Zwrot społeczeństwa Armenii ku radykalizacji

Ostatnia aktualizacja: 19.07.2016 19:09
Grupa skrajnych nacjonalistów zaatakowała posterunek policji w stolicy Armenii. Zginął jeden funkcjonariusz, a kilku zostało wziętych jako zakładnicy. W kraju coraz więcej ludzi popiera zamachowców.
Audio
  • Nacjonaliści w Armenii zdobywają pole (Jedynka/Więcej świata)
Budynek armeńskiej policji zajęty przez terrorystów otaczają wojsko i policja
Budynek armeńskiej policji zajęty przez terrorystów otaczają wojsko i policjaFoto: PAP/EPA/HAYK BAGHDASARYAN/PHOTOLURE

Aktywizacja nacjonalistów wiąże się z wojną 4-dniową w Karabachu, w kwietniu tego roku. To były krótkotrwałe walki, które zakończyły się klęską Erywania – tłumaczy Maciej Falkowski z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Po tym zdarzeniu zaczęły się naciski Rosji na rząd w Armenii, by poszedł na ustępstwa wobec Azerbejdżanu. - To wywołało procesy wewnętrzne, między innymi antyrządowe, które doprowadziły do tej sytuacji – wyjaśnia gość Jedynki.

Jak mówi Falkowski, ludzie którzy zajęli posterunek są weteranami wojny karabachskiej z lat 90. XX wieku. Nie wierzą, że można w inny sposób wyrazić swój sprzeciw wobec tego, co dzieje się teraz w Armenii.

- Patrząc na historię tego kraju i to w jakiej sytuacji się znajduje można przypuszczać, że podobne rzeczy mogą się dziać w przyszłości, zwłaszcza, że coraz więcej osób popiera nacjonalistów – dodaje ekspert OSW. Jego zdaniem, Armenia stacza się po równi pochyłej. Dlaczego tak się dzieje? Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

W audycji mówiono także o konsekwencjach zamachu w Nicei i debiucie Borisa Johnsona na salonach Brukseli.

***

Tytuł audycji: "Więcej świata"

Prowadzi: Dariusz Rosiak

Gość: Maciej Falkowski (Ośrodek Studiów Wschodnich)

Data emisji: 19.07.2016

Godzina emisji: 18.12

iz/tj

Czytaj także

O co chodzi w konflikcie o Górski Karabach?

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2016 18:43
Spór o region położony między Azerbejdżanem i Armenią trwa już ponad 20 lat. Na początku kwietnia konflikt zaostrzył się i doszło do krwawych walk.
rozwiń zwiń