X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Wspomnienia świadka katastrofy. To było straszne

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2012 19:19
I nawet nie pogięte wagony, ale krzyki i jęki ludzi. - To było przerażające - wspomina rolnik, który był wśród pierwszych na miejscu katastrofy pod Szczekocinami.
Audio
  • Wspomnienia świadka katastrofy. To było straszne
Miejsce katastrofy kolejowej pod Szczekocinami
Miejsce katastrofy kolejowej pod SzczekocinamiFoto: PAP/Piotr Polak

Do pasażerów poszkodowanych w sobotniej katastrofie kolejowej koło Szczekocin najszybciej dotarli okoliczni mieszkańcy.

Marcin Kowalik mieszkający niedaleko miejsca katastrofy wspomina, że huk był wielki. - Zanim ktoś przyjedzie to trzeba było tym ludziom pomóc - mówi w radiowej Jedynce. On z siekierą w ręku wraz z sąsiadami pobiegł w kierunku zmiażdżonych wagonów. Inni wzięli ze sobą drabiny.- Wyciągaliśmy tych ludzi. Każdego kto mógł wyjść - opowiada w "Popołudniu z Jedynką". Na początku było ciemno, przyświecali sobie telefonami komórkowymi. Dopiero potem z domów przyniesiono latarki.

- Prawie połowa ludzi była wyjęta, jak przyjechała straż - mówi rolnik. Części pasażerów nie dało się wydobyć. Marcin Kowalik wyjaśnia, że ranny nie wyjdzie przez okno, nawet wybite. Zapewnia, że on i inni nie pomagali poszkodowanym dla pochwał czy sławy.

Rozmawiał Radomir Czarnecki.

(ag)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zarzut dla dyżurnego ruchu

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2012 23:00
Ze wstępnych ustaleń wynika, iż mężczyzna nie przestawił urządzeń kolejowych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polskie koleje najniebezpieczniejsze w Europie?

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2012 16:04
Komisja Europejska zaoferowała Polsce pomoc ekspercką w związku z katastrofą kolejową pod Szczekocinami w której zginęło 16 osób.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Katastrofa kolejowa. Kto jest winien tragedii?

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2012 17:11
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nagrody i awanse dla ratowników ze Szczekocin

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2012 14:08
Na odznaczenia mogą liczyć strażacy zawodowi i ci, którzy służą w ochotniczej straży pożarnej.
rozwiń zwiń