Kowaliow: Zachód musi nasilać sankcje, zwiększać presję na Putina

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2015 18:36
- Nie uważam zresztą, że Borys Niemcow zginął, bo taki rozkaz wydał Władimir Putin. Ale krew jest oczywiście na rękach Putina. Bo to jego reżim stworzył świadomie warunki do tego, że ta zbrodnia mogła mieć miejsce. Stworzył ogromną histerię i to jest przyczyna zabicia Niemcowa - mówi w wywiadzie dla Polskiego Radia Siergiej Kowaliow, były radziecki dysydent i obrońca praw człowieka.
Audio
  • Siergiej Kowaliow, były radziecki dysydent, obrońca praw człowieka w Rosji - Więcej świata/Jedynka
Siergiej Kowaliow
Siergiej KowaliowFoto: Wikimedia commons/ Memoriał

Grzegorz Ślubowski, Polskie Radio: - Czy po zabójstwie Borysa Niemcowa realnie coś w Rosji się zmieniło? Czy to morderstwo zmienia opinię publiczną?

Siergiej Kowaliow: - Niewielkie zmiany są, ale one są nie na tyle poważne, żeby coś się realnie zmieniło. Nie ma marszów,  demonstracji politycznych. W Rosji nie ma chyba jednego człowieka, który poważnie potraktowałby zapowiedź strajków politycznych. Pan na pewno pamięta, że w Polsce w czasach „Solidarności” były strajki polityczne. A u nas żadnych akcji strajkowych w najbliższym czasie nie będzie. Największy problem jest taki, że nasi intelektualiści, muzycy, artyści, ogromna większość pisarzy pochowali się w swoich norach albo popierają władze. Bardzo utalentowany człowiek, reżyser Tabakow jest mężem zaufania Putina. Możecie naliczyć setki znanych intelektualistów,  którzy bardziej lub mniej oficjalnie popierają Władimira Putina. Tych, którzy nie popierają można policzyć na palcach jednej ręki

- A dlaczego tak się dzieje? Czy Ci ludzie wierzą w to, co mówi rosyjska telewizja, że faszyści ukraińscy chcą zaatakować Rosję? Czy tak jest po prostu wygodniej żyć?

- Ogromna większość z nich wierzy propagandzie naszych mediów, ale nie wszyscy, cały czas w naszym społeczeństwie jest ponad 20 procent ludzi, którzy popierali liberalne reformy i demokrację. Chcieli, żeby Rosja się zmieniła. Oni cały czas są, nie zmienili swoich poglądów  - jak twierdzą znani socjologowie. Ale oni cały czas powtarzają : "Krym - nasz" . Wstydzą się tego, ale tak mówią. A kiedy rozmowa dotyczy Władimira Putina, to oni mówią: a kto oprócz niego byłby zdolny przewodzić Rosji? I innych kandydatów na przywódców nie widać. Tak naprawdę nawet nie trzeba, żeby nagle się objawiły jakieś wybitne jednostki. Najważniejsze jest to, żeby był jakiś realny wybór. Żeby wybory stały się wyborami.  I nawet może się zdarzyć, że wygra ktoś, kto będzie mało udanym politykiem. Ważne jednak, żeby była zmiana. W Polsce tak nie było ? Bywało.

- A czy pan czuje zagrożenie dzisiaj, żyjąc w Rosji?

- Pan zaczął rozmowę pytaniem o Niemcowa. I to jest najlepszy przykład. Zresztą, muszę przyznać, że dla mnie Niemcow nie był tym człowiekiem z mojego punktu widzenia, który mógłby być alternatywą dla Putina. To nie był człowiek, który mógłby zdobyć w Rosji rząd dusz. Nie uważam zresztą, że on zginął, bo taki rozkaz wydał Władimir Putin. Ale krew jest oczywiście na rękach Putina.  Bo to jego reżim stworzył świadomie warunki do tego, że ta zbrodnia mogła mieć miejsce.Stworzył ogromną histerię i to jest przyczyna zabicia Niemcowa. Kto by nie był wykonawcą.

Raport specjalny o zabójstwie Borysa Niemcowa >>>

Dzisiaj wiadomo, że wiele śladów prowadzi do Czeczenii, do Ramzana Kadyrowa. To jest bardzo możliwe. Co oczywiście nie znaczy, że Putin, jak swego czasu Kuczma (były prezydent Ukrainy), zadzwonił do Kadyrowa i poprosił: Ramzan, zrób porządek z tym Niemcowem. Nie, tak się to nie odbyło. Raczej ktoś chciał zrobić Putinowi prezent. Tu raczej taka była logika, że skoro władza nie może sobie pozwolić na takie morderstwo, to my zrobimy to za nich. Ale jest i wersja Andrieja Piontkowskiego, że było inaczej: zabił ktoś, kto chciał skomplikować życie Putinowi. Mieliby to zrobić ci, którzy chcą odsunąć prezydenta od władzy, bo jest za słaby. Ale ja w to nie bardzo wierzę.

- Mija rok od zajęcia Krymu. Jest ogromny strach, że to, co stało się na Krymie i na Ukrainie może się powtórzyć w Polsce. Czy dzisiejsza Rosja jest także dla nas zagrożeniem?

-  Najpierw raczej dla Estonii czy Litwy. Ale wszystko jest w rękach Zachodu. Putin nie jest samobójcą. To na 100 % nie jest samobójca. To na pewno nie jest islamski fanatyk, który wierzy, że jak dopuści się największej zbrodni, to znajdzie się w raju a na kolanach będą mu siedziały piękne hurysy. Putin w to nie wierzy... on twierdzi, że jest chrześcijaninem, ale i to nieprawda. Dlatego powtarzam: trzeba ciągle nasilać sankcje, zwiększać nacisk. On musi zrozumieć, że jeżeli jego szantaż posunie się zbyt daleko, to dla niego też to będzie oznaczało ogromne problemy.  Jeśli on to zrozumie, będzie dążył do wstrzymania działań. W tym celu jest jednak potrzebne zdecydowane działanie Zachodu.

- Jak ono powinno wyglądać?

- Był taki amerykański generał, który mówił, że "pokój jest wielką wartością, ale są rzeczy ważniejsze niż pokój”. Jeżeli zachodni politycy będą myśleli, że nie mają gdzie sprzedać jabłek albo że nie ma gdzie kupić gazu, to będzie problem. Bo zachodnie sankcje oczywiście uderzają w Rosję, ale uderzają też we własny biznes. Dlatego trzeba odwagi działania. Wyższość zachodnich społeczeństw jest tylko w jednym - że dla nich liczą się wartości.  I władze muszą się liczyć ze społeczeństwem.

- A jak powinny wyglądać sankcje wobec Rosji?

- To już politycy lepiej wiedzą. Putin powinien tylko być pod ciągłą presją, sankcje powinny narastać.  Ile lat nie wyjeżdżał Łukaszenka na Zachód. Bardzo długo. A dlaczego Putin ciągle wyjeżdża? Czy on czymś się różni od Łukaszenki? Obama na dwa dni powstrzymał się z gratulacjami Putinowi z okazji wygranych wyborów . I to wszystko na co stać było Amerykanów wobec Rosji. To aż śmieszne jest.

Rozmawiał: Grzegorz Ślubowski.

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Prowadził: Krzysztof Renik

Data emisji: 19.03.2015

Godzina emisji: 18.15

ju/asz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Krym. Droga do ojczyzny": Władimir Putin uderza w Zachód. Kontrowersyjny film

Ostatnia aktualizacja: 15.03.2015 20:25
Od kilkunastu dni rosyjskie media reklamują film "Krym. Droga do ojczyzny". Obraz Andrieja Kondraszowa opowiada historię rosyjskiej agresji na Ukrainę. Oficjalnie film zostanie pokazany w niedzielę wieczorem. Jednak działająca na Dalekim Wschodzie telewizja Rossija1 już go pokazała.
rozwiń zwiń