Rozmowa dnia: Jan Bury

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2013 15:30

Kamila Terpiał-Szubartowicz: Czy jako koalicjant martwi się pan o koalicyjną większość topniejącą wraz z odejściem, no, już w tej chwili po odejściu dzisiaj posła Jacka Żalka trzech posłów z Platformy Obywatelskiej?

Jan Bury: Zawsze się martwimy, jak ktoś odchodzi z koalicji, ale cieszymy się, jak do koalicji ktoś przychodzi.

A ktoś przyszedł?

Parę miesięcy temu np. do naszego klubu dołączył poseł Andrzej Dąbrowski i nasz klub się powiększył o jednego posła.

W sumie teraz koalicja ma dwa głosy przewagi, czyli 232...

Głosy dwustu trzydziestu dwóch posłów łącznie, i posłanki, łącznie jest tyle.

To można powiedzieć: aż dwa głosy przewagi, czy tylko dwa głosy przewagi?

Ta koalicja od 6 lat tę przewagę zawsze ma taką, że to jest kilka, czasem kilkanaście głosów było na początku, prawda? Ale myślę, że to jest z drugiej strony też i taka dobra rzecz, bo w ten sposób mamy zawsze mobilizację taką. Nie jest tak, że, nie wiem, dziesięciu czy pięciu sobie gdzieś pojedzie, czy wyjedzie służbowo w delegację, bo czasem i tak jest, tylko jest planowanie posiedzeń Sejmu i rządu, jest pełna mobilizacja i jak dotychczas praktycznie zawsze ta większość koalicyjna na sali sejmowej w czasie ważnych głosowań była, aczkolwiek ja jestem zwolennikiem takiego szerokiego budowania wsparcia dla dobrych projektów rządowych czy koalicyjnych, bo jeśli jest dobre rozwiązanie ustawowe dla Polaków, dla Polski, to w życiu zawsze jest tak, że mogą poprzeć takie dobre rozwiązania inne kluby, także opozycyjne. I były takie sytuacje, że czasem...

Były takie głosy.

...czy nawet Ruch Palikota, czy SLD, czy nawet i PiS czasem popierał dobre projekty rządowe.

Ale też co ważne dla koalicji, jak rozumiem, jest czwórka posłów z koła Inicjatywa Dialogu, to są byli posłowie Ruchu Palikota, którzy w większości głosowań, właściwie do tej pory prawie wszystkich was wspierają.

Zawsze jest tak jak w historii pamiętam naszego dwudziestoparoletniego parlamentaryzmu, to często koła mniejsza popierały koalicję rządową, ale także i np. mniejszość niemiecka popierała rządowe projekty, bo to są tak zwane osoby czy koła, czy grupy tak zwanych posłów myślących konstruktywnie i pozytywnie. Natomiast ja jestem przekonany, że w wielu przypadkach przy dobrych reformach, dobrze skonsultowanych, dobrze przygotowanych, przy dobrych ustawach także będzie poparcie innych klubów opozycyjnych.

To zaraz o tych konsultacjach będziemy rozmawiać w kontekście też tego, co dzieje się przed Sejmem, czyli protestu związkowców, ale jeszcze chciałam krótko pana zapytać, czy nie obawia się pan dalszych odejść z Platformy Obywatelskiej, bo takie też zapowiadają posłowie, którzy już odeszli, no i wtedy to już mógłby być kłopot.

Nie obawiam się, choć nie znam dokładnie, jaka jest sytuacja wewnętrzna w klubie Platformy, ale rozmawiałem z kolegami z Platformy, raczej zapewnienie jest takie, że to jest ostatni poseł, który odszedł. I myślę, że chyba nawet lepiej, że odszedł w konsekwencji, bo takie bycie...

No, w Platformie też nie płaczą po nim.

Nie płaczą, dlatego że trzech posłów – czy pan Gowin, czy pan Godson, czy teraz właśnie dzisiaj pan Żalek – to są tacy posłowie, którzy od paru miesięcy już jedną nogą w klubie byli, a inną nogą już byli gdzieś daleko, daleko w kosmosie. Mam takie wrażenie w ogóle, że nie może być też tak, bo liczenie na takich posłów to jest takie złudne patrzenie na to, że mamy tę większość. Więc dla jak gdyby sytuacji, dla przejrzystości sytuacji i dla pewności lepiej, że sobie poszli własną drogą, choć ja jestem osobą taką dość honorową w zachowaniach i np. choć nie jest to mój idol polityczny pan Janusz Palikot, ale pamiętam kiedyś, kiedy Janusz Palikot jako poseł Platformy odszedł z Platformy, także...

Złożył mandat poselski.

...złożył mandat poselski. I to była konsekwencja w zachowaniu polityka. Więc ja uważam, że jeśli pan Gowin i pan Godson i pan Żalek mają odwagę odejść z klubu Platformy, to powinni mieć jeszcze więcej odwagi złożyć te mandaty i być politykami być może za rok, dwa w parlamencie, ale startującymi od zera, a tak to...

Nie zapowiada się na to, bo też trudno budować coś poza Sejmem, bo też Janusz Palikot udowodnił, że się da.

I to jest właśnie przykre, bo ja uważam, że w polityce trzeba być konsekwentnym. Jak się mandat swój ma z woli wyborców, ale z listy danej partii, to trzeba trochę być tej partii lojalny. Ja jestem przeciwnikiem przechodzenia posłów z klasy do klasy, z klubu do klubu, bo to jest niepoważne wobec wyborców i to jest także nieuczciwe wobec partii, z której się zostało posłem czy senatorem.

Panie pośle, to chciałam teraz zapytać o związkowców. Przed Sejmem miasteczko, od wczoraj protesty do soboty. Czy wierzy pan, czy widzi pan w ogóle taką możliwość nawiązania dialogu związkowców z rządem?

Widzę i wierzę. Ja miałem taką...

Na jakiej podstawie.

...w życiu możliwość, że pięć lat także współpracowałem na forum komisji trójstronnej i w komisji plenarnej w obradach i w prezydiach, i w zespołach problemowych w komisji trójstronnej ze stroną społeczną...

Ale teraz związkowców nie ma w komisji trójstronnej, bo zrezygnowali.

Myślę, że to jest niestety zły wybór związków zawodowych, bo pamiętam jeszcze nie tak dawno szef Solidarności pan Śniadek przez kilka ładnych lat pracował w komisji trójstronnej i za czasów PiS-u, i teraz za czasów już Platformy i PSL-u. I teraz myślę, że przez ostatnie lata już Śniadka nie było, przyszedł nowy szef Solidarności i też ta praca w komisji trójstronnej miała miejsce. Ale myślę, że zabrakło...

Co innego twierdzą związkowcy, panie pośle, bo oni mówią, że właśnie nie ma prac, to znaczy jeżeli oni przychodzili na... nie ma dialogu. Jeżeli przychodzili na posiedzenia komisji trójstronnej, to ich zdanie nie było brane pod uwagę, to raz, a po drugie mają pretensję do samego ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza z PSL-u i chcą jego odwołania jako szefa komisji, jako ministra, bo mówią, że on tak naprawdę ma zbyt małe także polityczne umocowanie w rządzie, żeby być szefem komisji.

Pani redaktor, problem jest w tym, że związki zawodowe trochę zmieniły się teraz na związki zawodzące. Nie tak dawno jeszcze szefem komisji trójstronnej był wicepremier i minister gospodarki pan Waldemar Pawlak i pamiętam nie tak dawno, jak związki zawodowe zażądały, i pracodawcy, i związki, że to jest zły szef komisji trójstronnej i zażądały jego odwołania. No i Pawlak w końcu doszedł do wniosku, że jeżeli nie chcecie mnie, a lat cztery pracowałem z wami dobrze i uczciwie, i profesjonalnie, no to ja ustąpię. Został teraz szefem komisji trójstronnej, bo premier wyznacza, wyznaczył ministra pracy. Ja osobiście znam dobrze ministra Kosianiaka-Kamysza, tak pracowitego ministra, tak młodego, a zarazem doświadczonego naprawdę rzadko spotkać. Uważam, że ma minister Kosiniak dużo dobrej woli, dużo cierpliwości na rozmowy i na dialog. Ale jeśli związkowcy nie chcą, jeśli szefowie tych dużych central pokazywali się rzadko, a szczególnie jednej centrali, rzadko się pokazywali na plenarnych obradach czy na prezydiach, no to też może nie wiedzą nawet, co się działo w komisji trójstronnej. Powtarzam raz jeszcze: wola była...

Czyli to tylko polityczny postulat, jeżeli chodzi o dymisję ministra?

To pani powiedziała. To jest postulat polityczny...

Znaczy nie ma politycznego umocowania, jeżeli chodzi o merytoryczne argumenty, tak?

To nie jest... Jeśli jest potrzeba, to na komisji trójstronnej obok ministra pracy, który jest szefem komisji trójstronnej, zawsze był obecny także minister finansów czy ministrowie resortowi, nawet był obecny często premier, to jest tylko kwestia woli, ale kompromis, porozumienie, dialog polega na tym, że mają trzy strony propozycje, pomysły i szuka się kompromisu. Dialog nie polega na tym, że jedna strona dyktuje warunki pozostałym, na tym nie polega dialog. I myślę, że...

Ale tutaj są dwie strony mówią...

...dialogu trzeba się uczyć.

Tutaj dwie strony mówią: nie będziemy postępować tak, że stanie tylko i wyłącznie na tym, co chce druga strona, bo na tym nie polega dialog, tak mówią dwie strony: i rząd, i związki.

Pracodawcy i rząd mówią, że możemy rozmawiać i chcemy rozmawiać. A strona społeczna, związkowa ma w tej sprawie inne zdanie. Osobiście uważam, że protesty zaczęły się wczoraj, skończą się pewnie w sobotę czy w niedzielę rano się skończą, i tak, i tak związkowcy wrócą na stronę dialogu, do komisji dialogu, bo to jest najlepsze forum ku temu.

No, zobaczymy. Panie pośle, a może też takim wyciągnięciem ręki byłoby to, żeby teraz podczas tych protestów do protestujących, czyli do związkowców wyszedł, nie wiem, właśnie minister pracy albo minister gospodarki i zaczął właśnie tę debatę w taki sposób.

Ja nie wiem, jakie są propozycje ze strony rządu, nie jestem członkiem rządu, natomiast mówię wprost: ze strony...

Ja mówię nawet o takim politycznym zagraniu.

...ze strony ministra pracy i premiera non stop płyną te same przekazy: jesteśmy gotowi do rozmowy w ramach komisji trójstronnej, po to została ona powołana, ona dobrze funkcjonuje, więc trzeba usiąść i rozmawiać. Wola jest, tylko pytanie, czy z wszystkich stron.

No właśnie. I zobaczymy, kiedy ewentualnie ta wola może stać się faktem. Bardzo dziękuję za rozmowę. Poseł PSL-u i szef klubu parlamentarnego tej partii Jan Bury.

Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak