściach jednak dotyczących głównie samego procesu wyborczego przed procesem wyborczym, przygotowania tego procesu wyborczego, dokumentów, przebiegu procesu głosowania, liczenia głosów i funkcjonowania Państwowej Komisji Wyborczej. I tutaj oczywiście jest trochę do zrobienia, aczkolwiek ja jestem w tej sprawie... znaczy widzę pewne elementy, które trzeba zmienić, natomiast jestem dość wstrzemięźliwy, to znaczy...

Zuzanna Dąbrowska: Rewolucji by pan nie robił.

Marek Borowski: Nie robiłbym rewolucji, bo powiedzmy tak, że te wybory, które do wyborów samorządowych, które zakończyły się rzeczywiście ciężką porażką głównie ze względu na awarię systemu komputerowego, choć oczywiście liczba głosów nieważnych, to znaczy nieoddanych prawdopodobnie po prostu, zwyczajnie, musi budzić pewien niepokój...

Zuzanna Dąbrowska: Ano właśnie...

Marek Borowski: Ale... Tylko skończę myśl, że wszystkie wybory do tego momentu one miały tam swoje różne drobne niedociągnięcia, ale generalnie rzecz biorąc nikt tego nie kwestionował. Więc dlatego nie sądzę, żeby to jakaś wielka rewolucja była potrzebna w tej sprawie.

Zuzanna Dąbrowska: Sprawa liczenia głosów nieważnych, wzrostu ich liczby to jest kwestia z pogranicza procedury głosowania, a samego systemu politycznego, czyli tego, żeby wiedzieć, czy obywatel, który oddaje głos nieważny, robi to przez własną nieuwagę i błąd, brak wiedzy, czy też ponieważ nie ma zaufania do tych partii, które startują w wyborach, i tutaj w dyskusjach, które się odbywały po wyborach samorządowych, opinie świat polityki prezentował skrajne, im kto bardziej był w opozycji, tym bardziej mówił, że to jest wotum nieufności wobec wszystkich, im kto bardziej był związany z władzą, tym bardziej mówił, że ludzie się po prostu mylą. Panie ministrze, czy w projekcie prezydenckim znajdzie się sposób na to, by wiedzieć, byśmy się wszyscy mogli dowiedzieć tego, dlaczego jest tyle głosów nieważnych?

Olgierd Dziekoński: Ten postulat był bardzo mocno podkreślany we wszystkich dyskusjach. Był również, proszę pamiętać, ta formuła liczenia głosów nieważnych jako głosów tych, które mają być zaliczane do błędnie wypełnionej kartki, czyli tej, która tam ma więcej skreśleń czy niewłaściwe skreślenia oraz kartki w ogóle z niewypełnionymi rubrykami, czyli nieważnej z tytułu niepodjęcia decyzji, będzie w projekcie prezydenckim. Ona była powszechnie podnoszona, co więcej, ona przecież istniała w poprzednich wyborach samorządowych jako, że tak powiem, trwały składnik oceny zachowań wyborców

I wydaje się, że to, co mówił pan senator, bardzo ważna kwestia, że zmiany powinny być minimalne, tylko tam, gdzie jest to konieczne i niezbędne, chociażby z racji tego, że coś kiedyś istniało, a z tego zrezygnowano lub warto było to wprowadzić i tego nie wprowadzono, a było to przedmiotem dyskusji. Natomiast stabilność prawna systemu wyborczego jest niesłychanie ważną gwarancją stabilności również funkcjonowania społeczeństwa, zmiany systemu wyborczego w rozumieniu prawnym, w rozumieniu tym samym również i organizacyjnym, nie świadczą dobrze o stabilności państwa.

I dlatego to, co prezydent proponuje, to jest to minimum zmian, co do których istnieje, wydaje się, w przekonaniu pana prezydenta, powszechne przekonanie, że nie będą one budziły kontrowersji, również ze strony różnych sił politycznych, również biorąc pod uwagę te wnioski, które były zgłaszane przez klub Prawa i Sprawiedliwości.

Zuzanna Dąbrowska: No tak, ale mówiło się też po wyborach o sposobie kontroli. Wiadomo, że Państwowa Komisja Wyborcza i jej przewodniczący powinni być absolutnie niezależni, niepodatni na naciski polityczne.  Z drugiej strony okazało się, że nie ma sposobu na to, do tej pory go nie było, żeby w sposób pozytywny i konstruktywny wpłynąć na pracę Państwowej Komisji Wyborczej, która ma różnego rodzaju problemy, już nie wchodząc w to, z jakiego powodu. Czy byłoby rozwiązaniem wzmocnienie roli przewodniczącego PKW tak, żeby mógł tę skuteczną kontrolę stosować, np. nad Krajowym Biurem Wyborczym? Panie pośle.

Grzegorz Schreiber: Zdecydowanie wszelkie zmiany prawa wyborczego, i tutaj mogę się zgodzić jedynie co do tej części wypowiedzi obu moich przedmówców, które odnoszą się do tych najważniejszych, tych trwałych elementów systemu wyborczego, bo ich rzeczywiście na tak krótki czas przed wyborami zmieniać nie chcemy. Natomiast to, że powinniśmy wykonać szerokie i głębokie zmiany w zakresie przygotowania wyborów, ich przeprowadzenia i funkcjonowania PWK, ale również pozostałych wszystkich komisji okręgowych, rejonowych, terytorialnych, to jest rzecz, która nie mając wpływu na ten zewnętrzny ogląd wyborcy, to są rzeczy, które powinny zostać zmienione w szerokim zakresie, ale one nie mają wpływu jakby na sposób głosowania, na to, co wyborca... przed jakim wyborem będzie stał w momencie, gdy stanie przed urną wyborczą. Wszystkie te zmiany można dzisiaj, nawet na miesiąc przed wyborami, wprowadzać. To jest nawet rozstrzygnięcie to Trybunału, na które państwo się powołujecie tak często, że tam sześć miesięcy nie wolno przed tym zmian dokonywać. Tak, zmian daleko idących, zmian ingerujących choćby w sposób liczenia głosów. Panie marszałku, akurat tej zmiany chyba rzeczywiście zrobić nie będzie można w tym okresie, bo zmiana d’Hondta to jest rzeczywiście ta jedna z tych poważnych zmian, które...

Marek Borowski: Ja tego nie proponowałem.

Grzegorz Schreiber: ...które jakby w tym okresie byłoby nam dość trudno przeprowadzić. Natomiast to, jak powinna wyglądać Państwowa Komisja Wyborcza i jak...

Zuzanna Dąbrowska: Czyli to są te zmiany dotyczące, jak urna ma wyglądać, czy ma być kamera w lokalu wyborczym, tak?

Grzegorz Schreiber: Dokładnie tak. I to są te zmiany, które wszystkie możemy dalej bądź w mniejszym zakresie dzisiaj jeszcze wprowadzić i nie stoi nic na przeszkodzie, żebyśmy to zrobili. To tylko o tyle ta propozycja prezydenta jest dobra, chociaż my jej nie znamy, bo dzisiaj rozmawiamy w takiej pewnej aurze tajemniczości, jutro pan prezydent spotyka się z szefami klubów i im to przekaże, my tego tutaj w studio jeszcze nie mieliśmy okazji poznać. Znamy jakieś zapowiedzi medialne, które się odnoszą choćby do tego postulatu, który pani redaktor wymieniła, czyli tego, żeby wzmocnić pozycję przewodniczącego PKW, który powinien mieć nie tylko... powinien również odpowiedzialny za pewne rzeczy być i tutaj pewnie jest jakiś kierunek do rozmowy.

Natomiast my się generalnie nie zgadzamy na kształt PKW, na to, co państwo proponujecie, żeby przypuszczam, że tak to jest w tym projekcie, zgaduję, ale tak rozumiem, że tutaj prezydent nie... znając jego wypowiedzi wcześniejsze, nie dokonał żadnej zmiany, że jednak powinno nastąpić odejście od takiego sędziowskiego stylu powoływania członków PKW przez te trzy najważniejsze sądy. No, z tym akurat postulatem się nie zgadzamy i to jest rzecz, która pewnie będzie przedmiotem sporu. Jak również, co jest konsekwencją tej zmiany, kształt komisji okręgowych i rejonowych, może już na dzisiaj mniej terytorialne, bo one jakby będą aktualne dopiero za cztery lata, natomiast okręgowe i rejonowe to są te komisje, które również powinny ulec zmianie, bo tam także mamy, że tak powiem, wypełnione... są one tylko i wyłącznie tym czynnikiem sędziowskim, na którym uważamy, że nie ma żadnego uzasadnienia, żeby on tak mocną pozycję w prawie wyborczym zajmował.

Olgierd Dziekoński: Ale nie sądzę, żeby zręczną było rzeczą, aby być sędzią we własnej sprawie. I po to Państwowa Komisja Wyborcza składa się z sędziów, którzy reprezentują te trzy filary polskiego sądownictwa: Sąd Najwyższy, Sąd Administracyjny, Trybunał Konstytucyjny, aby byli to ludzie, którzy nie są i nie będą uwikłani w procedury i nie byli uwikłani w procedury wyborcze z racji pełnienia funkcji sędziów, to po pierwsze.

Po drugie wydaje się, że też musimy pamiętać o jednej kwestii, i to jest celem tego projektu pana prezydenta, to jest odbudowanie nadwątlonego zaufania wyborców co do przebiegu procesu wyborczego. Pamiętajmy o tym, że obwodowe komisje wyborcze, 27,5 tysiąca obwodowych komisji wyborczych, ponad 250 tysięcy osób, które w tych obwodowych komisjach uczestniczą, w tym również przedstawiciele tych ugrupowań, które startują w danych wyborach, plus mężowie zaufania, którzy w tychże obwodowych komisjach wyborczych uczestniczą, to to jest gwarancja wyborów. I fakt, że przy liczeniu głosów czy natychmiast po liczeniu głosów wyniki liczenia głosów w danej obwodowej komisji są po prostu wywieszane na drzwiach. To, co powiedział pan senator, wpadka z formułą zliczania głosów, a to jest wpadka techniczna, to jest arytmetyczne dodawanie głosów z tych konkretnych 27,5 tysiąca obwodowych komisji.

Zuzanna Dąbrowska: Ale to zaufanie arytmetyczne nie jest tylko realne i namacalne. Marek Borowski.

Marek Borowski: Tutaj był zbieg przecież różnych czynników. Po pierwsze właśnie tego długiego liczenia i braku decyzji PKW, żeby przeliczać ręcznie i zakończyć po prostu ten proces. Inna sprawa, że oni z kolei byli informowani przez szefa informatyki, że tu się zaraz wszystko uruchomi, w związku z czym nie wydawajmy takiego polecenia. Skończyło się, jak się skończyło, do tego doszły te sprawy związane z głosami nieważnymi, ale podkreślam, na poziomie sejmików wojewódzkich, bo to tam głównie skoczyło, i do tego wreszcie doszła sprawa różnicy dość wyraźnej między tak zwanymi exit polls, czyli tymi badaniami natychmiast po wyborach, a wynikami ostatecznymi. Więc jak się to wszystko razem zbiegło, no to oczywiście różne teorie powstawały. Ja w tej chwili się już nie chcę wdawać w polemiki tutaj z kolegą z Prawa i Sprawiedliwości, uważam, że szał z fałszowaniem wyborów był nie na miejscu, ale już zostawmy. W każdym razie różne spiskowe teorie miały pewne podstawy.

Ja rozumiem, że prezydent jutro ujawni, więc pan minister Dziekoński jest w trudnej sytuacji, dlatego ja powiem o paru rzeczach, ale nie dlatego, że wiem, że one są w projekcie, tylko wiem, że były dyskutowane. Więc przykładowo... I chcę pokazać, jakie konsekwencje mają pewne rozwiązania, które wydają się proste. Przykładowo mówi się o przezroczystej urnie. Żeby urny były przezroczyste, bo tak to nie wiadomo, co tam w nich jest, jak to wygląda i tak dalej. Oczywiście, mogą być przezroczyste, tylko to oznacza, że głosy będą musiały być wrzucane w kopercie, nie mogą być wrzucane tak sobie, bo po pierwsze...

Zuzanna Dąbrowska: Bo będzie widać, gdzie krzyżyk.

Marek Borowski: Po pierwsze widać, tak, a po drugie głos wrzucony w kopercie później jest, że tak powiem, rozpakowywany przez komisję i jeżeli w tej kopercie są dwa głosy, to znaczy dwie karty wrzucone, co jest oszustwem, oczywiście, to komisja natychmiast to odkłada na bok. W sytuacji, w której wrzucamy bez koperty, to oczywiście możemy dwie wrzucić, bo drugą mamy skąciś i wrzucamy. Czyli po pierwsze trzeba wprowadzić koperty, to spowoduje oczywiście wydłużenie czasu liczenia, to nie ulega wątpliwości, trzeba to przyjąć do wiadomości i nie denerwować się potem, że co oni tak długo liczą. No, będą dłużej liczyć.

Sprawa kamer. Kamery nie mogą być uruchamiane w trakcie procesu głosowania, ponieważ głosowanie jest tajne. W tym sensie, że nikt nie chce, żeby np. gdzieś w Internecie się pokazało, że on głosował albo nie głosował, wszystko jedno. Czyli mogą być uruchamiane dopiero wtedy, jak się zamyka lokal i zaczyna się liczyć. Też musi być jasno powiedziane, co ta kamera ma pokazywać. Czyli ujęcie tego w ustawie to jest pewien... to jest spora robota, tego się nie da zrobić tak ad hoc.

I ostatnia sprawa, jeśli chodzi o komisję. Ja miałem do czynienia z Państwową Komisją Wyborczą chyba dwukrotnie, ponieważ partia, którą kierowałem, miała problemy z rozliczeniami finansowymi, były tam jakieś błędy i tak dalej. Raz odebrali nam pieniądze. Drugi raz nie odebrali pieniędzy. I chcę powiedzieć, że zły byłem na interpretację, bo ja uważałem, że jest inaczej i tak dalej, ale nigdy nie podejrzewałem ich o polityczny jakiś aspekt. Wiedziałem, że pod tym względem oni są absolutnie bez zarzutu.

Zuzanna Dąbrowska: I jeszcze puenta pana ministra przed jutrzejszym spotkaniem z szefami klubów.

Olgierd Dziekoński: Zaufanie, ale zaufanie, odbudowa zaufania to jest również kwestia gwarancji tajności wyborów. Bez gwarancji tajności wyborów wszystkie te rozwiązania techniczne zaczynają być bardzo niebezpieczne.

Zuzanna Dąbrowska: A ja tylko na koniec naszej debaty przypomnę, że jesteśmy w roku wyborczym, w maju wybory prezydenckie, na jesieni wybory parlamentarne. Zobaczymy, jakie zmiany uda się wprowadzić politykom. Bardzo dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Grzegorz Schreiber, senator Marek Borowski i minister w Kancelarii Prezydenta Olgierd Dziekoński. Zuzanna Dąbrowska, dziękuję, do usłyszenia.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak