Rozmowa dnia: Tadeusz Sławecki

Ostatnia aktualizacja: 01.06.2015 15:30
Audio
  • Tadeusz Sławecki, sekretarz stanu w MEN o szkole równych szans (Jedynka)

Marek Mądrzejewski: W Lublinie Tadeusz Sławecki, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, odpowiedzialny w resorcie między innymi za zwiększanie szans dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, zajmujący się kształceniem zawodowym i ustawicznym, a także współpracą z fundacjami i organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz oświaty i wychowania. Witam serdecznie.

Tadeusz Sławecki: Kłaniam się państwu.

Panie ministrze, dzisiaj wszyscy deklarują miłość i troskę, troskę o przyszłość naszych dzieci, no i przy okazji swoją. Nawet politycy, którzy wpuścili je już po raz dwudziesty pierwszy do Sejmu, by tam wypowiedziały się o tym, jakiej przestrzeni publicznej potrzebuje młodzież. To większe wyzwania, zważywszy na protest wyrażony podczas ostatnich wyborów, niż do niedawna można było przypuszczać. Nie potrafimy rozmawiać z młodym pokoleniem?

Potrafimy. Rzeczywiście Sejm dzieci i młodzieży dzisiaj już po raz kolejny został zorganizowany w gmachu polskiego Sejmu z udziałem pani minister, pani premier. Czy nie potrafimy rozmawiać... Ci, którzy tak twierdzą, zapraszam ich na jeden z przystanków PaT, Profilaktyka a Ty, wielkiej akcji robionej przez Komendę Główną Policji, Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wczoraj...

Od dziesięciu lat.

Tak. Wczoraj w Radzyniu, dzisiaj w Lublinie setki młodych ludzi szło w pochodzie i wznosili okrzyki: Chcemy żyć bez uzależnień! Tato, daj mi pół litra miłości i działkę serca! Pokazuje to inne oblicze polskiej młodzieży, tej młodzieży, która stawia sprzeciw chociażby przeciwko Marszom Wolnych Konopi. Ja pokazuję, zestawiam te dwa wydarzenia, bo będę bronił. Nasza młodzież jest młodzieżą bardzo wrażliwą, która chce nieść pomoc, to są dobrzy wolontariusze, tylko my, dorośli, nie zawsze potrafimy dotrzeć do ich serc. W piątek na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim była taka konferencja pod hasłem „Młodzież, której nie znacie”. Właśnie badania pokazują to prawdziwe oblicze polskiej młodzieży. Nie to, które gdzieś tam jest z niektórych mediów, nie to, które... pokazujemy ten najgorszy obraz tej młodzieży. A co najważniejsze, zaproponowaliśmy tak zwaną profilaktykę rówieśniczą. To młodzież wie najlepiej, czego potrzebuje, czego od nas oczekuje. I jeszcze jedno. Tu mówię do wszystkich swoich koleżanek i kolegów (...)

To jeszcze musimy ten program skierować do nauczycieli i do rodziców, żeby zrozumieli tę młodzież.

Tak, oni mi powiedzieli wczoraj: proszę pana, my tutaj przychodzimy, bo my widzimy, że tu nie ma ściemy. Młodzież szybko oceni, czy coś jest ściemą, czy coś jest akcyjnością, czy coś jest tylko polityczne. Młodzież tego nie lubi i dlatego jeśli widzi autentyczne działania, to się bardzo w nie angażuje. I jest bardzo odpowiedzialna.

Wyrównywanie szans  – zważywszy na zróżnicowanie materialne, które w Polsce, prawdę powiedziawszy, się pogłębia ciągle, mało, w niemałej mierze powiązane jest z regionem zamieszkania, wyrównywanie szans to jedno z najpoważniejszych zadań, jakie stoją przed polską edukacją, ciągle. Co się udało w tej mierze, a co trzeba zrobić?

Myślę, że bardzo dużo. Jeśli jedziemy przez Polskę i teraz oceniamy 25 lat samorządu, to rzeczywiście w małych miejscowościach widać wiele nowych szkół, obiektów sportowych, Orlików. I tu dziękuję wszystkim samorządowcom – i poprzednim, i aktualnym, którzy postawili na edukację jako jeden ze swoich priorytetów. I naprawdę jest niewiele miejscowości, w których te szkoły wyglądają nie najlepiej, nie tak, jak chcielibyśmy sobie to wyobrazić.

Kolejna sprawa to dzisiaj wielka szansa dla szkół poza miastem, to jest cyfryzacja, to jest Internet, to są różnego rodzaju programy działania. Stąd chcę powiedzieć, że nie wycofujemy się z cyfrowego podręcznika, który jest w pewnym sensie szansą, że dzisiaj szkoła wiejska, uczeń szkoły wiejskiej nie musi być uczniem skazanym na gorszą szansę, bo przecież nie ma lepszego laboratorium w otoczeniu szkoły wiejskiej, jak chociażby duże miasta, nie mają takiego laboratorium do nauczania przyrody. Czy chociażby dzisiaj mając Internet, można sobie spacerować, bo nie każdego stać przyjechać do muzeum, ale spacerować i zobaczyć właśnie to, czego myśmy kiedyś nie mieli. Edukacja językowa – też bardzo dużo zrobiono w tym zakresie.

I ostatnia sprawa, która jest szczególnie ważna, bo pan zapytał o wyrównywanie szans, to jest również szans dzieci niepełnosprawnych. Szeroko mówiąc, jedno hasło: edukacja włączająca. Możemy ten temat rozwinąć.

Tak, i bardzo chętnie tego posłucham, zwłaszcza że chciałbym, byśmy spojrzeli na to również z drugiej strony, co jest w zakresie pana obowiązków, to znaczy zajęcie się tymi dziećmi, które są ponadprzeciętnie zdolne i o nie też musimy zadbać w sposób specjalny w całym toku ich nauczania.

No to zacznijmy od tego, że są stypendia Prezesa Rady Ministrów, teraz będziemy wręczać wiele tych stypendiów dla tej uzdolnionej młodzieży, dą stypendia Ministra Edukacji Narodowej, ale wiele fundacji, stowarzyszeń przy współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej stara się wspierać tę młodzież. Oczywiście, możemy powiedzieć, że marzyłby nam się taki system, jak chociażby w Stanach Zjednoczonych, żeby mógł ten uczeń szybciej prowadzić indywidualny program nauczania, ale teraz widzimy, że coraz więcej wyższych uczelni tworzy na przykład politechniki dziecięce, chociażby to w województwie świętokrzyskim. I tam ci młodzi ludzie rozwijają swoje zainteresowanie. Jest nie tylko moda, ale jest potrzeba na takie chociażby centra, jak Centrum Nauki „Kopernik”, gdzie młodzież przyjeżdża z ciekawości. Może się okazać, że matematyka, która nie zawsze była lubianą, może być i tutaj ciekawym przedmiotem.

A fizyka to już na pewno po tym, co się obejrzy w tym Centrum „Kopernik”.

O tak. Ja na przykład mam osobiste (...)

Bo ja wiem, że pan się tym Centrum z ramienia Ministerstwa pan też się tym zajmuje, tak że pewnie pana kontakty z Robertem Firmhoferem i z Centrum są bardzo częste.

I w wielu regionach Polski jest oczekiwanie, że będą takie centra powstawać.

No i słuszne oczekiwanie. Oczywiście, pieniądze, to jest to, co jak zwykle rozstrzyga w kwestii chęci i możliwości.

Nowa perspektywa finansowa jest obiecująca.

Panie ministrze, ale nie ma właściwie wychowania, nie ma nauczania bez miłości. Wie pan, znalazłem sobie coś takiego, co chciałbym, żeby kiedyś mógł pan powiesić jako taką tabliczkę na swoim resorcie, a potem stamtąd eksportować to do wszystkich szkół w Polsce. To jest cytat z takiej pięknej powieści Gabriela Garcii Marqueza Miłość w czasach zarazy, a brzmi on tak: „Dzieci kocha się nie dlatego, że są dziećmi, ale z przyjaźni, która towarzyszy ich wychowaniu”.  Oddaje to już ducha polskiej szkoły?

Oddaje. Nasz klasyk mówił: „Nie ma dzieci, są ludzie”, mówię tutaj o Januszu Korczaku. Stąd też trzeba się tak samo pochylać nad dzieckiem, jak i nad dorosłym, może jeszcze lepiej. Dlatego też literatura dla dzieci musi być najwyższej klasy, najwyższej jakości. Ale wrócę do tego, co się również działo wczoraj, nie tylko na PaCIE. To również marsz, w którym mówiono: „Kocham, nie biję”. Mówiono, że po prostu chcemy żyć bez uzależnień, chcemy nasze dzieci po prostu wspierać i kochać. I teraz jest bardzo ważne, bo często tak się mówi, że o wszystkich decyduje Ministerstwo. To nieprawda, to właśnie tylko minister podstawy programowe ustala, natomiast program wychowawczy szkoły, programy ustala sama szkoła. Dzisiaj polska szkoła jest autonomiczna, dlatego właśnie dzisiaj mają pole do popisu. Przykład w sobotę: nadawaliśmy jednej ze szkół w Radzyniu Podlaskim imię Orląt Lwowskich, jak można na bazie właśnie tego bohatera uczyć historii, uczyć patriotyzmu, uczyć pewnych postaw, które oczekujemy od młodzieży.

Trzeba to robić koniecznie w dobrej współpracy z rodzicami.

Przede wszystkim.

Pan dzisiaj jest w Lublinie, wczoraj był w Radzyniu, a wczoraj w tym samym czasie w Lublinie jako jednym ze 140 polskich miast odbył się Marsz dla Życia i Rodziny. Jeden z jego uczestników, tłumacząc, dlaczego Polacy tak chętnie uczestniczą w tego typu marszach, powiedział: „Chcieliśmy przypomnieć, że to właśnie rodzice mają prawo i obowiązek wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami”.  Jest tuta zgoda ze szkołą?

Rodzice są przede wszystkim naturalnym partnerem szkoły, rodzice mają do tego prawo i myślę, że nikt im tego prawa nie zabiera, tylko oczekujemy, że się bardzo włączą w opracowanie właśnie programów wychowawczych szkoły. My też jako Ministerstwo bardzo zabiegamy o tę współpracę z rodzicami, szczególnie właśnie dzieci, które potrzebują specjalnej troski – i tych z dysfunkcjami, i tych szczególnie zdolnych, bo tutaj partnerstwo rodziców, szczególnie dzieci niepełnosprawnych, jest szczególnie nam potrzebne po to, żeby właściwie pojmować tę miłość do dziecka i temu dziecku pomóc.

Panie ministrze, wczoraj oglądałem zdjęcia z tego Radzynia Podlaskiego, z całego Marszu i zauważyłem taki dziecięcy transparent. Ja powiem, co było tam napisane: Nie krzycz! Przytul! Jeśli ktoś zabiegany dzisiejszego dnia nie przytulił, jest jeszcze czas, a jeśli już tulił swoje dziecko, może powtórzyć. Dobrego nigdy dosyć. Tadeusz Sławecki, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, był naszym gościem. Dziękujemy panu serdecznie.

Ja również dziękuję pięknie i wszystkim dzieciom, życzę, aby ten Dzień Dziecka trwał cały rok, żeby rzeczywiście wszyscy się do was zwracali nie tylko odświętnie. Dziękuję.

(J.M.)