Popołudnie z Jedynką, 8 września 2015 - zapis rozmowy z Ewą Piechotą

Ostatnia aktualizacja: 08.09.2015 15:30
Audio
  • Polskie procedury prowadzą do udzielania azylu tylko osobom, których życie i zdrowie jest faktycznie zagrożone w ich ojczystych krajach (Jedynka/Popołudnie z Jedynką)

Marek Mądrzejewski: Naszym gościem jest rzecznik Urzędu ds. Cudzoziemców Ewa Piechota. Witam serdecznie.

Ewa Piechota: Dzień dobry.

Jeszcze Europa nie uporała się na dobre z przyjęciem ogromnej fali uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu, a już ONZ ostrzega ustami swojego wysłannika do Syrii Stefana de Mistury, który wczoraj wieczorem powiedział w Brukseli, iż wobec perspektywy kontynuacji ofensywy przez dżihadystów z Państwa Islamskiego musimy się liczyć z kolejnym milionem syryjskich uchodźców, którzy po 5 latach bezskutecznych prób osiągnięcia pokoju stracili nadzieję na zakończenie wojny w ich kraju. Jak odróżnić, pani Ewo, szukających ochrony, szukających azylu w Europie od tych, którzy przyjeżdżają, ot, po prostu w celu poprawy swojej sytuacji bytowej?

Najprościej rzecz ujmując, w najłatwiejszych, najprostszych słowach, osoba, która prosi o azyl, o status uchodźcy, to osoba, która musiała opuścić swój kraj. Musiała, ponieważ tam było zagrożone jej zdrowie, życie, życie jej bliskich i do tego kraju nie może wrócić w momencie, kiedy tego by chciała. Natomiast imigrant to będzie osoba, którzy przyjeżdża do nas na przykład w celu wykonywania pracy, natomiast jej powrót do kraju pochodzenia w każdym momencie jest możliwy bez konsekwencji, takich jak w przypadku pierwszej grupy.

Ale to rozumiem, że opieramy się po prostu o deklaracje werbalne, deklaracje tych, którzy przyjechali.

Nie do końca. Jeśli chodzi o prowadzenie postępowania uchodźczego, także spotykamy tutaj osoby, które możemy określić jako imigrantów ekonomicznych.

I co wtedy się dzieje?

Wtedy takie osoby uzyskują odmowę. Weryfikacja takiego wniosku jest wieloetapowa. Taka osoba składa wniosek u Straży Granicznej, wstępnie wniosek jest wypełniany, przyjmowany i to już jest kilkanaście stron materiału. Ten materiał trafia do nas. Po zapoznaniu się z nim zapraszamy taką osobę na rozmowę i dowiadujemy się, dopytujemy o szczegóły. Dość często te osoby też mają jakieś dowody na potwierdzenie swojej sytuacji. Mówimy tu o czasami nagraniach wideo, czasami dokumentach, które potwierdzają, że ktoś taki był zatrzymany w więzieniu na przykład. My na podstawie zarówno zeznań tej osoby, wiarygodności tych zeznań, jak i materiału dowodowego, który ona nam dostarczy, zakładając, że jest to materiał prawdziwy, nie sfałszowany, bo i takie przypadki mieliśmy w swojej historii...

I myślę, że z takimi należy się liczyć, zważywszy na deklaracje Państwa Islamskiego, które zaczyna informować o tym, że uważajcie, wśród tych uchodźców są również nasi ludzie, my dbamy o to, wstawiamy ich w te grupy uciekających.

I zapewne będziemy musieli być na to wyczuleni. Mamy też komórkę, która nazywa się Wydział Informacji o Krajach Pochodzenia. Są to osoby, które są wyspecjalizowane w wyszukiwaniu informacji, określiłaby je jako punktowych. Jeśli ktoś mówi, że był w danym miejscu, opowiadał o wydarzeniach z tego miejsca, jesteśmy w stanie to zweryfikować. Także współpracujemy z innymi instytucjami. W zasadzie jedyny warunek, jaki jest, to nie możemy...

Innymi naszymi, czy europejskimi?

I tak, i tak. Jedyny warunek w zasadzie, jaki jest, to nie możemy władzom kraju pochodzenia danej osoby zdradzić, że ta osoba u nas jest.

Co się dzieje z osobą, która... Bo tutaj te kryteria pomieszały się troszeczkę, jedne nakładają się na drugie. Wśród ludzi, którzy pragnęli poprawić sobie byt, są jednak i tacy, którzy w jakiś sposób byli prześladowani czy wręcz po prostu boją się. To jest trwająca kilka lat wojna, w pierwszym i drugim roku można było mieć nadzieję na to, że ona jakoś się skończy, w trzecim, czwartym, piątym te nadzieje topnieją i ludzie, którzy boją się, że staną się jej ofiarami, wcale się tak nie mylą. To ich pcha z rodzinami do tego, żeby uciec z tamtego piekła.

I prawdą jest to, że do tej pory w zasadzie wszystkie osoby, które przyjeżdżały do nas i były Syryjczykami, uzyskiwały którąś z form ochrony. Był to status uchodźcy bądź ochrona uzupełniająca, bo też dobrze wiedzieć, że postępowanie uchodźcze może zakończyć się wydaniem różnych form ochrony, nie tylko statusu uchodźcy.

Ilu jest w Polsce uchodźców?

W tym momencie uznanych uchodźców, czyli osób, które mają taki status, mamy około 1500, natomiast...

A ilu się ubiegało o taki status?

Natomiast mamy też pewnie jeszcze ponad 2–3 tysiące osób z innymi formami ochrony, które zostały wydane w trakcie postępowania uchodźczego. Ile się ubiegało – od początku tego roku 6700 osób złożyło wniosek o nadanie statusu uchodźcy, w tym mieliśmy prawie 250 Syryjczyków.

Którzy uzyskali...

Którzy złożyli wniosek o nadanie statusu uchodźcy.

Jakie są koszta niesienia tego rodzaju pomocy, powiedzmy pomocy humanitarnej, świadczącej o naszym człowieczeństwie?

Ubiegłoroczny budżet Urzędu ds. Cudzoziemców, może bez cytowania numerów działów i rozdziałów, bardziej po ludzku, w tej części, która jest odpowiedzialna za pomoc, za utrzymanie osób w procedurze uchodźczej, to prawie 58 mln zł. Średnio utrzymanie 1 osoby w ciągu miesiąca, takiej, która ma prawo do pomocy socjalnej, czyli takiej, wobec której trwa procedura uchodźcza, to 1380 zł.

Plus koszta wszystkie na infrastrukturę.

1380 zł kosztuje nas utrzymanie takiej osoby.

Ilu uchodźców jesteśmy w stanie przyjąć? Tylko te 2 tysiące, które deklaruje pani premier Kopacz, czy może, nie wiem, 10 tysięcy, o które najprawdopodobniej jutro wystąpi Jean–Claude Juncker?

Teraz możemy żyć dniem dzisiejszym i mówić o dwóch tysiącach, ponieważ tylu mamy zakontraktowanych. Natomiast także w odniesieniu do tych dwóch tysięcy powstał już plan operacyjny Urzędu, który teraz jest konsultowany szerzej z innymi instytucjami, głównie tymi podległymi pod MSW. Jeśli jutro sytuacja się zmieni, zapewne plan zostanie zweryfikowany. Natomiast też nalegałabym na to, żeby rozróżnić plan dotyczący przyjęcia osób w ramach przesiedleń i relokacji oraz przyjmowanie osób, które napływają do nas stale. Jak powiedziałam, 6700 osób złożyło wnioski o nadanie statusu uchodźcy od początku tego roku. W każdej chwili może być tak, że przyjadą do nas osoby czy to z terytorium Ukrainy, mamy wrzesień, zbliża się zima, może być tak, że te osoby zaczną wyjeżdżać w większej niż do tej pory liczbie.

No bo, nie daj Boże, może się okazać, że działania wojenne tam też będą podlegały intensyfikacji.

Też nieopodal naszego progu mamy ludzi na Węgrzech, mamy ludzi, którzy w tym momencie chcą jechać do Niemiec, chcą jechać do Austrii. Natomiast nie możemy mieć pewności, że któraś z tych osób nie zapragnie przyjechać do nas. Szykujemy się więc, weryfikujemy plan, który powstał w 2014 roku na wypadek nagłego napływu osób z Ukrainy, które ubiegałyby się o nadanie statusu uchodźcy.

Ja rozumiem, że za tym planem idą konkretne miejsca, gdzie można byłoby tych ludzi zatrzymać, przechować.

Dokładnie, to jest plan wieloetapowy, który wykorzystuje istniejącą infrastrukturę Urzędu, natomiast przewiduje także inne działania o charakterze awaryjnym, wykorzystanie miejsc noclegowych na terenach poszczególnych województw, aż po poligon wojskowy w Nowej Dębie. Teraz przystąpimy do weryfikacji, do ponownego sprawdzenia, które z tych miejsc nadal są aktualne, które możemy wykorzystać, być może do poszerzenia bazy.

Czy Polska powinna przygotować się rzeczywiście na to, że ci ludzie będą chcieli na dłużej czy docelowo u nas zostać, czy w związku z tym, co obserwujemy, oni właściwie dokonali już wyboru – dostać się na teren Europy, dostać się na teren Unii Europejskiej, a potem jak najszybciej do któregoś z najbogatszych państw, do Niemiec na przykład?

Już od lat nie jest tajemnicą, że także osoby w wielkiej potrzebie, które uciekają w obawie o swoje życie i zdrowie, trochę spoglądają na Europę jak na market, szukają miejsc, gdzie jest lepiej, gdzie mają lepsze perspektywy. No, z perspektywy mojej ludzkiej ciężko się temu dziwić. W związku z tym wiele osób, które składały do tej pory wnioski o nadanie statusu uchodźcy, wyjeżdżało od nas bezpośrednio do Niemiec, to prawie połowa osób, które zostały później wrócone, nie czekając na rozpatrzenie i zakończenie procedury. Osoby, które przyjadą do nas w ramach relokacji i przesiedleń mają przejść przez krótki program informacyjny po to, żeby wiedziały, do jakiego kraju jadą, muszą się na to zgodzić, muszą być świadome, że jadą do Polski, a nie do Niemiec. Natomiast także są to osoby, które jeśli złożą wnioski o status uchodźcy, to będą traktowane jak wolni ludzie, tak jak do tej pory osoby przebywające w naszych ośrodkach, które mają charakter półotwarty, co oznacza, że ich mieszkańcy mogą wychodzić na zewnątrz, ale ze względów bezpieczeństwa osoby z zewnątrz muszą mieć specjalne zezwolenie na wejście do środka. Nie możemy więc...

Ale jak już wyjdą na zewnątrz, to mogą sobie kupić bilet i wyjechać.

Mogą, nie możemy dać gwarancji, że część tych osób nie podejmie decyzji o wyjeździe. Działają procedury dublińskie, które mówią o tym, że pierwszy kraj, w którym został złożony wniosek, musi ten wniosek rozpatrzyć. Od jakiegoś czasu Niemcy wobec Syryjczyków tych procedur nie stosują.

Pani Ewo, będziemy się temu przyglądać, bo na pewno temat zwrócił uwagę nawet tych, którzy mają zatwardziałe serca. A za dziś serdecznie dziękuję. Rzecznik Urzędu ds. Cudzoziemców Ewa Piechota była naszym gościem.

Dziękuję bardzo.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak